Bo to nie miał być film, tylko multikulturowa jasełka, aby zdegenerowane grupki mogły się nawzajem lizać po ujach. Chyba tylko taki jest cel tych wytworów popkultury XXI w. oprócz oczywiście zakłamywania i wypaczania kultury stworzonej przez białych ludzi.
Ale za to są murzyni, kobieta udająca mężczyznę i Spiderman.
Jak to było? "Najważniejszy film roku", "krytycy zachwyceni", "w pełni oddany mitowi". A jak ludzie w komentarzach mówili, że będzie kiepsko to słyszeli, ze się "nie znają", że Nolan geniuszem kina i wielkim twórcą jest (i jego filmy nas poruszają) a w ogóle uczepiliście się tej czarnej Heleny. A tu wychodzi na to, że Helena to najmniejszy problem.
Film ma premiere jutro, nikt praktycznie go nie mial mozliwosci zobaczyc, ale opinii o nim juz dziesiatki w tym watku.
Jezusie, czytam te komentarze i strach bierze, co się stało ze społeczeństwem. Czarny aktor budzi w ludziach taką agresję, że są w stanie nękać o to innych ludzi. Jak boga kocham, idee nazistowskie wracają
Z ciekawości przeczytałem komentarze, skąd w Was tyle jadu...
Nie zgadzam się z opinią recenzenta. To zdecydowanie jeden z lepszych filmów Nolana.
Być może najbardziej dojrzały.
Odróżnia się bardzo na plus od chłamu który dominuje ostatnio w kinach.
Ja ogólnie lubię te tematy, lubię obrazy które pokazuje nam Nolan, lubię oszczędność formy przy jednoczesnym rozmachu.
A że jest kilka śmiesznostek do których najwyraźniej nie dorosłem to 9/10 zamiast 10/10.
Mnie ostatnie dwa filmy Nolana (Oppenheimer i Tenet) mocno rozczarowały, więc jestem ciekaw, co mu wyszło tym razem.
Efekty specjalne na łodzi w trakcie sztormów, ten chaos i walka, bardzo poruszały, albo scena z umarłymi i przepowiednią, klimat Homerycki bardzo czuć w tej scenie, duże emocje przy scenach najazdu na miasta. Muzyka dobrze dopasowana. Wiele wątków świetnie się zazębia, widać jak całość współgra ze sobą.
Pozytywnie mnie zaskoczyła głębia w tym filmie. Na początku dialogi wydawały się zbyt szybkie, ale z czasem było tylko lepiej. Bardzo dużo pomieszczone w tych 170 min. Matt Damon, być może rola życia.
Świetny film. Osobiście bardzo mi się podobał. Trochę zaczęło mnie to bawić, jak okazało się, że ten film jest tak dobry, bo wiem, że wielu zakutych nie pójdzie przez politykę dla zasady. Ich strata.
Fajnie, idę do kina w sobotę, sam się przekonam bo recenzje nie zastąpią obcowania z filmem czy inną formą sztuki.
Mi wystarczył ten śmieszny Spider-Man od pierwszej zapowiedzi aby wiedzieć czego się tutaj spodziewać, a i nawet Mary Jane Watson tego nie uratuje.
Jak to było? "Najważniejszy film roku", "krytycy zachwyceni", "w pełni oddany mitowi". A jak ludzie w komentarzach mówili, że będzie kiepsko to słyszeli, ze się "nie znają", że Nolan geniuszem kina i wielkim twórcą jest (i jego filmy nas poruszają) a w ogóle uczepiliście się tej czarnej Heleny. A tu wychodzi na to, że Helena to najmniejszy problem.
Dziesiatki milionow ludzi to na film pojda i go obejrza. Dostana rozrywke, beda ie dobrze bawic.
Ludzi ktorzy opieraja swoja egzystencje o bycie obrazonym kazda nowa rzeacza, ktora im podsunie (i lechtaniem swojego ego na forum o grach video) jutuba jest promil. Niestety glosno szczekacie. Choc tylko w miejscach, ktore nie maja znaczenia (jak to albo grfitrerskie kanaly yt).
Ale to było pewne że te film to będzie maks 7/10 . I że coś w nim będzie dobrego, ale i coś słabego. Sam zwiastun mnie osobiście nie zachęcił niczym. Bo nawet te ładne stroje, miejscami wyglądają jak tani plastik.Kwestie wypowiadane jak z kartki. A to był tylko zwiastun. Luknie się pewnie za rok w streamingu i tyle. Wolę jedna iść na spider mana, tam przynajmniej wiem że mnie to będzie bawić.
Bo to nie miał być film, tylko multikulturowa jasełka, aby zdegenerowane grupki mogły się nawzajem lizać po ujach. Chyba tylko taki jest cel tych wytworów popkultury XXI w. oprócz oczywiście zakłamywania i wypaczania kultury stworzonej przez białych ludzi.
Czarna Helena nie ma sensu, ale biali Grecy jak ludzie z USA i UK też nie.
Ale za to są murzyni, kobieta udająca mężczyznę i Spiderman.
PS. Percy Jackson to dość dobra seria młodzieżowa, która doczekała się co najwyżej przeciętnych adaptacji. Żeby nakręcić dobrą adaptację trzeba przede wszystkim kochać oryginał.
Ten pierwszy bierze mitologię i ją uwspółcześnia, tworzy nowy świat i nowe postacie, mitologię traktuje jako szkielet, na którym buduje wszystko inne.
Ten drugi miał przenieść treść mitologicznego utwory na ekran, nawet nazwał film dokładnie tak jak brzmi tytuł oryginału, więc zakładam, że dzieło Homera stanowi tu zarówno szkielet jak i treść filmu, co trochę ogranicza zabawę w "wesołą twórczość adaptacyjną".
O ile też dobrze pamiętam przedpremierowe wywiady i informacje to miała to być Odyseja Homera wiernie (?) przeniesiona na kinowy ekran w epickim wydaniu (budżet filmu).
Z ciekawostek adaptacyjnych:
Dan Simmons napisał dylogię "Ilion" i "Olimp" w których to mitologia oraz wojna trojańska stanowią szkielet, na który nałożono realia sci-fi - nanotechnologie, rozumne maszyny, tajemnicze anomalie i Układ Słoneczny w dalekiej przyszłości. Polecam do przeczytania.
A już były pogłoski, że to może być najlepszy film XXI wieku. Heh, nie czekałem na ten film. Ot taki jak wiele innych: Mandalorian, przyszły Spiderman, Avatar 3. Nawet trailerów nie oglądam bo po co sobie psuć oglądanie filmu. Do kin nie chodzę, minie 2-3 lata to będzie w tv.
Z tego co słyszałem z recenzji, to Helena jest w tym filmie na 2 minuty, a Elliota w ogóle nie ma i to był fake że jest Achillesem. Więc sztucznie nadmuchana kontrowersja przez twórców filmu dla rage baitu.
Z ciekawości przeczytałem komentarze, skąd w Was tyle jadu...
