Mnie wkurza, że normalny poziom trudności to od lat jest łatwy poziom. I trzeba grać na wysokim, żeby mieć wyzwanie, ale się nie wkurzać, i korzystać z większej ilości mechanik. Ale nie lubię tego, że podnoszenie poziomu trudności, to głównie my obrywamy mocniej i bijemy słabiej, albo wróg bije mocniej i jest gąbką. I to jest coś co mnie odrzuca od wyższych poziomów trudności, ale jednocześnie normalny poziom jest za prosty.
Chętnie bym też zagrał :D i to, że nie jest Fablem sprzed lat... to dla mnie duży plus :D
Fable jest niezwykle baśniowe w swoim wyglądzie, czasem aż do przesady. Jeśli kupujecie taką stylistkę, to nie będzie Wam nic w wyglądzie gry przeszkadzać; jeśli jednak preferujecie bardziej brudny, realistyczny sposób przedstawiania średniowiecznego fantasy, to możecie się z Fable nie polubić, bo od niego aż bije cukierkowością.
Właśnie to wyróżniało serię Fable, baśniowość a nie jakieś "brudne" realistyczne, średniowieczne fantasy. Może po prostu ta produkcja nie jest dla każdego.

Po zmianie twarzy bohaterki(czy też to kwestia tworzenia postać) od razu przypomniała mi aktorkę Tanyę Reynolds z Sex Education, Decameron a aktualnie z Ted Lasso S4, gdzie ma poważniejszą rolę. Mimika niemal ta sama, nawet głos by pasował. Ciekawe czy zmiany poszły totalnie w dobór innej aktorki.
Jako duży fan jedynki trochę mnie smucą te komentarze, że jak to fajnie, iż nie przypomina starych części : /
Chętnie bym też zagrał :D i to, że nie jest Fablem sprzed lat... to dla mnie duży plus :D
Grałem tylko w fable 1, ale tam większość gry to akurat była walka, to jest fundament całej gry więc nic dziwnego że kładą na to nacisk. Jak ona byłaby nudna to nikomu nie będzie się chciało przebrnąć do reszty elementów, to nie simsy.
Mnie wkurza, że normalny poziom trudności to od lat jest łatwy poziom. I trzeba grać na wysokim, żeby mieć wyzwanie, ale się nie wkurzać, i korzystać z większej ilości mechanik. Ale nie lubię tego, że podnoszenie poziomu trudności, to głównie my obrywamy mocniej i bijemy słabiej, albo wróg bije mocniej i jest gąbką. I to jest coś co mnie odrzuca od wyższych poziomów trudności, ale jednocześnie normalny poziom jest za prosty.
widocznie grasz w gry gdzie "ork bić" to najlepsza taktyka, a jak nagle ktoś bije mocniej to jest problem
Strzelanki to zależy. Tam gdzie są apteczki, tam jest ogólnie trudniej, ale bez jakiejś super presji. Chociaż taki doom Eternal był mega upierdliwy już na normalu.
Takie gry jak RDR czy GTA to w zasadzie samograje. Przyjemne, ale bez większych wyzwań.
Survival Horrory na normalu są powiedzmy małym wyzwaniem gdzieś do połowy gry. Na przykład The Evil Within zacząłem na łatwym, bo średnio mi idą takie gry. I no po 6 godzinach zacząłem od nowa na normalu. I przeskok był olbrzymi według mnie. Naprawdę w pewnych momentach dostawałem szewskiej pasji. Ale już pod koniec amunicji było za dużo, i było znowu za łatwo. No ale to jest właśnie problem. BO chce się trochę wyzwania, ale chce się też czuć progresję. Gry z skalowaniem są może upierdliwe, ale powodują to, że nawet na normalu jest ciągle jakieś wyzwanie. Bo stajesz się silniejszy, ale wrogowie też. Idealne gry to takie, gdzie Bogiem jest tylko pod sam koniec gry, ale ostatni boss zmusza do spocenia się. Sam nie przeszedłem np Old Blood, bo ostatni boss był mega irytujący, głównie przez napływ wkurzających mniejszych wrogów.
