Pamiętajcie, żeby oszczędzać wodę i energię. Żadnej klimatyzacji, naczynia można myć w deszczówce albo rzece, a woda po gotowaniu kiełbasy jest zdatna do picia. Dbajmy o klimat.
Warto jest sprawdzić, czy jest to prawda czy nie, że niektóre miasta zaczęły wykorzystywać jakieś stare prawo do wysiedlenia ludzi, którzy nie chcą sprzedać swoich domów/ziem pod centra danych, jeśli są bardzo uparci itd.
Mam sprzeczne dane, ale gdzieś może jest prawda.
Jak będzie problem, to postwi się je w Polsce (i tak je postawią w Polsce, bo problem już jest). Obywatele nie mają nic do gadania, dlatego właśnie tu będą. Co prawda, może potem brakować wody i prądu (cena ostro w górę), ale to nie kłopot, ponieważ powie się mieszkańcom, że to nieprawda i uwierzą ;)
Pamiętajcie, żeby oszczędzać wodę i energię. Żadnej klimatyzacji, naczynia można myć w deszczówce albo rzece, a woda po gotowaniu kiełbasy jest zdatna do picia. Dbajmy o klimat.
Przy okazji bardziejbze mnie centrysta. Moze melepetko powiesz mi jak to jest ze w usa kaza oszczedzac ta wode
Przerąbane. W sumie jedyny plus mieszkania w USA obecnie to fakt, że to jeden z ostatnich krajów, w którym obywatele daliby radę wystąpić zbrojnie przeciwko własnemu rządowi.
Nie wiem o czym wy tu do mnie piszecie i do czego się to odnosi. To był prosty post.
Zresztą głównym problemem jest tutaj mentalność. Amerykanie wbrew pozorom są bardzo potulni w zdecydowanej większości wobec działań rządu, oni ręki nie podniosą cokolwiek by się nie działo, tam jest problem większy protest zorganizować. Do tego dochodzą podziały wewnętrzne, wiec nawet jak część by się zbuntowała to druga część zacznie strzelać do pierwszej, jednak najprawdopodobniej obie będą stanowiły 2% populacji a reszta zostanie w domach.
Co do prawa do odłączenia się, ono jest teoretyczne, bo skończyłoby się jak jak ostatnio, czyli interwencją zbrojną (nie bym konfederację popierał, bo wiadomo, że nie).
Ja piszę tylko o tym, że mieliby szansę wystąpić zbrojnie. Tylko tyle. W większości cywilizowanego świata obywatele takiej możliwości już w zasadzie nie mają.
A czy wojsko byłoby podzielone? Wątpię jednak, może byłyby dezercje, ale w wojsku w US jest solidne pranie mózgu urządzane, zdecydowana większość pozostałaby karna, nie bez powodu służą też na drugim końcu kraju względem pochodzenia i sa izolowani dość mocno. To gdzie mógłby być rozłam to gwardia narodowa, ale one byłaby bez znaczenia przy armii.
A czy wojsko byłoby podzielone? Wątpię jednak
Uważam odwrotnie. Mając armię liczącą prawie półtora miliona ludzi w tak ogromnym kraju, który nie ma długiej tradycji trzymania obywateli za mordę (jak Rosja czy Chiny) zachowanie karności i lojalności tej całej generalicji byłoby dużo trudniejsze niż w przypadku wojny z kimś "z zewnątrz". Myślę, że gdyby taki wewnętrzny konflikt wybuchł na naprawdę dużą skalę, był ogólnie postrzegany jako słuszny i nie udało się go szybko zakończyć, to wojsko podzieliłoby się szybciej niż się spodziewamy.
Ale to jest tylko moje gdybanie. Ja nie lubię udawania geopolityka, który w czasie przerwy na kawusię w robocie tłumaczy w internecie jakby wyglądała hipotetyczna wojna na drugim końcu świata, w czasach gdzie ciężko cokolwiek przewidzieć.
Wolę skupiać się na faktach, a fakty są takie, że w ciągu ostatnich kilku lat przez to co się dzieje na świecie naprawdę mocno spadło mi zaufanie do tej formy rządów, którą sobie powszechnie wypracowaliśmy. Sam coraz bardziej zmieniam zdanie np. na temat dostępu obywateli do broni (wcześniej byłem mocno na nie), czy ogólnie jakiejś formy możliwego sprzeciwu wobec władzy. Dlatego, mimo, że bardzo bym dziś nie chciał mieszkać w USA, to uważam, że dobrze dla nich, że wciąż mają samą możliwość zorganizowania jakiegoś zbrojnego oporu. Nawet jeśli to już jest tylko złudzenie wolności (a uważam, że mimo wszystko nie), to biorąc pod uwagę wszystko co się tam dzieje, to na ich miejscu zwyczajnie chciałbym je mieć.
Od przedszkola jak w krajach typowo totalitarnych dzieciaki za im naucza sie literek to wyglaszaja przysięgę wiernosci panstwu. Wyjedz kiedyś zobaczysz jaka to dystopia.
Dodaj pranie mózgów przez korpo gdzi ludzi zdychaja z glodu ale bronia miliarderów którzy doslownie ich trują i wysysaja resztki kasy z nich. Chcesz opieki zdrowotnej jak ich dziadkowie (do reagana mieli podobna jak w europie) to jestes komuch, chcesz by kelnerzy i ogólnie usługi mialy minimalna pensje (te zawody z racji tradycyjnie bycia wykonywanymi przez niewolnikow w usa nie maja pensji minimalnej) to tez jestes komuch. Przecietny amerykanin za takie postulaty skoczy do gardla kazdemu.
thx captain obvious, też mam internet. Mój post zupełnie nie był o tym jacy są amerykanie.
Gdyby pytać ludzi o zdanie to nie dałoby się zbudować nic nigdzie.
Ciekawe czy taki proceder przejdzie w kraju, w którym prawo własności jest święte. Ich sprawa, ale jakbym był Amerykaninem, to po wywłaszczeniu z mojej własnej ziemi przez chciwe korpo poczekalbym aż wybudują i wszystko uruchomią, a później ostrzelałbym im całą halę z moździerza.
Przykłady?
Osiedlami zarzadza rada osiedla i tak:
- masz zakaz wywieszania prania na zewnatrz bo to znaczy ze pewnie nie masz suszarki wiec biedny jestes skoro biedny to obniżasz wartosc domkow sasiadow... Pozew
- chcesz pomalowac dom na inny kolor niz u sasiadow niszczysz harakter dzielnicy pozew
- chcesz kupic dom w danym miejscu rada osiedla robi kasting czy mozesz kupic i czy napewno pasujesz tam
- za szybko wystawiasz kubły ze smieciami pozew
- za pozno zabierasz puste kubly po smieciach pozew
W USA prawo własności jest święte o ile jesteś bogaty lub jesteś korporacją, inaczej państwo ma je gdzieś. Akurat historia wysiedleń w USA ma bardzo długą tradycję, choćby wielki program budowy autostrad i dróg międzystanowych, wysiedlono płacąc grosze setki tysięcy ludzi.
ostatnio dopadły mnie takie przemyślenia po wycofaniu Claude fable.
Skoro mamy już tak że 95% majątku jest w rękach 1% ludzi to nawet się nie łudzę ze sztuczna inteligencja będzie czymś co pozwoli mi i mi podobnym osiągnąć jakikolwiek komfort finansowo / egzystencjalny.
Jej użycie będzie raczej ograniczane by docelowo służyła wyłącznie właśnie grupie najbogatszych.
taki feudalizm+