I jeszcze wiele lat przede mną.
A siedzieć cicho, nie zdzierżę.
Szanujmy się nawzajem, a poczujemy się znacznie lepiej.👊
Szkoda. Czekałem na ten film. Mało jest obecnie takich projektów a ostatni to chyba ,,Troja''
Fajnie, idę do kina w sobotę, sam się przekonam bo recenzje nie zastąpią obcowania z filmem czy inną formą sztuki.
Rozumiem sens recenzji ale sztuka w tym kino jest na tyle indywidualna, że nie warto się nimi przejmować w sensie doboru tego co chcesz obejrzeć. Inaczej można nie ruszać się z domu, bo zawsze znajdą się krytycy, którym dana rzecz nie odpowiada.
Ja tam lubię sobie pójść do kina , teatru, na nową wystawę czy czasami do filharmonii lub opery, zawsze biorę swoją panią i miło spędzamy czas.
A kino lubię różne, od jakiś odjechanych i niszowych produkcji po zwykłe popcornożarte widowiska.
Heja Pany, trzeba mieć jakieś miłe odskocznie od giercowania, a to uderzyć w miasto (dla mnie to ciekawe bo od nastu lat mieszkam na wsi:) i poprzyglądać się miastowym trendom :) ), a to na rybki, a to grilla urządzić dla znajomych, wódeczki posmakować niewiele, a to coś namalować, muzyki posłuchać , samemu coś zagrać, gdzieś pojechać i walić co myślą inni :)
Nie trafia do mnie za to cały sens walki systemem (chociaż wielki szacun dla wszystkich punków z dawnych lat), system zawsze zwycięży taki czy inny, jedyne na co mamy wpływ to jak przeżyjemy nasze życia.
Akurat mam nastrój na Odyseję i jestem bardzo ciekawy tego widowiska, nie nastawiam się na objawienie tylko na fajną rozrywkę i dawno nie jadłem popcornu, myślę że Homer lubiłby popcorn.
A tak ogólnie to wszystko najlepiej pomalutku, małą łyżeczką i życie jest szczęśliwsze ;) amen.
Okej ja już po seansie w kinie.
Zacznę w skrócie od tego czy warto iść na ten film i czy jest on dobry?
Otóż warto i jest bardzo dobry.
Ale
Obraz jest bardzo szekspirowski, film nie jest przeznaczony dla młodzieży w wieku Krzysia Lewandowskiego, jeszcze nie wyrobionej życiowo a przekonanej o celności własnych perspektyw na podstawie szkolnych ocen i osiągnięć.
Ponadczasowy geniusz homeryckich wersów Nolan uchwycił bardzo sprawnie, bez Hollywodzkich naleciałości, ba! Nawet z teatralnym zacięciem. Akurat miałem sposobność oglądać do tej pory wszystkie dzieła reżysera i Odyseja jest jednym z najlepszych o ile nie najlepszym jego dokonaniem jako filmowca.
Pozbawiony sztampy i taniej pompatyczności, odarty z amerykańskiej narracji film ociera się o mroczną powagę i bezlitosną brutalność Andronicusa z Anthonym Hopkinsem. Niesie Odyseja ze sobą na falach filmowej taśmy przypływ antywojennego przesłania ale bez oczywistych i tanich sztuczek, bez nadmiaru eposu i patosu.
To doskonały dramat także w wymiarze ludzkim, cierpienie Odysa i Penelopy, udręka Telemacha znajdują tutaj szczęśliwy koniec lecz zostawiają widza z pytaniami o sens zbrodni i kary, o nieuchronność losu poddanych zemście bohaterów.
Zdjęcia i muzyka oraz scenografia i efekty grają rolę podobną teatralnej scenie, nie atakują nas na każdym kroku i nie serwują dopaminowych koktajli na miarę rozmaitych thrillerów, horrorów czy filmów akcji. To powolna ale i sprawna opowieść, dobra filmowa robota.
Film nie spodoba Ci się widzu, jeżeli akurat masz ochotę na coś lekkiego, to obraz wagi ciężkiej ale bardzo dobry obraz. Próby recenzowania go przez naszego młodego Krzysia czy Mordulca lub paru innych forumowych młodzieńców to jakby wieszanie płótna Beksińskiego w dziecięcej bawialni, niby można ale jaką to ma wartość.
Odyseja jak dzieła Homera, jak dzieła Szekspira, jak sam dramat jest naprawdę wieczna a droga każdego z nas, Odysa jest podobna i każdemu podobnie blisko z tronu do bruku, z normalności do szaleństwa a o wszystkim decyduje bezwzględny los.
Jeżeli możesz, obejrzyj.
Filmweb oczywiście poleciał w drugim kierunku, naśladując samego Nolana w swojej recenzji, czyli wystawiając sobie pomnik.
Mnie ostatnie dwa filmy Nolana (Oppenheimer i Tenet) mocno rozczarowały, więc jestem ciekaw, co mu wyszło tym razem.
Otóż nie, oba filmy zrozumiałem wystarczająco dobrze, żeby ich nie polubić. Tenet, w przeciwieństwie do Interstellar, prawie w ogóle nie trzyma się znanych nam praw fizyki, tylko wymyśla własne, na dodatek robiąc to w sposób kompletnie arbitralny i niespójny. Całość sprawia wrażenie, jakby Nolan chciał nakręcić film o podróżach w czasie, ale wychodząc z założenia, że podróże w czasie są dobre dla plebsu, a nie kogoś takiego jak on. No więc wyskoczył z teorią "odwróconej entropii", która brzmi fajnie, mądrze, naukowo... ale zupełnie nie ma sensu.
To znaczy jasne, wystąpienie takiego zjawiska w naturze nie jest statystycznie niemożliwe, bo istnieje na to nie-zerowa szansa i wiemy to dzięki obliczeniom Boltzmanna, ale nawet wtedy odwrócona entropia nie powinna polegać na cofaniu się (jak w filmie), tylko odwróconym prawdopodobieństwie wystąpienia określonego mikrostanu energetycznego. W filmie raz zostaje to przedstawione tak jak powinno, a raz nie, zależnie od tego, co Nolanowi akurat bardziej pasuje do fabuły... Jeżeli cały swój film budujesz na pseudo-naukowym koncepcie, który na domiar złego stosujesz arbitralnie, to nie dziw się, że nie wszyscy to potem kupią. Interstellar też bazował na dosyć skomplikowanych dla laika konceptach (OTW, STW, dylatacja czasu, relatywizm itd.), ale one były realne i ukazane całkiem sensownie, a w Tenet nie.
