Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Far Cry 3 Przed premierą

Przed premierą 4 kwietnia 2012, 17:57

autor: Hed

Drużynowe pląsy na tropikalnej wyspie – graliśmy w tryb multiplayer w Far Cry 3!

Far Cry 3 zachwyca szybką rozgrywką, kolorami i wyrazistymi postaciami. Kilka dni temu przekonaliśmy się, że jedną z zalet gry może stać się multiplayer, nad którym pracuje Ubisoft Massive. Jak twórcy World in Conflict poradzili sobie ze strzelanką?

Przeczytaj recenzję Recenzja gry Far Cry 3 - rzeź w tropikach

Artykuł powstał na bazie wersji PC.

Vaas znany z trailerów dowodzi jedną z frakcji w trybie multiplayer. Na początku bitwy jego głos zagrzewa do walki.

1
2
3
4
5
6
7

Far Cry 3 nęci obiecującą kampanią solową, rozgrywającą się na tropikalnej wyspie pełnej wyrazistych i niebezpiecznych postaci. W Malmö, uroczym szwedzkim mieście, miałem jednak okazję zobaczyć nie rozgrywkę dla jednego gracza, a multiplayer, który szykuje, uwaga, Ubisoft Massive. Jak deweloper znany ze świetnych strategii (Ground Control i World in Conflict!) odnalazł się w specyfice strzelanek? Bez najmniejszych problemów. Co więcej, studio zatrudniające pracowników z około 25 różnych krajów ma parę pomysłów na to, jak sprawić, że w sieci będziemy chcieli grać drużynowo, dobrze się przy tym bawiąc.

Krzycząc na kolegów

Studio Ubisoft Massive rozpoczęło spotkanie z Far Cry 3 od zabawnego zdania: tryb multiplayer w tej grze pokaże, dlaczego przyjaciele są ważni. „Zwykły Team Deathmatch sprowadza się do określenia tego, do kogo masz nie strzelać” – nakreślił filozoficznie sytuację Soundboy (czyli Magnus Jansen, producent gry) – „a w rozbudowanych trybach jeden błąd niedoświadczonego gracza sprawia, że wszystko się sypie”. Szwedzi chcą to zmienić i sprawić, że rozgrywka będzie drużynowa, a przy tym zachęcająca dla świeżaków. To zadanie trudne, ale, jak się okazało, nie niewykonalne.

Zjeżdżanie na linie? Odhaczone.

Przekonałem się o tym w trybie Domination, którego zasady są proste – dwie drużyny walczą o utrzymanie kontroli nad punktami strategicznymi. Zaraz po rozpoczęciu zabawy skorzystałem z jednej z nowości w rozgrywce: tak zwanego „Battle Cry”, czyli bojowego okrzyku, zagrzewającego do walki pobliskich kompanów. Używając go, sprawiałem, że członkowie drużyny zyskiwali bonusy – regenerację zdrowia czy wytrzymałość. Oczywiście chłopaki mogli odpowiedzieć tym samym i w ten sposób podpakować moją postać. Generalnie rzecz biorąc, w ciągu kilku godzin spędzonych z grą sporo się nakrzyczeliśmy, ale wszyscy byli zadowoleni.

Jesteśmy w tej samej drużynie

W multiplayerze Far Cry 3 wcielimy się w dwie grupy – piratów lub rebeliantów. Każdej z nich przewodzi wyjątkowo wyrazista postać. Jedną z nich jest Vaas, psychol znany ze zwiastunów i kampanii dla jednego gracza.

Prosta mechanika sprawiała, że człowiek instynktownie kierował się w stronę ludzi, aby zyskać przewagę. I przy okazji nabijać punkty drużynowe, za które gra nagradza mocarnymi atakami. Cenne punkciki wpadały zresztą nie tylko za (przyjazne) wydzieranie się – dostawaliśmy je także za podnoszenie rannych sprzymierzeńców oraz zaznaczanie/tagowanie przeciwników i celów (to przy okazji prosta forma komunikacji między graczami). System kojarzy się z killstreakami z Call of Duty, ale kładzie większy nacisk na zachowania konstruktywne (pomoc ziomkom!), a nie destruktywne (zabijanie).