Pamiętam pierwszego Stalkera, że na normalu był wymagający aż do końca. Ale oczywiście dało się popełniać błędy. A pamiętam że drugie metro, miały tak głupi etap, że na normalu to było istne piekło. Albo początek Wiedźmina 2.
też uważam, że "normalny" poziom trudności nieraz jest za łatwy. Ale jednak to był problem chyba od zawsze. Jedynie może całkiem archaiczne gry były trudne, ale trudność podbijała przede wszystkim brak możliwości zapisu itd. jak w starym mario, wymuszając rozpoczynania od nowa za każdym razem. A mniej archaiczne gry, takie już po 2000, to już zrobiły się łatwiejsze dzięki udogodnieniom pozwalając unikać powtarzania długich etapów.
Chociaż nawet kiedyś sam czułem, że nie jest łatwo, ale głównie dlatego, że jako dzieciak nie byłem za mądry. A jak wróciłem po latach to gry, które nie były łatwe, nagle okazywały się być łatwe. Np. warcraft 3, bo po prostu bezmyślnie robiłem różne mobki, a teraz tworzyłem strategię i planowałem jednostki, gothic, bo nie umiałem rozwijać postać, a teraz jak dobrze rozwinąłem to nie musiałem zapisywać często, morrowind to samo (choć tu było nieco inaczej, wyjątkowa gra gdzie zaczynało się jako bardzo mocno osłabiony niewolnik co sztucznie podbijało trudność, ale później w połowie praktycznie jest się bożkiem), painkiller też (gdzie nawet wyższy poziom koszmar jeszcze nie był specjalnie ciężki, ale najwyższy trauma to już totalne przegięcie, tylko dla hardcorów) i tak cała masa innych przykładów.
Szczerze to o co wam chodzi? Przecież nie chodzi o to, by podnieść od razu z normalnego do najwyższego, on o tym nie mówił. Chodziło mu bardziej o to, by poziomy sensowniej wyrównywały trudność gry. A wy od razu mu lamentujecie jakby była mowa tylko o najwyższym poziomie trudności. Aż tak to was boli ten poziom, że zapominacie o innych poziomach między normalnym, a hardcorem?
Widać to dobrze zwłaszcza gdy dotykamy modyfikacje. Wtedy powiedziałbym jest problem. Komuś się coś odkleja wtedy, i tworzy chore karykatury przy których soulsy to pryszcz.
Odrazu mi się przypomina Orginal War i arabskie kampanie od różnorakich moderów, albo revampujące amerykańskie, rosyjskie misje.(zawsze ale to zawsze spartolą balans, i poziomy trudności, które orginalnie są dobrze wyważone.) Na jednej takiej arabskiej zęby zjadłem, mapa szersza niż finalna walka o złoże syberytu, jednostek jak wody na pustyni, budowanie bazy nie istnieje, masowe konwoje wrogich czołgów po każdej strefie co chwila których nie możesz przepuścić bo przegrana z skryptu, a na koniec ktoś sobie ubzdurał aby zatrzymać piechotą kilkunastu jednostek, co najmniej kilkaset ruskich pojazdów jadących w kolumnie po środku z rakietami, rakietami syberytowymi, itp w komplecie. Oczy mi z orbity wyskoczyły z wrażenia, a z gameplayu otrzymałem symulator klikania pauzy taktycznej co sekunde, i tak przez 30 minut, razy co najmniej 4x prób.(do dziś nie wiem jak to przeszedłem a pamiętam że byłem cały zalany od potu z wrażenia, gdzie mózg mi zapindalał jak bęben w pralce, i dam sobie rękę uciąć że tacy twórcy sami tego nie przechodzą, zwłaszcza że często jest wbudowany opcjonalny czit do takich modów w komplecie.)
