To jest po prostu zatrważające, ilu ludzi nadal myśli, że jak kupili nośnik fizyczny to są właścicielami czegoś więcej niż kawałka plastiku i papieru... W artykule piękne zdjęcie fizycznego wydania AC: Black Flag. Tymczasem w TOS który każdy MUSIAŁ zaakceptować przed uruchomieniem gry.
1.3 Usługi i Treści są UDOSTĘPNIANE UŻYTKOWNIKOWI W FORMIELICENCJI, A NIE SPRZEDAWANE. Oznacza to, że udzielamy użytkownikowi osobistego, ograniczonego, niewyłącznego, nieprzenoszalnego, niepodlegającego sublicencjonowaniu i odwołalnego prawa oraz licencji na korzystanie z Usług i dostęp do Treści w celach rozrywkowych, niekomercyjnych, z zastrzeżeniem przestrzegania niniejszych Warunków. Wszelkie tytuły, prawa własności i prawa własności intelektualnej do Usług i wszelkich ich kopii są własnością Ubisoft lub jego licencjodawców.
Zawsze powtarzam: twórca dzieła kultury, dowolnego, w jakimś sensie przestaje być jego właścicielem (nie prawnie, ale kulturowo) w momencie gdy dzieło wydaje.
I co? Powtarzasz to sobie ale zaraz potem klikasz "Akceptuj" przed uruchomieniem nowej gry nie?
I czy jak kupujesz książkę to stajesz się właścicielem słów które są tam zapisane i możesz z nimi zrobić to co chcesz? To może użyj tych słów w jakiejś pracy magisterskiej bez zaznaczenia że to cytat i podania autora. Pierwszy lepszy antyplagiat szybciutko cię zweryfikuje.
PS. Nim się zlecą jakieś szury które będą twierdzić że bronię korpo to informuję, że nie. Nikogo nie bronię. Taka jest po prostu rzeczywistość co jak widać niektórzy bardzo silnie wypierają.
Taaa. Jakoś nie zauważyłem, żeby ta inicjatywa zmieniła cokolwiek w TOS jakiejkolwiek korporacji. Ta inicjatywa na ten moment zdziałała tyle co nic. Brzydkie zapisy nadal widnieją w umowach, a korpo nie korzystają z tego nie dla tego że boją się tej inicjatywy tylko boją się strat wizerunowych.
Jeżeli kiedykolwiek wkładając grę do napędu konsoli wyskoczy mi taka informacja o której mówisz to po prostu złamię konsolę i dalej będę grał w swoje gry.
Bardzo chwalebne, ale to niczego nie zmienia w żaden sposób faktów. Nie jesteś żadnym właścicielem gry tylko licencjobiorcą. I sam taką umowę przed uruchomieniem gry zaakceptowałeś.
Drugą sprawą jest to że wydawcy w swoich regulaminach mogą napisać cokolwiek i niema to żadnego pokrycia jeżeli będzie stać w sprzećności z prawem.
Tu chodzi tylko o jedno: o możliwość korzystania z dowolnego dzieła kultury nawet jeśli jego autor się obrazi, umrze czy co mu do łba przyjdzie.
Płyty też są nietrwałe, mogą ulec uszkodzeniu, porysowaniu a po kilkunastu latach mogą się nawet nie dać odczytać - najgorzej było na CD, gdy dana gra wychodziła np. na czterech płytach CD i jedna z nich była walnięta, więc nie dało się zainstalować całej gry + CD Key, który mógł się zgubić.
Utrata konta ze wszystkimi grami jest realna co wiele sytuacji pokazało. Porysowanie wszystkich płyt? To trzeba być serio jakimś niedbałym idiotą, żeby do tego doprowadzić.
Ta a te 80% dochodów z cyfry, to skąd się wzięło? Teraz nagle obrońcy fizyków wyszli spod kamienia. Nie podjeli by takich decyzji bez twardych danych, jak widać gro ludzi nie kupowało tych pudełek jednak...

BTW, pomysłowo to zrobił. Wyraz górny to pudła z czasów PSXa, a kolejne litery u dołu to kolejno PS2/3/4/5 :)
Psy szczekaja a karawan jedzie dalej.
Pokrzycza, pokrzycza a za 2 miechy juz nikt nie bedzie pamietal.
Niestety.
Ile procent graczy, wraca do więcej niż 2-3 gier? I to na przestrzenni lat. Bo ja w ostatnie 15 lat, wróciłem do jednej gry. Nie mam czasu wracać do gier już ogranych. I nigdy czasu mieć nie będę, bo ciągle jest coś nowego do roboty. Ale rozumiem osoby które chcą mieć taką możliwość. Tylko no w większość gier i tak już nie zagrają :) Bo wątpię że jak ktoś ma kolekcję 200 gier, to sobie je wszystkie odpala.
"Do 2028 roku kupuję tylko wersje pudełkowe, potem znikam". Że co?! 😂
To brzmi jak: Drogi sąsiedzie, nienawidzę, gdy "wkładasz mi cukinie w koniec mojego przewodu pokarmowego", ale mozesz to robić jeszcze przez godzinę, a potem idę spać, bo jestem zmęczony.
Czyli do tego czasu niech daje im swoją - prawdopodobnie - ciężko zarobioną kasę.