A Oppenheimer był dla mnie po prostu dosyć płytki i nudny. Jest to film, który porusza bardzo wiele wątków jednocześnie, skacze z tematu na temat, nie koncentrując się jednak na niczym w stopniu, który byłby dla mnie interesujący i wart uwagi. Dostajemy jakieś strzępki informacji o procesie powstawania bomby, o wyścigu zbrojeń między USA i Niemcami a potem ZSSR, o logistyce powstawania bomby (tajne placówki, system dostaw części i surowców), o słynnej siatce szpiegowskiej (Rosenbergowie), o toczącej się w tle wojnie, o tarciach politycznych, o wątpliwościach etycznych (sprzeciw Einsteina itd.), wreszcie o samym Robercie Oppenheimerze, który został przedstawiony jako postać zwyczajnie antypatyczna i niespecjalnie dająca się polubić, a więc trudno było mu kibicować i przeżywać jego dramaty.
Oglądając film Pierwszy Człowiek (First Man), też nie spodziewałem się wielkich zaskoczeń, bo zasiadając do niego już wiedziałem sporo o pierwszych programach kosmicznych i pierwszych astronautach, Gemini, Apollo itd. Mimo to, byłem przyjemnie zaskoczony tym, jak dobrze film nakreślił sylwetkę samego Armstronga (jako chłodnego i zdystansowanego stoika, którego jednak dało się polubić) i jak fajnie, naturalistycznie przedstawił kulisy pierwszych misji kosmicznych, włączając w to ultra niebezpieczny program treningowy, przynoszący ofiary śmiertelne, a potem ukazując reakcje ich rodzin, przyjaciół, kolegów z pracy i jak to na nich wpływało. Same zdjęcia też zasługują na osobną pochwałę, powierzchnia Księżyca ukazana w tym filmie to realizatorski majstersztyk. Innymi słowy, ten film miał sporą wartość dodaną, nawet dla kogoś takiego jak jak, kto sporo czytał na ten temat, oglądał filmów dokumentalnych itd.
A Oppenheimer? Nie robi żadnej z tych rzeczy. Jest piękny wizualnie (jak to u Nolana), świetnie zagrany (jak to u Nolana), ale nigdy nie wychodzi poza banał i absolutne podstawy poruszanej przez siebie tematyki (jakby ktoś pisał scenariusz na podstawie skrótu z Wikipedii). Wiem, że to jest ekranizacja książki, więc Nolan miał trochę związane ręce, ale to już nie mój problem, ja oceniam efekt końcowy.
Bo Interstellar nie byl pomyslem Nolana (ktory dostal prawie gotowca jesli chodzi o koncept naukowo-sci/fi) i Kip Thorne robil caly "science". To trzyma sie kupy. Bo musi.
Co dziwne ten sam czlowiek byl konsultantem przy Tenet, ale tutaj juz byl tylko konsultantem. I to widac.
Oppenhaimer zas fajnie pokazal, ze to bardzo dobrze (i ze to nie przypadek), ze w filmach Nolana nie ma erotyki i romansu.
Tak na marginesie tylko. ;)
Zobaczymy co ten Nolan ugotował chyba się będzie trzeba wybrać w końcu do kina 😁
Otrzymaliśmy techniczny majstersztyk, ale bez duszy.
Czyli trochę tak jak myślałem pod jednym z poprzednich artykułów o Odysei. Mamy świetny, wybitny, epicki, genialny film... ale nie od tej strony, która jest dla przeciętnego widza najważniejsza. Wprawdzie sam jeszcze nie obejrzałem, aleee... no było widać, że pierwsze recenzje "ekspertów" są nijakie.
kurde XD teraz to nie wiem czy na to iść ... a efekty itp ? Warto dzięki temu iść do IMAX czy nawet tutaj polegli ?
inżynieria społeczna upozorowana na film. Ciekawe co Nolan zrobił, że teraz musi tak błaznować.
To trochę tak jak się spodziewaliśmy. Wolałbym gdyby ten film robił Eggers i mielibyśmy taką folkową opowieść z realiami epoki. Dla zawiedzionych polecam musical Epic - gdzie Odyseja jest przedstawiona w kontekście konfliktu moralnego bohatera w bezwzględnym świecie
No kto by się spodziewał ;)
O jakich kostiumach Ty bredzisz? Przecież tu nawet lniane szaty wyglądają jak z taniego plastiku. I to chyba jest jakieś największe osiągnięcie tego "filmu".
Nie zgadzam się z opinią recenzenta. To zdecydowanie jeden z lepszych filmów Nolana.
Być może najbardziej dojrzały.
Odróżnia się bardzo na plus od chłamu który dominuje ostatnio w kinach.
Ja ogólnie lubię te tematy, lubię obrazy które pokazuje nam Nolan, lubię oszczędność formy przy jednoczesnym rozmachu.
A że jest kilka śmiesznostek do których najwyraźniej nie dorosłem to 9/10 zamiast 10/10.
A tak na marginesie to na dzień dzisiejszy stan jest taki że ci co nie widzieli, i jest ich większość, krytykują, ci co widzieli chwalą, klasyka.
IMHO za takie wpisy, jak Hatera, powinien polecieć ban. Zero merytoryki, same (nieuzasadnione) wyzwiska.
Co do recenzji to jednym z pomysłów jakie mam, i wynika to z dłuższych obserwacji, to może jest ta że Anglosasi widzą świat inaczej niż Słowianie. A może to różnica między Ameryką i Europą.
Ktoś niżej wspomina, że wolałby, aby "Odyseję" zrobił Eggers - i ja się z tym zgadzam. "Wiking" Eggersa jest potężny, tworzy nowy mit, który ostatecznie dekonstruuje - obnażając historię nie o wielkich czynach, nie o heroizmie, lecz o nienawiści i dziedzictwie, jakie otrzymujemy po przodkach i zostawiamy swoim potomkom. No ale w "Wikingu" faktycznie mamy postacie z krwi i kości, a nie eksponaty z wystawy, które nie potrafią mówić naturalnymi dialogami. Ciekaw jestem, jak "Odyseję" przedstawiłby Eggers.
Jeśli mam przyjąć, że w "Odysei" najważniejsza jest forma, to też mnie ona nie przekonuje. Formę to miała "Dunkierka" - oszczędna narracyjnie, ale tak intensywna i pełna napięcia, że wychodziłem z kina z bólem głowy, pozwalająca w jakimś stopniu poczuć krzywdę, jaką robi psychice wojna.
Jest to całkowicie zrozumiałe, podałem to jako przykład, że w recenzji brakowało mi akapitu, o czym właściwie jest Odyseja Nolana, bo że nie będzie to filmowy duplikat tylko dekonstrukcja było raczej pewne. Dlatego też zdziwiło mnie, że ani słowa nie było o tym, jak C. N. sobie Homera zinterpretował i za czym podążyła jego reżyserska uwaga, a pojawił się jedynie komentarz dotyczący jakości wykonania poszczególnych filarów (o problematyce filmu wiem z innych omówień).
Ale wielkie dzięki za ten suplement do recenzji; opinia negatywna ale uczciwa i sensowna. Na tle tego, co wyprawia się na Filmwebie, to jak napić się ambrozji
Co z tego że 2 minuty i nie była ważna dla fabuły, ale sam fakt to obrzydlistwo.
Ja już jak zobaczyłem jak wygląda CGI, kostiumy postaci i te śmieszne pancerze to wiedziałem że to będzie 'paździerz'.
Nie wierzę. Film dostawał baty z każdej strony a ty jako "recenzent" nastawiles się na Titanica w antycznej Grecji?
Film ma premiere jutro, nikt praktycznie go nie mial mozliwosci zobaczyc, ale opinii o nim juz dziesiatki w tym watku.
Ja na seans jade jutro, po południu bede mogl wyrazic swoja opinie.

To naprawdę jest kadr z filmu?
Ubrali ich w bawełniane bluzy? A na to zbroje rowerowe/motocyklowe?
Nilfgardczycy z Netflixa przy tym to szczyt charakteryzacji. Masakra.
Na innym portalu film dostał w recenzji ocenę 9,5. Albo było zapłacone za taką notę, albo po prostu film spodobał się recenzentowi. Nie wierzę, że film jest taki dobry.
To żadna nowość, oni za kasę wszystko zrobią, nawet syf ci polecą.
A zwrócisz im uwagę to ci jeszcze bana dają xD
No ale PILNE GENIALNE łapówki presskity kosztują XD
Skoro scenariusz napisała osoba, która jeszcze nigdy żadnego scenariusza nie napisała, ale za to jest rozgrzana DEI, woke itp. ... - to brak efektu jest gwarantowany.
Ech myślałem że będzie lepszy ten film i znowu przeżyłem rozczarowanie, 3 akcje z potworami były nawet fajne, cyklop, wielcy rycerze i ta hydra smok z tych skał po wirze w wodzie a reszta to łażenie i gadanie czyli nuuuudyyyy, dobrze że nie poszedłem do kina bo bym był wkurzony że wydałem na film i 2 godziny się nudziłem.
No ktoby się spodziewał.
Dali Helenę jaką dali - na pewno z powodu chęci do kasy BlackRock, a nie żeby odwrócić uwagę że film jest słaby xD
Są elementy woke = autorzy filmu nie wierzą w jego sukces więc żebrzą o hajs bo i tak będzie wtopa finansowa.
Z zresztą, słaby casting potrafi pogrzebać świetny film, skoro do roli Heleny dali taką a nie inną aktorkę to nie moja wina xD
"Bo się wydawca obrazi, to nie damy niskiej oceny xD"
Film jest jechany w niezależnych serwisach, więc to lipa a nie żaden hit.
Marketing i tyle.
Ale Lewandowski napisz w którym to filmie Nolan potrafił zbudować psychologiczna glebie postaci ? Dobrze poprowadził aktorów ? Albo miał dobry scenariusz ? Nolan to jeden z najbardziej przehajpowanych reżyserów który poza waleniem dźwiękami i muzyka po uszach i bełkotliwym scenariuszem ( Interstellar, Oppenheimer, Tenet), nie miał nic do zaproponowania. Schlebiasz prawakom na Golu i tyle.
Myślę, że trzeba będzie samemu ocenić.
https://film.wp.pl/nolan-przeszedl-samego-siebie-odyseja-zachwyca-7307702214379520a
---
https://film.interia.pl/recenzje/news-odyseja-nie-zawodzi-christopher-nolan-nakrecil-kolejny-epick,nId,23514879
Na tych portalach są zachwyceni :)
Nolan nie umie w postacie. To raczej narzędzia.
Jutro się przekonam.
Na całe szczęście reszta recenzji i opinii po obejrzeniu jest na 8 i 9/10, można spokojnie iść do IMAX i cieszyć się mega widowiskiem :)
Jezusie, czytam te komentarze i strach bierze, co się stało ze społeczeństwem. Czarny aktor budzi w ludziach taką agresję, że są w stanie nękać o to innych ludzi. Jak boga kocham, idee nazistowskie wracają
Plus trolling i zerowki, ktorych jest duzo bo wakacje.
Zas wiekoszosc ludzi, z najwieksza iloscia plusikow tak naprawde wstydzila by sie nawet to baknac pod nosem irl. Tutaj wiedza ze sa bezkarni. Jeszcze.
NIemniej jednak trend radykalizacji kulturowej jest niepokojacy. Coz... historia lubi sie powtarzac
Pocieszajace jest ze tak naprawde to decyduja masy (a nie onlajnowi odszczepiency spoleczni) a te sa w miare normalne, i decyduja pieniadze (a ci wyzej z plusikami ich nie maja).
Zakoncze stwierdzeniem ze nawet nie tyle "strach bierze", co obrzydzenie i zal. Jak sobie pomysle ze mijam tych ludzi i ten prymityw (statystycznie/potencjalnie) na ulicy, w pracy to... bleh.
Przyszle pokolenia zasluguja na wiecej niz kultura dyktowana przez Janusza i Grazyne z blokowiska i w "odziezy patriotycznej".
🤝🤜🤛🤝
A co do filmów to się mogę trochę zgodzić. Ludzie się prują(trochę słusznie) Że jednak coś co stworzyła kultura białych, jest przeinaczana albo dają czarnych w roli gdzie to bez sensu. Ale jak już zrobisz w drugą stronę, to nagle pewne środowiska się prują i jeszcze miasto spalą. I żeby nie było, uważam paranoję z prawa za grubo przesadzoną tak czy siak. Ja mówię tak, skrajna prawica i skrajna lewica powinny sobie podać ręce, bo obie strony są odklejone ;)
Jakość ocen tych pseudoekspertów jest zaskakująca na filmwebie, bo większość nie zeszła poniżaj 7.

Kurde przypal. Przeciez mialo byc 20%. Reszta swiata chyba (ta normalna) nie czytala recenzji gola i komentarzy tutejszych psycholi.
Kwik tutaj to prawie jak te swinie w filmie. ;P 🤩🤩🤩
Veni, vidi.
Poszedłem do kina z bardzo negatywnym nastawieniem. Decyzje castingowe Nolana wydawały się co najmniej dziwaczne (czarna Helena?), a opublikowane kadry filmowe (i kostiumy) budziły raczej niechęć.
No i nie miałem racji. Nolan nakręcił dobry film. I w ogólnym sensie (nie w szczegółach, o które toczą się w Sieci wojny kulturowe) bardzo "wierny" oryginałowi (retrospektywny charakter jako spoiwo opowieści, motyw walki z przeznaczeniem), choć równocześnie wzbogacony o współczesną refleksję (Jungowska walka z własnym "cieniem", starcie starej i nowej kultury, powtarzanie tych samych błędów w ramach koła historii, przemoc jako niezmienny fundament "cywilizacji" itd.). "Rdzeń" opowieści Homera pozostał niezmieniony.
Znam "Odyseję" (i "Iliadę") od podszewki, a mimo to Nolanowi udało się dokonać niemożliwego: nie nudziłem się na tym filmie. Był mroczny, frenetyczny, intensywny pod względem filmowym (i emocjonalnym), a kontrowersje związane z brakiem pełnej wierności historycznej, gdy idzie np. o kostiumy czy rasę postaci, traciły kompletnie znaczenie w kontekście tego, co się działo na ekranie. Pewne pomysły scenariuszowe są naprawdę znakomite. Mam na myśli (bez spoilerowania) chociażby rozwiązanie "wątku Ateny" czy "wątku Sinona". Albo zwrot akcji związany z "ludźmi morza".
Czy to najlepszy film Nolana? Trudno odpowiedzieć jednoznacznie na takie pytanie. IMHO jest lepszy pod każdym względem od "Tenet" czy "Oppenhaimera". Powiedziałbym też, że to najbardziej "dojrzały" film tego reżysera. Dałbym co najmniej 8.5/10. A gdyby nie pewne mankamenty (zwłaszcza castingowe) śmiało podniósłbym ocenę do 9/10.
spoiler start
Circe/swinie
spoiler stop
Jestem ciekawy co powie Bukary. ;)
Ze "smaczkow" mnie sie bardzo podobal
spoiler start
wytlumiony dzwiek przy akcji z Syrenami i woskiem.
spoiler stop
Bardzo immersyjne, i sprytne
spoiler start
(w koncu kazdy slyszy co innego, wiec zostawny to wyobrazni widza co spiewaja Syreny).
spoiler stop
Aktorsko mozna sie klocic co do wygladu/rasy/koloru/bycia Spidermanem itd... ale kazdy "dowiozl". Imho.
Circe i Antinoos the best. Nie ma to jak dobrze zagrana wywolujaca obrzydzenie postac (ciekawostka... aktorski debiut Pattisona to "Pierscien Nibelungow").
No i jeszcze a propos trailerow i tego jak marne byly. Po obejrzeniu filmu moge powiedziec, ze one bardzo slabo reprezentuja to czym Odyseja Nolana jest. Mi sie wydale ze na tym etapie on to robi specjalnie. ;) Np. bait trailerowy z "marvelowska szarza" (bo rzeczywiscie tak to troche wyglada), ktora jest w rzeczywistosci ucieczka.
jak scena (albo ew wydarzenie/postac) zrobila na tobie najwieksze wrazenie?
spoiler start
Chyba "ścięcie Ateny / Zendayi". W ciągu kilku sekund udało się tutaj zaprezentować właściwie cały sens filmu w formie wyjątkowo symbolicznej rekapitulacji, która była na dodatek wypełniona silnym ładunkiem emocjonalnym. Szacun. Wcześniej czegoś takiego Nolan dokonał w "Incepcji". Uważam też, że rozmowa "żebraka" z Penelopą (przerywana retrospekcją z wyrzynania Trojan) była w całości znakomita.
spoiler stop
Kirke, oczywiście, pierwsza klasa. Najbardziej z żoną czekaliśmy właśnie na tę sekwencję. I się nie zawiedliśmy. Nolan nie wpadł tutaj w pułapkę infantylności.
spoiler start
Żona od razu po seansie przywołała słowiańskie opowieści o wiedźmach "modelujących" mężczyzn za pomocą manualnego rzeźbienia w ciele (łamania szczęki, wykręcania rąk itp.).
spoiler stop
Ale na pochwałę zasługuje też Polifem.
spoiler start
Dizajn jego twarzy ("przekręcona") był znakomity. A całej scena została nakręcona w sposób wywołujący u widza mocny dyskomfort.
spoiler stop
Zgadzam się z tym, że aktorzy w większości dowieźli, choć miałem poważny problem z "załogą" Odyseusza. ;)
A, prawie zapomniałem o Hadesie. Bardzo, bardzo dobrze zrealizowana scena. Podobnie jak cała sekwencja z Sinonem i koniem trojańskim. Naprawdę jest tutaj mnóstwo godnych zapamiętania momentów.
Jestem właśnie po 3 godz widowisku. Film zajebisty gra aktorska na wysokim poziomie . Mile zaskoczony i wydawało mi się że film trwa około godz tak szybko mi zleciało. Jeden z lepszych filmów. Fajny wątek zamiany towarzyszy w świnie i gra Robert Pattinson- bardzo mi pasował do tej zdradzieckiej i podłej postaci.Oczywiście inni aktorzy też rewelka .
Byłem wczoraj w kinie i jak dla mnie ta recenzja jest o kant c***a. Może to nie jest to jakiś majstersztyk biorąc pod uwagę, że to Nolan, ale film jest solidny i jak na 3h to oglądało się to przyjemnie, zdjęcia ladne, dźwięk super. Przeskoki w czasie jak najbardziej trafne pod względem narracyjnym ale zakładam, że autor to wielki koneser i nie kuma, że to nie Tenet i tak opowiedziana historia jak najbardziej jest ok.
Tyle studiowania Panie redaktorze, wszystko po to żeby napisać taką bzdurną recenzję, trzeba być chyba delikatnie ograniczonym, żeby uznać ten film za chaotyczny i nie czuć postaci, które są napisane bezbłędnie. Chyba ktoś Panu inny film puścił bo nie mam innego pomysłu jak wytłumaczyć taką beznadziejną recenzję.
Wrocilem z kina. Jestem bardzo zadowolony z seansu. Film wywolal u mnie bardzo duzo dobrych emocji, wzruszylem sie losem Odysa i Penelopy. Mam dwa zastrzezenia, ktore powoduja, ze to świetne widowisko nie jest arcydzielem kompletnym. Nie pasuje mi dobor obsady, poza Damonem, Pattinsonem i Hathaway trudno tam szukac dobrej gry. Holland dla mnie bardzo slabo, dla mnie to wciaz aktor jednej roli, Zendaya prosto z planu Diuny. I te stroje, niestety to jest koszmar, nie wiem jak to przeszlo w filmie za tyle milionow, to jest niestety poziom plastiku z netflixowego wiedzmina :(
Muzyka tez mi tak sobie podeszla, za to udzwiekowienie rewelacyjne, krzyki Cyklopa robily ciary.
Historie odyseji pamietam piate przez dziesiate, od szkoly nie interesowalem sie tematem, dlatego wszelkie odstępstwa od oryginału nie maja dla mnie znaczenia. Traktuje to jako film, bawilem sie bardzo dobrze. Gdyby nie obsada i kostiumy to bylby dla mnie drugi film Nolana, tak to walczy o miejsce trzecje. Pierwszym ciagle Interstellar
Okej ja już po seansie w kinie.
Zacznę w skrócie od tego czy warto iść na ten film i czy jest on dobry?
Otóż warto i jest bardzo dobry.
Ale
Obraz jest bardzo szekspirowski, film nie jest przeznaczony dla młodzieży w wieku Krzysia Lewandowskiego, jeszcze nie wyrobionej życiowo a przekonanej o celności własnych perspektyw na podstawie szkolnych ocen i osiągnięć.
Ponadczasowy geniusz homeryckich wersów Nolan uchwycił bardzo sprawnie, bez Hollywodzkich naleciałości, ba! Nawet z teatralnym zacięciem. Akurat miałem sposobność oglądać do tej pory wszystkie dzieła reżysera i Odyseja jest jednym z najlepszych o ile nie najlepszym jego dokonaniem jako filmowca.
Pozbawiony sztampy i taniej pompatyczności, odarty z amerykańskiej narracji film ociera się o mroczną powagę i bezlitosną brutalność Andronicusa z Anthonym Hopkinsem. Niesie Odyseja ze sobą na falach filmowej taśmy przypływ antywojennego przesłania ale bez oczywistych i tanich sztuczek, bez nadmiaru eposu i patosu.
To doskonały dramat także w wymiarze ludzkim, cierpienie Odysa i Penelopy, udręka Telemacha znajdują tutaj szczęśliwy koniec lecz zostawiają widza z pytaniami o sens zbrodni i kary, o nieuchronność losu poddanych zemście bohaterów.
Zdjęcia i muzyka oraz scenografia i efekty grają rolę podobną teatralnej scenie, nie atakują nas na każdym kroku i nie serwują dopaminowych koktajli na miarę rozmaitych thrillerów, horrorów czy filmów akcji. To powolna ale i sprawna opowieść, dobra filmowa robota.
Film nie spodoba Ci się widzu, jeżeli akurat masz ochotę na coś lekkiego, to obraz wagi ciężkiej ale bardzo dobry obraz. Próby recenzowania go przez naszego młodego Krzysia czy Mordulca lub paru innych forumowych młodzieńców to jakby wieszanie płótna Beksińskiego w dziecięcej bawialni, niby można ale jaką to ma wartość.
Odyseja jak dzieła Homera, jak dzieła Szekspira, jak sam dramat jest naprawdę wieczna a droga każdego z nas, Odysa jest podobna i każdemu podobnie blisko z tronu do bruku, z normalności do szaleństwa a o wszystkim decyduje bezwzględny los.
Jeżeli możesz, obejrzyj.
https://rozrywka.natemat.pl/661342,polacy-wystawili-oceny-odysei-nolana-co-siodma-to-jedynka-ale-nie-za-film
Jeśli mówimy o kinie antywojennym i pozbawionym pompatyczności, to mi narzuca się "Czas apokalipsy" - wymagający i ciężki. Można mieć trudności ze zrozumieniem "Persony" Bergmana, bo jest tak dziwna, trudna, zagadkowa, że aż weź to spróbuj rozebrać na części. Albo "Harmonie Werckmeistera" - film doświadczenie, gęsty od treści i dlatego tak trudny. Bo to nie jest tak, że wychodzi Ci Odyseusz w przydługiej wypowiedzi do Penelopy i sam się analizuje, tylko masz symbolikę i specyficzną aurę, która sama (bez mówienia wprost) uderza w Ciebie potrzebą sensu i duchowości w życiu.
Lubię też niekoniecznie trudne kino. Nie każdy film musi być przeprawą jak te wymienione wyżej. "Gladiator" nie jest trudny w oglądaniu, a jednak bardzo do mnie trafia - romantyzowaniem bohatera i jego pragnieniem zemsty za śmierć rodziny, która wstrząsa. Albo "Bunt" Kobayashiego - no dobra, to jest trochę stare i japońskie, zatem może nie najprostsze, ale widać, o co chodzi bez rozbijania fabuły na czynniki pierwsze i analizy symboliki ciała wieloryba przywiezionego do węgierskiego miasteczka, i tu również masz pewną dekonstrukcję (romantyzowania samurajskiego życia). "Lista Schindlera" też ma raczej łatwy do zrozumienia przekaz, a jednak to również dla mnie wielkie i przede wszystkim poruszające kino. Tylko że każdy z tych przykładów ma świetnie napisane postacie, w które ja wierzę, których losy mnie obchodzą i których przekaz we mnie uderza. A "Odyseja" najbliżej przekonującego oddania postaci jest w przypadku Kirke, a i tak ten epizod można byłoby jeszcze zgłębić. Reszta to eksponaty w muzeum mówiące ekspozycją i wprowadzające narrację, ponieważ twórca miesza na osi czasu (przez co cierpi tempo i pojawia się chaos).
Zdaję sobie sprawę, że "Odyseja" może się podobać, a chwyty, których używa Nolan, mogą na innych działać. Ale mówienie, że to ciężkie, trudne kino i trzeba do niego jakiegoś życiowego doświadczenia, to mijanie się z prawdą. Uderzanie w mój wiek też jest kompletnie chybione. Wygląd jest zwodniczy, bo do młodzieży to już nie należę (mam 29 lat), a 6/10 ten film otrzymał od Tomasza Raczka (69 lat) i 5/10 od Michała Oleszczyka (44 lata). Widziałem też, że przejechał się po nim Krzysztof M. Maj (37 lat). Przy czym wiek nie ma za wiele znaczenia w kontekście dojrzałości odbioru, więc nawet gdyby film zachwalał czy krytykował sensownie 12-latek, to ja bym nie odnosił się do jego PESEL-u. Nie na tym polega polemika.
Ten spór niechaj rozstrzygnie historia ;) ja się trzymam swojej mikro recenzji i tego co napisałem niezmiennie.
Ja bym do Homera nie przykładał skali ocen, podobnie do filmu Nolana, któremu udało się moim zdaniem wymknąć prostej ocenie.
Widać to po rozrzucie recenzji, także wśród krytyków.
Jednak nie mogę się zgodzić, z twierdzeniem "Odyseja Nolana to wielkie rozczarowanie" . Gdyby było napisane "Odyseja Nolana to dla mnie wielkie rozczarowanie" to co innego, a tak będę bronił adaptacji Nolana bo to zwyczajnie świetne kino.
A dla Ciebie Krzysztofie mam jeszcze ku pocieszeniu cytat z Homera, co prawda z Illiady ale taki cholernie aktualny:
"młodości muszą towarzyszyć błędy, Rada miałka, a myśli porywcze zapędy"
film nie jest przeznaczony dla młodzieży w wieku Krzysia Lewandowskiego
A Ty taki stary dziad nie nauczyłeś się, że dyskutuje się argumentami, a nie inwektywami w stronę recenzenta, który ośmiela się mieć inne zdanie? Łapka w dół
Wasze opinie to jedynie żałosny ragebait, bo film wspaniały, bo jak pominie sie odcień skóry i płciowość aktorów to film jest naprawde wyjątkowy, a obejrzenie go w kinie IMAX dodaje wiele punktów do spektaklu, których ten film nawet bez tego ma wiele. Prawdopodobnie połowa osób hejtujących ten film to nawet go nie obejrzała, nie wspominając o tym, że mają stulejke i opryszczke. Pozdrawiam zimno
Oceniłam film nieco wyżej, ale generalnie zgadzam się z autorem. Brak budzącej dreszcze muzyki, źle decyzje castingowe od Spider-Mana do Czarnej Heleny i Zendayi, patos, zero humoru i dziwna struktura. Będę jedynie bronić budowania napięcia (w wielu momentach udało się je zbudować całkiem dobrze) i tego nieszczęsnego E. Page'a - akurat mi nie przeszkadzał, zagrał dwie sceny bardzo dobrze
Efekty specjalne na łodzi w trakcie sztormów, ten chaos i walka, bardzo poruszały, albo scena z umarłymi i przepowiednią, klimat Homerycki bardzo czuć w tej scenie, duże emocje przy scenach najazdu na miasta. Muzyka dobrze dopasowana. Wiele wątków świetnie się zazębia, widać jak całość współgra ze sobą.
