Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 31 października 2005, 11:39

autor: Krystian Smoszna

Fan black metalu i szeroko rozumianych gier akcji. Kocha Dooma miłością prawdziwą.

Quake 4 - recenzja gry

Czwarty Quake jest już faktem. Jest wielce wątpliwe, że wstrząśnie on użytkownikami PeCetów tak samo jak poprzednie odsłony cyklu. Mimo to zagrać warto, choćby po to, aby przekonać się, że nie wszystkie nowinki służą dobrej sprawie.

Recenzja powstała na bazie wersji PC.

Osiem lat musieliśmy czekać na kontynuację opowieści o wizycie Ziemian na planecie Stroggów – obcej rasy znanej z brutalnego podejścia do traktowania jeńców. Tym razem mamy imię, nazwisko, a także sojuszników, którzy razem z nami będą przemierzać kolejne kompleksy na ranionym nie ustającą wojną globie. Po raz pierwszy w historii, tworzeniem Quake’a nie zajęła się firma id Software, ale jej długoletni partner – Raven Software (znany m.in. z serii Heretic, Hexen czy gier Jedi Knight i Jedi Outcast). Czy zrzeszeni pod sztandarem kruka programiści, podołali trudnemu zadaniu? Odpowiedź na to pytanie wcale nie jest taka prosta.

Co nowego?

Do doskonale znanej konwencji autorzy wprowadzili szereg usprawnień, które ich zdaniem miały znacznie urozmaicić rozgrywkę. Najbardziej widoczną na pierwszy rzut oka zmianą jest obecność innych żołnierzy, aktywnie biorących udział w bitwie przeciwko Stroggom. Producenci pierwszoosobowych strzelanin w takim wypadku korzystają z dwóch całkowicie odmiennych typów rozgrywki. Albo pozwalają oni graczowi na uproszczone dowodzenie oddziałem (vide Star Wars: Republic Commando), albo każą mu działać według z góry ustalonych poleceń od przełożonych (tutaj kłania się seria Call of Duty). Firma Raven Software zdecydowała się na ten drugi model i przez pierwszą część gry niemal cały czas trudno oprzeć się wrażeniu, że mamy w Quake’u 4 do czynienia z Call of Duty w kosmosie: gracz rzucany jest od rozkazu do rozkazu, a interaktywność z pozostałymi członkami drużyny Rhino ograniczona jest do minimum.

Potworów w Quake 4 jest cała masa. Na brak towaru do eksterminacji nie można narzekać.

Wydawałoby się, że uwzględnienie w akcji kolegów z oddziału nada rozgrywce trochę głębi. Czyż nie jest miło wpaść z towarzyszami do kolejnej części wrogiego kompleksu i wspólnie położyć pokotem obrońców? Oczywiście, że tak, ale w Quake’u 4 nie udało się tego do końca zrealizować. Prawdę mówiąc, firma Raven Software zanotowała w tym względzie druzgoczącą porażkę. Praktycznie cały czas jesteśmy rzucani od jednej grupy do drugiej, a liczebność drużyny, z którą przyjdzie nam w danym momencie anihilować obcych, rzadko przekracza cztery osoby. Kolejnym minusem jest fakt, że żołnierze zawsze czekają na Kane’a i nie wykazują chęci podjęcia walki samotnie. Dopiero kiedy nasz bohater uruchomi skrypt, wszyscy wbiegają do kolejnej sali i pomagają w eksterminacji wroga. Warto zwrócić tu uwagę na słowo „pomagają”, gdyż elitarne jednostki marines mają kłopot z wyeliminowaniem choćby najsłabszych przedstawicieli wrogiej armii. Gdyby nie nasza ingerencja, wymiana ognia trwałaby godzinami i nie przyniosłaby ona żadnych wymiernych korzyści. Kilka razy w Doomie 3 można było poruszać się po marsjańskiej bazie w towarzystwie małego robota, który radził sobie z potworami tak skutecznie, że z powodzeniem można było stanąć z tyłu i obserwować eksterminację wroga. Próba powtórzenia tego manewru w Quake’u 4 kończy się na ogół ładowaniem zapisanego wcześniej stanu gry.

Boli również fakt, że gracz może skorzystać z pomocy zaledwie dwóch specjalistów (inżyniera i medyka), i to tylko dla podreperowania stanu energii życiowej i pancerza. Oczywiście obaj panowie nie będą biegać z nami przez cały czas – natkniemy się na nich w określonych sytuacjach. Po kilku minutach wspólnego przemierzania bazy, pozostaną oni „gdzieś tam”, by bronić „czegoś tam” – i tak w kółko. Ta uwaga tyczy się zresztą pozostałych członków oddziału. Jeden jedyny Kane jest zdolny do heroicznych czynów i stale podąża naprzód wykonując coraz to trudniejsze zadania. Pozostali członkowie grupy dołączają od niego w zależności od sytuacji – na dobrą sprawę czasami mogłoby ich równie dobrze nie być.

