Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 12 czerwca 2009, 12:44

autor: Von Zay

Red Faction: Guerrilla - recenzja gry

Marzyliście o grze akcji pokroju GTA, w której moglibyście wyburzać domy? Jeśli tak, to Red Faction: Guerrilla możecie potraktować jak spełnienie Waszych pragnień.

Recenzja powstała na bazie wersji PS3. Dotyczy również wersji X360

Ofensywa gier, oferujących grającemu otwarty świat, jak to się w branży mówi – „sandbox”, trwa w najlepsze. Tak się zabawnie złożyło, że w przeciągu miesiąca na rynek wchodzą: inFamous, Prototype i właśnie Red Faction: Guerrilla. Oczywiście najnowszą odsłonę tej pełnej innowacyjnych rozwiązań, jeśli chodzi o destrukcję, serii z bardzo zbliżonymi do siebie dwiema pierwszymi grami łączy niewiele – niemniej fakt jest faktem. Nowe Red Faction zerwało zarówno z tradycją pokazywania akcji z perspektywy pierwszej osoby, jak i bycia liniową strzelanką.

Zmieniło się też ujęcie samej destrukcji. Zacna poprzedniczka (bo mało udaną część drugą pominiemy) oferowała niszczenie wszystkiego, czego niezniszczalnym nie uczynili autorzy (niestety w ten sposób w późniejszych etapach zapowiadana swoboda była mocno ograniczana). W przypadku Red Faction: Guerrilla mówić można o kompromisie – gracz, choćby nie wiadomo jak bardzo się starał, nie ruszy marsjańskich skał i gleby – nagrodzony zostanie jednak zdecydowanie najbardziej zaawansowanymi algorytmami destrukcji budynków, z jakimi spotkałem się w grach.

Co oprócz niszczenia?

Red Faction: Guerrilla posiada fabułę – czasami warto to sobie powtarzać, bowiem fabuła ta wypada śmiesznie – głównie ze względu na swój „zapchajdziurowy” charakter – i praktycznie jedynie majaczy gdzieś tam w oddali. Ot, zabawna próba uzasadnienia szalonych wyczynów głównego bohatera. Tak więc akcja przenosi nas na Czerwoną Planetę (siedlisko zła w grach od wielu lat – patrz Doom) roku 2228 i często nawiązuje do poprzedniej odsłony serii. Naturalnie dzieje się źle. Tym razem biedni i pracowici koloniści gnębieni są przez dawnego sojusznika Red Faction (grupy jak zawsze walczącej z ciemiężycielami) – frakcję Earth Defense Force, która zaczęła m.in. porywać ludzi i więzić ich w obozach pracy.

Nasz bohater – straszny jełop. Ale to swój młotkowy, da się go polubić.

Najwyraźniej zwabiony tymi, jakże miłymi warunkami bytowania na Marsa przybywa Alec Mason, o przeszłości którego nie wiemy zbyt wiele. Bohater jawi się jako totalny idiota, zupełnie nierozumiejący istoty konfliktu, bez przerwy powtarzający coś w stylu „dajcie mi spokój, chcę tylko wziąć w ręce kilof i siedzieć w kopalni”. Praktycznie zaraz po jego przybyciu z rąk EDF-u ginie jego brat (zatwardziały bojownik o wolność) i tak Mason, chcąc nie chcąc (z naciskiem na to drugie), chwyta w dłoń nie kilof, a pamiątkowy młot jego świeżo utraconego krewnego i zostaje wciągnięty w wir wydarzeń.

Otoczka fabularna, krótko mówiąc, leży. Przerywników filmowych jest tyle, co kot napłakał, a cele kolejnych misji poznajemy z oszczędnych, choć należy podkreślić, że także treściwych i konkretnych, „paneli odpraw”. Osoby lubiące i oczekujące wyrazistych postaci oraz różnych relacji między nimi z pewnością poczują się mocno rozczarowane. Na szczęście nie tym nowy Red Faction stoi.

Red Faction: Guerrilla - recenzja gry na PC
Red Faction: Guerrilla - recenzja gry na PC

Recenzja gry

Kompleksy budowlane, wieże, posterunki kontrolne czy mury obronne - w Red Faction: Guerrilla nic nie stanie na Twojej drodze. Ale czy na pewno? Co bowiem z wymaganiami sprzętowymi i sterowaniem? Sprawdziliśmy to w wersji gry na PC.

Recenzja gry Deathloop - duchowy spadkobierca BioShocka
Recenzja gry Deathloop - duchowy spadkobierca BioShocka

Recenzja gry

Najnowsza produkcja studia Arkane – twórców Dishonored – to piorunująca mieszanka roguelike’owych mechanik, intrygującej fabuły i surrealistycznych klimatów. Wszystko to tworzy jedną z najlepszych gier tego roku.

Recenzja gry No More Heroes 3 - na świecie nie ma już bohaterów
Recenzja gry No More Heroes 3 - na świecie nie ma już bohaterów

Recenzja gry

No More Heroes 3 to ostatnia część pokręconych przygód Travisa Touchdowna. Goichi Suda opowiedział tu niebywale krwawą historię miksującą gatunki, style i nawiązania do popkultury. Całość tworzy swojego rodzaju bałagan, ale taki, który może się podobać.