"Osiem sezonów tego?" i to jest właśnie SZTUKA. Zrobić 8 świetnych sezonów z podobnego scenariusza. Pewnie nie pykłoby gdyby nie naprawdę świetni dobrani aktorzy. Odcinki są wg schematu, ale postacie już nie. Płyną przez te wszystkie odcinki i sezony ze swoimi wzlotami i upadkami, a ta kalka to tylko tło dla tego. Ludzie oglądają ten serial nie dla szpitala, chorób i pacjentów, ale żeby zobaczyć co znowu House odwali. Czuć prawdziwą chemię między praktycznie wszystkimi bohaterami. Sarkazm wylewa obficie i odowiednio w każdym odcinku. Poważne dylematy moralne to codzienność. Humor przekracza daleko granicę komfortu płatków śniegu. Pacjenci są obrażani, grube baby są nazywane grubymi babami, w kierunku murzynów lecą rasistowskie docinki, stereotypy o kobietach są używane nagminnie, pacjenci są szykanowani i chyba nawet zabili tam celowo pacjenta w jednym z odcinków, pracownicy są mobbowani, przeprowadzane są zabiegi wbrew ich woli (na pacjentach i wspópracownikach), lekarze włamują się do domów, house kradnie, podrabia dokumenty, korzysta z prostytutek, ćpa leki bez umiaru. Trafia do psychiatryka, wiezienia, ma na karku obrażonego policjanta, nowego dyrektora który go nie lubi itd. Serial nie do przebicia. I owszem tak, oni wszyscy tam powinni siedzieć w pierdlu :D
Dla tego schematu ludzie to oglądali,każdy serial czy serie filmowe czy gier ma swój styl i schemat który się przyjmuje i ciągnie się go dalej
Szczerze mówiąc to właśnie przez tę powtarzalność schematu, nigdy nie mogłem wciągnąć się w ten serial.
A, już bez przesady. Powielanie takiego schematu jest zupełnie normalne. Sęk w tym, żeby przy okazji była jakaś progresja fabularna. Tutaj ona była. Przykład gdzie jej nie było, to na przykład oryginalny animowany Scooby Doo, co odcinek dokładnie to samo tylko sceneria inna, można oglądać w dowolnej kolejności. I wcale to nie była wada, bo można było oglądać dowolny odcinek, jaki akurat leciał. Z doctor House niby da się, ale można się zdziwi, gdy choćby nagle główni lekarze się zmienią.
Idąc tym tomie myślenia każde życie nie ma sensu bo na końcu i tak umieramy. A prawda zawarta jest głębsza. Człowiek będzie upadał po wielokroć ale ma wstać otrzepać się z kurzu i przeć dalej. Życie to nie jest sielanka a pasmo problemów z przebłyskami pięknej pogody. Czy ta pani podobnie wchodząc do restauracji krzyczy i opisuje jedzącym z której strony za kilka h wyjdzie jedzenie?
Za dzbanów zapewne obrażających i wyzywających kobietę.