Recenzja Sekiro: Shadows Die Twice – gry trudniejszej od Dark Souls
Recenzja Sekiro: Shadows Die Twice – gry trudniejszej od Dark Souls

Recenzja gry

From Software znowu udowodniło, że szukających prawdziwych wyzwań graczy potrafi bawić jak mało kto. Sekiro to nowy hit od twórców Dark Souls – tylko uważajcie, bo gra da Wam popalić.

Recenzja gry The Division 2 – postapokalipsa lepsza niż w Falloucie
Recenzja gry The Division 2 – postapokalipsa lepsza niż w Falloucie

Recenzja gry

The Division 2 to generalnie nowa mapa do „jedynki” i sporo zmian „pod maską”, które dostrzegą jedynie weterani serii. Ale The Division 2 to również i przede wszystkim bardzo wciągająca i klimatyczna eksploracja wymarłego miasta.

Recenzja gry Devil May Cry 5 – diabeł będzie zadowolony
Recenzja gry Devil May Cry 5 – diabeł będzie zadowolony

Recenzja gry

Devil May Cry 5 jest wszystkim tym, czego mogli chcieć fani serii... z jednym ale, które niestety odbiera sporo przyjemności z pierwszych godzin zabawy.

Komentarze Czytelników (93)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
01.11.2005 19:16
odpowiedz
kloszard nadobny
52
Konsul

- swietna grafika
- vertex shaders dziury w scianach
- dym, luski, strzepy real time
- niesamowite AI i bullet time
- swietna muzyka (choc malo, jednak bardzo dobra, wrecz filmowa)
Zgadzam sie ze wszystkim.Niestety gra to nie tylko ładna grafika i solidna muzyka.

01.11.2005 19:18
odpowiedz
kloszard nadobny
52
Konsul

A tak na marginesie...polecam muzyke z serii MGS-miodzio; D

01.11.2005 20:47
odpowiedz
Triber
63
Konsul

farcry,farcry......jakos mi juz tak zostalo. fear ok, q4 nie gralem ale widzialem duzo i jest to po prostu kwak, kontynuacja dwujki i jest w sumie taki jaki mial byc kwak.

01.11.2005 22:59
👍
odpowiedz
sebna77
56
Pretorianin

Heh ja gram od 20lat :D i to tylko na PC (kto da wiecej) gralem we wszytsko z gatunkoof ktoore lubie i w wiekszosc z tych ktoorych nie lubie. Gralem w CGA potem EGA itd az do PS3,

I jak ktos mi mowie ze Penisek Ridick i jego bajeczki to dobre FPP to chyba ma konsole w domu i nie ma zadnego niemalze wybory w FPP...

Ba, sam na początku bylem zafascynowany ta gra ale to dlatego ze urodzilem sie w wyjatkwo sugestywnym wiezieniu. Jak z niego uciekłem to gra sie zamienlia w żałość. Dlaczego - nuuuudddaaa. Gra ktoora niby miala byc nastawiona na skradanie?? Jest tak prosta ze w efekcie chodzilem po pustych pokojach bo wsystkich zabijalem idac frontalnym atakiem. A najlpesza bronia w grze byla uwaga LOL roku pradnica-do_obezwaldniania_ale_starznik_teksasu_bez_rozlewu_krffi - smiech na sali.

Poziom trundosci 0 - monotonia 11 (w sakli 0-11).

Nie wiem dal mnie to qpa roku. Straszny zwood po rewelacyjnym poczatku, Pocatek 11/10 reszta 0, ale to moje odczucia.

Pozatym Riddick to nie czysty FPS a jak mam grac w nieczyste FPS to i tak nic nie przebije System Shocka 1 i Deusa 1. EOT

FeaR - potega. Bo wzieli to co najlepsze z wielu gier i polaczyli w calosc - jeden minus to brak duzych prztestrzeni. FAbula mnie nie interesuje bo jakos mnie nie strasza male diewczynki ani lipne dziweki ale horrro klasy B. Poziom trudnsoci sredni.

Fajna grafa - lekka monotonia - wysoki Ai. Dla mnie ok.

Q4 - poprstu FPS w srodku stafki.

najlepsze FPS ostatnich lat - gra ktora mnie zaskoczyla czyli Far Cry - olbrzymie przestrzenie - wysokie AI (ale tylko na przestzreniach i przy wysokim poziomoe trudnosci) i dobra grafa jak na czas pojawienia sie. Zreszta nie tylko bo nie ma takich przestzreni z taka grafa w rzadnym innym FPS.

Najlepszy FPS singlowy - dla mnie Operation Flashpoint - bo pociski lataja lobem - bo twoje zycie nic nie znaczy w tej grze i jak chcesz je zachowac musisz o to zadbac.

Na koniec dodam ze bylem pro playerem w csa wiec skilla mi nie brakuje dlatego dla mnie glowna kategoria oceny FPS jest poizom trudnosci na ktory skalda sie AI i Recoil itd... potem jest grafa a na koncu Fabula. Ktos moze powiedziec ze fabula powinna byc wazniejsza ale nie mam juz 15 lat a niestey wiekszosc fabul jest kierowana do takiego odbiorcy - nic do was nie mam panowie poprstu mnie juz takie opowiesci nie bawia czego szczerze zaluje.

