Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 29 listopada 2007, 12:27

autor: Crash

BlackSite: Area 51 - recenzja gry

Wyobraź sobie rozległy kanion przecięty ogromnym, betonowym mostem, oplecionym ruchomym i jeszcze większym potworem. Dodaj do tego eksplodujące auta, fruwające ciężarówki (niekiedy o włos od helikoptera) i fragmentami walącą się jezdnię...

Recenzja powstała na bazie wersji PC.

Tegoroczny okres przedświąteczny, który nieoficjalnie rozpoczyna się w okolicy września, jest nadzwyczaj udany. Deweloperzy oddali do naszej dyspozycji kilkanaście tytułów wartych uwagi i kilka takich, które każdy szanujący się gracz powinien poznać. W grupie tych ostatnich znalazło się kilka strzelanek, na które czekaliśmy wiele lat. Warto tu chociażby wspomnieć o przygodach Master Chiefa czy o Crysisie. Jednak to nie wszystko – tegoroczną konkurencję wzmacnia czwarta odsłona Call of Duty i trzecia Unreal Tournament. Mając to na uwadze łatwo dojść do wniosku, że kolejnym grom FPP, zwłaszcza gdy te nie mogą pochwalić się znaną marką, będzie niezwykle trudno na zaistnienie. BlackSite: Area 51 z pewnością należy do tych ostatnich, gdyż jej nieformalna poprzedniczka nie odniosła oszołamiającego sukcesu. Zapewne rzuciła się już Waszym oczom ocena końcowa i po części możecie stwierdzić, czy omawiany tytuł ma szanse na podbicie serc szerszego spektrum graczy. Jednak zaręczam, wielu z Was powinno zajrzeć do dalszej części tekstu. BlackSite skrywa w sobie kilka perełek, które warto odkryć.

Etap rozpoczynający rozgrywkę przenosi nas do Iraku. Gra niemal na samym początku rzuca nas pod ostrzał wrogów, jednak podczas eksploracji terenu kilkakrotnie dojdzie do dynamicznych rozmów pomiędzy graczem a jego towarzyszami – to właśnie takie wymiany zdań staną się trzonem fabuły, gdyż cutscenek nie ma. Czy jest to wada, trudno powiedzieć, sam jestem zdecydowanym fanem przerywników, jednak jak pokazuje sukces Call of Duty wielu ma odmienne upodobania. Sama fabuła choć z początku może wydawać się interesująca, wraz z biegiem wydarzeń staje się jałowa i wręcz nieczytelna. Zdecydowaną winę ponosi za to jej scenariusz, który skupia się na mało ważnych wątkach. Główna intryga mogłaby porwać gracza, jednak skutecznie jej to uniemożliwiono. Również zakończenie gry pozostawia wiele do życzenia.

Pierwszy etap, to nie tylko zalążek opowiedzianej historii, ale również trening. Zdecydowałem się o tym wspomnieć przez wzgląd na zaskoczenie, jakiego doznałem po rozpoczęciu zabawy. Otóż gra udziela nam wskazówek wyłącznie na temat najbardziej podstawowych elementów sterowania, które intuicyjnie sami jesteśmy w stanie odkryć. O bardziej zaawansowanych funkcjach dowiadujemy się za późno, gdy już sami byliśmy zmuszeni je opanować. Poświęciłem temu akapit, gdyż jestem osobą, która od gier FPP oczekuje prostoty, bądź dobrego samouczka. Obsługi mogę się uczyć samodzielnie w przypadku strategii, dajmy na to.

Przez większość rozgrywki towarzyszyć nam będą inni bohaterowie, wraz z którymi stawimy czoła nieprzyjaciołom. To dzięki nim zabawa miała stać się bardziej porywająca, jednak rzeczywistość okazała się zgoła inna. Mechanizm ten poważnie okrojono, pozostawiając jedynie kilka prostych poleceń. Nasz bohater jest w stanie wyłącznie wskazać miejsce, do którego powinni udać się podwładni (w dodatku blisko naszego położenia), oraz najistotniejszy cel. Rozczarowanie pogłębia niska inteligencja, zarówno przeciwników jak i podkomendnych. Niejednokrotnie dojdzie do sytuacji, w których jeden ze współtowarzyszy będąc metr od wroga, stać będzie w bezruchu. Ich jedynym praktycznym zastosowaniem pozostaje... otwieranie drzwi.

Recenzja Ratchet & Clank: Rift Apart - dziewiąta generacja zaczyna się teraz
Recenzja Ratchet & Clank: Rift Apart - dziewiąta generacja zaczyna się teraz

Recenzja gry

„Z wielką mocą wiąże się wielka odpowiedzialność”, napisał kiedyś Stan Lee, wkładając te słowa w usta wujka Bena. Dziś to samo można powiedzieć o PS5 i pierwszym prawdziwie nextgenowym tytule, który wychodzi spod ręki prawie niezawodnego Insomniac Games.

Recenzja gry Sniper Ghost Warrior Contracts 2 - dobra „snajperka”, jeszcze lepsza skradanka
Recenzja gry Sniper Ghost Warrior Contracts 2 - dobra „snajperka”, jeszcze lepsza skradanka

Recenzja gry

Druga część snajperskich kontraktów to generalnie pakiet nowych misji i mała ewolucja serii Sniper Ghost Warrior Contracts. A oprócz nowości w postaci strzałów na kilometr, jeszcze lepiej udały się etapy skradankowe.

Recenzja Resident Evil Village - nie tylko randka z Lady Dimitrescu
Recenzja Resident Evil Village - nie tylko randka z Lady Dimitrescu

Recenzja gry

Resident Evil Village łączy ze sobą dwie mocno lubiane odsłony kultowej serii, dorzucając sporo od siebie – znacznie więcej niż tylko Lady Dimitrescu, na punkcie której oszalał internet.