Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Niesamowity Spider-Man Recenzja gry

Recenzja gry 6 lipca 2012, 11:17

autor: Przemysław Zamęcki

Grał we wszystko na wszystkim. Fan retro gratów i gier w pudełkach, które namiętnie kolekcjonował. Spoczywaj w pokoju przyjacielu - 1978-2021

Recenzja gry Niesamowity Spider-Man - alarm dla Manhattanu

Obejrzeliście film Niesamowity Spider-Man i chcecie wiedzieć, co było dalej? Kanadyjska firma Beenox ma dla Was przyszykowaną odpowiedź w postaci całkiem nowej gry o Człowieku Pająku.

Recenzja powstała na bazie wersji PS3. Dotyczy również wersji X360

PLUSY:
  • świetnie zrealizowane poruszanie się po Manhattanie;
  • możliwość różnego podejścia do misji;
  • przyzwoita, ale prosta fabuła;
  • kilkaset „znajdźek”;
  • pomimo wad mocno wciąga.
MINUSY:
  • schematyczne misje i wyzwania;
  • słabe walki z większością bossów;
  • beznadziejna sztuczna inteligencja;
  • aliasing wyłupuje oczy.

Co nowego można napisać o Spider-Manie? Facet ma pięćdziesiątkę na karku, a wygląda jak nastolatek. Śmiga sobie po Manhattanie, klepiąc po twarzach superzłoczyńców, repertuar których wciąż i wciąż się powtarza, ratuje świat przed zagładą, czasem podejmuje współpracę z szemranymi typkami, by dać wycisk tym jeszcze mroczniejszym. Jak na przykład w najnowszej grze zatytułowanej po prostu The Amazing Spider-Man, która wprawdzie jest oczywistym odcinaniem kuponów od premiery filmu kinowego, ale przynajmniej oferuje nową fabułę, posiłkując się tymi samymi postaciami, które wiodą prym na dużym ekranie.

W grze spotykamy więc Gwen Stacy, która po ugryzieniu przez hybrydę człowieka ze zwierzęciem, zamknięta wraz z innymi naukowcami na okres kwarantanny w wieżowcu Oscorpu, oczekuje na serum pozwalające zatrzymać mutację. Jest także doktor Connor vel Lizard, uwolniony z więzienia przez Spider-Mana. Obaj panowie jednoczą siły, by pomóc zakażonym. Głównym antagonistą okazuje się zaś nowy szef Oscorpu, który wdrożył w życie szalony plan produkcji robotów zdolnych zwalczać hybrydy. W tym i naszego Pajączka.

Fabuła jest prosta i raczej nie porywa, ale obfituje w kilka interesujących zwrotów akcji. Szczególnie pod koniec gry, choć to raczej standard w tego typu dziełach. Ważne w każdym razie, że nie nudzi i – jak sądzę – powinna spodobać się wszystkim, którzy zaczytują bądź zaczytywali się w przygodach Petera Parkera.

Autorzy z kanadyjskiego studia Beenox poniekąd mądrze wydedukowali, że nie ma co wymyślać koła na nowo i zaserwowali nam to, co już znamy i lubimy. Czyli śmiganie po Manhattanie, misje główne i poboczne, rozgrywające się w laboratoriach Oscorpu i w kanałach ściekowych, plus duża dawka zadań miałkich i nijakich, liczonych w dziesiątkach, a mających miejsce na ulicach miasta. Oraz setki „znajdziek”. I pisząc słowo setki, ani trochę nie przesadzam – po mieście porozrzucanych jest sześćset stron z komiksów, których zebranie odblokowuje kilka pojedynczych numerów Spider-Mana, do poczytania oczywiście. Są to zeszyty, w których po raz pierwszy pojawili się poszczególni złoczyńcy. Poza komiksami w trakcie misji zbieramy także różne dane w postaci nagrań audio oraz punkty technologiczne, za które można wykupić nowe zdolności Pająka.

Recenzja Metroid Dread - znakomita gra, która niemal mnie złamała
Recenzja Metroid Dread - znakomita gra, która niemal mnie złamała

Recenzja gry

Znacie serię, w której ekran „game over” to niemal element gameplayu? Zgadza się, Metroidy zawsze były trudne, a Dread nie odchodzi od tej tradycji. To gra, przez którą chciałem wyrzucić Switcha przez okno. To też gra, od której nie mogłem się oderwać...

Recenzja gry Far Cry 6 - to dobra gra. Tylko dobra
Recenzja gry Far Cry 6 - to dobra gra. Tylko dobra

Recenzja gry

Po fali obsuw do rangi najgorętszych premier jesieni urosły odgrzewane kotlety, a Far Cry 6 miał być pośród nich jednym z bardziej łakomych kąsków. Niestety, danie pierwszej klasy to nie jest.

Recenzja Kena: Bridge of Spirits - gry „dla każdego” naprawdę istnieją!
Recenzja Kena: Bridge of Spirits - gry „dla każdego” naprawdę istnieją!

Recenzja gry

Kena nie ma w sobie nic z rodziny tego Kena od Barbie. To raczej siostra Meridy Walecznej, a gra z jej udziałem jest kapitalnym i chyba najładniejszym „indykiem AAA” oraz gotowym materiałem na nowy film Disneya.