Ależ zawiało nostalgią od tego screenshota. Trochę się za tym tęskni - jeden rzut oka, może ze 2-3 sekundy i już człowiek wiedział, gdzie co jest i czego się po stronie spodziewać. Bez popupów o ciasteczkach, czatobocie udającym konsultantkę Sandrę, pozwoleń na przesyłanie powiadomień, próśb o zgodę na podanie lokalizacji, zniżki 5% za zgodę na przyjmowanie newsletterów, samej struktury strony stworzonej pod kątem wycisnięcia użytkownika jak cytryny...
Tak, były wtedy też durne reklamy, ale łatwo było je blokować, a nawet i bez tego to było nic w porównaniu z obecnym internetem. Ten dziki zachód miał swój urok.
Ale kliknięcie w cokolwiek powodowało 2137 przekierowań. ;)
"pozwoleń na przesyłanie powiadomień"
ZAINSTALUJ BING BAR
"wtedy też durne reklamy, ale łatwo było je blokować"
Nie zawsze i nie wszędzie. Do tego zasobożerny AdBlock, który szybko puchł. Poza tym na Explorerze to bodajże figę sobie mogłeś zablokować. xD
"nawet i bez tego to było nic w porównaniu z obecnym internetem"
Gogle nostalgii ci ciut za mocno cisną, popraw. ;)
Internet 20 lat temu był śmietnikiem pełnym pobieraczków, wirusów w "asystentach pobierania" i reklam na cały ekran.
Podstawowym problemem w zniknięciu IE jest Excel i ogólnie pakiet office. Otóż choć MS wprowadził w ostatnich latach alternatywne rozwiązania to jednak dla większości osób addiny, synchronizacja danych itd. wciąż opierają się o to klasyczne, które pod spodem wykorzystuje silnik IE. Zmiana tego jest nietrywialna, bo pół finansjery światowej na tym ciągnie.
Zresztą te rozwiązania są właśnie powodem dla którego w biznesie wszyscy używają offica, alternatywne rozwiązania nie nadają się do pracy na współdzielonych masowo dokumentach, w dodatku interaktywnych (dynamiczne odświeżanie danych itd.).