Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Until Dawn

16 sierpnia 2014, 14:00

autor: Kwiść

Lubi gry trudne, ładne lub z dobrą fabułą. Nie kończy ich przez LoL-a i Overwatcha. PS Vita FTW!

Until Dawn – horror z ponad setką zakończeń, tutaj każdy bohater może zginąć

W uproszczeniu Until Dawn to Heavy Rain w wersji hardcore. Gracz podejmie szereg trudnych wyborów, które wpłyną na rozwój fabuły oraz życie (lub śmieć) ósemki bohaterów.

Przeczytaj recenzję Recenzja gry Until Dawn – śmiertelne konsekwencje naszych decyzji w horrorze na PS4

Artykuł powstał na bazie wersji PS4.

Idąc na prezentację Until Dawn nie miałem wielkich oczekiwań. Biorąc pod uwagę długą historię tworzenia gry, mało znane studio i duży nacisk kładziony w poprzedniej wersji na obsługę Move’a, spodziewałem się raczej mało porywającej rozgrywki oraz średniej jakości wykonania. Dopiero później zdałem sobie sprawę w jakim byłem błędzie. Najnowszy tytuł studia Supermassive Games zapowiada się naprawdę świetnie i spokojnie mógłby zostać uznany za nową produkcję Quantic Dream.

Na początku warto wyjaśnić jedną rzecz. Until Dawn to niemal zupełnie nowa gra i jedynie koncept horroru z ośmioma bohaterami zachował się z zapowiedzianej dwa lata wcześniej produkcji o tym samym tytule. Historia skupia się na losach grupki przyjaciół, którzy wspólnie wyruszają na urlop do wynajętego domku w górach. Szybko jednak okazuje się, że ktoś tam już na nich czeka i zdecydowanie nie jest przyjaźnie nastawiony. W grze przyjdzie nam sterować wszystkimi z ośmiu dostępnych bohaterów, a naszym zadaniem będzie przetrwanie jednej nocy i ucieczka z przerażającego lokum. Nie będzie to jednak łatwe.

Zdecydowanie najciekawszym aspektem nowej produkcji brytyjskiego studia jest olbrzymia liczba ścieżek rozwoju fabuły, które w pełni zależą od podejmowanych przez nas decyzji oraz działań. Jak kilkukrotnie powtarzali twórcy, pracując nad Until Dawn trzymali się przede wszystkim trzech zasad: każdy może zginąć, każdy może przeżyć, a śmierć bohatera zawsze jest ostateczna. Brzmi ciekawie prawda? Podczas gry mamy podejmować całą masę różnych decyzji, które po zaliczeniu etapu przedstawiane są w formie szczelin pękającego lodu. Wszystkie istotne wybory czy działania to rozgałęzienia takiej rozpadliny prowadzące do kolejnych rozdroży, a całość scenariusza ma formę motyla, którego skrzydła składają się z opisanych pęknięć. Jest ich naprawdę olbrzymia ilość!

Until Dawn – horror z ponad setką zakończeń, tutaj każdy bohater może zginąć - ilustracja #2

Twórcy chwalili się milionami kombinacji decyzji, tysiącami możliwych ścieżek oraz ponad setką zakończeń. Co ciekawe, naszą przygodę rozpoczynamy od odwłoku owada, więc już pierwsze działania zadecydują, na którym skrzydle ostatecznie wylądujemy. Chciano w ten sposób uniknąć sytuacji znanej z wielu podobnych gier, gdzie największe znaczenie mają zawsze ostatnie dokonywane wybory. Jak sprawdzi się to wszystko w praktyce i czy zakończenia rzeczywiście będą bardzo się od siebie różnić, przekonamy się pewnie dopiero po premierze, ale możliwość śmierci lub przetrwania wszystkich bohaterów napawa optymizmem.

W zaprezentowanym demie mieliśmy okazję podziwiać historię dwójki z ośmiu bohaterów. Była to kochająca się nawzajem para, która poszukiwała zaginioną koleżankę Sam. Podczas rozgrywki gracz miał kontrolę nad mocno panikującą kobietą, a sposób gry bardzo przypominał Heavy Raina. Postać poruszała się po pomieszczeniu i podejmowała interakcje z dostępnymi przedmiotami. Mogła podnieść kamerę, przeczytać porzucony pamiętnik czy spróbować otworzyć drzwi. Wykorzystano bardzo wiele funkcji nowego DualShocka, obracając pada mogliśmy przyglądać się przedmiotom z różnych stron, a strony książek przerzucane były za pomocą panelu dotykowego.

Until Dawn – horror z ponad setką zakończeń, tutaj każdy bohater może zginąć - ilustracja #3
Graliśmy w Sherlock Holmes: Chapter One - detektyw w tropikach
Graliśmy w Sherlock Holmes: Chapter One - detektyw w tropikach

Przed premierą

Nowa gra studia Frogwares o Sherlocku Holmesie przetestuje tolerancję największych fanów słynnego detektywa na odstępstwa od kanonu. Za to w mechanikach rozwiązywania spraw kryminalnych widać parę naprawdę ciekawych pomysłów.

The Lord of the Rings: Gollum to gra, w której widać miłość do Władcy Pierścieni
The Lord of the Rings: Gollum to gra, w której widać miłość do Władcy Pierścieni

Przed premierą

Są takie gry, które korzystają ze znanych licencji, by załapać się na trend i wydoić trochę pieniędzy. Mieliśmy okazję zobaczyć Władca Pierścieni: Gollum – i dzieło Daedalic Entertainment zdecydowanie do takich produkcji nie należy.

Graliśmy w tryb multiplayer Call of Duty: Vanguard - Modern Warfare w skórce retro
Graliśmy w tryb multiplayer Call of Duty: Vanguard - Modern Warfare w skórce retro

Przed premierą

Multiplayerowe starcia w Call of Duty: Vanguard przynoszą znajome odczucia z ostatniej odsłony Modern Warfare. Czuć, że mamy do czynienia z tym samym, tylko w stylistyce II wojny światowej, a podobieństwa są zarówno wadą, jak i zaletą nowej części CoD-a.