Chiny walczą z VPN-ami, Rosja walczy z VPN-ami, teraz UE chce zacząć walczyć z VPN-ami. Nawet zakładając baaaardzo, baaaardzo optymistycznie, że stoją za tym wyłącznie kryształowo czyste intencje unijnych polityków, to daje do myślenia, że idziemy w ślady takich krajów.
Te wszystkie regulacje, choćby i wprowadzane z najlepszymi intencjami tak naprawdę tylko narażają ludzi na większe zagrożenia. No bo co z tego, że jakiś 16-latek, który w prawdziwym życiu zdążył wyobracać 3 koleżanki nie będzie mógł zobaczyć gołych cycków na jakimś pornhubie, jeśli w tym celu zagłębi się w mniej przyjazne ostępy sieci? Bo nie czarujmy się, tam, gdzie wchodzą zakazy i obostrzenia, tam się pojawia szara strefa. Na każdą dużą i w miarę "szanującą się" stronę z pornosami pojawi się 20 "pokątnych", które będą wpuszczać kogo popadnie. Jest popyt to będzie i podaż. I te osoby, które nie będą mogły albo chciały poddać się weryfikacji, trafią na te szemrane stronki. A tam, w przeciwieństwie do "mainstreamowych" stron porno, gdzie jednak obowiązywały jakieś (może nie zawsze idealne, ale jednak) zasady, co do pokazywanych treści i raczej się nie nałapało cyfrowego paskudztwa, odwiedzający będą narażeni na haking/malware, szantaże, phishingi i oglądanie materiałów, jakich nigdy by nie zobaczyli, mając dostęp do zwyczajnych stron bez wydumanych weryfikacji.
Już mamy historyczny przykład amerykańskiej prohibicji, która miała sprawić, że ludzie nie będą pić, a osiągnęła tylko tyle, że wzrosło spożycie mocnych alkoholi (bo człowiek zamiast sobie wypić lekkie piwko, miał dostęp tylko do pokątnie pędzonego bimbru albo przemycanych wysokoprocentowych alkoholi), a skok przestępczości mieli chyba najwyższy w swojej historii.
Najpierw to, a potem będzie współczesne ministerstwo prawdy jak napiszesz coś, albo skrytykujesz jakieś rezolucje czy bzdetne ustawy itd. co urzędaski z brukseIki wprowadzają i powiesz, że ci się nie podoba to podciągną to pod "rosyjską dezinformację" i usuną. Rok 1984, ale to dzisiaj.
To jest tylko wstęp do większych działań. Jeżeli wprowadzenie "weryfikacji wieku" się powiedzie to pójdą z tym dalej. Dzisiaj pod osłoną dbania o bezpieczeństwo dzieci próbują stworzyć globalny system który będzie sprawdzał każdego użytkownika Internetu. Niby na razie tylko do takich portali jak YT, FB czy Discord ale potem może być tak że ta weryfikacja będzie podpięta pod sklepy internetowe jak Allegro czy OLX i już bez ich wiedzy nic nie kupicie. Kupisz np. komputer za 4000zł to zaraz cię będą pytać skąd na to kasę miałeś. Kupisz rower za 8000zł to samo. Potem przyjdzie czas na sprawdzanie waszych e-maili, wiadomości na Whatsapp czy zdjęć na FB. Już to zresztą próbowali robić ale ostatecznie chyba nie przeszło. Na koniec jak nawet pójdziecie kupić bułkę i masło do sklepu to też wasz wiek będzie sprawdzany i też wasz zapytają skąd na to macie albo po co nożyczki kupujecie.
Wy się cieszycie że dzieci nie będą miały dostępu czy nawet starsze pokolenie ale nie zdziwcie się jak sami kiedyś będziecie chcieli wejść na jakiś portal, a tu ban albo kupić coś w sklepie i to samo bo nagle większa ilość gotówki się znalazła przy sprzedaży na waszym koncie.
Tutaj jeszcze trzeba dodać że oni już coś podobnego próbowali zrobić. Mianowicie paszporcik covidowy. Ale coś nie pykło i przepadł.
I teraz pomyślcie że taki kvisatz pisałby pod własnym imieniem, nazwiskiem i zdjęciem, ale by było zabawnie ,nie? :)
System ktory weryfikuje tozsamosc i wiek to nie jest zly pomysl. O ile nie bedzie to robione przez usanskie korporacje (tak jak w UK), a internauta moze uzywac nicka i nie musi upubliczniac swoich danych.
