Jak już Kwisatz zauważył, teksty, które podlinkowałeś, zawierają wypowiedzi osób, którym film się albo bardzo podobał, albo podobał z pewnymi zastrzeżeniami. A więc nie potwierdzają twojej narracji. Filmiku "historyka" jeszcze nie obejrzałem, ale gdybyś wysłuchał Węcowskiego, to byś zrozumiał, dlaczego doszukiwanie się "historycznej wierności" w "Odysei" to lekki absurd. Bo sam Homer nie był "historycznie wierny". Stąd też określenie "wierny duchowi Homera", a nie "wierny prawdzie historycznej". "Odyseja" to literacka interpretacja wierzeń i legend Greków, a nie podręcznik.
Przypominam, że Szekspira cały czas ekranizuje się na różne sposoby, z aktorami o różnym kolorze skóry i dokonując różnorodnych zmian ("aktualizacji"). I jakoś do tej pory nikt wojen kulturowych nie wywoływał i nie badał "wierności historycznej" czy "akuratności kostiumów" np. "Makbecie" w wersji Kurosawy. Bo liczy się "duch", a nie "litera". Ba, czasem nawet ekranizacje będące kompletną "reinterpretacją" dzieł literackich zostają najlepszymi filmami w historii kina (np. "Czas Apokalipsy").