Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Uncharted: The Lost Legacy

25 lipca 2017, 16:01

autor: Michał Mańka

Najczęściej mainstream, od święta dobre indie. PC-towy beton z dodatkiem konsoli.

Graliśmy w Uncharted: Zaginione Dziedzictwo – 5 powodów, dla których warto czekać

Za niecały miesiąc pożegnamy się ze światem Uncharted. Nadchodzące Zaginione dziedzictwo zapowiada się na godne zwieńczenie świetnej serii. Mieliśmy okazję je przetestować, przygotowaliśmy więc listę powodów, dla których warto czekać na The Lost Legacy.

Przeczytaj recenzję Recenzja gry Uncharted: Zaginione Dziedzictwo – mocny kandydat na grę roku

Artykuł powstał na bazie wersji PS4.

UNCHARTED: ZAGINIONE DZIEDZICTWO W SKRÓCIE:
  1. samodzielne rozszerzenie do gry Uncharted 4: Kres złodzieja;
  2. w roli sterowanej postaci zamiast Nathana Drake’a wystąpi Chloe Frazer;
  3. akcja będzie toczyć się po wydarzeniach z „czwórki”;
  4. przygoda potrwa kilka godzin (więcej niż w przypadku The Last of Us: Left Behind);
  5. rozgrywka będzie wyglądać trochę inaczej niż w podstawce (więcej skradania się i zagadek).

Uncharted to jedna z tych serii, które określa się mianem „system sellerów”, czyli gier (najczęściej) ekskluzywnych dla danego sprzętu, z powodu których gracze będą chcieli kupić konsolę danej firmy. Czwarta część przygód Nathana Drake’a okazała się takim własne tytułem, podbijając serca zarówno recenzentów, jak i konsolowców na całym świecie. Wzorem The Last of Us: Left Behind Naughty Dog postanowiło przygotować fabularne rozszerzenie do gry Uncharted 4: Kres złodzieja, które należy jednak traktować jako zupełnie oddzielną produkcję. Ostatnio mieliśmy okazję sprawdzić krótki fragment tego tytułu i przygotowaliśmy dla Was listę pięciu powodów, dla których warto będzie już za miesiąc zanurzyć się w świecie Zaginionego dziedzictwa.

1. Nowe spojrzenie na świat Uncharted

Choć niektórych z Was na pewno zasmucił fakt, że Zaginione dziedzictwo nie będzie kolejną przygodą Nathana Drake’a, nie ma powodu do rozpaczy. Akcja produkcji została osadzona po zakończeniu głównej fabuły Uncharted 4, a pierwszoplanowymi bohaterkami są Chloe Frazer, czyli zdolna złodziejka towarzysząca protagoniście już w drugiej grze z serii, oraz Nadine Ross, którą mieliśmy okazję poznać w zeszłym roku jako szefową paramilitarnej organizacji Shoreline. Obie kobiety łączy dość kruche przymierze, ale obie mają też swoje powody, by współpracować – Chloe chce odnaleźć skarb, którego poszukiwaniom jej ojciec poświęcił całe życie (i przy okazji zdobyć trochę grosza), a Nadine potrzebuje środków, by wrócić na szczyt i odzyskać swoją pozycję w świecie najemników.

Obecny na pokazie Scott Lowe, Senior Communications Manager w Naughty Dog, wyjaśnił powód takiego dobrania bohaterek: historia Nathana Drake’a została już definitywnie zakończona, więc oczywiste było, że potrzebny jest nowy protagonista. Mając do wyboru wymyślenie zupełnie nowej postaci lub obsadzenie w roli głównej kogoś, kogo gracze zdążyli już poznać, studio zdecydowało się na tę drugą opcję. Chloe przypadła do gustu wielu fanom cyklu, a istniała wciąż masa luk w jej życiorysie, które można było zapełnić. Choć złodziejka jest jedyną grywalną postacią, Nadine okazuje się równie ważna dla całej fabuły – zupełnie jak w przypadku Sama i Nathana w poprzednich odsłonach serii.

2. Okazja do poznania kolejnej egzotycznej mitologii

Graliśmy w Uncharted: Zaginione Dziedzictwo – 5 powodów, dla których warto czekać - ilustracja #2

Wielu graczy zauważa podobieństwa między seriami Tomb Raider oraz Uncharted. Najpierw dostaliśmy Larę Croft, którą inspirowano się przy tworzeniu przygód Nathana Drake’a. Reboot Tomb Raidera ewidentnie zmienił rozgrywkę na bliższą tej z Uncharted, a teraz w roli głównej Zaginionego dziedzictwa widzimy kobietę, patrząc na którą, nie da się nie zauważyć podobieństw do słynnej pani archeolog. Przypadek? Tylko trochę.

