Pytam zupełnie nieironicznie, jest jakikolwiek sens inwestować w monitor z 1000 Hz odświeżania? Ja po pierwsze nie jestem w stanie wyczuć różnicy między 165 a 240 Hz, to raz, a dwa, mam kompa z wyższej półki, ale w niemal żadnej wymagającej grze nie wyciągam więcej niż 150 klatek. Ba, nawet ustawiam sobie najczęściej fps cap na 90-120 klatek, lepsza kultura pracy i mniej prądu połyka kombajn. A ludzkie oko też ma pewne ograniczenia w dostrzeganiu płynności obrazu. Także jestem ciekawy :P
A te monitory z chorymi odświeżeniami typu 480hz? Raczej chwyt marketingowy, jedyna gra w której może wyciągniesz te kilkaset FPS to jakiś counter strike czy inny LoL (grają w to jeszcze ludzie?) odpalony w 1080p. A efekt będzie wątpliwy, jestem jeszcze w stanie uwierzyć, że dla niektórych widać jakąś różnicę między 120fps a 240fps, ale wyżej to już bajki. A te 1000Hz to już absurd.
To jest typowy produkt dla szpanu, patrzcie, umiemy, jacyś recenzenci to kupią robiąc darmową reklamę i przy okazji już LG ma darmowe reklamy że zrobiło taki monitor. Ekran chyba celowo ma FHD i tylko do starych gier, bo mało który obecnie tytuł z dziesięciu lat wyciśnie taki wynik.
Chociaż w sumie idealny ekran do Re-Volta, pamiętam jak wiele lat temu grałem na poprzednim laptopie i zanim zablokowałem klatki to miałem prawie 700. Więc na obecnym sprzęcie może i bym pocisnął te 1100! 🤔