Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 14 listopada 2011, 18:00

autor: Kwiść

Lubi gry trudne, ładne lub z dobrą fabułą. Nie kończy ich przez LoL-a i Overwatcha. PS Vita FTW!

Assassin's Creed: Revelations - recenzja finału trylogii Ezio Auditore da Firenze

Finał historii włoskiego asasyna rzuca nas na Bliski Wschód. W jakiej formie jest starzejący się Ezio? Na to pytanie odpowiadamy w recenzji Assassin's Creed: Revelations.

Recenzja powstała na bazie wersji X360. Dotyczy również wersji PC, PS3

Assassin’s Creed to bez wątpienia jedna z najważniejszych i najpopularniejszych serii gier ostatnich lat. Mimo krótkich odstępów czasu między premierami kolejnych jej odsłon do tej pory każda następna część była lepsza od poprzedniej, wprowadzając do cyklu wiele nowości. Kamieniem milowym stała się gra druga, która usprawniła rozgrywkę, przeniosła fabułę do renesansowych Włoch oraz wprowadziła zupełnie nowego bohatera – Ezio Auditore da Firenze. Assassin’s Creed Revelations to trzecia i ostatnia edycja cyklu poświęcona włoskiemu szlachcicowi. Po spędzeniu z nią kilkudziesięciu godzin mogę bez waha stwierdzić, że jest to godne pożegnanie wielkiego asasyna.

Przygodę rozpoczynamy niemal dokładnie w tym samym momencie, w którym zakończyło się Assassin’s Creed Brotherhood. Po tym jak Desmond Miles zemdlał w starożytnej komnacie ukrytej pod rzymską posiadłością jego towarzysze podłączają go nieprzytomnego do Animusa, utrzymując w ten sposób przy życiu. Aby uchronić umysł przed zapaścią, Desmond musi do końca poznać wspomnienia przodków i oddzielić je od swych własnych myśli.

Konstantynopol w znakomity sposób łączy architekturę wschodniego oraz zachodniego świata.

Fabuła gry podzielona została na trzy przeplatające się ze sobą wątki, które dotyczą trzech różnych bohaterów. W pierwszym wcielamy się w postać 50-letniego Ezio Auditore. Włoski szlachcic wyrusza do syryjskiego Masjafu, aby odnaleźć bibliotekę dawnego mistrza zakonu – Altaira. Poszukiwania starożytnych artefaktów prowadzą go jednak do Konstantynopola, gdzie angażuje się w rozwój tamtejszego zakonu asasynów, miesza w spisek templariuszy oraz spotyka miłość swego życia. Zgodnie z tradycją serii podczas wykonywania misji poznajemy również wiele postaci historycznych, takich jak cesarz Imperium Osmańskiego Sulejman Wspaniały czy potomek władców Bizancjum Manuel Palaiologos. Ta część scenariusza zdecydowanie zasługuje na największe brawa. Pełno w niej zwrotów akcji, wciągających intryg oraz interesujących bohaterów. Nawet – wydawałoby się drugorzędny – wątek romansu został opracowany perfekcyjnie i unika typowego dla większości gier banału. Zdobywając kolejne artefakty, Ezio odblokowuje również wspomnienia bohatera pierwszej części gry – Altaira Ibn-La'Ahad. Dzięki nim możemy poznać dalsze losy legendarnego asasyna, od dnia w którym zdobył fragment Edenu do momentu jego śmierci. Historia przedstawiona została w sposób bardzo skrótowy, ale mimo to wciąga i z wielką niecierpliwością oczekuje się na jej kolejne odsłony.

Podobnie minimalistycznie ujęte są wspomnienia Desmonda Milesa. Tym razem twórcy porzucili wątek walki z Abstergo, skupiając się przede wszystkim na przeszłości oraz psychice głównego bohatera. Poznajemy ją, wykonując misje ukryte wewnątrz Animusa, które w niczym nie przypominają rozgrywki typowej dla serii Assassin’s Creed. Podczas ich przechodzenia świat obserwujemy z perspektywy pierwszej osoby, a naszym celem jest przedostanie się na drugi koniec sterylnych lokacji, przywodzących na myśl gry z serii Portal. Gracz oprócz biegania i skakania może również tworzyć dwa rodzaje obiektów: poziome chodniki oraz pochylnie. Unoszą się one w powietrzu, umożliwiając pokonywanie przepaści lub wspinanie się na wyższe piętra. W kolejnych misjach pojawiają się także różnego rodzaju utrudnienia, takie jak promienie laserów, strumienie grawitacji czy ściany teleportujące. Po rozwiązaniu niemal każdej mniejszej zagadki możemy usłyszeć Desmonda opowiadającego o swojej przeszłości, a czasem również zobaczyć zdjęcia związane z jego historią. To znakomite połączenie prostych zagadek, sterylnych pomieszczeń oraz krótkich wspomnień bohatera, które tworzy bardzo sugestywny klimat i stanowi znakomitą odskocznię od standardowej rozgrywki.