W realnym życiu tworzymy prawa mające służyć ogółowi społeczeństwa m.in. poprzez penalizowanie szkodliwych zachowań. Skoro internet od dawna stanowi integralną część naszego codziennego życia, trudno oczekiwać by pozostawał całkowicie poza jakąkolwiek próbą regulacji. Mając świadomość tego, że nie istnieją rozwiązania idealne, jest wiele przykładów regulacji, które realnie poprawiły jakość naszego życia począwszy od ustanowienia kodeksu cywilnego, przez przepisy stabilizujące system bankowy, aż po regulacje dotyczące ochrony środowiska. Trudno kwestionować dziś fakt, że przepisy te z punktu widzenia społeczeństwa są korzystne.
Rozumiem obawy osób, które boją się realizacji wizji znanych z powieści Huxleya czy Orwella - raczej nie należą one do przyjemnych. Należy jednak pamiętać, że anonimowość w internecie już dziś jest iluzją. Jednocześnie, w przeciwieństwie do państw autorytarnych, żyjemy w państwie demokratycznym, gdzie możliwości pełnej i niekontrolowanej inwigilacji są znacznie bardziej ograniczone. Aby dodatkowo zminimalizować ryzyko nadużyć, należy inwestować przede wszystkim w edukację społeczeństwa aby obywatele potrafili rozpoznawać manipulację i nie dawali sobie wmówić, że np. bezpośrednia kontrola polityków nad sądami leży w interesie społecznym. Równie istotne jest dbanie o sytuację ekonomiczną obywateli - im mniej ludzi żyje na granicy ubóstwa, tym mniejsze możliwości polityków żerujących na społecznym niezadowoleniu.
Chiny walczą z VPN-ami, Rosja walczy z VPN-ami, teraz UE chce zacząć walczyć z VPN-ami. Nawet zakładając baaaardzo, baaaardzo optymistycznie, że stoją za tym wyłącznie kryształowo czyste intencje unijnych polityków, to daje do myślenia, że idziemy w ślady takich krajów.
Te wszystkie regulacje, choćby i wprowadzane z najlepszymi intencjami tak naprawdę tylko narażają ludzi na większe zagrożenia. No bo co z tego, że jakiś 16-latek, który w prawdziwym życiu zdążył wyobracać 3 koleżanki nie będzie mógł zobaczyć gołych cycków na jakimś pornhubie, jeśli w tym celu zagłębi się w mniej przyjazne ostępy sieci? Bo nie czarujmy się, tam, gdzie wchodzą zakazy i obostrzenia, tam się pojawia szara strefa. Na każdą dużą i w miarę "szanującą się" stronę z pornosami pojawi się 20 "pokątnych", które będą wpuszczać kogo popadnie. Jest popyt to będzie i podaż. I te osoby, które nie będą mogły albo chciały poddać się weryfikacji, trafią na te szemrane stronki. A tam, w przeciwieństwie do "mainstreamowych" stron porno, gdzie jednak obowiązywały jakieś (może nie zawsze idealne, ale jednak) zasady, co do pokazywanych treści i raczej się nie nałapało cyfrowego paskudztwa, odwiedzający będą narażeni na haking/malware, szantaże, phishingi i oglądanie materiałów, jakich nigdy by nie zobaczyli, mając dostęp do zwyczajnych stron bez wydumanych weryfikacji.
Już mamy historyczny przykład amerykańskiej prohibicji, która miała sprawić, że ludzie nie będą pić, a osiągnęła tylko tyle, że wzrosło spożycie mocnych alkoholi (bo człowiek zamiast sobie wypić lekkie piwko, miał dostęp tylko do pokątnie pędzonego bimbru albo przemycanych wysokoprocentowych alkoholi), a skok przestępczości mieli chyba najwyższy w swojej historii.
Nie musisz mi tego tłumaczyć. Jak wspomniałem na początku, zrobiłem pewne bardzo optymistyczne założenie, żeby bez zbędnych dygresji wyjaśnić, dlaczego ta deklarowana ochrona nie działa, a nawet może przynieść skutek odwrotny od oczekiwanego.
Tymczasem PiS i PO obrażają się nawzajem w Internecie bez problemu...
I dobrze.
O ile kiedyś byłbym jeszcze sceptyczny, tak teraz, widząc, jak Internet trawi plaga farm-botów, wzrostu polaryzacji podsycanej przez radykałów, służby innych państw czy geopolityczny pojedynek mocarstw, który przenosi się również do sieci, uważam, że Europa nie powinna stać biernie i się przyglądać. Jeśli nie chcemy jeszcze bardziej stać się podnóżkiem Chin czy amerykańskich korpo, to powinniśmy reagować. Czasy spokojnej kooperacji i globalizacji, w ramach demokratyczno-liberalnych wartości, dawno przeminęły...
"plaga farm-botów, wzrostu polaryzacji podsycanej przez [...] służby innych państw czy geopolityczny pojedynek mocarstw"
Na boty i tak niewiele to pomoże, a o służby to już ty się nie martw. Jak będą potrzebowały, to będą mieć do dyspozycji tysiące fikcyjnych tożsamości przechodzących wszelkie weryfikacje. Tylko szary człowiek obudzi się z ręką w nocniku.
"ramach demokratyczno-liberalnych wartości, dawno przeminęły..."
Teraz liberalne demokracje przejawiają coraz większe ciągoty ku autorytaryzmowi, czego jednym z przejawów jest dążenie do jak największego kontrolowania obywatela i w świecie fizycznym i w cyfrowym.
I teraz pomyślcie że taki kvisatz pisałby pod własnym imieniem, nazwiskiem i zdjęciem, ale by było zabawnie ,nie? :)
Znalezienie takiego kwisaca i tak jest proste, a byłoby jeszcze prostsze.
Najpierw to, a potem będzie współczesne ministerstwo prawdy jak napiszesz coś, albo skrytykujesz jakieś rezolucje czy bzdetne ustawy itd. co urzędaski z brukseIki wprowadzają i powiesz, że ci się nie podoba to podciągną to pod "rosyjską dezinformację" i usuną. Rok 1984, ale to dzisiaj.
Btw, ktoś wie może dlaczego tacy ludzie zawsze powołują się na Rok 1984 Orwella, który swoją drogą był, o ironio - "lewakiem"? Innych książek nie czytali czy jak?
Tylko, ze to już masz. Ot nie zarządzają tym rodzinni politycy a zagraniczne korporacje. Czyli mamy dokładnie to czego się obawiasz tylko w wersji znacznie gorszej bo pozbawionej jakiejkolwiek kontroli. Tutaj przynajmniej jak politycy zawiodą będzie można ich spróbować wymienić. A Zuckerbergowi czy Muskowi co zrobisz? A no nic, a przecież prowadzą oni cenzurę na swoich portalach pełną gębą.
Wydaje się wam, ze stajecie w obronie wolności słowa a tymczasem stoicie w obronie zagranicznych korporacji handlujących cenzurą pod tego kto zapłaci więcej.
A kogo obchodzi czy Orwell był "lewakiem", "prawakiem", "środkowakiem" czy "srawakiem"? Napisał mocną krytykę totalitaryzmu i metod ucisku państwa inwigilacyjnego. Czy ci się to podoba, czy nie, "Rok 1984" i "Wielki Brat" do dziś są synonimami powszechnej inwigilacji. A ludzie powołują się na tę książkę, bo to, co kiedyś miało być przestrogą, teraz coraz bardziej pojawia się w naszym prawdziwym świecie. Wizja Orwella stopniowo, ale nieuchronnie się ziszcza. Ta książka nigdy nie przestała być aktualna, a wręcz jest bardziej aktualna niż kiedykolwiek. Przestaniesz się interesować rolkami durnych polityków i przeczytasz "1984", to może zrozumiesz.
A ironią to może być co najwyżej to, że Orwell przewidywał przymus i zamordyzm z niewielkimi ogniskami oporu skazanymi na niepowodzenie w starciu z systemem, tymczasem w tej części urzeczywistniła się bardziej wizja Huxleya: pożyteczni idioci sami się na taki stan rzeczy godzą dla wygody i "bezpieczeństwa" i jeszcze go sobie chwalą.
Przykład mojej osoby - jak piszę, że trzeba ukrócić ładowanie kasy w Ukrainie, bo jako naród zrobiliśmy najbardziej humanitarną i ludzką rzecz - otworzyliśmy swoje granice, domy i serca w pierwszej chwil po ataku na Ukrainę, to każdy próbuje mnie od prawaka wyzywać, a jak zaraz napiszę, że jestem za związkami partnerskimi, to znowu od lewaka.
Albo ostatni wywiad Friza u Stana. Ten nigdy nie mieszał się w żadną politykę, nawet powiedział tam, że nigdy się tym nie interesował i nie interesuje, ale już pełno portali i kretynów na fejsie, smarowało artykuły próbując go przypisać do jednej albo drugiej strony.
Orwell chyba nie spodziewał się, że to o czym pisał, tak szybko będzie postępować. Raczej zakładał, tak jak to logika podpowiadała, że małymi kroczkami będzie to postępować. Brał też pewnie pod uwagę, stopień inteligencji przeciętnego człowieka na tamten moment. A jednak coraz mocniej się to rozpędza. Właśnie w tej kwestii bardziej Nowy Wspaniały Świat bardziej pasuje, bo kontrola przez manipulacje, ukryte sterowanie (choćby portal gry-online, który stosuje takie tytuły, które są prawdą, ale w taki sposób napisane, żeby ludzie myśleli odwrotnie i weszli w artykuł) , tylko tam ludzie to była masa. A idzie to w kierunku właśnie odwrotnym - ludzie coraz bardziej się kłócą. W jaki wątek na fejsie się nie wiejdzie, to ludzie się żrą. Ostatni jakiś jegomość zrobił z ukrycia zdjęcie dwóm dziewczynkom, które szły sobie razem ze słuchawkami na uszach. Jego post to wylewanie żali, że tak nie można, bo trzeba rozmawiać. W komentarzach jedni i drudzy się kłócą.