Bogu ducha winnych Belgów z przeciwnej drużyny roznieśliśmy kilkakrotnie z pomocą trzech specjalnych technik. Pierwsza na ułamek sekundy odsłaniała pozycję wrogów, co przydawało się ze względu na wielopoziomowość map. Dwa kolejne ataki były już bardziej bezpośrednie – jeden pozwalał zrzucić bomby w dowolne miejsce, drugi zdetonować broń biologiczną. Psychotropowy środek sprawiał, że „odurzeni” gracze nie odróżniali wroga od sprzymierzeńca, widząc wokoło demony z piekła rodem. „Jeśli biegasz sam” – podkreślił Soundboy – „nie będziesz wiedział, kto jest kim”. Pozostawanie w grupie ułatwiało wyjście z twarzą z takiej sytuacji i ograniczało ofiary. W Far Cry 3 będzie można bowiem przypadkowo (lub celowo) zabijać współtowarzyszy, ale stracimy przez to cenne punkty.

Pełna dominacja

W Far Cry 3 pograłem na padzie i klawiaturze plus myszka – w obu przypadkach sterowanie miało cechy, z których słynie seria Call of Duty. Przede wszystkim było przyjemne, miękkie i łatwo przyswajalne (z typowym rozkładem klawiszy, wzbogaconym o tagowanie i okrzyki). Bez najmniejszych problemów rozpocząłem eksterminowanie przeciwników i współdziałanie z towarzyszami, odbijając, broniąc lub atakując kolejne punkty na mapie Subpen. Naparzanie do wrogów z niemal każdej broni okazało się radosne i satysfakcjonujące. To dobrze skrojony, współczesny, intuicyjny w obsłudze shooter, w którym każdy będzie miał szansę coś ugrać.

Ciche i wyjątkowo brutalne zabójstwa nożem? Są.

Jedyną kwestią wymagającą poprawek i szlifów jest siła poszczególnych rodzajów broni. Być może to po części świadoma decyzja deweloperów, by dać graczom odpowiednio mocne narzędzia. Strzelba i ciężki karabin wydawały się jednak przesadzone – pierwsza z pukawek była zaskakująco łatwa w obsłudze i absolutnie śmiercionośna. Drugą można było ściągnąć kilka osób na jednym magazynku. Nawet z dużej odległości, bo karabin ten cechował się celnością doskonałą.

Graliśmy w Rainbow Six Extraction - Ubisoft pozazdrościł CoD-owi trybu zombie
Graliśmy w Rainbow Six Extraction - Ubisoft pozazdrościł CoD-owi trybu zombie

Przed premierą

Seria Rainbow Six od lat nastawiona była przede wszystkim na taktyczną rozgrywkę sił specjalnych. Tym razem gra zabiera naszych Operatorów do świata żywcem wyjętego ze Stranger Things i mówi, że to wcale nie tryb Zombie z Call of Duty.

Far Cry 6 - trochę wojenny horror, trochę komedia dla nastolatków
Far Cry 6 - trochę wojenny horror, trochę komedia dla nastolatków

Przed premierą

Najnowszy Far Cry oferuje olbrzymi otwarty świat, okrutną wojnę domową na tropikalnej rajskiej wyspie oraz złożonego psychologicznie przeciwnika, z którym musimy się zmierzyć. A to jeszcze nie wszystko...

STALKER 2 – jak może wyglądać powrót do Strefy?
STALKER 2 – jak może wyglądać powrót do Strefy?

Przed premierą

W jednym z „fałszywych” zakończeń gry S.T.A.L.K.E.R.: Cień Czarnobyla bohater wyraża życzenie: „Chcę, by Zona zniknęła”. I rzeczywiście, cykl, który dał nam Strefę, zaginął na lata – aż teraz nagle zapowiedziano jego kontynuację. Czy to może się udać?