PS. Straszny FPS to Clive barkker to tak apropo Fera - albo alien 1.

pzodro all

01.11.2005 23:41
odpowiedz
kloszard nadobny
52
Konsul

sebna77,ehh,nareszcie jakis nawiedzony psychol od gier taki jak ja.Prawdziwy świr.Wracajac do Riddicka chcialem zaowazyc jedna znaczaca rzecz-zabawa opiera sie w przewazajacym stopniu na rozwalce fpp,dlatego zaliczam ta gre w poczet gatunku.Wieje nudą?Nie powiedział bym.To prawda,daleko jej do starego dobrego hl,czy Undying(swietny fpp,niestety przeszedł bez wiekszego echa),ale wniosla sporo nowatorstwa do gier akcji.Przede wszystki roznorodnosc!Mogłem mordowac na wiele sposobow.Odstrzelic komus łeb?Nie ma sprawy!Moze podbiec do straznika,wyrwac mu karabin i wywlec jego mozg z czaszki?Mniaaaam.Mogłem tez zakrasc sie do nieszczesnika i skrecic mu krak,tudziez dac upust swojej fantazji i wbic mu srubokret prosto w łeb.Gra pozwalała rowniez na prowadzenie rozgrywki w postaci kalsycznej bijatyki,ktora byla calkiem solidnie przemyslana.Czy od gry wiało nudą?Faktycznie była monotonna,ale nie az tak drętwa jak FEAR,ale o tym za chwile.Grajac w Riddicka miałem wrazenie,ze uczestnicze w wirtualnym filmie.Moze to bylo kiepskie sf klasy B, jednak wrazenie srebrnego ekranu chodziło za mna od początku do samego konca zabawy.Wątek co prawda nie dotyczy FEAR,ale jest tutaj sporo maniakow gry,ktorzy staraja sie mi udowodnic,ze to cud na cudami.Sprowadze ich na ziemie.Przede wszystkim powyzszy tytuł to zwykła,toporna strzelanka.Jedyne urozmaicenie to bullet time.Fabuła od poczatku do konca jest słaba.Kolejny,spartolony eksperyment genetyczny,ktoremu nasz bezimienny twardziel musi zapobiec.Tak,to prawda,nasz super komandos nie ma imienia,nie wie nawet kim jest,a co najsmieszniejsze nie potrafi mowic.Kiedy podczas gry spotykamy jakas postac to "drewniana" konwersacje prowadzi za nas spasiony dowodca.Nasze cyfrowe alter-ego nalezy do jednostki antyterrorystycznej,to fakt.Niestety pozostali super wyszkoleni antyterrorysci gina jescze w cut scenkach,a w najlepszym wypadku zostaja ciezko ranni.wtedy slyszymy klasyczny juz zwrot:Zostałes sam John(pozwole sobie tak nazwac glownego bohatera) i musisz na wlasna reke ratowac Świat!I tak przemiezamy nudne pomieszczenia,ktore sa do siebie blizniaczo podobne,niezaleznie od nazwy lokacji.Dla urozmaicenia po przechadzce wzdłuz korytarza natrafiamy na wieksze pomieszczenie w ktorym czekaja na nas złe klony!Po szybkiej rozwalce znowu przemierzamy jakis korytarz i natrafiamy na kolejna partie przeciwnikow ...i tak do obrzygania.Autorzy byli na tyle leniwi ,ze w grze walczymy z zaledwie kilkoma rywalami:Zwykli zolnierze-klony(dla estetow nosza rozne wdzianka i walcza przy uzyciu zroznicowanych broni),sporych rozmiarow super zolnierze,zabopodobne stwory,uzywajace kamuflazu i maszyny przypominajace mechy.Klimat?Chyba snicie!W tej grze atmosfery nie ma!Duch dziewczynki i zły,czarny charakter,ktory bełkocze pod nosem złorzeczenia w kierunku naszego bohatera.Pod wzgledem atmosfery FEAR moze czyscic buty Undying.Jedynym plusem zabawy jest niewatpliwie wysokie SI przeciwnikow.Podsumowując sp jest na tyle monotonny i nudny,ze przypomina gre w multi z botami.W zasadzie niewiele stracimy,jezeli od razu usiądziemy do gry wieloosobowej.Tam nacieszymy oczy ładna grafiką.a SI zastąpia nam "zywi" przeciwnicy.Czego zatem oczkeuje od strzelanki FPP?Roznorodnosci!Gra musi zaoferowac mi taki poziom rozgrywki o ktorym moge zapomniec podczas gry po sieci.W powyzszym Riddicku miałem okazje pobawic sie w doskonałą kombinacje FPP-skradanki -bijatki,ktora faktycznie byla zbyt prosta i monotonna,jednak niekiedy zwroty akcji(głownie pod koniec zabawy)zachecały mnie do dalszej rozwałki.W FEAR bawilem sie tylko z tego powodu,ze liczyłem na spektakularne zakonczenie.Moje oczekiwania spelnily sie połowicznie.Po mordowaniu głupkowatych zjaw przy uzyciu pistoletu(sic!) doczekałem sie efektownego...nie bede nikomu psuł zabawy;)

