Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Just Cause 3 Przed premierą

Przed premierą 16 czerwca 2015, 21:00

autor: Pawlik

Nadużywający sarkazmu geek, miłośnik siłowni i rysownik komiksowych pasków.

Graliśmy w Just Cause 3 – szalony i efekciarski sandbox kontratakuje

Jedna z najbardziej zwariowanych gier z otwartym światem powraca. Just Cause 3 już teraz w każdym calu wypada dużo lepiej od poprzednich części, a od wczesnej wersji, którą ogrywaliśmy trudno się było oderwać.

Przeczytaj recenzję Recenzja gry Just Cause 3 - efektowna demolka w cieniu licznych baboli

Artykuł powstał na bazie wersji PS4.

JUST CAUSE 3 W SKRÓCIE:
  • znacznie usprawnione gadżety oraz pojazdy;
  • wartka, szalenie efektowna akcja;
  • najbardziej widowiskowe eksplozje w historii sandboxów.

Z przedpremierową wersją Just Cause 3, spędziłem kilka zdecydowanie zbyt krótkich godzin z gigantycznym bananem na facjacie, nie mogąc oderwać się od zabawy nawet w momencie, gdy spotkanie miało się już ku końcowi i na sali pozostało jedynie kilku organizatorów i ucieszony, wciągnięty po uszy w świat gry, niżej podpisany. Podczas gdy na konferencję wchodziłem nastawiony całkiem sceptycznie, opuszczałem ją z nieodpartą pokusą złożenia pre-ordera i jak najszybszego podzielenia się ze światem swoimi przeżyciami. Jeśli zatem należycie do grupy osób, które doceniają serię szwedzkiego dewelopera Avalanche Studios, ale wyraźna odczuwalność braku ostatecznych szlifów i pewne drażniące elementy nie pozwalały Wam się do woli cieszyć szaloną rozgrywką, mam zaiste radosną nowinę – Just Cause 3 zdaje się nie popełniać błędów swoich poprzedników, dorzucając do koszyczka atrakcji całą masę nowych zalet. Rewolucji co prawda nie uświadczymy (jedynie w warstwie fabularnej, jakby nie patrzeć traktującej o obalaniu dyktatury), ale czy przy takiej ilości miodnych składowych naprawdę jej potrzebujemy?

Graliśmy w Just Cause 3 –  szalony i efekciarski sandbox kontratakuje - ilustracja #2

Trzecia odsłona serii ponownie pozwala wskoczyć w buty twardego niczym skała Rico Rodrigueza, byłego agenta CIA, który tym razem trafia na rodzinny archipelag wysp, trzymany w ryzach przez żądnego nieograniczonej władzy dyktatora Di Ravello. Misja oswobodzenia ludu gnębionego przez szalonego despotę jest więc w tym przypadku sprawą czysto osobistą i z oczywistych powodów bohater przywiązuje do niej dużo większą wagę. Nasz protagonista w dalszym ciągu będzie prawdziwym twardzielem, ale na szczęście nie ewidentnym dupkiem, na jakiego kreował się w poprzednim epizodzie gry. Po drodze spotka gromadkę znajomych, z którymi kumplował się za dawnych lat. Postać ta, przemawiająca głosem pewnego znanego aktora, ma być starannie dopracowana, wielowarstwowa i niejednokrotnie zaskoczyć swoim zachowaniem. Podczas zabawy nie nadarzyła się, niestety, okazja ujrzenia w akcji kogoś poza samym Rodriguezem, więc kwestia narracyjna w dalszym ciągu pozostaje dla mnie niespodzianką. Z zapowiedzi twórców wynika, że wyjątkowo sympatyczną, ale o tym przekonamy się pewnie dopiero za jakiś czas.

Z jednej więc strony świat gry, zbliżony rozmiarami do mapy z Just Cause 2, będzie ranić nasze oczy widokiem uciśnionych mieszkańców, z drugiej zaś zachwyci absolutnie przepięknymi krajobrazami, typowymi dla obszaru śródziemnomorskiego. Mapa składa się z trzech głównych rejonów, prawie czterdziestu prowincji oraz całego mnóstwa mniejszych bądź większych osad. Co ciekawe, w produkcji Avalanche Studios napotkamy także różne gatunki fauny, aczkolwiek nie liczcie na możliwość przerobienia ich na nowe buty dla Rico. Jak zaznaczył reżyser gry, Roland Lesterlin, „zwierzaki pełnią tu rolę wyłącznie żywego tła, budującego atmosferę i złudzenie tętniącego życiem świata”. Innymi słowy, craftingu jako takiego nie uświadczymy.