Pozytywnie mnie zaskoczyła głębia w tym filmie. Na początku dialogi wydawały się zbyt szybkie, ale z czasem było tylko lepiej. Bardzo dużo pomieszczone w tych 170 min. Matt Damon, być może rola życia.
Świetny film. Osobiście bardzo mi się podobał. Trochę zaczęło mnie to bawić, jak okazało się, że ten film jest tak dobry, bo wiem, że wielu zakutych nie pójdzie przez politykę dla zasady. Ich strata.
Co do rasioli znecajacych sie nad Helena wyzej, to jej rola jest epizodyczna a kolor skory przeszkadza tylko rasistom.
Na FB wleciał mi taki "wysryw" https://www.facebook.com/share/r/18yZfokiWT/
Czemu się aż tak spuszczają? Czy te ohy i ahy są kupione, opłacone? Czy te osoby po prostu nie chcą i nie moga mówić brzydko bo są z branży.
Ten film to nieśmieszny żart żerujący na dorobku Greckiej kultury gra większości aktorów mierna,sceneria bardziej przypomina okolice morza Bałtyckiego niż słoneczną Grecję, brak zrozumienia motywów głównego bohatera a kasting poprowadzony z myślą o parodii, na plus praca kamery na wysokim poziomie muzyka czasami dowoziła żenada a i tak oskara zgarnie, bo czek lista odhaczona .
Bardzo dobre kino dla mas współczesnych pseudointelektualistów którzy łatwo dają się złapać w marketingową pułapkę „prestige cinema” żerującą na snobizmie i potrzebie dowartościowania się widza i jednocześnie stwarzająca w nim poczucie bycia lepszym.
Od strony widowiskowej film daje radę natomiast wszystko inne w nim leży mniej lub bardziej. Chwalone udźwiękowienie jest moim zdaniem źle zrobione (zły zakres dynamiczny). Gra aktorska pozostawia wiele do życzenia (film ratują głównie Damon Pattinson i Bernthal natomiast Spiderman i Helena ciągną widowisko w dół). Zgodność z eposem Homera na poziomie przedszkola: z Odyseusza będącego u Homera herosem zrobiono wife guy’a (i to z objawami PTSD) rolę bogów wykastrowano do zera a „fatum” i „nieuchronność kary boskiej” oraz zależności bogowie - wiara - śmiertelnik w tej ekranizacji nie istnieją gdyż zastąpiono je najprostszymi teoriami psychologicznymi skrojonymi tak aby widz uważał że obcuje z treścią naukową i chełpił się tym przekonaniem także kompletnie zmieniono rolę kobiet w taki sposób aby odbiorca nigdy nie dowiedział się że patriarchalny porządek świata Homer uważał za naturalny. Zakończenie także inne niż u Homera i ssie na całego swoją poprawnością która widz musi odebrać jako przesłanie i przestrogę bazując na koncepcji sprawiedliwości i pokoju. O kostiumach i charakteryzacji nawet nie chce mi się wspominać. Zasadniczo gdyby grecki rapsod wędrowny z antyku zobaczył to „widowisko” to nigdy nie powiedziałby że to odyseja Homera.
Do kina jednak warto pójść i zobaczyć jak współcześnie kreuje się sztuczne kontrowersje i fabrykuje głębię „z przesłaniem dla nierozgarniętego odbiorcy” który z filmu wyjdzie dowartościowany i z poczuciem swojej wyższości intelektualnej nad tymi którym film się nie podoba.
Natomiast recenzje tzw „krytyków” bardzo dobrze pokazują jakim stali się w większości narzędziem we współczesnym świecie filmu.
W mojej ocenie 5/10.
Panie Kwisatz. To że używasz pan do myślenia 4 liter zamiast głowy nie jest już moim zmartwieniem.
Twój komentarz jest tak trafny, że pan Kwisatz aż się pocił ze zdenerwowania gdy go czytał, a na samym końcu sobie popuścił z nerwów i musiał szybko biec do kibelka, a, że pisał dłuższy komentarz którego cały czas edytował to szybko w biegu postanowił tylko zostawić xD bo i tak wiedział, że nic z tego nie będzie 😰💩
Zgodność z eposem Homera na poziomie przedszkola [...]. Zasadniczo gdyby grecki rapsod wędrowny z antyku zobaczył to „widowisko” to nigdy nie powiedziałby że to odyseja Homera.
Tymczasem jeden z utytułowanych polskich znawców Homera:
https://www.youtube.com/watch?v=IUj3cxpc1PQ
W skrócie: według autora książki "Homer na nasze czasy" (oraz innych publikacji na temat dawnej Grecji) i człowieka, który w polskim (UW) i zagranicznym (Harvard, Princeton) środowisku akademickim uchodzi za specjalistę od kultury starożytnej, Nolan nakręcił najbardziej wierną duchowi Homera adaptację. Szczegółową argumentację można znaleźć w przywołanym wyżej wywiadzie.
;)
Placz, Bogini opiewaj... Moj jak to czytam.
https://time.com/article/2026/07/24/christopher-nolan-explains-the-end-of-the-odyssey/
Uwielbiam expertow, zawsze pojawiaja sie tam gdzie sa potrzebni i tak jestem zaskoczony ze to facet a nie jakas specjalistka od mizoginizmu, jest okazja zeby zaistniec, dostac pare followow i retweetow, coz wiecej potrzeba.
Generalnie, to cale zamieszanie Odysei pomaga zamiast szkodzic, publicity wazne zeby bylo, film dobije finansowo do poziomu Oppenheimera, i o to tylko tutaj chodzi, chociaz oczekiwania sa duzo wieksze, drugie zycie zyska po nagrodach Akademii i to bedzie na tyle.
A jak juz robic adaptacje to tak jak Baz Luhrmann.
Uwielbiam expertow, zawsze pojawiaja sie tam gdzie sa potrzebni i tak jestem zaskoczony ze to facet a nie jakas specjalistka od mizoginizmu, jest okazja zeby zaistniec, dostac pare followow i retweetow, coz wiecej potrzeba.
To o Węcowskim? Przecież mówimy tutaj o człowieku, który specjalizuje się w kulturze antycznej, więc nie wyskoczył nagle jak filip z konopi. Ma uznany dorobek naukowy, był stypendystą Fulbrighta na Princeton, opublikował fundamentalne i cenione na całym świecie monografie ("The Rise of the Greek Aristocratic Banquet" oraz "Dylemat więźnia. Ostracyzm ateński i początki demokracji"), niedawno wydał popularyzatorską książkę o Homerze, jest liderem projektów badawczych dotyczących kultury starogreckiej. Zajmuje się też konkretnie eposem starogreckim (i Homerem, i Hezjodem).
Nie widzę powodów, dla których ten naukowiec miałby "się skundlić" dla kilku "lajków" i głosić tezy sprzeczne ze swoimi naukowymi przekonaniami. Twoja teoria spiskowa zupełnie do mnie nie przemawia. Zwłaszcza że wysłuchałem wywiadu i - jako człowiek, który chociażby z racji wykonywanego zawodu zapoznał się z pokaźną bibliografią na temat "Odysei" - musze przyznać, że przedstawiona przez Węcowskiego argumentacja wydaje się całkiem trafna. Z czym się w takim razie nie zgadzasz, gdy idzie o jego wypowiedzi na temat filmowego ujęcia prawa gościnności, "homeryckiego" subiektywizmu czy braku "baśniowości"?
Nie dobejrzalem calosci - nie mam az tyle czasu, sam temat nie jest w moim spektrum, bawi mnie natomiast ze Nolan sam stwierdza ze zmienil zakonczenie bo oryginal byl zbyt mizoginistyczny.
Tak jak napisalem, jak juz robic adaptacje to jak Baz Luhrmann zrobil romeo i julie, jeden z moich faworytow w tej kwestii.
A Odyseja w moim kregu raczej jaranko tym ze krecone na siedemdziesiatce i ze jak chcesz zobaczyc jak trzeba to tylko w jednym imaxie bo wszedzie indziej jest obciety ekran i ze post ograniczony do minimum i praktycznie zero fx, a tresc kazdy ma w dupie :D
Nawet na przedpremierowego screenera nikt nie chcial isc do odeonu bo stwierdzili ze nie beda sobie psuc wizualiow.
W skrócie: według autora książki "Homer na nasze czasy" (oraz innych publikacji na temat dawnej Grecji) i człowieka, który w polskim (UW) i zagranicznym (Harvard, Princeton) środowisku akademickim uchodzi za specjalistę od kultury starożytnej, Nolan nakręcił najbardziej wierną duchowi Homera adaptację. Szczegółową argumentację można znaleźć w przywołanym wyżej wywiadzie.
Coz za wybiórczy obiektywizm w powołaniu się na opinię jednej osoby. Tymczasem sprawdźmy co mówią inni - profesorowie literatury klasycznej i badacze Homera którzy wystawili mieszane lub krytyczne recenzje Odysei Nolana jednocześnie zwracając uwagę na pominięcia strukturalne i zmiany postaci oraz nadmierne poleganie na współczesnej wrażliwości.
https://www.today.com/popculture/movies/the-odyssey-classics-professors-review-rcna588405
Powyżej jest opinia pani Emily Wilson która nie tylko ze jest profesorem literatury klasycznej to na dodatek tłumaczyła Odyseje Homera na angielski. Zakładam jednak że wiesz od niej lepiej.
I pozostałe także ciekawe opinie w podsumowaniu:
https://m.youtube.com/watch?v=FXZIgXiyRMU&ra=m
https://www.nytimes.com/2026/07/20/movies/the-odyssey-movie-greece.html
W skrócie Key Academic Criticisms: Modern psychological revisions + reduction of Penelope + omission of major gods + philosophical simplification + modern sentimentality.
edit - przeczytaj komentarze pod tym filmem który zlinkowales. Lepsze niż wypowiedź tego pana.
Tymczasem sprawdźmy co mówią inni - profesorowie literatury klasycznej i badacze Homera którzy wystawili mieszane lub krytyczne recenzje Odysei Nolana jednocześnie zwracając uwagę na pominięcia strukturalne i zmiany postaci oraz nadmierne poleganie na współczesnej wrażliwości.
Wrzucisz recenzje tych badaczy i profesorów?
Nie bardzo wiem o jakich pretensjach intelektualnych czy naukowych piszesz. Przeciez to film fantasy!
Ale nastepnym razem jak bedziesz linkowal to chociaz przeczytaj co jest w srodku.
Nie ufaj bezkrytycznie temu co ci chatbot wypluje lol.
Wrzucisz recenzje tych badaczy i profesorów?
No wrzucil... randomowa laske z 8k wyswietlen, tlumaczke ktora sie swietnie na filmie bawila i nie ma zasciankowego podejscia do literatury (ogarnia ze interpretacja to interpretacja i nie istnieje jedyna sluszna. Rozumie tez ze film rzadzi sie innymi prawami i ze w sumie nie ma nic zlego w "poleganiu na wspolczesnej wrazliwosci") i dwa artykuly. Jeden na 20 linijek i w sumie mowiacy ze grekom sie podoba (lol). W drugim opinia dwoch osob, w tym jedna wrecz filmem zachwycona. W tym zmianami bo uwaza ze o wiele lepiej i bardziej rezonuja z dzisiajszym widzem. I ma racje.
Mniej chatGPT, groka czy tam czego uzywacie do udawania erudytow i znawcow kultury i literatury antycznej lol.
Jak już Kwisatz zauważył, teksty, które podlinkowałeś, zawierają wypowiedzi osób, którym film się albo bardzo podobał, albo podobał z pewnymi zastrzeżeniami. A więc nie potwierdzają twojej narracji. Filmiku "historyka" jeszcze nie obejrzałem, ale gdybyś wysłuchał Węcowskiego, to byś zrozumiał, dlaczego doszukiwanie się "historycznej wierności" w "Odysei" to lekki absurd. Bo sam Homer nie był "historycznie wierny". Stąd też określenie "wierny duchowi Homera", a nie "wierny prawdzie historycznej". "Odyseja" to literacka interpretacja wierzeń i legend Greków, a nie podręcznik.
Przypominam, że Szekspira cały czas ekranizuje się na różne sposoby, z aktorami o różnym kolorze skóry i dokonując różnorodnych zmian ("aktualizacji"). I jakoś do tej pory nikt wojen kulturowych nie wywoływał i nie badał "wierności historycznej" czy "akuratności kostiumów" np. "Makbecie" w wersji Kurosawy. Bo liczy się "duch", a nie "litera". Ba, czasem nawet ekranizacje będące kompletną "reinterpretacją" dzieł literackich zostają najlepszymi filmami w historii kina (np. "Czas Apokalipsy").
Oczywiście, to wszystko nie wyklucza sporów o artystyczną "wartość" filmu Nolana. Jeśli jednak chciałeś przywołać jakieś krytyczne opinie, trzeba było sięgnąć chociażby po ten tekst:
https://www.lrb.co.uk/the-paper/v48/n14/emily-wilson/an-uncomplicated-man
W sporze Węcowski vs Wilson opowiadam się jednak bardziej po stronie tego, jak na film patrzy polski badacz, choć również - o czym już pisałem - dostrzegam wady "Odysei" Nolana.