Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 6 maja 2005, 09:53

Silent Hunter III - recenzja gry

Po drugiej odsłonie Silent Huntera kurtyna miłosiernie opadła. Dostaliśmy do ręki część trzecią, która pokazuje nie tylko, jak podwodniackie życie może wyglądać na komputerze, ale i jak może wyglądać naprawdę.

Recenzja powstała na bazie wersji PC.

Przed rejsem...

„W półmroku schronu prawie nie odcina się od wody. Ale na tle jasnej ściany, części wystające ponad niski pirs rysują się wyraźnie. Górny pokład znajduje się tylko o niecały centymetr nad oleistą wodą. Wszystkie włazy są jeszcze otwarte. Obmacuję spojrzeniem całą długość okrętu, jakbym chciał utrwalić sobie jego wygląd na wieczne czasy (…) To okręt VII C, doskonały na morzu jak żaden inny...”

Nasz okręt na tle wschodzącego słońca.

Przyznam, że zanim pierwszy raz uruchomiłem na własnym komputerze finalną wersję trzeciej odsłony Silent Huntera w pamięci wciąż miałem wyraźnie odciśnięte negatywne wrażenie, jakie zrobiła na mnie druga część tej gry. Nie ukrywam, że obawiałem się, iż tym razem oprócz poprawionej szaty graficznej otrzymamy coś w rodzaju „zakalca”, na którego czas poświęcą jedynie najzagorzalsi miłośnicy gatunku (i to dopiero po opublikowaniu kilku patchy czy modów przygotowanych przez zapaleńców broni podwodnej)... Obawy dodatkowo wzmacniał fakt, że produkt powstawał w Rumunii – kraju, który jak do tej pory zupełnie nie kojarzył mi się z produkcją jakichkolwiek gier komputerowych a co dopiero symulatorów. Na szczęście już pierwsze kilkadziesiąt minut spędzonych nad grą pokazały, że programiści z Ubisoft Romania w przebojowy sposób pokazali, że pomimo braku wcześniejszych doświadczeń, opracowali coś naprawdę wyjątkowego.

Pierwsze pozytywne wrażenie pojawiło się już po uruchomieniu gry. Przyjemnie opracowane intro w czytelny sposób nawiązuje do kultowego filmu każdego podwodniaka, czyli do Okrętu. Zresztą nie po raz pierwszy zarówno film, jak i książkę Lothara-Günthera Buchheima polecam każdemu, kto pragnie bliżej zapoznać się ze klimatem wojny podwodnej widzianej oczami załogi niemieckiego U-Boota. Starzy wyjadacze zapewne od razu zorientowali się, że to właśnie z tej książki zaczerpnąłem pierwszy akapit.

Co odnajdziemy w menu

Po dotarciu do menu głównego nie omieszkałem od razu zajrzeć do opcji ustawień. Tutaj niestety małe rozczarowanie – nie ma zbyt dużej możliwości zmiany ustawień parametrów grafiki (przede wszystkim rzuca się w oczy brak zmiany rozdzielczości). Z drugiej jednak strony przy parametrach dźwiękowych gra zaliczyła u mnie bardzo istotny plus – możliwość wyboru (zarówno przy tekstach, jak i komunikatach głosowych) jednej z dwóch wersji językowych – niemieckiej lub angielskiej. (Nie trzeba chyba nikomu tłumaczyć, jak głupio brzmiałyby angielskie komunikaty w ustach niemieckiego kapitana.)

Recenzja gry Microsoft Flight Simulator 2020 – największy sandbox w historii
Recenzja gry Microsoft Flight Simulator 2020 – największy sandbox w historii

Recenzja gry

Cała planeta pod jednym kliknięciem myszy, własny dom z lotu ptaka i światowe metropolie w next-genowej oprawie. Flight Simulator 2020 to preludium następnej generacji gier.

Recenzja Animal Crossing: New Horizons – gry, która się nie spieszy
Recenzja Animal Crossing: New Horizons – gry, która się nie spieszy

Recenzja gry

Animal Crossing: New Horizons stanie się częścią waszej codziennej rutyny. Obok pracy, szkoły, obiadów i spotkań ze znajomymi każdego dnia będziecie więc łapać motyle i łowić ryby. I będziecie się z tego cieszyć, jak dzieci.

Recenzja gry Farming Simulator 19 Platinum Edition – Dój krowy póki gorące
Recenzja gry Farming Simulator 19 Platinum Edition – Dój krowy póki gorące

Recenzja gry

Ledwo co przeżyliśmy koniec lata, termometry pikują w dół, a Giant Software próbuje nakłonić nas, abyśmy założyli wypchane słomą gumiaki i ruszyli dziarsko na farmę. Zgadzamy się na to, bo Platinum Edition to wciąż stary dobry Farming Simulator 19.