Jak GTA 6, tylko na Dzikim Zachodzie – Red Dead Redemption 2 zachwyca
Jak GTA 6, tylko na Dzikim Zachodzie – Red Dead Redemption 2 zachwyca

Przed premierą

Po ponad dwóch godzinach pokazów, rozmów oraz w końcu grania w Red Dead Redemption II wyłania się obraz szalenie ambitnej produkcji, która stara się przede wszystkim stworzyć prawdziwie wciągający, charakterny wirtualny Dziki Zachód.

Graliśmy w Call of Duty: Black Ops 4 – Blackout. Dobry, zły i brzydki klon PUBG
Graliśmy w Call of Duty: Black Ops 4 – Blackout. Dobry, zły i brzydki klon PUBG

Przed premierą

Każdy ma swoje battle royale, ma i Activision. Najnowsze Call of Duty zamiast kampanii fabularnej zaoferuje sieciowe starcia w formule 100 graczy, każdy na każdego i ostatni żywy wygrywa. Czy to pozwoli utrzymać się serii na fali kolejny rok?

Oblężenia, spiski i chaos – darmowe Conqueror’s Blade potrzebuje trochę szlifów
Oblężenia, spiski i chaos – darmowe Conqueror’s Blade potrzebuje trochę szlifów

Przed premierą

Darmowa gra sieciowa Conqueror’s Blade kusi wizją gigantycznych oblężeń i długofalowych strategii. Choć jednak premiera nadchodzi wielkimi krokami, grze brakuje dopracowania, które mogłoby uczynić ten tytuł czymś naprawdę ciekawym.

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
16.06.2015 22:21
dawbor
8
Legionista

Ok ale grafika stoi w miejscu od jc2.

16.06.2015 23:25
odpowiedz
FanGta
101
Generał
9.5

I to jest synonim gry - czysta zabawa i możliwosc robienia wszystkiego co sie zamarzy, jak w Saints Row

17.06.2015 02:52
odpowiedz
yadin
101
Legend

Ta gra ma fizykę za nic. W momentach, w których człowiek musi się zachwiać, bohater stoi na dachach pojazdów jak przykręcony miś z reklamy chipsów. Mimo to sporo rzeczy wygląda wielce obiecująco. Studia robią postępy.

17.06.2015 03:19
odpowiedz
zanonimizowany619836
71
Generał

kurwa znowu malo mozna rozwalic i jeszcze cos sie respi no kurwa mac avalanche no ja pierdole.

17.06.2015 09:45
odpowiedz
bbandi
77
Pretorianin
9.5

Super.

17.06.2015 10:20
odpowiedz
Matekso
96
Generał

Ta gra i Uniwersum nadal nie ma nic, co by mnie przyciągało. Za nic ma fizykę i za nic logikę, taka rozpierdółka wymieszana z popierdółką.

17.06.2015 10:21
odpowiedz
planeswalker
31
Senator

ziew

17.06.2015 15:45
odpowiedz
StoogeR
131
Generał

Ja ziewalem przy gta. Widze, ze przy jc3 ziewac na pewno nie bede.

30.06.2015 14:08
odpowiedz
Nolifer
108
The Highest

Just Cause 2 ukończyłem na 100% i myślę, że 3 również ukończę na setę!

30.06.2015 14:10
odpowiedz
.:Jj:.
108
    Ennio Morricone    
9.5

TOP HYPE

30.06.2015 14:19
odpowiedz
claudespeed18
136
error

Tyle się zabieram za JC2, że chyba już pominę i zagram w 3ke ;)

30.06.2015 14:22
odpowiedz
Marcus64
35
Pretorianin

Na pewno będzie się dało więcej rozwalić niż w Just Cause 2 do tego dali fizykę elementów które będzie dało się zniszczyć. No i niestety destrukcja będzie tylko ograniczona(wybrane punkty na mapce)
Graficznie jest ładniej od dwójki ale jakiegoś uber przeskoku nie ma, bo przecież to dalej ten sam silnik graficzny tylko zmodyfikowany do numerka 3.0 (Avalanche Engine). Stąd też gra wygląda bardzo dobrze i chodzić będzie bardzo dobrze, wszak to silnik równie stary co Unreal Engine 3.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze