Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 2 marca 2009, 13:12

autor: Daniel "Thorwalian" Kazek

NecroVision - recenzja gry

NecroVision to stworzona polskimi rękami gra, w której wielu widzi potencjalnego następcę Painkillera. Jednak o tym nie może być mowy, choć pograć można.

Recenzja powstała na bazie wersji PC.

Na gliwickiej Farmie pod numerem 51 zaszyła się swego czasu grupa programistów, doglądająca uprawy pod nazwą NecroVision. Właśnie nadeszła pora zbiorów, na które z utęsknieniem czekali wszyscy rodzimi fani pierwszoosobowych strzelanin. Koniec końców mamy tu do czynienia z polską superprodukcją, jak oficjalnie próbuje się lansować grę. Czy słusznie?

Zacznijmy od tego, że NecroVision powstał na bazie Painkillera, choć głównie pod względem technicznym, czerpiąc pełnymi garściami ze zmodyfikowanego silnika wykorzystanego przy kreacji hitu z 2004. Błędem natomiast byłoby sądzić dzieło Farm 51, patrząc przez pryzmat sieczki rodem z People Can Fly. Mimo że oba tytuły łączy rzeź na ekranie monitora, wiele innych rozwiązań dzieli i z tego, zasiadając do zabawy, trzeba zdawać sobie sprawę.

Realia gry od samego początku wzbudzały wiele emocji. Twórcy opowiadali o zaprowadzeniu gracza na front I wojny światowej, w którą wkomponować miało się zbrojne spięcie między podziemną cywilizacją wampirów, a demonami prosto z piekła. Jak pewnie niejeden z Was, do historii tej nastawiony byłem umiarkowanie optymistycznie, bo przecież najistotniejszy jest zawsze sposób podania, prawda?

Wielu wrogów straci na nasz widok głowę.

NecroVision to w gruncie rzeczy dwa shootery. Akcja nieformalnego, pierwszego toczy się na powierzchni ziemi targanej konfliktem Ententy z koalicją Państw Centralnych. Łapiemy więc za typowy dla drugiej dekady ubiegłego wieku oręż i jako służący pod brytyjska banderą Amerykanin Simon Bunker ruszamy na front. Oczywiście bijemy się głównie z Niemcami, choć nie tylko. Bardzo szybko wychodzi na jaw, że wokół aż roi się od żywych trupów, które towarzyszą nam niemal przez całą grę.

W tym momencie wypadałoby zwrócić uwagę, że gra skutecznie oducza strzeleckich nawyków przyjętych przez lata grania w podobne produkcje. NecroVision polega przede wszystkim na walce w zwarciu i to z niemalże każdym napotkanym przeciwnikiem. Wprawdzie można też zabijać bardziej konwencjonalną metodą – na dystans, ale po co, skoro podbiegając na kontakt, bawimy się w różnorodne formy ataku, często bardzo efektowne, co trzeba oddać grze.

Generalnie łobuzować da się kolbą trzymanej broni lub nogą, dość umięśnioną, jak można wywnioskować po odrzucie trafionego przeciwnika. Sens tego typu ataku potęgują liczne kombosy, każdy o unikalnej nazwie i kombinacji. Określenie „kujawiak” kojarzy się jednoznacznie, podobnie jak „dziurkowanie”, ale taka „lecąca kaczka” już nie za bardzo. Możliwości jest cała gama i za to trzeba pochwalić twórców, tym bardziej, że szukanie poprawnych zestawień ciosów nie jest wcale trudne. Czasami wystarczy bowiem strzelić w łeb, kolejnym razem skorzystać z innej broni, gdyż każda inaczej reaguje na spotkanie z wrogiem albo zwyczajnie pomyśleć nad inną sekwencją ataku i gotowe.

Kombosy pracują ponadto na poziom furii, którego górną granicę zwiększamy, zbierając rzadkie wampirze artefakty. Zdenerwowany kontrolowany heros potrafi pojedynczym atakiem zranić nie tylko wybranego wroga, ale także tych znajdujących się w pobliżu. Oczywiście nie wszystkich w takim samym stopniu, choć to już uzależnione jest bardziej od skali gniewu, podwyższanej szybką serią premiowanych ciosów.

Recenzja gry Trek to Yomi - chcę więcej takich gier!
Recenzja gry Trek to Yomi - chcę więcej takich gier!

Recenzja gry

Flying Wild Hog stworzyło produkcję, nijak pasującą do wcześniejszych strzelankowych dokonań tego studia i... naprawdę dało radę. Trek to Yomi to mała, ale świetna gra, która garściami czerpie z dorobku kina samurajskiego.

Recenzja gry Hades - wielka gra dla tych, co mało czasu mają
Recenzja gry Hades - wielka gra dla tych, co mało czasu mają

Recenzja gry

Wiedziałem, że Hades będzie świetną hybrydą action RPG i „rogalika”, ale okazał się także znakomitą grą dla dojrzałych graczy. Zgrabnie porusza poważne tematy, ale robi też coś jeszcze. Szanuje nasz czas.

Recenzja Tiny Tina’s Wonderlands - ogniem, mieczem i shotgunem
Recenzja Tiny Tina’s Wonderlands - ogniem, mieczem i shotgunem

Recenzja gry

Gearbox po raz kolejny zaprasza nas do swojego szalonego uniwersum, w którym Tiny Tina ponownie porywa gracza do świata będącego po części wytworem jej wyobraźni, a po części fantasy hołdującym zasadom Dungeons and Dragons.