Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Sid Meier's Civilization V: Bogowie i Królowie Recenzja gry

Recenzja gry 18 czerwca 2012, 14:02

autor: Czarny

Recenzja Sid Meier’s Civilization V: Bogowie i Królowie - testujemy dodatek do najnowszej Cywilizacji

Bogowie i Królowie to pierwsze duże rozszerzenie do piątej Cywilizacji. Liczne dodatki do mechaniki sprawiają, że podstawka otrzymuje drugie życie a sama rozgrywka od pierwszych tur staje się bardziej angażująca.

Recenzja powstała na bazie wersji PC.

Gra oferuje wiele bonusów dla religijnych cywilizacji.

1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
PLUSY:
  • religia i wywiad;
  • nowe nacje, mapy, jednostki, budowle i zasoby;
  • ciekawe scenariusze (steampunk!);
  • lepsze AI;
  • ogrom mniejszych poprawek.
MINUSY:
  • szpiegostwo wprowadza element losowy;
  • wzrost wymagań sprzętowych.

Po wypuszczeniu na rynek kilkunastu dodatków DLC studio Firaxis zdecydowało się wreszcie na stworzenie pełnoprawnego rozszerzenia do swego flagowego tytułu, jakim jest Civilization V. Bogowie i królowie – bo tak się ono nazywa – w znacznym stopniu zmieniają kształt rozgrywki i całą jej filozofię. Największymi nowinkami są z pewnością systemy religijne oraz szpiegostwo. Oba te elementy wprowadzają do tytułu sporo świeżości, znacznie go wzbogacając. Fani poprzednich części cyklu mogą co prawda sarkać, że wspomniane nowości powinny znaleźć się już w bazowym produkcie (były przecież nieodłączną częścią dawnych Cywilizacji), jednak nawet największych malkontentów ucieszą zmiany, jakie zaszły w religiach i wywiadzie. Autorzy dodatku nie poszli bowiem na łatwiznę i nie przenieśli do gry starych rozwiązań, lecz pokusili się o stworzenie czegoś zupełnie nowego. Nie ulega wątpliwości, że innowacyjne pomysły sprawdzają się bardzo dobrze, a zabawa jest wciągająca jak nigdy dotąd.

Deus vult!

Pierwszym novum, które rzuca się w oczy tuż po uruchomieniu rozgrywki, jest nowy wskaźnik u góry ekranu – punkty wiary. Gromadzimy je podobnie jak kulturę czy złoto, czyli wznosząc odpowiednie budowle. Kiedy zdobędziemy wystarczającą ilość punktów, możemy założyć panteon – podstawę naszej przyszłej religii. Z listy dwudziestu różnych wierzeń wybieramy dwa, które zadecydują o otrzymywanych przez nas bonusach. Później możemy rozwijać stworzony przez nas kult, dobierać do niego dodatkowe dogmaty i specyficzne zasady, by ostatecznie rozszerzyć system wierzeń na okoliczne tereny (co np. pomoże zyskać przychylność wolnych miast). Premie generowane przez religię są całkiem potężne, dlatego warto zatroszczyć się o nią jak najszybciej – ilość wyznań jest bowiem limitowana i zawsze mniejsza niż liczba graczy.

Gracz może sam decydować o premiach oferowanych przez religię.

Na tym nowości wcale się nie kończą – dzięki punktom wiary możemy bowiem kupować niektóre jednostki (również wojskowe, jeśli wybraliśmy odpowiedni dogmat) oraz budynki. Znacznie dynamizuje to zabawę, która w początkowych etapach rozgrywki była dotychczas dość nudna. Dodatkowym smaczkiem jest to, że możemy rekrutować misjonarzy i inkwizytorów. Pierwsi służą do nawracania obcych miast na nasze wyznanie (dotyczy to również wrogów!), drudzy zaś starają się przeciwdziałać takim praktykom. Jest to bardzo ciekawy element gry, wprowadzający do niej posmak niepewności. W każdej chwili możemy bowiem spodziewać się ataku ze strony przeciwnika, który zmieni nasz system wierzeń, tym samym psując cały nasz zamysł – i to bez wypowiedzenia wojny. Jeśli dodamy do tego nawracanie wolnych miast oraz samorzutne rozprzestrzenianie się wyznania (w odległości 10 pól od każdej religijnej osady), naszym oczom ukaże się całkiem złożony, ale również szalenie satysfakcjonujący model rozgrywki.

Licencja na szpiegowanie

W momencie gdy którykolwiek z graczy wchodzi w epokę renesansu, wszyscy uczestnicy zabawy otrzymują nową jednostkę – szpiega. Ma on całkiem szeroką gamę zastosowań: może fałszować wybory w wolnych miastach lub dokonywać w nich przewrotów, wykradać technologie innym graczom, obserwować wrogie osady lub zajmować się kontrwywiadem. Każdy może awansować na kolejne poziomy doświadczenia (do maksymalnego trzeciego), tym samym zwiększając sprawność swoich działań. Dość łatwo da się stworzyć prawdziwego agenta 007 – nieuchwytnego i zabójczo skutecznego.

Kolejnych smakoszy martini otrzymujemy z każdą następną epoką – ostateczna ich liczba pozwala na stworzenie całkiem sporej siatki wywiadowczej. Co ciekawe, szpiedzy nie pojawiają się na mapie świata, lecz są widoczni jedynie na specjalnym panelu, z którego wydajemy im rozkazy. Oznacza to, że mogą zginąć tylko w wyniku wykrycia ich przez analogiczną jednostkę wroga albo przy nieudanym zamachu stanu. Szpiedzy znacznie zwiększają napięcie, jakie panuje podczas zabawy – nigdy nie wiemy, ile informacji zdobył o nas wróg (może przejrzał już wszystkie nasze wojska?) oraz co aktualnie knuje. Na szczęście istnieje spore prawdopodobieństwo, że wierny agent poinformuje nas o zamiarach przeciwnika, dzięki czemu będziemy mogli przygotować się na inwazję. Ta sama ilość szpiegów u każdego gracza sprawia, że wszyscy mają równe szanse.

Recenzja Jurassic World Evolution: Complete Edition - dinotopia na kanapie
Recenzja Jurassic World Evolution: Complete Edition - dinotopia na kanapie

Recenzja gry

Nie ma nic lepszego niż trochę nudnawa gra, która trafia na Switcha. O ile na pececie czy PS4 po Jurassic World Evolution bym nie sięgnął, tak na krótkie sesje ta gra nadaje się idealnie.

Nintendo potrafi robić strategie - recenzja Pikmin 3 Deluxe
Nintendo potrafi robić strategie - recenzja Pikmin 3 Deluxe

Recenzja gry

Umiejętne połączenie absurdalnej tematyki w stylu Nintendo, eksploracji i mechanik opierających się na zarzadzaniu surowcami. Pikmin 3 Deluxe nie zmienia oblicza serii, ale kilka zmian w stosunku do wersji na Wii U zachęca do ponownego spotkania.

Recenzja gry Iron Harvest – RTS, który niczym cię nie zaskoczy
Recenzja gry Iron Harvest – RTS, który niczym cię nie zaskoczy

Recenzja gry

Jak często się zdarza, żeby seria grafik stała się popkulturową marką? Iron Harvest, oparte na pracach Jakuba Różalskiego jest jedynym takim przypadkiem, jaki znam, a czy jest dobrą grą? Niezłą, ale…