Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 5 października 2006, 12:46

autor: Rylak

Joint Task Force - recenzja gry

Czas spędzony przy grze mija nie wiadomo kiedy i jest to zasługa interesujących misji oraz ciekawego systemu rozgrywania walk.

Recenzja powstała na bazie wersji PC.

O Joint Task Force mówiło się sporo już na długo przed premierą. Nie da się ukryć, że spora część społeczności graczy wyczekiwała na tytuł z niecierpliwością, ale też niemało było (i jest w dalszym ciągu) malkontentów, z szybkością karabinu maszynowego, wypluwających kontrargumenty w rodzaju: „a co to za RTS bez budowania bazy i badań?”, „toż to ma takie wymagania, że nie da się grać na normalnym sprzęcie”, „ a przy xxxxxx to wygląda jak ubogi krewny” i tym podobne. Ja osobiście najlepiej czuję się w klimatach fantasy, ale od czasu do czasu (wcale nie tak rzadko), lubię sobie poszaleć czołgiem (a kto, z wychowanych na Czterech Pancernych, nie lubi?) i pogonić paru złych chłopców. Dlatego też postanowiłem sprawdzić, jak faktycznie sprawa wygląda z produktem studia Most Wanted Entertainment. Poniższy tekst powinien odpowiedzieć na wiele pytań i wątpliwości związanych z grą.

Fabuła koncentruje się wokół elitarnego oddziału wojskowego – tytułowych Joint Task Force. Grupa ta, składająca się z żołnierzy różnej narodowości, została powołana by kłaść kres istniejącym konfliktom i dusić w zalążku nowe ogniska wojny. Jako że w dzisiejszym świecie nie brakuje rozmaitych, pragnących władzy watażków, czeka na nas aż dwadzieścia misji, pogrupowanych w pięć kampanii. I tu należy się pierwszy plusik dla twórców gry. Plusik za umiejscowienie akcji w autentycznych miejscach na Ziemi, na dodatek w czasie niezbyt odległym od dnia dzisiejszego. Bo czyż nie przyjemniej jest tropić Talibów, (co prawda nie w Klewkach tylko w Afganistanie), niż kolejnego Carlosa Castillo w fikcyjnej Narkolandii, dla picu umieszczonej w Ameryce Południowej lub Afryce? Niewątpliwie łatwiej jest wciągnąć się w akcję zaprowadzającą ład i porządek na terenie targanej konfliktami Serbii, niż pacyfikować wroga w nieistniejącym naprawdę świecie. Dlatego też, z niekłamaną przyjemnością, udałem się, wraz z siłami JTF, do Somalii i Serbii, a także Afganistanu, Kolumbii i Iraku.

Całość zgrabnie spięta jest osobą głównodowodzącego poczynaniami żołnierzy – O’Connella. Autorzy gry postanowili ukazać go nie tylko jako nie posiadającą skrupułów maszynę do zabijania, ale także, a może przede wszystkim, człowieka. W kolejnych scenach filmowych, pomiędzy kampaniami, możemy zaobserwować, jaki wpływ na kondycję fizyczną i psychiczną bohatera, mają wydarzenia, w których bierze on udział. Jak na dłoni widać jego stosunek do pojmanych zbrodniarzy wojennych, reakcję na niektóre rozkazy przełożonych, zachowanie wobec spotykanych wrogów i przyjaciół itd. Ba, mamy do nawet do czynienia z wątkiem romantycznym, kiedy to O’Connell poczuje miętę do reporterki stacji telewizyjnej. To dla strategii wojennej jest tylko dodatkiem, ale niewątpliwie cieszy. Tyle tytułem wstępu, czas przejść do konkretów.

My czterej pancerni...

Pozwolę sobie zacząć od wyjaśnienia kwestii rezygnacji z budowania bazy. Otóż autorzy gry postanowili przesunąć ciężar z aspektu strategicznego (zbieranie i rozdysponowanie surowców, decydowanie o kolejności stawiania budynków, fortyfikowanie bazy itp.), na rzecz taktyki (planowanie i realizacja działań dla konkretnych jednostek). Na początku każdej misji mamy do dyspozycji oddział, który musi sobie radzić, aż do momentu otrzymania wsparcia. Za wykonywanie zadań przydzielonych przez dowództwo, jesteśmy nagradzani określoną sumą pieniędzy. Z kolei za otrzymaną gotówkę zakupujemy dodatkowych żołnierzy i sprzęt. Możemy robić to na dwa sposoby, w zależności, jakich posiłków zażądamy. Jeśli potrzeba nam samych piechurów, amunicji lub lekkich pojazdów, OConnel zażąda przysłania helikoptera z zamówionym towarem. Taka akcja jest możliwa w dowolnym momencie rozgrywki (za wyjątkiem specjalnych scenariuszy, wymuszających wcześniejsze zniszczenie obrony przeciwlotniczej), a zrzut następuje w bezpośredniej bliskości dowódcy.

Recenzja gry Assassin’s Creed: Rebellion – mój drogi asasynie
Recenzja gry Assassin’s Creed: Rebellion – mój drogi asasynie

Recenzja gry

Rebellion to niezwykła gratka dla oddanych fanów serii Assassin’s Creed… nie stroniących od gier pokroju Fallout: Shelter... którym podobają się awatary z Xboxa… i nie przeszkadza im masa grindu... który można przyspieszyć płacąc.