Ostatnio także sobie ogrywałem ponownie modyfikacje Sand of Syberia, ponieważ sporo nowego kontentu doszlo z czasem.
Aktualna ostatnia misja w której masz wybudować baze dwoma jednostkami, z ewentualnymi małpoludami zdobytymi z terenu, i rozgromić olbrzymią baze legionu, amerykanców(które siebie samych ignorują, nie będąc nawet w sojuszu.), które co chwila robią masowy szturm na twoją baze. No ktoś jest chory kto na to wpada, to nie jest ani przyjemne, ani zbalansowane, a już zwłaszcza gdy taka frakcja nie jest pod to pod dostosowana warunkowo, ponieważ sumarycznie nie posiada technologi komputerowej, tylko zdalną z wieżyczek mobilnych która wymaga mechanika, tak więc tracisz już 50% ludzi, ani małpoludy w wieżach nie będą wydajne dla defensywy (z ewentualnymi zdalnymi czołgami naprawczymi), ponieważ nie mają wysokich umiejętności, ani nie masz wydajnego eko, przy takiej liczbie jednostek które muszą być zabunkrowane, ani wydajnego tempa na rozbudowe bazy, technologi, itd, w fabrykach będzie zator o prędkości żółwia na autostradzie, dodatkowo o mechanikach zapomnij do naprawiania pojazdów, jednym nic nie zdziałasz, bo jeden kisi się w wieży już dla samej ekonomi z względu na zdalne pojazdy, a drugi w ewentualnej produkcji pojazdów. Tak wiec działa to w dwie strony, odnośnie balansu. Ludzie dużo mówią o balansie, a statystycznie gdy mają na niego wpływ to go spartolą. Tak poza tym w tym wątku, jedynie się zgodzę co do tego w RPG, niema nic gorszego niż gdy cele to gąbki na obrażenia, gdzie poziom trudności nie wpływa na mechaniki, to jest ultra sztuczne, później jakiegoś zwykłego gluta na mapie trzepiesz kilka minut z ziewem na ustach, ponieważ 50 użytych umiejętności nie wystarcza, na mobka dla expienia, na startowych lokacjach. XD(zmora, klasyczny problem większości chociażby gier Sword art Online.)
I kiedyś jak byłeś piczą to zwyczajnie gry nie przechodziłeś, więc tej złożoności nie widziałeś, albo ćwiczyłeś i się uczyłeś gry, i dzięki temu widziałeś.
Zwiększanie hp/dmg nie zwiększa poziomu trudności w ogóle, po prostu wydłuża czas na ich zabicie i ilość matsów jaką musisz mieć na leczenie. Co jest zwyczajnie frustrujące a nie trudniejsze.
A jak jesteś graczem co gra na easy, to i tak masz w dupie ile i jakie ataki stwory używają, bo jesteś tam 'dla fabuły' a nie wyzwania...

Po zmianie twarzy bohaterki(czy też to kwestia tworzenia postać) od razu przypomniała mi aktorkę Tanyę Reynolds z Sex Education, Decameron a aktualnie z Ted Lasso S4, gdzie ma poważniejszą rolę. Mimika niemal ta sama, nawet głos by pasował. Ciekawe czy zmiany poszły totalnie w dobór innej aktorki.
Co za debil wymyślił cooldown na czary?
Mi zawsze sprawiało fun odgrywanie Maga w fable. A tu rozumiem bycie szermierzem jest domyślne
Oczywiście nie kupię tego na premierę, na razie jedynie obserwuję tą grę, by zobaczyć, co z tego wyjdzie.
Tak długo jak masz mane jesteś magiem. To była własnie RPGowa wolność w buildzie.
O ile ładna grafika jak dla mnie jest spoko. To te wszystkie sztuczne ograniczenia (na przykład ograniczenie lvl jak w W3), czy projektowanie gier pod konkretny playstyle no zabija cały sens bycia RPG. Oczywiście tak jest łatwiej kierować historia. Tylko zabija fun
Jeszcze ograniczenie rozwoju w takim Wiedźminie się chroni światem przedstawionym. Ale gry pokroju TES, FABLE, czy Cyberpunk. Nie mają już takiej taryfy ulgowej.
