Po "GoW" laundry nie wiem czy jest wielki szacunek do fanów
Po "GoW" laundry nie wiem czy jest wielki szacunek do fanów
To zupełnie tak jakby zobaczyć film Mad Max bez Mad Maxa i z kobietą w roli głównej... oh wait...
Natomiast wszyscy prafdziwi menszczyźni dostaną swojego upragnionego chłopa w kolejnej części. Co za problem?
Nie bójcie się, od grania kobietą testosteron wam nie spadnie. Zresztą, jak czytam podobnych płaczków z byle powodu (a bo baby w grach, a bo czarni w filmach, a bo geje w serialach; a ja chce prawdziwego białego chłopa, z brodom!) to tam chyba testosteron i tak już w okolicach ujemnych.
Pomijając to że gameplay jasno pokazał że to reskin słabej jakości God of War...2018. Bieda i tyle.

Ach, no tak, ale zapomniałem - przecież łołk! To wszystko wyjaśnia...
"szanują fanów"
~90% graczy nie chce zmiany kratosa na jakąś babę, ale będą grać babą. Dlaczego? Dlaczego studio wypuszcza grę, która całkowicie przeczy oczekiwaniom graczy? Czy ktoś w ogóle próbuje precyzyjnie odpowiedzieć na to pytanie?
Nikt nie próbuje, bo merytoryczna odpowiedź brzmi jak konspiracyjne science-fiction.
O co więc chodzi? - chodzi o zniszczenie wiary konsumenta w to, że ma władzę aby dyktować jak ma wyglądać produkt. Silny facet to archetyp indywidualnej siły która sprzeciwia się autorytetom - korpo tresuje nas, abyśmy się tego oduczyli.
Będziemy grać w to, co nam podstawią i mamy się przyzwyczajać, że nasze upodobania nic już nie znaczą i nikt nie będzie ich realizował.
Kolejny kierunek Kratosa najprawdopodobniej Egipt pośrednio o tym wspomniano w GOW2018.
Kalkulacja zakłada że u przeciętnego gracza siła uzależnienia od grania jest silniejsza, niż potrzeba przeciwstawiania się temu co nam się nie podoba. Po 40 godzinach gry postacią która podważa nasze preferencje, dochodzi do psychologicznego znieczulenia. Z każdą kolejną grą tego typu jesteśmy coraz bardziej rozbrajani z mechanizmów obronnych, przestajemy sprzeciwiać się temu co nam się nie podoba
do tego dochodzi oczywiście efekt stygmatyzacji: każdy kto podniesie głos krytyki przeciw tego typu metodom, zostanie nazwany "toksycznym", "mizoginistycznym" lub "szurem" - pomimo, że opisane mechanizmy są dobrze udokumentowane, a ich istnienie i wykorzystywanie jest widoczne, mierzalne i niepodważalne. - to też element tresury. Mamy byś posłuszni, albo będziemy się czuć źle.
I tak tbh to nie bierz nic.
Oduczyć się tego nie tak łatwo, ale się da.

Dawaj. Pisz. Lubie czytac o WoWie. A to bedzie smakowity kasek. Oj bedzie.
Jedyne co, to trochę nie rozumiem czemu w ogóle zmienili aktora w dylogii, skoro TC był taki dobry :/
Choć God of War Ragnarok mnie rozczarował to God of War: Laufey na serio zapowiada się ciekawie.
Chętnie sprawdzę ;)