Gra powinna być rozrywką i wyzwaniem, ale problemem jest, jeśli przestaje być rozrywką, a staje się tylko wyzwaniem, gdzie zaczynają dominować tylko negatywne emocje. Dlatego jestem za wprowadzaniem poziomów trudności (normalny i trudny).
P.S. Chciałbym sprostować swoją opinię o poziomach trudności, bo ogólnikowo to napisałem. Jestem za poziomami trudności, ale nie jestem za tym, aby były ogromne różnice w ich poziomie. Poziom łatwy też powinien być wyzwaniem, ale nie powinien być formą masochizmu i sprawiania sobie bólu.
Gra powinna być rozrywką i wyzwaniem, ale problemem jest, jeśli przestaje być rozrywką, a staje się tylko wyzwaniem, gdzie zaczynają dominować tylko negatywne emocje. Dlatego jestem za wprowadzaniem poziomów trudności (normalny i trudny).
P.S. Chciałbym sprostować swoją opinię o poziomach trudności, bo ogólnikowo to napisałem. Jestem za poziomami trudności, ale nie jestem za tym, aby były ogromne różnice w ich poziomie. Poziom łatwy też powinien być wyzwaniem, ale nie powinien być formą masochizmu i sprawiania sobie bólu.
Mimo to wszystko idzie tam opanować po odpowiednim przygotowaniu i sile woli, a jeśli nie dajemy już rady solo, to zawsze jest taki Mimik w Eldenie który naprawdę dużo tankuje.
Moim zdaniem sztywny poziom trudności w soulslike'ach to wizytówka i to właśnie ten elitaryzm spowodował niezwykłą popularność tego gatunku, a jeżeli są fani którzy czerpią z tego frajdę to nie psujmy im tego doświadczenia.
Jest takie stare, ale bardzo mądre powiedzenie:
"Jak coś jest do wszystkiego to jest do niczego."
Jednak nie zgadzam się ze stwierdzeniem że wszystkie gry powinny być dla wszystkich, a wręcz ja bym je odwrócił, żadna gra nie powinna być dla wszystkich, bo tego się dosłownie nie da osiągnąć i to właśnie gry które najbardziej starają się upodobać każdemu są tymi które najszybciej porzucam, bo nie czuję w nich tej pasji deweloperów. Masa zmian które trzeba zrobić w strukturze gry żeby się upodobać jak największemu gronu graczy zwykle powoduje że gra traci swój smak, tak jakbyś chciał doprawić potrawę dla kilku osób o zupełnie odmiennych gustach, każdy może uznać że jest niezła, ale mała szansa że ktoś uzna ją za idealnie doprawioną, jeden powie że za ostra, inny że za słona, a jeszcze inny przeciwnie uzna że mało ostra i jakaś niesłona. Także dla mnie najważniejsze żeby zawęzić docelowe grono odbiorców i na nich maksymalnie się skupić, rozwijać swój projekt pod nich, a dopiero do niego dodać opcjonalne opcje QoL jak poziomy trudności, aby zwiększyć potencjalne grono odbiorców, ale nie próbować zmieniać zupełnie tego co się osiągnęło bo znajdzie się ktoś komu nie pasuje. Tak jakbyś zrobił potrawę skupiając się na konkretnych osobach którym ma smakować, a dla innych przyniósł sól i pieprz żeby sobie doprawili, nadal znajdą się tacy którym nawet z dodatkowymi przyprawami nie spasuje, ale będzie pewne grono które uzna że jest idealnie doprawiona, a spora część osób którym nie pasuje, doprawi sobie opcjonalnymi przyprawami i będzie im również bardzo smakowało.
Da się, tylko trzeba umieć zrobić to z głową :)
Generalnie bardzo to widać, że twórcy gier nie grają w swoje gry, albo grają i nie potrafią ich przejść. Dla mnie tacy ludzie powinni zająć się czymś innym, aby nie tworzeniem gier, bo nie rozumieją, że w gry grają różni ludzie - starsi, młodsi, z większymi umiejętnościami i tacy z mniejszymi. Gry powinny dawać satysfakcję, ale przede wszystkim rozrywkę. A na koniec zdziwienie, że ktoś dał się "oszukać" na grę, która jest zbyt trudna, a potem nie kupi kolejnej.
czy kwintesencją gatunku SOULS nie ma być wysoki poziom trudności, gdzie frustracja jest i być musi?
Poziom trudności powinien być na tyle wysoki, by rzucać wyzwanie, ale jednocześnie nie aż tak wysoki, by zniechęcać do dalszych prób. Jeżeli z każdą porażką gracz widzi postęp, wtedy istnieje spora szansa, że będzie chciał próbować dalej. Jeżeli natomiast zderzy się ze ścianą, nie widząc żadnej nadziei na sukces, grę po prostu porzuci. Haczyk polega na tym, że ta granica jest płynna i zależy od konkretnego gracza, więc ciężko jednym, sztywnym poziomem dogodzić wszystkim.
Soulsy powinny rzucać wyzwanie (na tym polega ich urok), ale ono musi się mieścić w zakresie, który faktycznie sprawia frajdę, motywuje i nagradza dopaminą, a nie łamie gracza psychicznie i odrzuca. No ale gracze są różni, więc najlepiej iść drogą np. Fallen Order, który oferował szeroką rozpiętość poziomów trudności i każdy mógł się bawić na własnych warunkach.
