Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 14 września 2007, 13:37

autor: Stranger

Medal of Honor: Airborne - recenzja gry

Wydawać by się mogło, że rynek FPS-ów widział już wszystko, a jednak Airborne stara się wypełnić pewną lukę, oferując parę fajnych nowinek. Czy to wystarczy do powtórzenia sukcesu Medal of Honor: Allied Assault?

Recenzja powstała na bazie wersji PC.

Od premiery Medal of Honor: Pacific Assault minęły zaledwie trzy lata, a już da się zauważyć, że wiele osób nie tylko o tej grze zapomniało, ale też paradoksalnie wystawia do wszelakich porównań wcześniejszą odsłonę cyklu, czyli Allied Assault. W moim prywatnym rankingu MoH:PA nie wlecze się w ogonie peletonu, ale daleko mu też do ścisłej czołówki. Wydawać by się mogło, że rynek strzelanin FPP widział i słyszał już wszystko, a jednak Airborne stara się wypełnić pewną niewielką lukę, oferując parę fajnych nowinek. Czy to wystarczy do powtórzenia czy nawet przebicia sukcesu Medal of Honor: Allied Assault? Jednoznacznej odpowiedzi, bez zagłębienia się w szczegóły, nie mogę niestety udzielić.

Grand Theft Airborne

Najnowszej części wydawanego przez Elektroników cyklu przyświecały trzy hasła reklamowe: „go anywhere”, „start anywhere” i „fight anywhere”. Oczywiście wiara w te zapowiedzi wymagała sporej naiwności, ogólne założenia były jednak bardzo ciekawe. Prawie każda sesja z Airborne rozpoczyna się w taki sam sposób, czyli od skoku ze spadochronem. Zmagając się z prawami fizyki musimy szybko zdecydować, w jakim miejscu wypadałoby wylądować. To właśnie ten element miał przesądzić o rewolucyjności gry i... trzeba przyznać, że początkowo wybór miejsca lądowania sprawia ogromną frajdę. Najprościej znaleźć się na ziemi, wystarczy jednak kilka udanych lądowań na dachach budynków mieszkalnych, kościołów czy fabryk, żeby przekonać się, iż takie akcje są zdecydowanie ciekawsze.

Go anywhere, ale tam, gdzie ci pozwolimy.

Gdy się już nieco ochłonie, zaczyna się niestety zauważać irytujące ograniczenia. Można wyjść z założenia, że wylądowanie na budynku stanowiącym jeden z głównych celów danej misji doprowadzi nas do szybszego zakończenia sprawy. Autorzy nie zapomnieli o tym problemie. Powinno być tak, że zbliżając się do danej konstrukcji znaleźlibyśmy się pod zmasowanym ostrzałem. Częściej jednak zamiast oporu ze strony wroga mamy do czynienia z niewidzialną ścianą, czy też czymś na kształt powietrznego wiru, uniemożliwiającego zbliżenie się do danego sektora mapy. Samo w sobie przeczy to swobodzie rozgrywki, mającej stanowić jeden z głównych atutów Airborne. Wielka szkoda, gdyż zaciekłe ataki przeciwników w zupełności mogłyby tu wystarczyć.

Dość jednak narzekań, gdyż chciałbym też zwrócić uwagę na parę dobrze rozwiązanych kwestii. Na każdej planszy znajduje się kilka premiowanych miejsc lądowań. Ich odszukanie nie trwa na szczęście wieczność, choć już samo lądowanie może być kłopotliwe. Gra może wymusić zmieszczenie się w niewielką szczelinę w dachu, czy dotarcie do wąskiego drewnianego mostku, zlokalizowanego pomiędzy dwoma budynkami. Wylądowanie w bonusowej strefie jest zazwyczaj równoznaczne z możliwością szybszego dotarcia do celu czy bezkarnej likwidacji niczego niespodziewających się oponentów. Wybrać możemy także oznaczoną przez grę zieloną strefę. Jest ona w miarę bezpieczna i można się tu za darmo dozbroić.

Za wolność naszą i waszą – recenzja gry Liberated
Za wolność naszą i waszą – recenzja gry Liberated

Recenzja gry

Polskie dystopie zawsze interesowały mnie najbardziej – dobrze jest posłuchać o pesymistycznych wizjach rodaków. Liberated to nowatorski projekt indie warszawskiego studia. Jest ambitny i ciekawy – a przy tym pięknie... narysowany?

Recenzja gry Minecraft: Dungeons – prawie jak Diablo, tylko dla dzieci
Recenzja gry Minecraft: Dungeons – prawie jak Diablo, tylko dla dzieci

Recenzja gry

Zupełnie nowy Minecraft to posiadający niewiele wspólnego z oryginałem hack’n’slash. Przelotny romans Mojanga okazał się całkiem udany, ale równocześnie pozostawił pewien niedosyt, przez który z tego związku raczej dzieci nie będzie.

Recenzja gry Resident Evil 3 – Mr. X był ledwie rozgrzewką
Recenzja gry Resident Evil 3 – Mr. X był ledwie rozgrzewką

Recenzja gry

Resident Evil 3 to na pierwszy rzut oka więcej tego samego co w zeszłorocznym RE2 Remake. Nemezis tkwi jednak w szczegółach.