Na jakąkolwiek dziedzinę życia wystarczy spojrzeć, porównując czasy naszych ojców, a nasze. Wcale w oczy nie rzucają się na pierwszym miejscu innowacje, rozwój, czy udogodnienia, tylko właśnie ograniczenia. Cokolwiek byś nie chciał zrobić w dorosłym życiu, to pierwsze co to dostajesz w pysk obostrzeniami, zakazami, nakazami i wytycznymi jak masz działać.
System ktory weryfikuje tozsamosc i wiek to nie jest zly pomysl. O ile nie bedzie to robione przez usanskie korporacje (tak jak w UK), a internauta moze uzywac nicka i nie musi upubliczniac swoich danych.
No tak miałoby to działać.
Prosty przykład, strona porno potrzebuje informacji o wieku. Więc wymaga potwierdzenia z czegoś w stylu profilu zaufanego (weźmy taki sam mechanizm jako przykład). A więc masz link, ten przekierowuje cię na profil zaufany, tam się autoryzujesz jak obecnie (bankiem, mój obywatel itd.) wtedy wyświetla ci się spis informacji jakich udostepnienia chce ta strony i tylko te są do niej wysyłane.
Jak zobaczysz, że strona porno chce tylko wiek to spoko, jak będzie chciała też imię, nazwisko i inne dane to ją olewasz i idziesz na inną nie wyciągającą więcej danych niż potrzeba.
Tak samo po stronie socjal mediów, będzie można pisać pod nickiem, ale baza będzie trzymała identyfikator odpowiedzi. Tak więc taki X nie będzie miał twoich danych (o ile sam ich nie udostępnisz w celu założenia konta zweryfikowanego) ale jak policja będzie chciała ustalić twoją tożsamość to weźmie od X token, z nim uda się do CERNu a tam powiążą go z twoimi danymi, koniec zabawy z dochodzeniem po IP, ciasteczkach itd.
Nie, to jest po to by się pozbyć botów a za to co sie napisalo odpowiadać.
To by było idealne, ale to jak wprowadzono to w UK woła o pomstę do nieba. Mam tą ich wersję profilu zaufanego i wolałbym żeby apki i strony mogły wlasnie za moją zgoda uzyskac weryfikację wieku poprzez gov.uk. ale za to mam jakieś podejrzane korporacje, chcące moich zdjęć i dokumentów.
Jestem ciekaw jak to rozwiaza przy europejskiej wersji X, która właśnie budują.
No UK ogólnie pod wieloma względami zamienia się w straszna prowizorkę od czasu wyjścia z UE.
Co ciekawe, Polacy chcą ostrzejszych regulacji w necie, zwłaszcza w odniesieniu do mediów społecznościowych, więc może to być krok w dobrym kierunku.
"jak policja będzie chciała ustalić twoją tożsamość to weźmie od X token, z nim uda się do CERNu a tam powiążą go z twoimi danymi, koniec zabawy z dochodzeniem po IP, ciasteczkach itd."
No i tu jest pies pogrzebany. Właśnie chcesz, żeby praca służb była trudna, żeby potrzebowały nakazu na przeszukanie, zgody sądu na założenie podsłuchu czy fizyczną obserwację podejrzanych. To są konieczne mechanizmy zabezpieczające (choćby w pewnym stopniu) przed wszelkiego rodzaju nadużyciami. Przed rzeczami wielkimi, typu ostrym skrętem ku czystemu totalitaryzmowi w którym władza z pomocą wszechmocnych służb może z obywatelem zrobić wszystko, a obywatel nie ma żadnej możliwości się temu przeciwstawić i przed rzeczami małymi w stylu pokłócisz się dziś z sąsiadem policjantem, a on skłoni swoich kumpli do otoczenia cię "szczególną opieką" i dowaleniem ci jak zrobisz cokolwiek nie tak (nie łudź się, możesz być świętszy od papieża, a odpowiednio długa i wnikliwa obserwacja i tak znajdzie coś, o co możnaby cię oskarżyć).
Świat w którym służby nie muszą podejmować żadnego wysiłku, bo wystarczy pójść i nacisnąć guzik, to nie utopia, tylko koszmar.
Ale co za pbroblem by wydanie danych z CERNu wymagało nakazu tak jak i teraz?
Podsłuchy już od 20 lat zakładasz naciśnięciem guzika. Informacje od operatora sieci uzyskujesz poprzez wysłanie listu z nakazem a on to wyciąga guzikiem, o ile operuje w Polsce.
Tutaj chodzi o uniezależnienie się od widzimisię zagranicznych korporacji.
"Ale co za pbroblem by wydanie danych z CERNu wymagało nakazu tak jak i teraz?"
No, w USA mamy taką wspaniałą rzecz jak FISA. Tajne nakazy wymagają zgody sądu... tajnego sądu, który jest maszyną do przybijania pieczątek i na dane z czasów afery Snowdena odrzucił całe cztery wnioski na parę tysięcy.
Pewnie przy okazji wyszło, że 169% Polaków chce walutę euro i centralny rząd w Brukseli, c'nie?
Fanom zamordyzmu i UE polecam nie patrzeć i nie słuchać jak się coś niepodobna, na tym właśnie polega wolność. Ale wy macie ból o to że ktoś może mieć wybór. Już teraz wiele miejsc w internecie zostało mocno skundlonych jak tak dalej pójdzie to nie będzie szło odróżnić internetu od telewizji.

2026 rok, a widzę, że cały czas znaczna większość ma świadomość i wiedzę na poziomie 2006 myśląc, że władza chce dla was dobrze no i oczywiście dzieci zawsze używają karty jak to chcą chronić dzieci.
Ale zdradzę wam tajemnicę oni mają gdzieś wasze bezpieczeństwo i kompletnie nie o to chodzi.
To jest tylko wstęp do większych działań. Jeżeli wprowadzenie "weryfikacji wieku" się powiedzie to pójdą z tym dalej. Dzisiaj pod osłoną dbania o bezpieczeństwo dzieci próbują stworzyć globalny system który będzie sprawdzał każdego użytkownika Internetu. Niby na razie tylko do takich portali jak YT, FB czy Discord ale potem może być tak że ta weryfikacja będzie podpięta pod sklepy internetowe jak Allegro czy OLX i już bez ich wiedzy nic nie kupicie. Kupisz np. komputer za 4000zł to zaraz cię będą pytać skąd na to kasę miałeś. Kupisz rower za 8000zł to samo. Potem przyjdzie czas na sprawdzanie waszych e-maili, wiadomości na Whatsapp czy zdjęć na FB. Już to zresztą próbowali robić ale ostatecznie chyba nie przeszło. Na koniec jak nawet pójdziecie kupić bułkę i masło do sklepu to też wasz wiek będzie sprawdzany i też wasz zapytają skąd na to macie albo po co nożyczki kupujecie.
Wy się cieszycie że dzieci nie będą miały dostępu czy nawet starsze pokolenie ale nie zdziwcie się jak sami kiedyś będziecie chcieli wejść na jakiś portal, a tu ban albo kupić coś w sklepie i to samo bo nagle większa ilość gotówki się znalazła przy sprzedaży na waszym koncie.
Tutaj jeszcze trzeba dodać że oni już coś podobnego próbowali zrobić. Mianowicie paszporcik covidowy. Ale coś nie pykło i przepadł.
Sensowny system weryfikacji odpornego na rządy autorytarne bardzo ciężko wymyślić. Większość osób popierających pomysł argumentuje to ogólnym zepsuciem, hejtem i dezinformacją, ale problem tkwi gdzie indziej. Tak jak dziś w szkołach nie ma przedmiotu np. "Podstawy prawa i ekonomii", bo wiadomo że politykom na tym nie zależy, tak tutaj też mamy problemy z edukacją. Wystarczy popatrzeć jak wielu rodziców nie korzysta np. z Family Link, a powinno.
Limity gotówkowe to też chory pomysł. Niby działanie przeciwko praniu pieniędzy i terroryzmowi. Ok ale jak piorą to robią to z dużymi kwotami, a limity z roku na rok coraz mniejsze co ewidentnie skierowane jest do każdego normalnego obywatela UE. Tylko czekać na jakaś większą awarię i będziemy w 4 literach.
jeżeli ludzie boją się utraty anonimowości, to znaczy ze mają coś za uszami, jak choćby 45 latek pisząc do 16 latki "hej piękna, popiszemy?"
w internecie "świecie wolności" tylko zobaczyliśmy najskrytsze pragnienia ludzi, zwłaszcza tych co na nasz negatywnie wpływają, jeszcze dzięki tej całej wolności mamy farmy botów i scammerskie serwisy sprzedażowe, okazuje się ze lepiej jakby to było choćby częściowo na smyczy niz pozwolić 7 latkowi pobrać na fona filmiki typu gore
"jeżeli ludzie boją się utraty anonimowości, to znaczy ze mają coś za uszami"
Prymitywizm myślenia i nieznajomość historii. Jak idziesz uprawiać seks z żoną/dziewczyną, to otwierasz okno, wołając "Będzie bzykanko, chodźcie popatrzeć!", czy jednak zasłaniasz okno, jeśli istnieje możliwość, że ktoś będzie ci w to okno zaglądał? A jak cię na mieście przyciśnie i musisz skorzystać z publicznej toalety, to zostawiasz drzwi otworem, żeby każdy przechodzień mógł sobie popatrzeć, czy jednak zamykasz się na klopie? Czyżbyś miał coś za uszami, że nie chcesz się w tych sytuacjach obnażać publicznie?