Zaginione dziedzictwo zabierze nas w zupełnie nowy obszar, którego nie mieliśmy jeszcze okazji zwiedzić w poprzednich odsłonach serii – na tereny południowych Indii. Chloe i Nadine poszukują Złotego Kła Ganeśi boga będącego w mitologii indyjskiej przywódcą pośrednich bóstw, któremu kieł został odrąbany przez Paraśuramę. Etap, który ogrywałem, pełen był nawiązań do egzotycznej kultury, więc możemy się spodziewać masy interesujących informacji, zupełnie jak w poprzednich częściach Uncharted czy w serii Assassin’s Creed, która często adaptuje wydarzenia historyczne na potrzeby własnej fabuły.

W trakcie prezentacji wielokrotnie wspominano o dynastii Hojsala, czyli władcach rządzących Imperium Hojsalskim między X a XIV wiekiem naszej ery, a udostępniony nam etap rozgrywał się na terenie Ghatów Zachodnich. Nowe lokacje oznaczają również nowe znajdźki w formie skarbów, które tym razem pojawią się jako monety czy też żetony Hojsala. Jeśli poświęcimy więcej czasu na ich wyszukiwanie (co może zmusić do zboczenia z głównej ścieżki), w nagrodę otrzymamy więcej informacji na temat starożytnej cywilizacji i jej historii.

3. Połączenie starych i nowych mechanik

Skoro Zaginione dziedzictwo zaczynało jako dodatek fabularny do Uncharted 4 zanim stało się samodzielną produkcją, należało się spodziewać, że całość zostanie oparta na rozwiązaniach zastosowanych w zeszłorocznych przygodach Drake’a. Mamy więc doskonale znany model wspinaczki, identyczne rozwiązanie skradania i cichych powaleń, a także chociażby reakcje towarzyszki na nasze niepowodzenia – w przypadku śmierci słyszymy Nadine wykrzykującą imię głównej bohaterki, zupełnie jak robił to Sam w poprzedniej odsłonie.

Zdecydowano się jednak na wprowadzenie dodatkowej, choć niezwykle prostej mechaniki – otwierania zamków. Po podejściu do zamkniętej skrzyni i wciśnięciu odpowiedniego przycisku na ekranie ukazuje się kółko. Naszym zadaniem jest ustawienie lewego analoga w odpowiednim miejscu, które da się wyczuć poprzez wibracje kontrolera. Przytrzymanie lewej gałki przez chwilę w takiej pozycji odblokowuje kolejne zapadki, by finalnie umożliwić otwarcie zamka. W tak zamykanych skrzyniach często można trafić na rzadszą broń, amunicję czy nawet skarby. Choć system wydaje się banalny (nie istnieje nawet opcja złamania wytrycha), ma on uzasadnienie w mechanice gry – może i otwieranie zamków po oczyszczeniu całego obozu z wrogów jest łatwe, ale spróbujcie to zrobić w trakcie cichego podejścia, kiedy całą okolicę patrolują strażnicy.

Battlefield 2042 to powrót starego, dobrego BF-a!
Battlefield 2042 to powrót starego, dobrego BF-a!

Przed premierą

Klimat współczesnego pola walki był chyba tym, czego seria Battlefield potrzebowała najbardziej. Pierwsze godziny z wersją beta Batlefield 2042 udowadniają, że klimaty z „trójki” i „czwórki” powróciły z pełną mocą!

Saints Row 5 to nie jest Saints Row. To zupełnie nowa gra
Saints Row 5 to nie jest Saints Row. To zupełnie nowa gra

Przed premierą

Saints Row: Self Made, bo tak będzie się zwała „piątka” ma być grą bez szaleństwa, bez gumowych przyrodzeń i bez kiczu. Czy to ma sens? Wciąż szukam odpowiedzi na to pytanie, choć wstępnie mi się to podoba.

Graliśmy w tryb multiplayer Call of Duty: Vanguard - Modern Warfare w skórce retro
Graliśmy w tryb multiplayer Call of Duty: Vanguard - Modern Warfare w skórce retro

Przed premierą

Multiplayerowe starcia w Call of Duty: Vanguard przynoszą znajome odczucia z ostatniej odsłony Modern Warfare. Czuć, że mamy do czynienia z tym samym, tylko w stylistyce II wojny światowej, a podobieństwa są zarówno wadą, jak i zaletą nowej części CoD-a.