Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 6 kwietnia 2009, 12:39

Wanted: Weapons of Fate - recenzja gry

Gonitwa z udziałem Ściganych dobiegła końca! Niemal rok po premierze filmu bazująca na nim gra zawitała na komputery osobiste. Czy to łakomy kąsek dla fanów strzelanin, czy może dodatkowy czas na deweloping gry został zmarnowany?

Recenzja powstała na bazie wersji PC.

Od momentu kinowej premiery Ściganych upłynął już prawie rok. Przez ten czas cierpliwość fanów filmu oraz komiksów, do których luźno nawiązywał, wystawiona została na próbę. Mogłoby się wydawać, że słuszną decyzją była rezygnacja z „szybkiego skoku na kasę” na rzecz lepszego dopracowania wirtualnych przygód Wesley’a Gibsona. Spoglądając jednak na ostateczny twór studia deweloperskiego Grin, mam pewne obawy co do tego, czy twórcy należycie spożytkowali dany im czas...

W filmie w reżyserii Timura Bekmambetowa poznaliśmy historię młodego pracownika biurowego o imieniu Wesley, którego marny żywot pewnego dnia całkowicie się odmienił. Główny bohater w dramatycznych okolicznościach dowiedział się, że jego ojciec należał do tajnego bractwa zabójców i że został brutalnie zamordowany. Następnie Gibson wstąpił do wspomnianej organizacji z zamiarem wytropienia mordercy i wyszkolił swoje nadnaturalne zdolności pod czujnym okiem Sloana – przywódcy bractwa. Gra nie powiela na szczęście fabuły kinowej produkcji, kontynuując rozpoczętą w filmie opowieść. Warto dodać, że jego znajomość jest bardzo wskazana, bo komputerowi Ścigani niespecjalnie trudzą się objaśnianiem niektórych wątków.

Właściwa zabawa rozpoczyna się w Chicago. Do mieszkania głównego bohatera wdziera się opancerzony oddział SWAT z zamiarem wykradzenia dokumentu, o istnieniu którego Wesley nie miał bladego pojęcia. Gibson rusza w pościg za intruzami, a do toczonych przez niego zmagań wkrótce dołączają inne postacie, między innymi reprezentująca interesy barcelońskiego oddziału bractwa Arana. Całość skupia się na wyjawieniu szczegółów z przeszłości rodziny głównego bohatera, a on sam dąży do zamordowania Nieśmiertelnego. Niewątpliwie atrakcją Weapons of Fate jest to, że rozgrywka nie ogranicza się do śledzenia rozwoju wydarzeń tylko z perspektywy Wesley’a. Niektóre z początkowych etapów pełnią bowiem funkcję retrospekcji, oferując możliwość bezpośredniego pokierowania Crossem. Uważam, że najciekawiej wypadł tu pierwszy poziom z jego udziałem. Akcja toczy się wtedy w 1984 roku, a zadaniem zabójcy jest ochranianie jego żony Alyse.

Podkręcanie toru lotu pocisków funkcjonuje na świetnych zasadachi pomaga w szybkim wygrywaniu potyczek.

Generalnie można powiedzieć, że osoby, którym przypadła do gustu fabuła filmu, z zaciekawieniem będą śledzić dalszą część historii, opowiedzianą już przez grę. Sytuacji nie pogarsza w żaden sposób fakt, że ważne cut-scenki pojawiają się jedynie pomiędzy kolejnymi misjami. Zawierają one na tyle dużo informacji i na tyle dużo akcji, że nigdy nie zanika motywacja do poznania zakończenia. Dobrze byłoby natomiast zwrócić uwagę na trend, który był widoczny także w kinowej produkcji. Wesley pomimo, nazwijmy to, niewinnego młodzieńczego wyglądu, w rzeczywistości szybko staje się bezlitosnym mordercą, z którym nie ma co nawet próbować sympatyzować. Nie każdemu przypadną do gustu jego czyny, przechwałki czy wreszcie przekleństwa, które pojawiają się nie tylko w co drugim zdaniu, ale nawet w nazwach niektórych poziomów.

Recenzja gry Marvel’s Spider-Man na PC - pająk master race
Recenzja gry Marvel’s Spider-Man na PC - pająk master race

Recenzja gry

Po Spider-Manie „daleko od domu” i „bez drogi do domu”, człowiek-pająk znalazł w końcu swoją drogę na Steama i Epica. I śmiga na sieci tak gładko, że Sony robi się chyba coraz lepsze w pecetowych portach swoich ekskluzywnych tytułów.

Recenzja gry Sniper Elite 5 - coraz mniej snajpera, coraz więcej Hitmana
Recenzja gry Sniper Elite 5 - coraz mniej snajpera, coraz więcej Hitmana

Recenzja gry

Karl Fairburne powraca jako snajper, spec od robienia zdjęć rentgenowskich oraz odpowiednik Agenta 47 lub Sama Fishera w czasach inwazji na Normandię. Sniper Elite 5 zmienia się bowiem coraz bardziej w pełnoprawną skradankę.

Recenzja gry Trek to Yomi - chcę więcej takich gier!
Recenzja gry Trek to Yomi - chcę więcej takich gier!

Recenzja gry

Flying Wild Hog stworzyło produkcję, nijak pasującą do wcześniejszych strzelankowych dokonań tego studia i... naprawdę dało radę. Trek to Yomi to mała, ale świetna gra, która garściami czerpie z dorobku kina samurajskiego.