Jeszcze z tyłu głowy pamiętam te gry że były miejsca gdzie wchodziłeś rozglądałeś się po okolicy i miałeś.
Ahaaa. Nope.
W takim wieśku to lazłem w AOE Arda na implozje z krew i wino, i leciały obrażenia po kilkadziesiąt tysięcy ot tak o, a wszystko spadało na hita, z fajnymi efektami i gore..(i to bez setu. XD)
Dragon Age 1 można srogo chwalić bo jest za co, ale gdy spoglądniesz z perspektywy gier D&D i ich zasad, możliwości itp, taki chociażby już mag wypada słabiej, w porównaniu z takim z Baldurs Gate 2(smoczy uczeń do dziś moja ulubiona klasa.), o solo buildach już nawet nie wspominając. Możliwości to też niebo a ziemia, DA to swobodny spacerek był w starciach z przeciwnikiem, z może kilkoma wyjątkami, jak chociażby finalny boss z dodatku, gdzie to nie stało koło gorgondemona, demolichami, starciami jak w tym pomieszczeniu z tą grupką przeciwników gdzie zdobywało się kij z niewidzialnością wbudowaną, itd z BG2.(tak czy inaczej do jedynki z dodatkiem wracam wielokrotnie, bo jest genialna, mistyczny w zbroi mag z leeachem na mane na aury i obszarowy heal i lecisz jak przez masło, hybrydą woja, maga, tanka, healera. XD)
Śmiesznie też wspominam mod do Grim Dawn, który przeportował 1:1 Diablo2, postać na aure która czyściła półtorej ekranu tylko chodząc, jednocześnie generując dziesiątki ognistych hydr na ziemi.
BG3 poza walką z Rafałem czy tą kapłanką domu nocy też nie prezentuje jakiegoś przesadnego poziomu. Ale nawet ich można pokonać bez przesadnego trudu
No nie wiem nie wiem. Ta gra mi się kojarzy z Avowed. Obym się mylił i oby była lepsza.
Fable jest niezwykle baśniowe w swoim wyglądzie, czasem aż do przesady. Jeśli kupujecie taką stylistkę, to nie będzie Wam nic w wyglądzie gry przeszkadzać; jeśli jednak preferujecie bardziej brudny, realistyczny sposób przedstawiania średniowiecznego fantasy, to możecie się z Fable nie polubić, bo od niego aż bije cukierkowością.
Właśnie to wyróżniało serię Fable, baśniowość a nie jakieś "brudne" realistyczne, średniowieczne fantasy. Może po prostu ta produkcja nie jest dla każdego.
Chyba jednak skumał i wyraził to własnym opisem. Bardzo cenna uwaga dla osób które w fable wcześniejsze nie grały. W każdej zapowiedzi przedstawiającej sceny z rozgrywki świat ten wyglądał mi nieco sztucznie wręcz cukierkowo a z opisu autora tekstu mogę się dowiedzieć ze właśnie tak jest w całej grze. Nie krytykuje takiego designu ale może on nie wszystkim odpowiadać wiec dobrze ze zwrócono na to uwagę.
Problem w tym, że prawie nie czułem w nim Fable
Pograłem tylko trochę w pierwsze i trzecie Fable więc mam bardzo dużą nadzieję, że to będzie inne Fable :D Jeśli nie czuć w nim Fable to dla mnie +
Też mogę chcieć aby cukier był słony, ale gdzie w tym logika?
Kwestionował bym, twoją definicje tego co, gdzie, kiedy i w czym jest plusem, bo to już bliższe egoizmowi.
Fable jest mocno specyficzne, orginalne na swój sposób, właśnie o to w nim chodzi, nie do każdego trafi i tak ma być.
To tak jakbyś czytał Berserka umieszczonego w świecie Dark Fantasy, twierdził że nie jest dla ciebie(i tutaj okej), gdzie nagle z osobistych pobudek rzucał negatywną egoistyczną oceną, stwierdził że gdyby było to samo fantasy, wtedy byłby plus.(abstrakcja)
Albo oczekiwał od Gerwanta pozbawienia go z jego seksualnych przygód, Jaskra zmieńmy na czarnoskórego typa z celibatem w zakonie piszącego fraszki religijne, itd.(Panie Gerwant z profilowego, później dostajesz czarnego Regisa w serialu, albo czarną Vivi w One Piece, czy czarną syrenkę Arielkę. XD)
Ty coś chcesz, w sytuacji w której nie masz chcieć, ponieważ nie są to twe preferencje już od genezy, zdrowo byłoby omijać produkt, ponieważ nikogo nie interesuje to czego ty możesz chcieć, a już zwłaszcza docelowych konsumentów danego IP, do których nie należysz i nigdy nie należałeś. Nawet dziecko w przedszkolu omija kożuch w zupach mlecznych w sytuacji w której nie trawi, a nie sypie go cynamonem, poczym stwierdzi: "dobra nasza, okej, teraz na pewno nie zwymiotuje.".
Tak wiec jeżeli w Fable nie będzie Fable, to ja to omijam, ponieważ nie wiadomo pod kogo to tworzą, raczej nie fanów, najwyraźniej pod jednostki twego typu, czyli dla nikogo, a to już wali stolcem.(mam na myśli sytuacje, nie ciebie kolego.)
Mnie cieszy lekka zmiana kierunku tej serii i niejako nowe otwarcie i przyciągnięcie nowych graczy. Ciebie nie musi.
Nie wiem co ty tutaj nawet robisz, a tym bardziej czego ty oczekujesz, jesteś ostatni który ma prawo do oczekiwania, a już tym bardziej do szczekania pod nosem, weź się schowaj z swoimi wypierdami w piwnicy 40 letni mireczku, czy ile ty o wstydu tam masz.
Tacy ludzie mają zero do gadania jak ty, twoja logika jest o kant dupy do obicia, ego masz tak wybujałe, jesteś tak zapatrzony w siebie, że myślisz że ktokolwiek przejmuje się twoją nic nie znaczącą opinią o tym co ci się podoba a co nie? tak jakby ktoś ciebie tutaj miał atakować, poprostu nie czaimy ciebie dzieciaku mentalny, bo robisz z zakonnicy kurtyzyne.
Tak jak koleś wyżej ujął, oczekujesz od toyoty, aby nie miała nic japońskiego, nie dostrzegasz że to jest śmieszne?
Właściwie nara, chciałem być miły, ale szkoda gadać do tłuka, bo już mam ochotę ciebie opluć po takiej bez refleksyjnej wysmarkanej wypowiedzi, właściwie już to zrobiłem. XD
Ogra się jak wyjdzie z erpgowego obowiązku :) ale jestem niemal w 100% pewien, że ten rok będzie należał do Blood of Dawnwalker w swojej końcówce a i jest nadzieja spora, że z tej gry powstanie cała saga co jest fantastyczne.
No i Wiesio, nie zapominajmy o odświeżonym WIesławie pod koniec września.
Ciekawe czy faktycznie potrzebują pół roku jeszcze i dużo zmienią. Czy to jednak tylko ucieczka od gta6 bo gra jest gotowa i cyk, pora na CSa. Też mi coś nie pasuje tutaj a widziałem tylko filmy. Mam nadzieję, że wyjdzie jednak coś przyzwoitego. Od Microsoftu. W końcu 😐
Jako duży fan jedynki trochę mnie smucą te komentarze, że jak to fajnie, iż nie przypomina starych części : /
Ja nie muszę być dużym fanem Fable, ale nigdy nie będę się cieszył z tego ze jakaś marka odcina sie od swoich korzenii żeby zadowolić ogół graczy którzy wcześniej by nawet na to nie spojrzeli.
To takie samolubne podejście.
Dla mnie największą siłą pierwszego Fable (w kolejne nie grałem) był ten lekki, baśniowy klimat. I póki co, ciężko powiedzieć, czy udało się to zachować. Niby projekty lokacji i ogólny styl graficzny ma w sobie coś takiego, ale z reszty gameplayu ciężko wywnioskować coś więcej. Źle to w każdym razie nie wygląda i osobiście mocno czekam na pełną wersję.
Gra ogólnie wygląda lamersko. Nic jeszcze nie zobaczyłem w niej ciekawego. Żadnych systemów, gameplayu ani nic. Ma przyjemną dla oka oprawę graficzną. Fajnie, jest baśniowo i wgl, ale co z tego? Każda gra wygląda dobrze w tych czasach. Granie musi być dobre :)
Baśniowe aż do przesady...
A jakie niby ma być Fable? Przecież nawet sam tytuł sugeruje, że zabiera cię do świata baśni. Chyba nie grałeś we wczesniejsze odsłony skoro to ci przeszkadza 😅
Mi w niektórych momentach kompletnie brakuje tego baśniowego klimatu, ale później patrzę na te gameplaye z miasta i słyszę tę muzyczkę... i kurde bele to jednak dalej Fable. Trzeba pamiętać, że ta seria nigdy nie była całkowicie cukierkowa bo wszak mrok i możliwość grania tym złym były nieodłącznymi elementami oryginałów. Czekam na premierę. Byłoby super gdyby w ramach dalszej zabawy z kompatybilnością starych Xboxów Microsoft pozwoliły na możliwość powrotu do świetnej dwójeczki, lecz tym razem na blaszakach.
Na tym GOLu jest coraz gorzej. Redaktorzy to sami fanboje Sony i hejterzy Microsoftu. Największego gniota od PlayStation wychwalają pod niebiosa a po wszystkim co wydaje MS jadą równo.
Pewnie za to co napiszę wyleje się na mnie wiadro pomyj ale muszę bo, aż mnie trzęsie. Po pierwsze to wolny świat jak odbiorcy nie pasuje gra, śmiało możesz ją wyrzucić do kosza. Fable miał być baśniowy, taki był i być powinien. To nawiązanie do baśni i legend z Anglii. Nawet nazwa krainy Albion ewidentnie do tego nawiązuje. Co do poziomu trudności to brak mi słów - malujecie trawę na zielono.
Nie odpowiada Wam jak niewystarczający jest poziom gry albo mechaniki - o czym Wy mówicie? To gra! Ma uprzyjemniać nam czas, zachwycać opowieścią. To nie gra z kategorii e-sport. Przypominam też, że autor tekstu nie ograł całości, a jedynie jej fragment. To samo się tyczy recenzji - tendencyjnej i czepiającej się jak wygląda system walki. Młot za bardzo, broń dystansowa nie taka jak trzeba...
.... magia porażka. Przy czym powtarzam raz jeszcze, gra nie była ograna całkowicie, tylko fragmentarycznie. I to opisywanie walki przez autora, całej gry jest po prostu dojmująco narcystyczna: perfekcyjne uniki, wszystko nudne, to mi nie pasuje. Można wręcz rzucić komentarzem: Ja król przybyłem, a wy poddani bawcie mnie. Przy czym przypominam jestem omnipotentnym graczem, nic mnie nie zaskoczy.
Problem w tym, że prawie nie czułem w nim Fable mam nadzieję że pomimo tego to i tak będzie dobry tytuł
Czy mi się wydaje, czy nowe Fable jest takie...bardziej dorosłe? Z każdej kolejnej części gra robi się trochę poważniejsza, jakby była kierowana do starszej widowni. Może czegoś nie dostrzegam, ale jeśli tak jest to dla mnie plus.