Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 12 marca 2001, 11:23

autor: Kreator

The Settlers IV - recenzja gry

Malutcy osadnicy po raz czwarty weszli do wnętrz naszych komputerów i zaczęli robić niemałe zamieszanie. Co takiego ma w sobie ta gra, że każda jej wersja od razu staje się przebojem? I dlaczego należy przypuszczać, że i czwarta część sukces ten powtórzy?

Recenzja powstała na bazie wersji PC.

Gramy!

Nadszedł w końcu długo oczekiwany moment – nowe rzesze malutkich osadników po raz czwarty weszły do wnętrza naszych komputerów i zaczęły robić niemałe zamieszanie. Settlers IV to właśnie jedna z tych gier, której nadejścia wyczekuje się z wielką niecierpliwością, a kiedy się już pojawi, możemy na dobrych parę dni stracić kontakt ze światem. Co takiego ma w sobie ta gra, że każda jej kolejna wersja od razu staje się przebojem? I dlaczego należy przypuszczać, że i czwarta część sukces ten powtórzy?

Co w Settlersach lubimy najbardziej

Osadnicy są bez wątpienia strategią wyjątkową – tym, którzy grali w poprzednie wersje tłumaczyć tego nie trzeba. Ci, którzy dopiero rozpoczną przygodę z osadnikami szybko się o tym przekonają. Settlers IV jest, jakby nie patrzeć, strategią czasu rzeczywistego, znacznie jednak odbiegającą od typowych gier RTS, takich jak Warcraft czy Command & Conquer. Charakterystyczną cechą Settlersów jest położenie ogromnego nacisku na budowanie osady. To właśnie ten element gry powoduje, że jest ona tak wciągająca – doskonałe opanowanie zależności i powiązań między poszczególnymi elementami naszej małej gospodarki jest w tej grze podstawą do osiągnięcia celu i w końcowym rozrachunku do upragnionego zwycięstwa. A zależności te potrafią niejednokrotnie zmusić nas do porządnego wysilenia szarych komórek – nie jest łatwo stworzyć idealnie prosperującą gospodarkę dysponując ograniczonymi początkowo zasobami. Zaczynamy zwykle z niewielką ilością materiałów budowlanych oraz narzędzi i musimy tak je wykorzystać, by osada powstała w miarę szybko i by nam ich w pewnym momencie nie zabrakło. W osadzie naszej, jak w każdej gospodarce, każdy pełni ściśle określoną rolę i jest zależny od innych. Pierwszym ogniwem łańcuszka zależności są dostawcy materiałów budowlanych – kamieniarze i zaopatrywane przez drwali tartaki. Oni właśnie dostarczą nam środków niezbędnych do wzniesienia następnych budowli – gospodarstw rolnych, hodowlanych, młynów, piekarni, rzeźni, które to z kolei zapewnią wyżywienie dla górników w kopalniach. Żelazo i węgiel wydobywane w kopalniach posłużą nam do wytopu stali, z której z kolei będziemy wytwarzać narzędzia dla rzemieślników i broń dla żołnierzy. Oczywiście, zależności tych jest trochę więcej, tak więc gra na pewno nie może stać się nudna już po paru godzinach.

Cel gry

We wcześniejszych częściach osadników cel był tylko jeden – wyciąć w pień żałosne wojska przeciwnika, zająć jego ziemie i zyskać przy okazji parę łupów zgromadzonych gdzieniegdzie przez jego poddanych. W czwartej części mamy do dyspozycji już trochę więcej warunków zwycięstwa – w rozgrywce dla jednego gracza mamy rozgrywkę Swobodne Osadnictwo, gdzie nie ma przeciwników, tylko skupiamy się na tworzeniu pięknego osiedla, w rozgrywce dla wielu graczy możemy się jednoczyć przeciwko komputerowi, walczyć o najwyższą ilość punktów na liście rankingowej, podjąć wojnę ekonomiczną lub odciąć się od innych przeciwników i w niezależnych od siebie światach dążyć do najszybszego osiągnięcia ustalonego wcześniej celu.

Poza oddzielnymi scenariuszami możemy spróbować swoich sił w jednej z czterech kampanii – w trzech z nich podbijamy świat jedną z dostępnych ras – Rzymian, Majów lub Wikingów, w czwartej stajemy naprzeciw złowrogiemu Mrocznemu Plemieniu ponurego boga Morbusa. Plemię to nie jest zwykłą rasą, w jaką może wcielić się każdy z graczy – kierowana wyłącznie przez komputer jest tak samo jak on bezduszna, nie zna litości dla wszystkiego co żywe i piękne – urodzajne ziemie zamienia w pustkowia a wesołych osadników bierze do niewoli, by służyli okrutnemu Morbusowi. Aby przeciwstawić się jego niszczycielskim zapędom, musimy skorzystać z pomocy nowej jednostki w grze, jaką jest ogrodnik. On właśnie posiada tą niesamowitą zdolność przywracania zieleni na świecie i pomoże nam przeciwstawić się Mrocznemu Plemieniu.

Recenzja gry Transport Fever 2 – Dobry symulator, słaby tycoon
Recenzja gry Transport Fever 2 – Dobry symulator, słaby tycoon

Recenzja gry

Trzy lata to całkiem sporo, aby w niezłej grze znaleźć to, co nie pozwala jej być bardzo dobrą. Czy studiu Urban Games udała się ta sztuka i wraz z Transport Fever 2 czeka nas wreszcie rozgrywka na miarę tej z kultowego Transport Tycoon?

Recenzja gry Age of Empires 2: Definitive Edition. Jeśli się starzeć, to tylko z godnością!
Recenzja gry Age of Empires 2: Definitive Edition. Jeśli się starzeć, to tylko z godnością!

Recenzja gry

Atrakcyjny truposz poszukuje gracza, który go przygarnie i będzie wiedział, jak się z nim obchodzić. Pomimo dwudziestu lat na karku, Age of Empires II w edycji definitywnej to kawałek naprawdę świetnego softu.

Recenzja gry Planet Zoo – czy to na pewno jest gra?
Recenzja gry Planet Zoo – czy to na pewno jest gra?

Recenzja gry

Doskonała, fascynująca i satysfakcjonująca… praca. Granie w Planet Zoo jest jak chodzenie do roboty. Nie chce ci się, męczysz się, ale na koniec jesteś zadowolony z tego, co zrobiłeś.