Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Przed premierą 19 sierpnia 2008, 12:01

autor: Fulko de Lorche

Rock Band 2 - przed premierą

Krótko po premierze Rock Band producenci zapowiadają drugą już część tej popularnej gry. Nowe piosenki, ulepszone instrumenty, kilka drobnych zmian – czy sequel okaże się hitem?

Ten tekst był przygotowany przed premierą gry.

Artykuł powstał na bazie wersji X360.

Szybko, bo zaledwie w parę miesięcy po amerykańskiej i tuż po europejskiej premierze gry Rock Band, Harmonix bliski jest ukończenia jej drugiej części. W sequelu ponownie wcielisz się w muzyka, członka 4-osobowej kapeli. Mając do wyboru profesję gitarzysty basowego, solowego, perkusisty lub wokalisty, będziesz koncertował w zapełnionych fanami klubach na całym świecie, wykonując kawałki najlepszych zespołów rockowych wszech czasów.

Na początku zabawy w Rock Band 2 tradycyjnie stworzysz swoje wirtualne alter ego, wybierając spośród postaci przygotowanych przez autorów lub tworząc rockmana od podstaw. Do ustalenia będą, podobnie jak w pierwowzorze, takie parametry fizyczne muzyka, jak wzrost, waga, kolor skóry, kształt głowy czy uczesanie. Do tego dojdą fikuśne kolorowe ciuchy oraz wszelkiej maści gadżety (rękawice, bandany, pieszczochy itd.). Autorzy obiecują wzbogacenie oferty z „jedynki” o nowe akcesoria, wśród których znajdą się szalone pomysły pokroju maski przeciwgazowej.

Gruby albo chudy, mały albo duży, łysy, metal albo świr z pasemkami – wygląd Twojego rockmana zależy wyłącznie od Ciebie.

Dla początkujących, rozpoczynających dopiero przygodę z serią, przygotowany zostanie tryb treningowy. W pierwszej części aspekt ten został dość skromnie potraktowany, przez co nauka gry np. na perkusji, która jest instrumentem trudnym, szła opornie. W Rock Band 2 autorzy postarali się bardziej i przygotowują dla „bębniarzy” prawdziwy program treningowy tzw. Drum Trainer. Dla chętnych znajdzie się szereg kursów, w trakcie których nauczą się rockowych rytmów o różnym stopniu trudności. Do wyboru będą cztery rodzaje brzmień perkusji: trashy, roomy, electronic i standard.

Po przebrnięciu przez mniej lub bardziej trudne początki rzucisz się zapewne na któryś z trybów zabawy. Patrząc pod kątem wariantów rozgrywki z pierwszej części gry, najbardziej atrakcyjny wydaje się World Tour, w którym wcielisz się w muzyka odbywającego ze swą kapelą tournee po miejskich klubach na całym świecie. W trybie dla pojedynczego gracza, po wybraniu instrumentu będziesz zasuwał w wypełnionych fanami salach, wspierany wirtualnymi kumplami z zespołu. Co ciekawe, nie będziesz związany z jednym instrumentem na całe życie – jeśli dotychczasowy Ci się znudzi, podczas następnego występu będziesz mógł wymienić go na inny. Rozgrywka wieloosobowa (na jednej konsoli lub po raz pierwszy online) niestety nie da takiej możliwości.

Koncerty Twojej kapeli będą odbywać się w tych samych miastach i klubach, co w poprzedniej części gry, ponadto twórcy obiecują garść nowych lokacji, co w sumie da 59 klubów w 24 miastach. W karierze pomogą Ci zatrudnieni prawnicy, promotorzy i personel. Jednak najlepiej wartość Twego show podniesie wynajęta atrakcyjna tancerka, której występ przyciągnie rzesze fanów i nabije Ci kieszenie kasą. Chałturzenie w kolejnych klubach, zarabianie i mozolna wspinaczka na szczyt sprawią, że tryb World Tour przeznaczony będzie dla graczy dysponujących mnóstwem wolnego czasu.

Graliśmy w Rainbow Six Extraction - Ubisoft pozazdrościł CoD-owi trybu zombie
Graliśmy w Rainbow Six Extraction - Ubisoft pozazdrościł CoD-owi trybu zombie

Przed premierą

Seria Rainbow Six od lat nastawiona była przede wszystkim na taktyczną rozgrywkę sił specjalnych. Tym razem gra zabiera naszych Operatorów do świata żywcem wyjętego ze Stranger Things i mówi, że to wcale nie tryb Zombie z Call of Duty.

Graliśmy w Humankind - Cywilizacja na hardcorze
Graliśmy w Humankind - Cywilizacja na hardcorze

Przed premierą

Nowa strategia 4X – Humankind – wydaje się być na dobrej drodze do przesuniętej na sierpień premiery. Fani Cywilizacji powinni jednak liczyć się z nieco bardziej skomplikowaną rozrywką, bo oprócz swoich zalet gra ma też widoczne już teraz niedociągnięcia.

Graliśmy w The Ascent - czy gra może być zbyt piękna?
Graliśmy w The Ascent - czy gra może być zbyt piękna?

Przed premierą

Rok temu przetrwać sezon ogórkowy pomogło nam Ghost of Tsushima. Teraz podobna rola może przypaść The Ascent – ślicznemu cyberpunkowemu RPG akcji. Soczyste izometryczne wymiany ognia wraz z trójką przyjaciół zapowiadają się na godziwą letnią rozrywkę.