Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Przed premierą 3 marca 2014, 13:06

autor: Jakub Mirowski

Miłośnik gier dla jednego gracza – niby przez lepszy klimat, ale tak naprawdę jest słaby w multi.

Risen 3: Titan Lords – twórcy serii Gothic stawiają na sprawdzone rozwiązania

Piranha Bytes nie ryzykuje i w trzeciej części serii Risen stawia na znaną formułę z kultowego Gothica. Titan Lords ma być największą i najładniejszą produkcją niemieckiego studia, choć wygląda na to, że może podzielić bolączki swych poprzedników.

Przeczytaj recenzję Recenzja gry Risen 3 – fani Gothica wystąp! Władcy tytanów nie zawodzą

Risen 3: Titan Lords – twórcy serii Gothic stawiają na sprawdzone rozwiązania - ilustracja #1
Nieumarli odegrają w trzeciej części znacznie donioślejszą rolę niż w poprzednich grach studia.

Znaczna większość zadań będzie nierozerwalnie związana ze starciami z różnej maści wrogami. System walki, oparty na czterech podstawowych działaniach i prostych kombinacjach, ma według twórców „wrócić do korzeni”, czyli przypominać to, co wiedzieliśmy w pierwszych Gothikach. Dla fanów to zapewne świetna wiadomość, ale dla całej reszty, pamiętającej, jak ciężko było przyzwyczaić się do dość topornego machania mieczem – już nie za bardzo. Właściwie jedyną ważniejszą nowością jest fakt, że blokowanie działa tu też na ataki potworów. Żeby jednak nowi gracze nie zrazili się od Titan Lords po ciężkich pierwszych chwilach, w prologu do dyspozycji dostaniemy bohatera bardzo rozwiniętego, a dopiero utrata duszy cofnie nas z powrotem do punktu, w którym spotkanie z byle wilkiem przerodzi się w heroiczną walkę o przetrwanie. Oczywiście poza bronią białą możemy też posługiwać się magią, potraktowaną w Mrocznych wodach nieco po macoszemu. W Risen 3 oprócz znanych z drugiej części czarów voodoo otrzymamy też tradycyjne zaklęcia, takie jak uderzenie błyskawicy czy deszcz ognia. Wielki powrót zaliczają też łuki, co wcale nie oznacza, że zrezygnowano z muszkietów. W pojedynkach często skorzystamy również z pomocy towarzyszy sterowanych przez komputer.

Jakub Mirowski | GRYOnline.pl

Zostało jeszcze 62% zawartości tej strony, której nie widzisz w tej chwili ...

... pozostała treść tej strony oraz tysiące innych ciekawych materiałów dostępne są w całości dla posiadaczy Abonamentu Premium

Abonament dla Ciebie
Spędziłem 18 godzin w grze Elden Ring - i odpowiadam na różne pytania
Spędziłem 18 godzin w grze Elden Ring - i odpowiadam na różne pytania

Przed premierą

Kiedy zaoferowano mi dostęp do wersji testowej Elden Ringa, oczywiście zgodziłem się od razu, spodziewając się przyjemnego dema na kilka godzin. Tymczasem spędziłem w tej grze 18 godzin rozłożonych na jakieś 3 dni życia.

Grałem 10 godzin w Elexa 2 - prawie jak powtórka z Gothica 2. Prawie
Grałem 10 godzin w Elexa 2 - prawie jak powtórka z Gothica 2. Prawie

Przed premierą

Spędziwszy ok. 10 godzin z Elexem 2, stawiam wniosek, który nikogo nie zaskoczy: wielbicieli wszystkiego, pod czym jest podpisane Piranha Bytes, czeka kolejna przygoda. A resztę? Reszta znów sobie poużywa, odmieniając „drewno” przez przypadki.

Lost Ark może dokopać Diablo 4, ale nie wiem, czy nie zjawiło się za późno
Lost Ark może dokopać Diablo 4, ale nie wiem, czy nie zjawiło się za późno

Przed premierą

Różne gry wskazywano jako pogromców Diablo. Obecnie mamy remis z Path of Exile. Tyle, że na ring wszedł nowy (a zarazem nienowy) zawodnik, Lost Ark. Gra, która nie jest do końca hack'n'slashem, może zdewastować obu konkurentów.