Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 30 marca 2007, 09:01

autor: Krystian Smoszna

Fan black metalu i szeroko rozumianych gier akcji. Kocha Dooma miłością prawdziwą.

Command & Conquer 3: Wojny o Tyberium - recenzja gry

Jeśli mienisz się fanem cyklu Command & Conquer i nie rozpocząłeś przygody z serią od gry Generals, powinieneś już teraz biec do sklepu.

Recenzja powstała na bazie wersji PC.

Czy gra może być skazana na pożarcie, zanim w ogóle ujrzy światło dzienne? Obserwując przez wiele miesięcy produkcję gry Command & Conquer 3, nieraz dochodziłem do wniosku, że jest to rzecz naturalna, zwłaszcza w przypadku hitów sprzed lat, za które biorą się firmy – delikatnie mówiąc – mało popularne wśród większości graczy. Stało się zatem tak, że horda fanów parających się jasnowidztwem postawiła krzyżyk na Wojnach o Tyberium w chwili ich oficjalnej zapowiedzi. Bo w końcu jak to? Gra firmy Electronic Arts – tego molocha od zarabiania pieniędzy na tasiemcach – może okazać się dobra? Przecież oni zrujnują potencjał serii, zniszczą klimat i w ogóle zakopią legendę sześć stóp pod ziemią...

Jak na złość malkontentom, Wojny o Tyberium to produkt bardzo dobry. Źle – fenomenalny. Wielu może dziwić, że ludzie, którzy stosunkowo niedawno stworzyli przeciętnego Generalsa, teraz wznieśli się na wyżyny, racząc nas grą dopracowaną niemal pod każdym względem. Taka jest jednak prawda i postaram się Wam o niej trochę opowiedzieć.

Kane myśli nad kolejnym ruchem.

Obsadzona gwiazdami

Akcja gry rozpoczyna się w 2047 roku, czyli kilkanaście lat po wydarzeniach, które miały miejsce w Command & Conquer: Tiberian Sun. Ziemia coraz mniej przypomina świat, znany z dzisiejszych czasów. Panoszące się wszędzie Tyberium szybko zamienia kolejne tereny w jałową pustynię, zwiększając nie nadający się do egzystencji obszar, do 30% powierzchni globu. Kontrolujące niebieskie (wolne od zielonej zarazy) strefy GDI, próbuje znaleźć sposób na powstrzymanie ekspansji kryształu, który w latach 90 ubiegłego stulecia pojawił się nad rzeką Tyber.

Uzyskany z trudem spokój zostaje brutalnie przerwany przez Bractwo Nod, na czele którego po raz kolejny staje jego nieśmiertelny przywódca – Kane. Charyzmatyczny lider fanatycznych oddziałów ma misterny plan, polegający na wysadzeniu za pomocą ładunku nuklearnego należącej do GDI stacji orbitalnej Filadelfia. Atak terrorystyczny doprowadza oczywiście do wielkiej wojny, w której stawką jest panowanie nad światem. Tym razem jednak, do batalii włączą się również przybysze z kosmosu – Scrinowie – którzy odwiedzili Niebieską Planetę kilkanaście lat wcześniej. Jaki interes mają obcy na Ziemi? Czy ich inwazja związana jest z obecnością Tyberium? Odpowiedzi na te pytania poznamy w trakcie gry.

Fabuła opowiadana jest w przerywnikach filmowych, które dzięki Bogu triumfalnie powróciły. Ludzie z Electronic Arts postanowili postawić na znane z Hollywood nazwiska, dlatego też w trakcie zabawy ujrzymy kreacje Michaela Ironside’a czy Billy’ego Dee Williamsa. Oprócz nich w grze wystąpiły również wchodzące gwiazdy srebrnego ekranu, popularne za sprawą amerykańskich seriali: Grace Park, Tricia Helfer (obie panie z Battlestar Galactica) i Josh Holloway (Lost). W roli Kane’a zobaczymy oczywiście Josepha D. Kucana, który przygodę z tym bohaterem rozpoczął będąc jeszcze pracownikiem firmy Westwood Studios.

Recenzja Jurassic World Evolution 2 - fajna gra, ale dinozaury fajniejsze
Recenzja Jurassic World Evolution 2 - fajna gra, ale dinozaury fajniejsze

Recenzja gry

Co otrzymamy po skrzyżowaniu Parku Jurajskiego z tycoonem? Odpowiedzi na to pytanie udzielili naukowcy z Frontier Developments. Eksperyment się udał, i choć JW Evolution 2 wykazuje cechy obojga rodziców, to nie wszystkie geny udało się zachować.

Recenzja gry Age of Empires 4 - powrót króla RTS-ów
Recenzja gry Age of Empires 4 - powrót króla RTS-ów

Recenzja gry

Po godzinach spędzonych w Age of Empires 4 na burzeniu zamków, kierowaniu kawalerią i wznoszeniu fortyfikacji mogę powiedzieć jedno – fani kultowej „dwójki” poczują się tu jak w domu.

Recenzja gry War Mongrels - Polacy potrafią robić gry o wojnie
Recenzja gry War Mongrels - Polacy potrafią robić gry o wojnie

Recenzja gry

„Wojna. Wojna nigdy się nie zmienia”. Sposób jej ukazywania w grach wideo już jednak tak. War Mongrels od rodzimego studia Destructive Creations oferuje najbardziej bezkompromisową wizję II wojny światowej, jaką widziała elektroniczna rozrywka.