Oceny redaktorów, ekspertów oraz czytelników VIP ?

Draugnimir Ekspert 27 grudnia 2016

(PC) W Revelations bardzo widoczne jest zmęczenie materiału – podstawowe mechanizmy rozgrywki serii Assassin’s Creed wymagają poprawek (SI!), a zamiast nich Ubisoft rzuca bombę dymną (dosłownie), dostarczając kolejne minigry i asasyńskie gadżety. Mimo to gra nadal bawi – parkour i walka wciąż potrafią satysfakcjonować. Poza tym łatwo zapomnieć o ich niedostatkach, mając przed oczami majestatyczny i bardzo klimatyczny Konstantynopol. No i emocjonując się fabułą, która – choć sztampowa – trzyma fana serii przy ekranie, bo ukazuje zwieńczenie losów dwóch ważnych bohaterów naraz: Ezia i Altaira.

7.5

Materdea Ekspert 22 lutego 2013

(PC) To koniec historii Ezio Auditore da Firenze. Pożegnał się z nami prawdziwą petardą? Zapraszam do lektury!

8.0

sekret_mnicha Ekspert 7 lutego 2012

(PC) Solidna ostatnia część trylogii i jednocześnie czwarta duża odsłona serii. Bawiłem się dobrze, ale da się odczuć zmęczenie materiału.

8.0

g40st Ekspert 4 grudnia 2011

(PC) Recenzja finałowej części przygód Ezio Auditore. Seria Assassin's Creed ma się dobrze, ale tendencja zniżkowa jest niepokojąca.

7.0

U.V. Impaler Ekspert 15 listopada 2011

(X360) Solidna porcja sprawdzonej w boju rozgrywki, mnóstwo rzeczy pobocznych do roboty oraz świetny klimat (ach ta muzyka!) to elementy, koło których każdemu fanowi serii trudno będzie przejść obojętnie. A jeśli komuś znudzi się ganianie po Konstantynopolu, zawsze może skorzystać z trybu multiplayer, znacznie rozbudowanego w stosunku do Brotherhooda. Pieniądze wydane na ten produkt z pewnością nie będą stracone, choć do zachwytu – co piszę z ogromną przykrością – jest niestety daleko.

7.5
Recenzja gry Darksiders Genesis – wygląda jak Diablo, a to wciąż Darksiders
Recenzja gry Darksiders Genesis – wygląda jak Diablo, a to wciąż Darksiders

Recenzja gry

Czy po trzech częściach serii jest jakiś sens w wydawaniu prequela, który w dodatku jest spin-offem i to izometrycznym? Wbrew pozorom, zdecydowanie tak. Szkoda tylko, że ta część nie wyszła jako pierwsza, bo mogłoby to pomóc całej marce.

Recenzja gry Sniper: Ghost Warrior Contracts – snajper trafia za czwartym razem
Recenzja gry Sniper: Ghost Warrior Contracts – snajper trafia za czwartym razem

Recenzja gry

Sniper: Ghost Warrior Contracts to w zasadzie Hitman, który zamiast przebrań, ma tylko karabin snajperski. I generalnie takie połączenie całkiem nieźle działa.

Recenzja gry Terminator: Resistance – Roboty ciosane z drewna mają swoją duszę!
Recenzja gry Terminator: Resistance – Roboty ciosane z drewna mają swoją duszę!

Recenzja gry

Nowy Terminator jest zaskakująco satysfakcjonujący. Nie chodzi jednak o przeciętny film Tima Millera, a świeżutką grę krakowskiego studia Teyon – dewelopera, który w branży gamingowej "zabłysnął" dzięki niechlubnemu Rambo: The Video Game.