02.11.2005 00:57
😁
odpowiedz
Zemun
70
Generał

kloszard nadobny-->
Mnie zastanawia jedno, czemuż w każdym swoim poście jeździsz niemiłosiernie po F.E.A.R. próbując zarazem udowodnić, jaki to kit. Uwierz twoje zdanie liczy się znaczniej mniej niż prestiżowych serwisów, które jednogłośnie okrzyknęły produkt firmy Monolith HITEM. Wystarczy sobie zobaczyć średnią ocen z kilkudziesięciu serwisów i magazynów żeby się przekonać, że mamy do czynienia z przebojem. Jakbyś się nie orientował owa średnia wynosi 90%! No, ale pewnie wszystkie recki zostały kupione, dlatego noty są aż tak wysokie. ;))

02.11.2005 01:14
odpowiedz
Ziuziek
26
Chorąży

kloszard nadobny -> To może teraz moje trzy grosze :] FEAR to dla mnie gra swietna, dolkadniej opisuje ją w recenzji, natomiast tutaj podzielę się moim zdaniem na temat rzeczy które wymieniles.

W Riddicku mozesz wbic srubokret, zabrac bron, skrecic kark, w FEAR mozna uderzyc kolbą (ok, to mało nowatorskie) albo zrobic wslizg, podwójne kopniecie z wyskokiem lub kop z obrotu. I to mi w zupelnosci wystarczylo, niektorych rzeczy w ogóle nie uzywalem lub opcjonalnie, choc slowmo + dwa strzaly w dwoch przeciwników + wyskok z kopnieciami na trzeciego wyglada niesamowicie. Zawsze roznorodnosc gdzies sie skonczy, grajac w FEARa zalowalem ze nie moge sobie rozwalic automatu z colą, wziac puszki, wypic zeby dostac +1 punkt zdrowia. Zawsze autorzy mogą sie bardziej postarac, zawsze mozna zrobic wiecej lepiej i zawsze gracze mogą narzekac ze czegos im tam brakuje. I co? I nic, bo mimo braków w FEARa gralo sie nadal swietnie.

Po drugie, piszesz bezimienny bohater-niemowa. OK ale dla mnie jesli bohater mialby przemowic swoim glosem, to straciloby sie poczucie jednosci z postacią, a IMHO to sie udalo Monolithowi bardzo dobrze. Tu jest ból, czy wykreowac swietnego bohatera i miec swiadomosc ze gramy nim (Monolith umie to zrobic - patrz cate archer w nolf) czy pozostawic pytania, a postac uplycic by to gracz swoją osobowoscią ją wypełnił. Zreszta, tak bylo nawet w obu Half-Life'ach a sam piszesz ze 1 czesc Ci sie podobala. Fakt brakuje imienia i nazwiska... ale szczerze mowiac nie zwrocilem na to uwagi.

Anty-terrorysci giną bo nie mają slowmo. A Ty masz, a dlaczego, to sie wyjasnia na koncu gry. Nawet ludzie z oddzialu uwazają cie za kogos... dziwnego (posluchajcie rozmowy jak bedziecie wracac do oddzialu w 1 levelu - po prostu zatrzymajcie sie na schodach). Zreszta wiadomo jest nawet dlaczego przezywasz pierwszy poziom, gdzie pewna osoba Ciebie oszczedza choc przeciez moglaby Cie zabic.

Zgadzam sie natomiast co do malej roznorodnosci przeciwników. Ale dla mnie to nie minus, po prostu inaczej patrze na gre - przyklad cholernie IMHO grywalny SOF, gdzie przeciwnikami byli tylko ludzie. I zadnego nawet jakiegos robocika.

Fabuła? Lokacje? Klimat? Atmosfera? I tu mam problem. Nie potrafię znaleźć kontrargumentów, bo to co Tobie się nie podoba, mi się podoba. I tu problem gustu. Ja szanuję Twój, więc Ty szanuj innnych. Ciebie sceny w FEAR nie straszyły, mnie tak (do wymagan sprzetowych FEARa doliczcie ciemny pokój). Tobie fabuła się nie podoba, mi jak najbardziej (w sumie bardziej forma jej podania, niz tresc, bo na nieudane eksperymenty to mozna narzekac na chwalonym przez Ciebie HL). Zresztą... Przypomnij mi kiedy zły, główny, czarny charakter bełkotał złorzeczenia bo ja jakos sobie ich nie przypominam :)

I też nie przechodz w skrajnosc. FEAR IMO to gra bardzo dobra, swietna, ale nie cud nad cudami. To nie jest zadna rewolucja.

ps. nie to zebym sie czepial, ale pliz - wstawiaj spacje miedzy zdaniami :)

Zemun -> dla mnie zdanie kloszarda liczy sie tak samo jak kazdego innego gracza, choc BARDZO chcialbym aby wszyscy zrozumieli ze liczy sie zdanie kazdego tak samo, a nie na zadadzie "obaj mamy racje, ale moja racja jest mojsza niż twojsza " ;)

02.11.2005 01:19
odpowiedz
kloszard nadobny
52
Konsul

cdn.Skrytykowałes Riddicka za zbyt łatwy poziom trudności.Dziwne,ze nie wpsomniałeś nic o slomode w FEAR.Wystarczyło,ze spowolniłeś czas i beztrosko szarzowałes na przeciwnikow.Po kilku godzinach gry,kiedy juz znales zachowanie wrogow,mogłes beztrosko "zaliczac" kolejne head-y.Chyba,ze wybierałes droge "masochisty" i grałes bez takiego ułatwienia.Jednak oceniajac obie gry z takiej perspektywy w Riddick-a tez mozna było grac bazujac wyłącznie na walce wręcz i wykorzystujac przy tym pełny potencjał programu.Wracającj do SS i DS,to gry crpg z widokiem fpp,nastawione w sporym stopniu na akcjie.W Riddicku elementow crpg nie ma,pomijajac oczywiscie dialogi z napotkanymi NPC.

02.11.2005 02:02
odpowiedz
kloszard nadobny
52
Konsul

Ziuziek, Co do pierwszego argumentu wrecz oczekuje od programistow, zeby podwyzszali poprzeczke i pchali skostnialy gatunek fpp w nowe "rejony" rozrywki. W FEAR moze do pelni szczescia nie brakowało roznorodnosci dostepnej w Riddicku, jednak mozna spojrzec na to z innej perspektywy- poprostu kolejne dziecko Monolith nie jest tak nowatorskie jak kroniki(skad zatem tak wysokie noty w prasie?). Wracając do bohatera - niemowy mam dosc sensowny kontrargument;)W Hl1 nie spotykałem na swojej drodze roznorodnych NPC. Czasami wspolpracowałem ze straznikami,ktorzy nie wdawali sie ze mna w dłuzsza rozmowe. Mogłem wydawac im proste rozkazy, na co reagowali nieskomplikowana, słowna riposta. Jedynie podejrzany typek w garniaku o wdzięcznym pseudonimie G Man, prowadził z graczem monolog w koncowce gry. Dzięki temu miałem wrazenie, ze jestem głownym bohaterem, a nie jedynie maszynka do zabijania;). Warto podkreslic, ze w HL2 podobny zabieg poprostu sie nie powiodł. Freeman poznawał wielu NPC, z niektorymi nawet dłuzej wspolpracował i az prosiło sie, zeby otworzył "pyska" do ktoregos z nich. W FEAR rowniez mamy kilka dialogow i wyglada to smiesznie, kiedy w imieniu naszego bohatera przemawia dowodca. Wracajac do pozostałych antyterrorystow, to nie oczekiwałem od nich, ze beda rownie skuteczni jak sam gracz(tzn korzystali z naprzyrodzonego refleksu). Jest rzecza oczywista, ze głowna postac w grze nie jest do konca zwykłym człowiekiem;).Chodziło mi bardziej o fakt, ze gracz nie ma okazji walczyc ramie w ramie z sojuszniczymi jednostkami. W sytuacji gdzie odgrywamy role antyterrorysty, az prosi sie o wprowadzenie przynajmniej uproszczonego teamplay jak w SW: Republic Commando. Poza tym twoim argumentem nie mozna wytlumaczyc katastrofy smigłowca, w wyniku ktorej pozostali wojacy zostaja nieszczesliwie ranni;). Wracając do fabuły gry- faktycznie w hl rownież obracała sie ona w obrebie nieudanego eksperymentu. Jednak zaowaz, ze zawierała szereg niedopowiedzen i watkow pobocznych, ktore nawet w drugiej czesci nie zostały do konca wyjasnione. Takie drobiazgi budują ciekawość i sa bodzcem do dalszego odkrywania scenariusza. Niestety w HL2 zatrzymał sie on w martwym punkcie. Piszac o atmosferze gry wyraziłem swoją, subiektywna opinię. Warto podkreslic, ze wiekszośc forumowiczow tworzy swoja krytyke w jeszcze bardziej nietolerancyjny sposob.Poprostu przyjalem ustalone reguły gry;) Wspomniałes rownież o postaci niejakiego Fattela,ktory "straszy" nas przez wieksza czesc gry. Faktycznie nie przysłuchiwałem sie jego bełkotowi. Kilka razy nawiązuje rozmowe z bezimiennynm, jednak głowy nie dam sobie uciąc za to czy złorzeczył wobec niego;D. Za ta niescisłosc przepraszam, ale fakt, faktem jego zjawa dręczy nas dosc czesto(w sposob ktory "wyrwie" z butow niedjenego 12latka).Za gramatyczna treść post-u przepraszam. jest juz dosc pozno i niech ten fakt pozostanie moim jedynym usprawiedliwieniem. Na koniec obiecuje zawsze, przed nowym zdaniem dawac spacje;).

02.11.2005 02:46
odpowiedz
Ziuziek
26
Chorąży

ALL -> [Ostrzegam ze w wypowiedzi moze byc pare malutkich (duzych nie ma) spoilerów]

kloszard dadopny - >
Ja także oczekuje innowacji, to oczywiste :]. Problem w tym ze przywyklem sie cieszyc z najdrobniejszych rzeczy biorąc pod uwagę w jakim slimaczym tempie idzie rozwój gier. Dlatego doceniam FEAR bo jest parę rzeczy które od kilku lat brakowało mi w grach (kopniecia, widok rąk na drabinie i niemoznosc strzelania gdy na niej jestesmy) - nieduzo - ale to daje nadzieje ze bedzie w kolejnych fpsach. Doceniam takze spektakularne pojedynki i SlowMo, po prostu zadna inna gra nie zrobila na mnie takiego wrazenia jesli chodzi o walkę. I to tez uwazam za krok naprzód. Fakt, walka w SlowMo jest prosta... ale problem w tym ze po kilkunastu latach grania gry po prostu stają sie prostsze. Wiecej grales, wiecej umiesz - czy mozna za to winic twórców? Mysle, ze młodzi gracze czy niedzielni nie będą narzekali na zbyt niski poziom trudnosci, nawet ze SlowMo.

Nadal jednak nie zgadzam się w zakresie bohatera-niemowy, ale to chyba wynika z odmiennosci naszych wymagan. W HL2 zupełnie nie przeszkadzało mi że nie moglem odezwac sie do czlonkow zespolu, czy postaci - po prostu rozumiem ze to na razie niemozliwe, a nie powiem - fajnie by bylo np. porozmawiac dluzej z Alex gdy pokazywala Ci jak bawic sie robocianym pieskiem. Chyba ze jak w cRPGach - gotowe wypowiedzi do wyboru... Ale nadal i tak nie byloby wszystkich rzeczy które chcesz powiedziec :D Natomiast pod koniec, podczas jazdy windą gordon mogl przytulic Alex i to bylo do zrobienia i o to mam do valve malutki zal :) FEAR ma mało spotkan z postaciami, ale mimo wszystko trzyma tu poziom jak na gre, gdzie bohater "musi" byc niemową. Przyklad - podczas jazdy windą z Alice, jesli na kazdym przystanku zabijesz wszystkich, to rzuci zlosliwy komentarz ("You don't have to kill everydbody!") a pozniej przeprosi. Jesli siedzisz w windzie i czekasz, nie atakujesz, to tego nie zrobi. Moj zarzut do FEARa to ze po prostu takich sytuacji jest za malo / są za krótkie. Dlatego tez - IMHO - roznorodnosc postaci lub nie moze byc kryterium oceny mozliwosci rozmowy :) A sam czekam na czas, kiedy w grach będę mógł gadac do mikrofonu a postacie będą mi odpowiadac...

"W FEAR rowniez mamy kilka dialogow i wyglada to smiesznie, kiedy w imieniu naszego bohatera przemawia dowodca." - tu sie zgadzam, akurat dialog mozna by tak skonstruowac by tej nielogicznosci nie bylo. Ale za to inne dialogi sa calkiem calkiem - sluchales do konca rozmowy Jin z saperem w miescie? A do przezywania calo z opresji i koniecznosvci brania wszystko na siebie - to a'propos katastrofy - to jestem juz przyzwyczajony i rowniez jakos to umknelo mojej uwadze, czy raczej nie traktuję tego jako minus.

FEAR robi z gracza maszynę do zabijania. Fakt. Ale jesli chodzi o mnie to od razu czulem specjalnosc postaci, wiec i raczej solowa gra dla mnie tu bardziej pasuje. Ale to juz kwestia gustu / oczekiwan / sposobu postrzegania i odbioru. Tak samo kwestia fabuły i momentów grozy. Mi akurat podobalo sie calkiem zakonczenie, bo pozostawia domysły, podobnie jak i HL2. I momenty grozy... coz nie kazdy straszyl, ale bylo pare takich ktore naprawde daly niezlego kopa. Np. ten o ktorym sam pisales pod koniec, choc nie jedyny. I nie jestem 12-latkiem :P

A co do kropek - wybaczam :D, teraz posta czytalo sie zupelnie inaczej :]

02.11.2005 11:42
odpowiedz
Zemun
70
Generał

Ziuziek -->”dla mnie zdanie kloszarda liczy sie tak samo jak kazdego innego gracza, choc BARDZO chcialbym aby wszyscy zrozumieli ze liczy sie zdanie kazdego tak samo, a nie na zadadzie "obaj mamy racje, ale moja racja jest mojsza niż twojsza " ;)”

Ja również szanuje każdego zdanie, oczywiście jak nie wykracza ono poza jakieś ustalone normy, ale nie o tym mowa. Dlatego z tym, co napisałeś zgadzam się niemal w 100% aczkolwiek, i tego wcale nie ukrywam, że opinia osoby z forum np. Pana kloszard`a nadobny (oczywiście nic nie ubliżając) liczy się znacznie mniej niż jak już wspomniałem recenzenta prestiżowego serwisu czy magazynu. Nawet, gdy zdanie danej osoby z forum było by niezwykle pozytywne czy negatywne to i tak sięgnę po werdykt profesjonalisty. I o to właśnie chodziło mi w poprzednim moim poście.

