W sumie to zabawne, że po przejęciu przez fundusz z Arabii wiele osób pisało, że teraz koniec z wciskaniem wszędzie "lewactwa" i wreszcie zobaczymy prawdziwy powrót do korzeni takich firm jak BioWare, a skończyło się na tym, że zamiast robić gry bez tego, co rzekomo było przyczyną słabej sprzedaży, to po prostu zamknęli całe studio. Do tego zapowiedzieli, że będą skupiać się na grach-usługach. Nie wiem, czy jest się z czego cieszyć.
W sumie to zabawne, że po przejęciu przez fundusz z Arabii wiele osób pisało, że teraz koniec z wciskaniem wszędzie "lewactwa" i wreszcie zobaczymy prawdziwy powrót do korzeni takich firm jak BioWare, a skończyło się na tym, że zamiast robić gry bez tego, co rzekomo było przyczyną słabej sprzedaży, to po prostu zamknęli całe studio. Do tego zapowiedzieli, że będą skupiać się na grach-usługach. Nie wiem, czy jest się z czego cieszyć.
Właściwie, to chyba Bioware zniszczyli tak naprawdę jego założyciele, paradoksalnie, bo mieli wybór, mogli nie sprzedawać studia i pozostać niezależni. Potem wszyscy się zawinęli prędzej czy później i EA wypełniło studio masą niekompetentnych ludzi, ale to jest skutek a nie przyczyna.
Jestem zagorzałym antyfanem korporacji, ale warto wziąć pod uwagę, że nikt tym ludziom nie zabroni utworzyć nowego studia i stworzyć nowej "legendarnej gry". BioWare od dłuższego czasu odcinało kupony i nawet teraz wspomina się o nich w kontekście Baldura, NWN, czy Mass Effecta. Tylko kiedy te gry wychodziły i kiedy ostatnio wypuścili na rynek wartościową grę? Większość osób słusznie zauważa, że upadek BioWare zaczął się o wiele wcześniej... Ale skoro PONOĆ nadal pracują tam pasjonaci i chcą tworzyć gry, to w sumie kto im broni? Wiadomo, że bez budżetu nie zrobią w tydzień gry AAA, ale skoro są przekonani o swoim potencjale, to mogą bez problemu wrócić na rynek gier pod nowym szyldem i stworzyć coś, dzięki czemu ponownie uwierzą "w tych od Mass Effectów".
Słowo klucz: crowdfunding. Masa dobrych projektów wzięła się z tego. Wystarczy dobry projekt jakiejś mniejszej gry i ludzie sami z siebie wesprą projekt "starego, dobrego BioWare". Jeśli mają coś jeszcze do zaoferowania, to bez problemu mogą to przedstawić. Jeśli ludzie uwierzą w projekt, wsparcie pojawi się błyskawicznie. Potem zarobią na kolejny projekt... i powrócą w wielkim stylu. O ile mają coś do zaoferowania.
A żeby nie być gołosłownym... Divinity od Larianów, późniejszych twórców Baldur's Gate 3. Dalej Pillars of Eternity od Obsidianiu, czy Darkest Dungeon. Mówimy oczywiście o różnej skali projektów, ale Divinity jest najlepszym dowodem na to, że małymi krokami możesz się wygrzebać z gunwa. O ile... masz wciąż coś do zaoferowania ;)
Edit: a na upartego możesz jechać na fenomenie Mass Effecta i zaprezentować nową grę jako "duchowego spadkobiercę". Ludzie na to polecą z sentymentu. Wtedy tylko wystarczy "dowieźć".
Tylko co pomijam? Nie zrobisz godnego duchowego spadkobiercy bez budżetu. Nie przekonasz ludzi, że potrafisz zrobić grę na modłę Mass Effect, gdy zrobisz coś na miarę Eternal Strands od Mike'a Laidlawa, bo tylko na to pozwala ci budżet. Gra zebrała niezłe noty, ale co z tego, gdy w peaku miała 700 osób? To już nie czasy zbiórek społecznościowych. Divinity: Original Sin wyszło w 2014 roku, Pillars of Eternity w 2015.
Nie ma żadnego Bioware od czasów Mass Effect 3 czyli roku 2012, minęło aż 14 lat ale ludzie nie zauważyli, że zdążyli się zestarzeć, a świat zmienić.
Może wszyscy, którzy brali w tym udział – ci ludzie w garniturach (prawdziwych lub wirtualnych) – powinni stracić swoje cholerne posady. [...] Bardzo chciałbym zobaczyć ICH w kolejce do urzędu pracy zamiast ludzi, którzy wykonują prawdziwą robotę. Dlaczego to zawsze ci, którzy działają i tworzą, muszą za to płacić?
Sama prawda. Góra każdego zakładu pracy jest właśnie tym, co najczęściej niszczy samą firmę. Ludzie bez wiedzy, bez umiejętności, za to jedynie z gadką i sieczką zamiast mózgu.
Jak ktoś wyraża emocje w biznesie to robi żeby coś osiągnąć. Niestety nie zawsze w parze idą opłacalność i sentyment.
BioWare dostało ogrom czerwonych kartek od graczy i to jest fakt. Czasem wyglądało to tak choćby chcieli doić konającą krowę nie przykładając większej wagi do tego co może być jutro, za tydzień czy za kilka lat.
Może i lepiej że tak się stało bo strach myśleć co odwalili by w przyszłości.
Miejmy nadzieję że takie serie jak ME czy DA nie wylądują na śmietniku EA i postanowią temat odratować (albo przynajmniej sprzedać). Potencjał jest, teraz pytanie czy się to komuś będzie opłacać.
Thomas Mahler ma rację odnośnie Bioware, to studio już dawno przestało istnieć, wczoraj było po prostu wyjęcie wtyczki.
Trzeba liczyć że araby przestaną wzorem starego EA kupować studia tylko po to żeby je zaorać.
A to mieli utrzymywać darmozjadów? Te studio na ile by nie było fajne kiedyś i jak sam kochałem serię Mass Effect, tak dzisiaj jest kompletnie bezużyteczne. Wydali dziadowskiego Vanguard'a (a nie... czekaj... GoL przecież go zachwalał), wrzucili teaser ME5 dawno temu i zamiast skupić się na tej serii, to przez tak długi czas nic nie zrobili. Jeszcze czyta się, że piąta odsłona była na bardzo wczesnym etapie prac. To co oni robili przez ten czas? W bierki grali sobie w tych biurach?