Mi jakoś szczególnie nie przeszkadza brak własności gry, ale uczciwie by było w takim wypadku podać konkretną datę, do której dana gra będzie "mi wypożyczona". Bez takiej konkretnej informacji nie masz pewności za co płacisz.
Sony samo doprowadziło do takiej sytuacji, że od razu nie widać, że grę się tylko wypożycza, a nie kupuje.
Niestety te czasy już minęły i teraz każda wydawca może zablokować gry w biblioteki, kiedy tylko zechce, tak jak The Crew i inne gry. I to bez ostrzeżenie.
Teraz gry są coraz droższe, a wciąż nie mamy gwarancji, czy można w to grać za 10-40 lat, nawet jeśli zachowasz stary sprzęt w dobrych stanie. Taki świadomość mnie dokucza.
Dlatego wolę kupować gry w sklepie GOG. Bo tam przynajmniej mogę zachować ulubione gry na własne dysku i to bez denerwujący DRM. To na wypadek, gdyby sklep GOG upadnie (oby nie!).
firma określała graczy jako „posiadaczy” gier
To tylko puste słowa niczym politycy na kampanie wyborcze.
1) zmienili stan własności gry, co oznacza dla nich problem
2) kłamali co do stnanu własności, co oznacza dla nic problem
Steam nie bez powodu od początku stawiał sprawę jasno by uniknąć tego typu sytuacji
To jaki jest sens kupowania skoro to tylko wypożyczalnia.
A więc społeczność robi prace za SONY,
znaleźli im miejsca, gdzie muszą zmienić tekst.
Brawo gracze, dobra robota, SONY kupi wam wirtualną pizze.
Jestem rocznik 85, grałem na PS od kąd pamiętam. Wiadomo, że zmieniły się standardy, technologia itd. Nigdy nie byłem za Xboxem (jak już był) bo to Amerykanie. Dla mnie najgłupszy naród. Ale to co odwalają teraz japończycy jest tak głupie, że szczerzę liczę, że dostaną kopa w jaja. Kasują KUPIONE filmy z biblioteki użytkowników, gry itd. Ostatnio wzięło mnie na C&C. Kiedyś kupowałem kilka części, minęły lata i była fajna kolekcja na steamie. Stwierdziłem, że jednak zapłacę. Kolega mówił, że podobno można to wszystko mieć za darmo, ale chcę jednak wesprzeć. Obecnie jestem na etapie, "fck sony". Kupują studia żeby je zamykać, nie rozumiem późniejszego ich ruchu. Niech jest więcej studiów jak kojima - nie chcecie nas? Ok, mamy fajny pomysł idziemy do konkurencji. I powstaje np days gone 2
O lol, jeb... Te czepianie się o słówka. To tylko pokolenie Z tak może. Dlatego dziś możemy przeczytać w instrukcji do auta, że np. ręce trzeba trzymać na kierownicy albo, że nie wolno pić spryskiwaczy do szyb. Cóż, takich imbecyli dziś mamy.
Mam nadzieje, ze to spowoduje u graczy pc/konsole inne platformy walke o swoje prawa.
Dlaczego nie moge cyfrowych wersji :
- odsprzedac gry kupionej, odpsrzedac konta
- przekazac mojego konta osobom z rodzinny,znajomym etc
- nie moga uzytkowac konta osoby po mojej smierci.
Gog pokazuje mi, ze na roznych platformach mam okolo 2000 tytulow. Nie jestem jakis bogaczem i kupowalem gry nie masowo i domyslam sie ,ze jest sporo ludzi posiadajacych wieksze ilosci. Nawet wyrzucajac z tego tytuly darmowe i liczac tytuly zakupione to sa konkretne sumy. Tez trzeba brac uwage, ze mam tytuly, ktorych juz nie mozna kupic z powodu wygaslych praw autorskich. Jakos z grami na plytach moge to zrobic.
Firmy chca kasowac rynek fizyczny to niech zmienia prawa do swoich cyfrowych wersji.
Pytanie tylko czemu musimy placic pelna cene gier skoro mamy tylko prawo do jej uzytkowania. Piractwa zatem nie mozna tez nazwac kradzieza. A patrzac na te bzdurne regulaminy sony jak i steama wychodzi ze piracenie gier jest calkiem rozsadna opcja - jest tansze i lokalna kopie gry masz na wlasnosc