Trzeba by przejrzec stare umowy Playstation Store i sprawdzic czy w nich bylo zawarte kupowanie produktu na wlasnosc czy tylko dzierzawa.
UP:
Zapytalem Chatgpt (tak wiem, rzetelnie) i wedlug starych umow, nigdy nie bylo jednoznacznie powiedziane ze uzytkownik posiada "na wlasnosc" gre zakupiona cyfrowo. WIec pytanie skad sie wziela ta gownoburza o informowaniu klienta skoro bylo to napisane w umowie od samego poczatku?
Nie posiadasz, bo tracisz konto i tracisz wszystkie gry :). A to wcale nie musi być twoja wina i zależeć od ciebie. Płyt nie stracisz, chyba, że masz w dupie swoją własność i ci się walają nie wiadomo gdzie i poza pudełkami to nie dziw się, że porysowane.
Oczywiście co do ogólnej koncepcji to ja się z Tobą zgadzam, ale według mnie zbyt wiele osób pomija fakt, że samo fizyczne wydanie gry nie rozwiązuje problemu. Przyzwyczailiśmy deweloperów, że mogą wypuszczać niedokończone buble a ludzie i tak je kupią. Kupujesz płytę a i tak jesteś uzależniony od dziesiątek łatek, które rzecz jasna musisz pobrać online.
Wkładasz płytę i pobierasz Day One Patch to tak samo jak pobierasz grę w całości i to zajmuje i tak więcej czasu niż z kopiowanie z płyty. Mam przykład RDR2, który mia zajął chyba ponad 24h jak nie więcej jak jeszcze nie miałem światłowodu i nadal go nie miałem jak kupiłem na płycie to w kilkadziesiąt minut się zainstalowało. Jeszcze co do łatek to przecież pobiera się od razu najnowszą no chyba, że sama gra jest nowa, ale to nie ważne czy na płycie czy cyfrowo to i tak się pobiera.
Zdaniem prawników Sony w erze cyfrowej dystrybucji każdy konsument zdaje sobie sprawę z tego, że nie kupuje gry na własność, lecz otrzymuje wyłącznie licencję.
Prawnicy sony przeceniają intelekt przeciętnego gracza, a w szczególności w USA.
No bo to ocziwiste. Niestety, przez dzisiejsze pokolenie Z w instrukcjach pojawiać muszą się takie zapisy jak np. "zakaz spożywania sprayskiwaczy do wycieraczek" w instrukcji do auta. To pokolenie, które nie tylko nie potrafi myśleć, ale też do wszystkiego potrzebuje argumentow, bo inaczej leża i kwiczą.
Brak opcji usunięcia posta
"Wskazano, że w przeciwnym razie grę otrzymałaby tylko pierwsza osoba, mając ją na wyłączną własność, przez co model licencjonowania jest niezbędny."
Abstrahując od tego, że każdy z warunkami licencji musi się zapoznać i przejść dalej aby zainstalować grę/program, tak jednak powyższy argument jest trochę z tyłka...
To tak jakby twierdzić, że wyprodukowano dany model samochodu i tylko pierwsza osoba może nim jeździć. A przecież są robione "kopie" danego modelu i każdy ma możliwość kupienia swojego na własność (podobnie powinno być z grą - każdy posiada własną kopię gry) Licencja jest potrzebna po to, aby nie móc sprzedawać/dzielić się z innymi, a producent nadal miał władzę nad swoim produktem.
Skoro jest licencja, to powinien być okres jej użyteczności (ograniczony lub wieczysty) w adekwatnej cenie.
Mogło być gorzej, bo też mogli zrobić tak że na PS6 gry z płyt PS5 nie będą działać (nawet po użyciu napędu zewnętrznego) ale z PlayStation Store to samo np. będzie działać. Tylko wtedy straciliby bardzo dużo graczy. Kiedyś kupowałem GTA DE to przez prawie tydzień czasu gra normalnie zniknęła z biblioteki i może być to samo z GTA VI, ale wtedy po pobraniu wyłącza się internet i nie trzeba się obawiać że nam ukradną bo źle pliki zabezpieczyli.