Recenzja gry Mutant Year Zero – XCOM, Original War i Fallout wchodzą do baru...
Recenzja gry Mutant Year Zero – XCOM, Original War i Fallout wchodzą do baru...

Recenzja gry

Roku 2018, co robisz? Przestań! My chcemy żyć, a Ty zasypujesz nas świetnymi tytułami na wiele godzin (oraz Falloutem 76). Jeszcze nie skończyliśmy Red Dead Redemption 2, a tu przyszła paczka z Mutant Year Zero od The Bearded Ladies...

Recenzja gry RimWorld – największa wada? Wciąga jak bagno!
Recenzja gry RimWorld – największa wada? Wciąga jak bagno!

Recenzja gry

Po ponad pięciu latach we wczesnym dostępie RimWorld doczekał się oficjalnej premiery w wersji 1.0. Tym samym w nasze ręce trafia jedna z najbardziej dopracowanych i wciągających gier niezależnych ostatnich lat.

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
05.10.2006 15:16
👍
defenencjał
49
Generał

O coś fajnego się zapowiada :D

05.10.2006 16:44
👍
odpowiedz
BuncoleX
54
Konsul

Podoba mi sie, bo dawno nie wydano dobrego rts'a w tych klimatach... chyba od czasu Generalsow. :-)

PS: A aktualne konflikty bardzo mnie interesuja, mam zreszta zamiar zostac oficerem zawodowym.

05.10.2006 16:57
odpowiedz
Gregor Eisenhorn
20
Ordo Xenos

I tak oto Vivendi postawiło na ten niewłaściwy z dwóch RTSów, jakie zamierzało wydać.

05.10.2006 17:58
odpowiedz
zanonimizowany350536
7
Legionista

lol... ciekawe ile zaplacono za ta recenzje :P... 5 byc moze 6 to adekwatna ocena dle tej "strategi". Gry tego typu powinny byc zakwalifikowane jako "zaznacz i kliknij" a nie strategie... Nawet nie chce mi sie obalac niby plusow tej gry... dla tych wszystkich, ktorzy potrzebuja czegos wiecej niz zwiedzania map i koszenia nastepnych tabunow wrogow - nie tykac nawet patykiem - zmarnowany czas, natomiast jak ktos lubi klimaty cannon foddera to calkiem milutko, w pieknym otoczeniu mozna sobie sobie postrzelac i miec radoche... ale nazywanie tego strategia? tiaaa co sie z tym swiatem stalo ;) jak juz cos to raczej gra taktyczna chociaz, co bys nie zrobil to bedzie dobrze....
pzdr...

05.10.2006 18:30
odpowiedz
Zyker
27
Konsul

Też się przyczepie do recenzji oto minusy z pewnej stronki:

Combat requires intense micromanagement and lots of reloading to get it right; pacing feels off, as you spend less time fighting and more time sitting around; artificial intelligence and pathfinding need to go back to school; frame rate struggles at times to keep up.

05.10.2006 18:40
😉
odpowiedz
BuncoleX
54
Konsul

Az tak kiepsko to wyglada?! LOL a mialem zamiar to kupic, chyba najpierw instalne demko...

05.10.2006 21:04
odpowiedz
zanonimizowany350536
7
Legionista

Nie wyglada kiepsko... tak jak powiedzialem, jesli wymagasz czegos do myslenia to to nie to... tu nie ma miejsca na jakies inne zagrania niz frontalny atak, nici z wysublimowanych taktyk...poprostu chlopki sie strzelaja i tyle... najczesciej dochodzi do walk typu jeden rzadek stoi po jednej stronie ekranu drugi po drugiej i nawalaja do siebie, zolnierze nie szukaja zadnych oslon, czolg za kilkanascie milionow dolarow nie moze strzelac przez dym naprzyklad :) - jak cofniecie o 50 lat hehe... no i tak jak mowilem jak cannon fodder - caly czas musisz sterowac zolnierzami, jak zostawisz na chwile to po nich... od gry mianowanej strategia mozna by chociaz tego wymagac ze jesli wcielas sie w dowodce to wydajesz rozkazy! i tak czy inaczej powinny zostac spelnione a nie prowadzisz kazdego zolnierzyka za reke od oslony do oslony - to jest bzdura i robi z tego gre zrecznosciowa... po za tym absurdalnie to ze nie ma zasobow i zarzadzania nimi, co ma byc niby plusem - jeszcze bardziej ogranicza strategicznosc tej gry, bo wtedy przynajmniej czlowiek musialby sie zastanowic chociaz troszke co produkowac ;) (osobiscie nie lubie tego typu rtsow, ale w tej grze zasoby bylyby przynajmniej jedynym elementem strategicznym)
Z drugiej strony jesli kogos bawi taki styl - to jak najbardziej jest to calkiem sprawnie zorganizowana produkcja, ale te kilka bledow ktore zabijaja rozgrywke (np te czolgi z zaslona dymna, czy zerowe umiejetnosci szukania drogi przez zolnierzy itd) dyskwalifikuja te gre dla oceny ponad 8...
pzdr...

10.10.2006 18:48
odpowiedz
rtswinxp
1
Junior

fajna gireka super mi sie gra choc powiem ze troche trudna

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze