Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Dead Space 3 Przed premierą

Przed premierą 6 czerwca 2012, 20:30

autor: Krystian Smoszna

Gra od 1985 roku i nadal mu się nie znudziło.

Dead Space 3 na E3 2012 – czy horror zmieni się w strzelaninę?

Kooperacja, system osłon, crafting i skuta lodem planeta – Dead Space 3 zaoferuje nam sporo nowości. Na półgodzinnej prezentacji mogliśmy sprawdzić czy twórcy nie odchodzą zbytnio od korzeni serii.

Przeczytaj recenzję Recenzja gry Dead Space 3 - Isaac Clarke więcej strzela, mniej się boi

Artykuł powstał na bazie wersji PS3.

Isaac Clarke dwukrotnie stawał do walki z Nekromorfami, dwukrotnie niszczył Znak i dwukrotnie odnosił wielkie zwycięstwo, choć trzeba przyznać, że za tym drugim razem omal nie przypłacił go obłędem. Wciąż jest jednak kilka rzeczy, które odziany w ochronny kombinezon górnik będzie robił w serii Dead Space po raz pierwszy. Po raz pierwszy zwiedzi powierzchnię bliżej niezidentyfikowanej planety, po raz pierwszy odstrzeli „żywych” przeciwników, a nie tylko zainfekowane stwory, i wreszcie po raz pierwszy wspólnie z kolegą będzie przemierzać spowite mrokiem korytarze.

Tryb kooperacji ma stać się największą atrakcją najnowszej odsłony cyklu Dead Space, nic zatem dziwnego, że to właśnie on promowany jest przez Electronic Arts na każdym kroku. Nie oznacza to oczywiście, że studio Visceral Games potraktuje po macoszemu zabawę w samotności – co to, to nie. Singiel nadal jest dla autorów istotnym wariantem rozgrywki, o czym zostaliśmy zapewnieni podczas pokazu gry na targach E3 w Los Angeles.

W trakcie półgodzinnej prezentacji przenieśliśmy się wraz z Clarkiem na powierzchnię skutej lodem planety Nekromorfów, która w Dead Space 3 będzie głównym, choć prawdopodobnie nie jedynym, teatrem działań. Isaac rozpoczął zmagania w wyjątkowo niekomfortowym położeniu, bo wisząc do góry nogami w jaskini – niestety, nie dowiedzieliśmy się dlaczego. Po oswobodzeniu się mężczyzna zaczął mozolną wędrówkę w wyjątkowo ciężkich warunkach. Na otwartym terenie intensywna śnieżyca wyraźnie spowalniała bohatera, a jedynymi punktami orientacyjnymi w szalejącej zamieci okazały się słupy oświetleniowe, identyczne jak te z filmu Coś Carpentera. Trzeba uczciwie przyznać, że cały ten fragment prezentował się bardzo zacnie. Spokój nie trwał oczywiście zbyt długo i wkrótce na placu boju pojawiły się pierwsze monstra. Ohydne stwory wygrzebywały się nieoczekiwanie spod śniegu przy akompaniamencie potwornych dźwięków – to znak, że powrócą typowe dla tej serii „straszaki”.

W trakcie tego krótkiego fragmentu można było zauważyć kilka interesujących rzeczy. Po pierwsze: najskuteczniejszą metodą walki nadal jest odcinanie zdeformowanym istotom kończyn. Po drugie: z ciał zabitych wrogów wypada nie tylko amunicja, ale również materiały, które najprawdopodobniej zostaną wykorzystane do tworzenia nowych bądź modyfikacji istniejących przedmiotów w spotykanych tu i ówdzie warsztatach. Po trzecie: Isaac nadal potrafi spowalniać czas i manipulować przedmiotami na odległość. Obie te moce przydają się nie tylko podczas licznych starć z przeciwnikami, ale również do rozwiązywania prostych zagadek logicznych, których tradycyjnie nie brakuje. Podsumowując: rdzeń rozgrywki w Dead Space 3 pozostał praktycznie niezmieniony, a jedyną istotną nowością z punktu widzenia weterana serii będzie tak naprawdę crafting. Tego tematu przybyli na E3 twórcy poruszać jednak nie chcieli. Szkoda.

Po kilku minutach ciągłej walki dotarliśmy na niewielki plac, gdzie jeden z naszych sprzymierzeńców – niejaki John – odpierał ataki Nekromorfów. Isaac pomógł kompanowi unicestwić stwory, a następnie uruchomił stojący nieopodal generator, by móc wsiąść do windy i dołączyć do towarzysza. W trakcie przejażdżki kabinę rozerwał ogromny, przypominający pająka stwór i nasz śmiałek wylądował z powrotem na dole. Rozpoczęła się walka z bossem, pierwsza tego popołudnia.

Saints Row 5 to nie jest Saints Row. To zupełnie nowa gra
Saints Row 5 to nie jest Saints Row. To zupełnie nowa gra

Przed premierą

Saints Row: Self Made, bo tak będzie się zwała „piątka” ma być grą bez szaleństwa, bez gumowych przyrodzeń i bez kiczu. Czy to ma sens? Wciąż szukam odpowiedzi na to pytanie, choć wstępnie mi się to podoba.

Graliśmy w Scorn – horror, przy którym Obcy wymięka
Graliśmy w Scorn – horror, przy którym Obcy wymięka

Przed premierą

Scorn studia Ebb Software to gra, którą mógłby wymyślić Hans R. Giger, twórca ksenomorfa z filmu Obcy: Ósmy Pasażer Nostromo. Zapowiada się horror straszny i... mięsisty (dosłownie!).

Enlisted - darmowy Battlefield, w którym i tak będziesz płacił
Enlisted - darmowy Battlefield, w którym i tak będziesz płacił

Przed premierą

Enlisted nie jest złą grą, ale ma złe korzenie. Albo raczej specyficzne, bo politykę free-to-play twórców War Thundera albo się akceptuje, albo nie. Ja nie jestem ich fanem, ale strzelało mi się tutaj lepiej niż w Battlefieldzie 5.