Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 25 października 2007, 12:46

autor: PaZur76

Kompania Braci: Na linii frontu - recenzja gry

Kompania Braci: Na Linii Frontu to praktycznie nie dodatek, ale prawie zupełnie nowa gra, wręcz sequel. Z dwiema zajmującymi kampaniami, taką samą liczbą nowych, armii i przede wszystkim niesamowitym trybem multiplayer.

Recenzja powstała na bazie wersji PC.

Amerykanie skonstruowali kiedyś bombę GBU-43/B MOAB. Ten skrót (MOAB) ma też, oprócz prawdziwego, bardziej nieoficjalne i jak mniemam pieszczotliwe rozwinięcie – w tłumaczeniu: „Matka wszystkich bomb”. A to ze względu na rozmiary bombki i przede wszystkim potężne „bum” jakie robi. Jeśli ktoś śledzi doniesienia ze świata, to pewnie nie umknął jego uwadze fakt, że od całkiem niedawna Rosjanie również mogą pochwalić się podobną „zabawką”, z pomocą której bliźniemu można zrobić jeszcze większą krzywdę. Przekornie nazwali ją więc „tatuśkiem wszystkich bomb”. Dlaczego wyjeżdżam z tą z pozoru niezwiązaną z tematem ciekawostką? Ano dlatego, że do Company of Heroes, hitowego RTSu autorstwa Relic Entertainment, także można zastosować podobną terminologię, przypinając mu etykietkę „matki wszystkich 2-wojennych RTSów”. Rok temu zrobił on porządne „bum”, mocno wstrząsając branżą, społecznością graczy i rewidując poglądy na to, jak może wyglądać porządna strategia czasu rzeczywistego. Ręce w górę, kto się z tym nie zgadza. No dobra, jest już mamusia, pora przedstawić tatka (na wyniki testów DNA, które powinny potwierdzić domniemane ojcostwo, nie ma chyba potrzeby czekać). A że tatuś z reguły bywa większy od mamusi (chociaż zdarzają się anomalie) to już chyba domyślacie się czego można się spodziewać...

Po przedłużającej się deczko instalacji (nietypowy instalator wyświetlający fragmenty cutscenek) wyglądałem mniej więcej jak ten pan z okienka instalatora.

„Kompania Braci: Na linii frontu” – bo o niej mowa - jak na dodatek stand-alone, czyli niewymagający podstawowej wersji gry, oferuje naprawdę sporo. Sama ogólna, bardzo nośna i grywalna koncepcja nie uległa zmianie – nadal zdobywamy sektory generujące surowce, pozwalające nam na budowanie i ulepszanie jednostek. Im więcej mamy takich sektorów w swoich rękach, tym szybciej nasza wirtualna armia rośnie w siłę i tym krótszy jest żywot wojsk wroga. Tyle tytułem przypomnienia zasad, bo przecież nie każdy miał okazję bawić się podstawową wersją CoH. Teraz pora na nowości. Zacznijmy od dwóch zupełnie świeżych armii: 2. Armii Brytyjskiej i niemieckiej Panzer Elite (ta nazwa powinna się starszym graczom bardzo miło kojarzyć). Od razu trzeba dopisać, że zaimplementowanie wyżej wymienionych nie skończyło się li tylko na przebraniu wirtualnych żołnierzyków w inne mundurki, założeniu im na makówki ciekawych kształtów „nocników” (do Brytyjczyków piję) i przezbrojeniu w nowe pukawki. Developer wysilił się – i chwała mu za to - na coś więcej: do dyspozycji graczy oddał nowe, ciekawe jednostki, które na dodatek obdarzył unikalnymi umiejętnościami. Ale do rzeczy.

Recenzja gry The Dark Crystal: Age of Resistance Tactics – lepiej niż przewidywaliśmy!
Recenzja gry The Dark Crystal: Age of Resistance Tactics – lepiej niż przewidywaliśmy!

Recenzja gry

Gry na licencjach filmowo-serialowych zazwyczaj są złe i słabo wykonane. The Dark Crystal: Age of Resistance Tactics odżegnuje się jednak od tego stereotypu, a robi to ze skutecznością nie mniejszą, niż podbój planety Thra przez złych Skeksów.

Recenzja gry Transport Fever 2 – Dobry symulator, słaby tycoon
Recenzja gry Transport Fever 2 – Dobry symulator, słaby tycoon

Recenzja gry

Trzy lata to całkiem sporo, aby w niezłej grze znaleźć to, co nie pozwala jej być bardzo dobrą. Czy studiu Urban Games udała się ta sztuka i wraz z Transport Fever 2 czeka nas wreszcie rozgrywka na miarę tej z kultowego Transport Tycoon?

Recenzja gry Age of Empires 2: Definitive Edition. Jeśli się starzeć, to tylko z godnością!
Recenzja gry Age of Empires 2: Definitive Edition. Jeśli się starzeć, to tylko z godnością!

Recenzja gry

Atrakcyjny truposz poszukuje gracza, który go przygarnie i będzie wiedział, jak się z nim obchodzić. Pomimo dwudziestu lat na karku, Age of Empires II w edycji definitywnej to kawałek naprawdę świetnego softu.