W sumie spotkałem się z miliardem opinii graczy, którzy chcieliby zagrać w Elden Ring bo ciągnie ich świat, lore, struktura gry, klimat itp. ale niestety odrzuca ich poziom trudności. Nie bez powodu wszelkie trainery oraz poradniki do odpowiednich buildów są tak popularne.
Ludzi ciągnie do dark-fantasy'owych erpegów i nie dziwię się, że nawet gracze, którzy nie mają odpowiedniego skilla chcieliby po prostu wkręcić się w ten świat.
Poziomy trudności nie zepsułyby im frajdy, bo dalej by grali na SWOIM najtrudniejszym poziomie.
Soulsy to nie tylko poziom trudności, ale też klimat, fabuła, świat i mechanika gry. Nigdzie nie spotkałem z tak świetnymi i oryginalnie wykreowanymi bossami jak w soulsach. Te światy to perełki. Każdy gracz lubiący gry akcji i rpg powinien zagrać w jakiekolwiek soulsy.
Soulsy to nie tylko poziom trudności, ale też klimat, fabuła, świat i mechanika gry. Nigdzie nie spotkałem z tak świetnymi i oryginalnie wykreowanymi bossami jak w soulsach. Te światy to perełki. Każdy gracz lubiący gry akcji i rpg powinien zagrać w jakiekolwiek soulsy.
Przecież Lies of P jest dziecinnie proste, co tam niby trudność sprawia? Może w DLC rzeczywiście nieco odlecieli, ale podstawka to przedszkole.
zacznijmy od pewnej kwestii, twórcy nie są po to by przechodzić właśne gry, wiec nawet nie musieli jej ukończyć
W podstawowej wersji gry prawda. Było kilku bossów dość mocnych. Natomiast dodatek to już inna sprawa. Pierwszy boss z 2-3 dni się bawiłem bo był dość specyficzny xD Natomiast finałowy boss czyli szalona marionetka to już był kozak hahaha. 7-8 dni z nim się bawiłem. Jednak warto było. Epicka muzyka i boss :)
Gry powinny relaksować i oferować lekkie wyzwanie, a nie wkurzać. Dlatego tutaj Ubi rządzi 💪
Ja akurat zacząłem grać w Lies of P w połowie lipca i teraz przechodzę dodatek. Gra jest tak dobra jak o niej mówiono.
poziomy trudności zawsze są spoko, każdy może dobrać grę pod siebie. Ale w Soulsach to i tak wybiera się zawsze najtrudniejszy. Ułatwiasz sobie potem grę summonami albo grasz czarodziejem, wtedy zazwyczaj jest łatwiej.
Da się dodać poziomy trudności? Da się, gra nic na tym nie straciła a zyskała rzeszczę nowych graczy. To samo khazan.
Soulsy to gatunek dla tych co nie mają pieniędzy - kupują jedną grę na 5 lat i ją męczą
Powinien być poziom trudności story że wybierasz opcję pokonaj bosa od razu ;)
No i git. Jedynkę przeszedłem na średnim poziomie trudności, z dwójką pewnie będzie tak samo. Miło, że tym razem nie będzie trzeba na to czekać.
Fanbojom soulsów od razu zapala się czerwona lampka w łbie, jak usłyszą że gra powinna mieć jakiś wybór poziomu trudności
Bądźmy szczerzy, to że gra miałaby poziom trudności easy, medium i hard nie znaczy że na easy gra byłaby samograjem i jednym przyciskiem przechodziłoby się grę 🤦
A wystarczyłoby, np na easy dać ciut więcej expa za pokonanych wrogów, albo ciut mniejsze obrażenia od wrogów, tylko tyle i aż tyle, myślcie czasem ludzie, a nie zachowujecie się jak małpy jakieś, bo przez wasze durne wpisy tylko psujecie opinię tego forum 😅
Widać, że lato i sezon ogórkowy w pełni, skoro wraca dyskusja o poziomach trudności w soulsach 😁
Ale to już nie te dyskusje co kiedyś. Prawda jest taka, że soulsowy gatekeeping prawie wymarł po premierze Elden Ringa i właśnie dodaniu tych poziomów trudności do Lies of P. Teoretycznie wszyscy ci od "TO JUŻ NIE BĘDĄ SOULSY!" powinni wtedy urządzić jakiś symboliczny pogrzeb gatunku, a tymczasem nic się nie stało, każdy se grał jak chciał i wszyscy byli zadowoleni. Te parę osób, które nadal twierdzi, że istnieje jakaś fizyczna możliwość, żeby opcjonalne easy mode zniszczyło komuś rozgrywkę to już jest jakiś totalny folklor i pewnie zniknie wciągu paru następnych lat.
Szkoda w sumie, bo fajnie było.
Kiedy ta nowa moda na przesciganie się kto zrobi najbardziej frustrujaca gre się skończy? Widzę że już zachacza o kolejne poziomy absurdu jak twórca nie dal rady jest trudno? Czyżby koniec to gra której w ogóle nie da się przejąć?
Zwykli gracze musza korzystać z pc i trainera zeby zagrać bo jakiś tam odsetek przesciguje się kto wiecej wytrzymie kto więcej trudnego przejdzie? To jakieś nowe metody na gry na uzależnienie i wydawanie pieniędzy.
Tak się ostatnio zastanawiałem nad fenomenem tej patologii.