02.11.2005 13:29
odpowiedz
kloszard nadobny
52
Konsul

Zemun, rozbroiłes mnie totalnie!Profesjonalizm w ocenie gier?A jakie to szkoły trzeba ukonczyc,zeby poprawnie recenzowac gry?Przykro mi drogi kolego,ale taki kierunek studiow jeszcze nie powstał jak groznastwo.Dlatego posiłkuje sie opiniami kazdego gracza.Powiem wiecej-opinie osob postronnych cenie sobie bardziej niz zdanie recenzenta.Powod?Na forach mam wiekszy przekroj informacji dot, okreslonego tytułu.Recenzja zawsze moze miec wydzwiek subiektywny,przez co mam jednowymiarowy obraz gry.Zwroc uwage na opinie Ziuzka i moja na temat jednego tytułu.Są nieco rozne i po czym oceniasz ten profesjonalizm?Moim zdaniem za i przeciw kazdy rozpatrzy w sposob indiwidualny.Ocena gry to rzecz gustu i liczy sie tutaj poprostu staż w wirtualnym świecie;).

02.11.2005 16:56
odpowiedz
zanonimizowany252693
4
Junior

Tak naprawde Quake IV i F.E.A.R. niedlugo odejda w niepamiec, bo byc moze, niedlugo wyjdzie nowy FPS a o tych wszyscy zapomna =)

03.11.2005 13:36
odpowiedz
Zyker
27
Konsul

no ja jestem też zmieszany tą grą, gram na full detalach i jakos mnie ta gra nie zaskoczyla...
@Sledz15 - no niewiem w Quake1 jeszcze ludzie graja :P i tak samo w HL1

05.11.2005 21:03
😡
odpowiedz
zanonimizowany198201
2
Junior

A ja se kupie AmigęONE bo te giery już mnie nudzą wciąż jedno i to samo od czasu powstania Halfa2 żadnego ciekawego pomysłu a pieca mam tylko do gier więc wole Amigę z nowym OS4 na PPC mmmmmasełko :)

05.11.2005 21:41
👎
odpowiedz
Krzys
3
Junior

procz grafika ta gra niczego nie reprezentuje to jest doom3 wyjety z pudelka i wlozony do nowego z naklejka quake4, zwykly skok na kase ze strony autorow :(:(:( najgorsz gra "(s)hit" jak sie ostatnio ukazała :(:(

06.11.2005 15:46
odpowiedz
futureman
39
Generał

A wie ktoś jak OTWORZYĆ DRZWI (lub co zrobić) w rozdziale MCC LANDING SITE. Nazwa zadania: Capture the air defense cannon. W tym rozdziale dostaję granat launchera rozwalam kilka stworów i dochodzę do drzwi a dalej nie wiem co zrobić ?

06.11.2005 16:22
odpowiedz
wolkov
135
|Drummer|

Na mnie Q4 zrobił i robi nadal ogromne wrażenie. Projekt organiczno-industrialnych pomieszczeń w bazach Stroggów to istny majstersztyk. Ktoś wyżej napisał, że Raven to nie ID. Pewnie, że nie i podobnie jest na odwrót: ID to nie Raven. Ci ostatni, korzystając z technologii ID stworzyli właśnie grę o wiele ciekawszą, bardziej grywalną i o niebo lepiej zaprojektowaną niż Doom 3.
Q4 jak prawie każda gra ma swoje minusy (patrz: recenzja), ale tak naprawdę one wcale nie przeszkadzają, należy je po prostu z dziennikarskiego obowiązku wymienić. To zupełnie inna gra niż Far Cry czy F.E.A.R. To klasyczna rzeźnia w starym stylu, taka, jaką powinien być Doom 3, ale niestety nie udało się.

06.11.2005 17:05
😊
odpowiedz
futureman
39
Generał

problem rozwiązany, sam jestem ździwiony że się zawiesiłem w tym momęcie po prostu trzeba było wskoczyć na skrzynie a następnie na górę dzrwi i wyskoczyć na wierzch a później wskoczyć do dziury i jesteśmy po drugiej stronie tych drzwi a drzwi z drugiej strony otwieramy.