"jak choćby 45 latek pisząc do 16 latki"
Trochę ci nie wyszło, bo w tym kraju 16-latka może legalnie uprawiać seks. Jeśli chciałeś sugerować, że kto ceni anonimowość, ten pedofil, trzeba było napisać "14-latki".
Problem polega na tym, że brak anonimowości ludzi (nie Ciebie) w internecie powoduje już duże pole dla służb obcych mocarstw do manipulacji politykami w przyszłości. USA i inni mają tony danych zgromadzonych na temat każdej działalności w necie... Może akurat to co dzisiaj robisz będzie karygodne za 30lat i zostanie Ci to wypomniane dzień przed końcem kampanii wyborczej, bo akurat będziesz niewygodny dla obcych służb, bo na Twoje stanowisko mają już podstawionego typa, który będzie pracował dla nich, a nie dla swojego kraju.
Problem w tym, że deklarowana "ochrona dzieci", to będzie jakiś tam promil. Jak raz wprowadzą mechanizm, to już bardzo łatwo będzie rozszerzyć jego działanie, bo "skoro już mamy ochronę przed X, to dlaczego nie objąć tym systemem ochrony przed Y?"
Kontroli po prostu zawsze będzie mało. Mamy przykład z UK. Deklarowali ochronę dzieci dzięki ichniemu Online Safety Act, a tymczasem (jak sami przyznają), wykorzystują ją do walki z "dezinformacją" i treściami szkodliwymi, tylko jęczą, że śruba za mało dokręcona i OSA nie jest wystarczająco skuteczne, więc wzywają do zaostrzenia przepisów.
I żeby tu jeszcze rzeczywiście chodziło o walkę z treściami nielegalnymi. "The committee warns that the OSA fails to address the algorithmic amplification of ‘legal but harmful content,’ leaving the public vulnerable to a repeat of last summer’s crisis.". Wczytajcie się dobrze: "legalnymi, ale szkodliwymi treściami". Czyli co? Rzeczami, do których nie ma się jak przyczepić, ale są nie po naszej myśli.
https://committees.parliament.uk/committee/135/science-innovation-and-technology-committee/news/208296/uks-online-safety-regime-unable-to-tackle-the-spread-of-misinformation-and-cannot-keep-users-safe-online-mps-warn/
"Platforms should undertake risk assessments and report on content that is legal but harmful."
https://publications.parliament.uk/pa/cm5901/cmselect/cmsctech/441/report.html
Jeśli myślicie, że to doprowadzi do jakiegoś "zwiększenia bezpieczeństwa", gratuluję optymizmu.
No nie chciałem tak od razu z grubej rury mówić ludziom: "słuchajcie, jesteście idiotami". Temat dla mnie emocjonalny i istotny , ale wolę się powstrzymać od rozpoczynania ordynarnej pyskówki.
"Wystarczy jednak zalogować się na jakiekolwiek prywatne konto podczas korzystania z VPN-a, żeby pękła bańka prywatności" - nieprawda. VPN daje tymczasowe ip, wiec nawet jak cos napiszesz na jakims forum i mają twoje ip, to ono jest bezużyteczne, bo na jego podstawie ustalą tylko, że korzystałeś z danego vpn o danej godzinie. Jeżeli dostawca vpn nie loguje połączeń przychodzących (żaden szanujący się tego nie robi), to nie wiedzą kim jesteś, nie wiedzą z jakiego realnego adresu ip przeszedłeś na ten fejkowy adres.
Konstytucja
Art. 49.
Zapewnia się wolność i ochronę tajemnicy komunikowania się.
Art. 51.2. Władze publiczne nie mogą pozyskiwać, gromadzić i udostępniać innych informacji o obywatelach niż niezbędne w demokratycznym państwie prawnym.
Co to za tajemnica komunikacji gdy ma do niej dostęp bliżej nieokreślony krąg nieznanych Ci osób choć tematy w niej poruszane są zupełnie legalne?
No niech ktoś mi powie, że zbieranie informacji o tym kto gdzdie wchodzi i jakie dupy ogląda na porno stronach jest NIEZBĘDNE w demokratycznym państwie prawa. Skoro jest, a takiego przepisu nie ma to znaczy że od wielu dekad nie żyjemy w demokratycznym państwie prawa?
Odebranie społeczeństwu prawa do tajemnicy komunikacji i prywatności to przestępstwo o wiele większego kalibru niż wszystko inne co te niby nowe przepisy mają chronić. Potencjalnie stanowią zagrożenie dla całego społeczeństwa włącznie z utratą wolności i życia wielu pokooleń na wieki. Wystarczy że te przygotowywane narzędzia trafią w ręce autokraty, tyrana i jego aparatu. Nikt nie będzie bezpieczny, ani nikt nie będzie mógł go zmienić. Po prostu trwały zamordystyczny beton na wieki z obrożami na szyi. Oczywiście dla dobra dzieci...
Według urzędasów z brukseIki prawo łunijne jest ważniejsze niż prawo w krajach członkowskich :). Więc jak sobie urzędaski uchwalą rezolucje, że mogą czytać prywatne czaty obywateli to my gunvvno będziemy mieli do gadania. Oczywiście to z prawem to kompletna bzdura byle narzucić te bzdety co urzędasy nam wpychają i wmówić, że to ważniejsze niż prawo stanowione w państwie. A oni tylko chcą zawłaszczać jeszcze więcej kompetencji państw członkowskich i sobie je przypisywać, żeby te państwa nic nie miały do gadania jak bruseIka się nie zgodzi.
Tylko, że to nie narusza tego przepisu, bo prawo do tajemnicy komunikacji dotyczy poczty, maili, rozmów telefonicznych, smsów itd. a nie postów w social mediach widocznych powszechnie.
Nikt tutaj nie chce wprowadzać wglądu w komunikację prywatną.
No niech ktoś mi powie, że zbieranie informacji o tym kto gdzie wchodzi i jakie dupy ogląda na porno stronach - ale przecież to właściciele tych stron śledzą od dawna. A państwa to niespecjalnie interesuje, ba nawet nie będzie wiedzieć co ty na tej stronie robisz, a jedynie otrzyma prośbę o weryfikację wieku.
Szerzyć dezinformację właśnie, wymyślając sobie sami to czego te przepisy mają dotyczyć, bez zapoznania się z projektem.
Przecież nikt nie chce wdrażać modelu Brytyjskiego, ten jest w UE powszechnie krytykowany a coś jednak rozsądniejszego.
"Art. 51.2. Władze publiczne nie mogą pozyskiwać, gromadzić i udostępniać innych informacji o obywatelach niż niezbędne w demokratycznym państwie prawnym."
Jednak te same władze mogą sobie zdefiniować, które informacje są niezbędne, jak im się tylko spodoba. Tak że tego...
"Odebranie społeczeństwu prawa do tajemnicy komunikacji i prywatności to przestępstwo o wiele większego kalibru niż wszystko inne co te niby nowe przepisy mają chronić."
Ale... ale... Pomyśl o dzieciach! Pomyśl, że krzywda im się dzieje. Tu i teraz źli ludzie robią naprawdę paskudne rzeczy uroczym dzieciaczkom. No chyba nie jesteś takim potworem, żeby nie reagować na krzywdę dzieci, prawda? PRAWDA!?! I wcale nie manipulujemy tu twoimi uczuciami, wrażliwością na krzywdę najmłodszych i zapisanym w genach mechanizmem chronienia dzieci. Ani trochę, nic, a nic.??
"Tylko, że to nie narusza tego przepisu, bo prawo do tajemnicy komunikacji dotyczy poczty, maili, rozmów telefonicznych, smsów itd. a nie postów w social mediach widocznych powszechnie. Nikt tutaj nie chce wprowadzać wglądu w komunikację prywatną."
Ja cię, chłopie, szanuję, naprawdę, bo co czytam jakiś twój komentarz, to zazwyczaj widzę, że mówisz z sensem, nawet jeśli niekoniecznie się z tobą zgadzam. Ale w tematyce anonimowość/prywatność/wolność w sieci ewidentnie nie ogarniasz złożoności problemu. Rozpatrujesz sobie weryfikację wieku w izolacji od innych spraw, tymczasem to nie jest jedyny przepis, który UE bardzo chciałaby wprowadzić. Od lat jak bumerang wraca sprawa Chat Control. Właśnie o odgórnie wymuszony dostęp do komunikacji chodzi, czego na szczęście nie udało im się jeszcze przepchnąć w najbardziej bezczelnej i inwazyjnej formie. A połączenie tych dwóch praw to już cięższy kaliber w kremlowskim stylu.
"nawet nie będzie wiedzieć co ty na tej stronie robisz, a jedynie otrzyma prośbę o weryfikację wieku."
Nie, no, jasne, że nie będzie wiedzieć, co robisz, gdy gole-laski.com albo hazard.pl poprosi o weryfikację wieku. Metadane nie istnieją i nie da się z nich wyciągać wniosków. Ba, co ja mówię!? Jakie metadane? Zwyczajna logika wystarczy, żeby wiedzieć, co tam będziesz robił, nawet jeśli sama strona ci tego nie powie. I w ogóle wydajesz się zakładać, że cudownym sposobem zmaterializuje się cudowne unijne rozwiązanie do weryfikacji z pełnym poszanowaniem dla prywatności. W deklaracjach na pewno. W rzeczywistości? Taki mechanizm, który by umożliwiał weryfikację i jednocześnie zachowywał prywatność weryfikowanego, a przy tym był odporny na hakerów, wycieki danych i zakusy coraz bardziej autorytarnych rządów jest w zasadzie niemożliwy do stworzenia albo tak trudny, że w praktyce i tak niemożliwy. Jedyne dane, które nie mogą wyciec, zostać sprzedane, albo niewłaściwie wykorzystane, to dane, których nie ma.
"ale przecież to właściciele tych stron śledzą od dawna. A państwa to niespecjalnie interesuje"
Ale przecież inni kradną, to co mnie obchodzi, że jeszcze jeden zaczął? I tak, państwa może nie interesuje konkretnie tu i teraz, że ty sobie poszedłeś obejrzeć pornoska, bo ma ważniejsze sprawy na głowie. Ale już masowe zbieranie i przechowywanie informacji na wszelki wypadek, bo kiedyś mogą się przydać już tak. A co do stron, które śledzą, to może cię to zdziwi, ale doskonale o tym wiemy. To, że akurat tego aspektu tu nie omawiamy, nie oznacza, że o tym zapominamy. I druga sprawa: inwigilacja rządowa i korporacyjna mogą się różnić skalą, metodami i celami, ale wcale nie oznacza to, że jedno jest zupełnie niezależne od drugiego. Korporacje lobbują nie dlatego, że wierzą w ochronę dzieci, tylko dlatego, że widzą w tym zysk. To takie "Słuchajcie, politycy, musimy zrobić coś więcej w celu ochrony dzieci, a tak się akurat cudownie składa, że mamy tu taki bardzo tani i skuteczny produkt, który wam w tym pomoże".
Przykład związany z Chat Control:
"AI firms and advocacy groups – which enjoy significant financial backing – a questionable level of influence over the crafting of EU policy. The proposed regulation is excessively “influenced by companies pretending to be NGOs but acting more like tech companies”, said Arda Gerkens, former director of Europe’s oldest hotline for reporting online CSAM. “Groups like Thorn use everything they can to put this legislation forward, not just because they feel that this is the way forward to combat child sexual abuse, but also because they have a commercial interest in doing so.” If the regulation undermines encryption, it risks introducing new vulnerabilities, critics argue. “Who will benefit from the legislation?” Gerkens asked. “Not the children.”"
https://balkaninsight.com/2023/09/25/who-benefits-inside-the-eus-fight-over-scanning-for-child-sex-content/bi/
Anonimowość w sieci to wygodna narracyjna bajka, ma się społeczeństwo o co sprzeczać. Każdy zainteresowany ze służb (a uprawnionych do inwigilacji jest od cholery łacznie ze służbą celną) może zdobywać dane operacyjne na podstawie (albo i nie). Jeżeli program w rodzaju Pegasusa można kupić za pieniądze (w ograniczonym kręgu) to pomyślcie o możliwościach programów jakich nie można kupić. Połączenie danych służb i danych administracyjnych to całkowity koniec anonimowości. Proponowane zmiany mają być kagańcem dla durnych dzieciaków i bezmyślnych przygłupów. To ma być tania alternatywa dla realnych systemów w aparacie państwowym. Nie strzela się z armaty do wróbli.
Załatwianie spraw w UE "od dupy strony" ciąg dalszy.
Zamiast edukować społeczeństwa od małego to jak zwykle wyskakuje się z zakazami i kontrolą pod przykrywą "dobra społecznego", bo łatwiej i szybciej, bo się bardziej opłaca rządzącym, bo znów skróci się o jedno oczko łańcuch obywatelski. Więcej regulacji, więcej kontroli, więcej urzędników, tego właśnie nam potrzeba.
Może jeszcze nie w najbliższych latach ale za jakiś czas UE skończy się brutalną jatką i otwartym pozostaje pytanie: kogo? Obywateli (chcących wyrwać się z coraz większej tyranii urzędników) czy wariatów na stołkach (chcących siłą zmusić obywateli do przyjmowania ich wizji świata).
Poczytajmy co gierkowi eksperci mają na ten temat do powiedzenia