Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 1 października 2010, 09:07

autor: Vercetti

FIFA 11 - recenzja gry

Oczekiwany debiut „jedenastki” uświadamia dwie proste rzeczy: jeszcze nigdy FIFA nie była tak zachowawcza w stosunku do poprzedniczki. Jeszcze nigdy nie była też tak bardzo grywalna.

Recenzja powstała na bazie wersji X360. Dotyczy również wersji PS3

Piłkarskie porzekadło głosi, że nie zmienia się zwycięskiego składu. Łatwe do przewidzenia było więc, że po zeszłorocznym triumfie nad PES-em ekipa EA Sports będzie konsekwentnie bronić wyniku i zamiast wprowadzać do konsolowej FIF-y rewolucyjne zmiany, zdecyduje się jedynie na niewielkie ulepszenia. Oczekiwany debiut „jedenastki” uświadamia dwie proste rzeczy: jeszcze nigdy next-genowa FIFA nie była tak zachowawcza w stosunku do poprzedniczki. Jeszcze nigdy nie była też tak bardzo grywalna.

Przed premierą głośno mówiło się o dwóch kluczowych elementach – systemach Pro Passing oraz Personality Plus – że wspaniałe, że mają ładne nazwy, że nie będzie ich na PC i że pchną gameplay do przodu. W zderzeniu z rzeczywistością na boisku liczy się głównie ten pierwszy, drugi natomiast jest zbiorem kosmetycznych poprawek, opakowanych w marketingową teorię.

Pro Passing pozwala podać piłkę z chirurgiczną precyzją.

Pro Passing wprowadza do boiskowych akcji dozę swobody w kwestii podań. Jak duży jest jej zakres, zależy od wybranych przez nas ustawień asysty dla sterowania. W najbardziej ambitnym wariancie sami decydujemy o sile podania (optymalną moc wskazuje podziałka na wskaźniku w rogu ekranu). Za sprawą gałki analogowej całkowicie kontrolujemy też jego kierunek. Wymaga to mnóstwa cierpliwości i treningu dla nabrania wprawy, np. podejmowania licznych prób dogrania na wolne pole albo w ciasną przestrzeń pomiędzy zawodnikami rywala. W zamian możemy jednak cieszyć się z niekonwencjonalnych rozwiązań akcji i kąsać przeciwnika okazjami sam na sam. Przyjemność z gry rośnie adekwatnie do precyzji, z jaką stosujemy Pro Passing, i patrząc od strony naszego zespołu, jest to najbardziej odczuwalne usprawnienie w mechanice rozgrywki. Zmiana zdecydowanie pozytywna, która odsyła do lamusa łańcuch podań po sznurku (niesławny ping-pong passing) i dla której warto odejść od serwowanych przez konsolę ułatwień.

Znacznie mniej nowinek niesie system Personality Plus. Teoretycznie odzwierciedla on zarówno wygląd, jak i atrybuty najlepszych piłkarzy, oddając w boiskowych wydarzeniach ich statystyki i specyficzne umiejętności (zobrazowane jako ikonki przy nazwiskach) – krótko mówiąc: sportowy charakter. W praktyce natomiast pod względem wizualnym rzeczywiście można dostrzec kilka zmian – lepsze zróżnicowanie modeli piłkarzy, poprawioną mimikę, dopracowane twarze największych gwiazdorów… Jednak w kwestii gameplaya P+ nie wnosi niczego, co można by traktować jako skok jakościowy w stosunku do FIF-y 10. Już przed rokiem czołowi zawodnicy wyróżniali się nadzwyczajną szybkością, celnością uderzeń czy dryblingiem i nikt im wówczas nie dorabiał do tego specjalnej teorii. Naturalnie cieszy fakt, że Ronaldinho czy Cristiano Ronaldo kiwają jak natchnieni z użyciem swoich markowych zwodów, a Frank Lampard potrafi lepiej huknąć zza pola karnego niż pospolity pomocnik, jednak ta oczywistość nie powinna być wynoszona do rangi nowości.

FIFA 11 - recenzja gry
FIFA 11 - recenzja gry

Recenzja gry

Stało się – next-genowa FIFA trafiła w końcu na pecety. Choć niewątpliwie do ideału jej daleko, wreszcie stała się warta zakupu.

Recenzja Mario Golf: Super Rush - golf, jakiego jeszcze nie widzieliście
Recenzja Mario Golf: Super Rush - golf, jakiego jeszcze nie widzieliście

Recenzja gry

Nowa odsłona Mario Golf wprowadza zaskakująco dużo świeżości do gry w golfa i daje sporo frajdy, choć w pewnych aspektach rozczarowuje.

Recenzja gry FIFA 21 - EA, znowu to zrobiliście
Recenzja gry FIFA 21 - EA, znowu to zrobiliście

Recenzja gry

Nowa FIFA bawi i irytuje tak samo jak jej poprzednie edycje. Co prawda doszło do paru zauważalnych zmian, ale kolejna dekada dla serii z pewnością nie zaczyna się od przełomu.