06.11.2005 17:38
odpowiedz
zanonimizowany175251
19
Centurion

fear jest liniowy do bolu tak jak half-life 2, quake 4 po chwili nudny jak doom3 i rownie straszny. bardzop trudno jest wniesc cos naprawde oryginalnego, cos czego nie bylo dotad do swiata gier fps, wiec podarujmy sobie komenty ze jaka to gra jest niewyjsciowa, bo pewnie sami potrafimy napisac lepsza co???

06.11.2005 18:28
odpowiedz
futureman
39
Generał

tiger --> i właśnie dlatego chyba muszę się przerzucić na inny typ gier na przykład na gry akcji chociaż jak na razie w większości wychodzą one na konsolach a na PC nie ma dużo, mam nadzieję że pod koniec roku jakieś fajne gry wyjdą

06.11.2005 18:37
odpowiedz
The LasT Child
129
MPO GoorkA

Ziuziek --> z dyni! ;)

06.11.2005 18:40
odpowiedz
The LasT Child
129
MPO GoorkA

edit dla uubogich (nie wiem czemu wcielo mi tekst ;/)
mialo byc

Ziuziek --> a ja zawsze marzylem o grze gdzie bede mogl uderzyc z dyni ;)

13.11.2005 00:09
odpowiedz
zanonimizowany298340
1
Junior

Fear to miał być horror a straszy najwyżej pięciolatków. Pozatym gra jest po pewnym czasie diablo nudna więc niech nikt mi nie pisze że fear zjada Qaka na śniadanie.

13.11.2005 00:13
odpowiedz
zanonimizowany298340
1
Junior

Taven napisał , że raven i id stoją w miejscu. Moim zdaniem to monolith(Twórca FEAR) się nawet cofnoł bo ich AvP2 był 100 razy straszniejszy od FAER. Fear nic nie wnosi do gatunku żadna rewolucja a Qaka gra się przyjemnie i mimo to że to to samo co Q2 i Q3

10.12.2005 18:51
odpowiedz
zanonimizowany44715
0
Senator

Jezeli bedziemy quake 4 i doom 3 porownywac z serious sam, to nie wiem w co bedziemy grac za 2 lata. Wydaje mi sie, ze gra, w ktorej za przeciwnikow robia jakies kolorowe stworki, ktorych sa setki nie ma prawa konkurowac chociazby z legenda dooma i quake.

23.12.2005 19:07
😉
odpowiedz
zanonimizowany309942
1
Junior

noo cóż...widziałam już wiele rzeczy...ale żeby monstra znikały na jaskrawozielono... naprawde współczuje tym którzy kochają tą grę...a co z naszym Painkillerem?? to o wiele lepsza gra niż to badziewie wyciągnięte z rękawa...tam to dopiero był klimat...a grafkia to cacy...:) tutaj zastałam rozczarowanie z mojej strony...wogóle kto wymyślił fabułe do Q4?? bezsensowna, nudna i głupia moim zdaniem...przyznam szczerze, że o wiele lepiej podobał mi się Painkiller i The Suffering, niż to "coś"...naprawde wg wszystkich recenzji jakie ja przeczytałam - to jest to najlepsza gra od iluś tam lat...tak więc ja się z tym nie zgadzam.. co do gier to bardzo wymagająca jestem... tak więc mam nadzieję (nie chcąc nikogo obrażać) że takich gier będzie jak najmniej...a życzę powodzenia wszystkim tym - co grają lepsze gry niż Quake 4...a takie możliwości były...no cóż widać nie zawsze ludzie umieją je wykorzystać....

24.12.2005 20:26
odpowiedz
zanonimizowany310320
1
Junior

Witam mam problem otóż gram w quake 4 skonczylem pewien level i gdy wczytuje mi sie nastepny wywala mnie do menu . W czym tkwi problem
, jest na to jakis sposob? Prosze o pomoc .

27.07.2015 20:15
odpowiedz
Irek22
94
Grzeczny już byłem

Warto zwrócić tu uwagę na słowo "pomagają", gdyż elitarne jednostki marines mają kłopot z wyeliminowaniem choćby najsłabszych przedstawicieli wrogiej armii. Gdyby nie nasza ingerencja, wymiana ognia trwałaby godzinami i nie przyniosłaby ona żadnych wymiernych korzyści. (...) z powodzeniem można było stanąć z tyłu i obserwować eksterminację wroga. Próba powtórzenia tego manewru w Quake’u 4 kończy się na ogół ładowaniem zapisanego wcześniej stanu gry.

To akurat jest nieprawda. Właśnie pogrywam w Quake 4 i kompani dość szybko są w stanie sobie poradzić z szeregowymi stroggami bez mojej pomocy - sprawdzałem kilka razy, z premedytacją.

18.09.2016 16:06
odpowiedz
KoxGamesPL
6
Chorąży
10

To jest klasyk :) Ten klimat , tych gier już nie da się powtórzyć . Ma być Quake Champions ale to raczek nawiązuje się do Quake 3 .W niektórych misjach się gubię. Ale gra naprawdę dobra i na szczęscie jeszcze sprzedawana :)

Zasłużona 10 !

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze