Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 9 września 2003, 13:11

autor: Kokosz

Downtown Run - recenzja gry

Dynamiczne, wybitnie zręcznościowe wyścigi samochodowe rozgrywające się w największych światowych metropoliach, tj. w Londynie, Rzymie, Moskwie, Nowym Jorku i Montrealu...

Recenzja powstała na bazie wersji PC.

Obudziłem się w niedzielę po urodzinach mojego dobrego kumpla Mańka (cóż to była za impreza!). Nie było to łatwe przebudzenie. Musicie wiedzieć, że urodziny zaczęły się przed 19, a skończyły po czwartej w nocnym klubie. Pobudka do najprzyjemniejszych nie należała. Ratunkiem miała być telewizja: Polsat zaatakował odcinkiem Power Rangers, TV4 jakąś sfazowaną bajką, TVP1 dla odmiany puściła show dla dzieci (co się stało z telerankiem?!), w którym przez telefon można było śpiewać piosenki po angielsku i wygrywać nagrody. Było to nawet kojące dla uszu. Moja radość nie trwała długo, okazało się, że ten program posiada przerywniki fabularne opowiadające przygody kilkunastoletniego jegomościa. Trafiłem na taki, w którym na chodniku w mieście spotkał on niewidzialnego krasnoludka i zaprzyjaźnił się z nim. Wiecie, chodzili razem do kina, jedli popcorn... medycyna posiada odpowiednią nazwę dla ludzi, którzy cierpią na obecność wyimaginowanych przyjaciół – to schizofrenia. Miałem dość! Wyłączyłem telewizor. Jak te biedne dzieci mają wyrosnąć na ludzi, skoro pierze się im mózgi taką beznadziejną papką od samego rana? Szukając ucieczki, trafiłem przed monitor, gdzie gra Downtown Run – nowe wyścigi z Ubi Softu - miała zająć czas, w którym dwa Panadole Extra rozpuszczą się w moim żołądku i postawią mnie na nogi... Panadol zadziałał, ale niesmak po Downtown Run pozostał.

Mieszając Pet Racera z Midtown Madness

Na pierwszy rzut oka Downtown Run wygląda na porządne wyścigi, aspirujące do konkurowania z takimi hitami, jak Midtown Madness 2 czy Grand Tourismo na konsole PlayStation 2. Rynek wyścigówek na PC jest bardzo ograniczony, producenci wolą skupiać swoje siły na konsolach, w wyniku czego rajdówkami na domowe komputery zajmują się mniej lub bardziej znane grupy zapaleńców. O ile większość rynku zdominowana jest przez dzieła Codemasters (Colin McCrae Rally, Toca Race Driver) i serię Rally Championship, o tyle resztę stanowią marnej jakości wypełniacze w postaci Midtown Madness, Mercedes-Benz Racing czy - z tych lepszych - Rally Trophy. Gdzie w tym wszystkim odnajdzie się Downtown Run? Celowo pominąłem jeszcze podgatunek wyścigówek dla młodszych graczy, którymi najpopularniejszymi przedstawicielami będą wydane jakiś czas temu ToonCar i Pet Racer. Downtown Run jest właśnie taką krzyżówką TC i PR, osadzoną w klimatach zbliżonych do Midtown Madness. Efekt? Niedziałające poduszki powietrzne – czyli w zależności od wysokości ceny tej gry w Polsce, nasze obrażenia będą mniej lub bardziej poważne. Im cena wyższa, tym większe ryzyko śmiertelnego wypadku za kółkiem Downtown Run.

Za szybkie i za wściekłe fury

Do naszej dyspozycji oddano 14 samochodów, które istnieją w rzeczywistości. Są to (w kolejności dostępności): Volkswagen New Beatle 1,8; Peugeot 307 Xsi 2,0 l 16V; Audi S3; Peugeot 206 CC 2.0 l 16V; Renault Clio Sport V6; Saab 9-3 Cabriolet 2,0; Peugeot 406 Coupe V6 3,0 24V; Mitsubishi Lancer Evo 6; Audi TT; Mitsubishi Lancer Evo 7; MG TF X-Power 500; MG ZT X-Power 500; Lord Thunderbird i Ford 2003 SVT Mustang Cobra. Z początku zabawy dostęp mamy jedynie do dwóch pierwszych modeli samochodów, ale wraz z rozwojem rozgrywki zbieramy „punkty prestiżu”, których odpowiednie ilości odblokowują kolejne wozy. Im więcej punktów, tym lepsze auta do wyboru.

Recenzja gry Forza Horizon 4 – tak się wygrywa bitwę o Anglię
Recenzja gry Forza Horizon 4 – tak się wygrywa bitwę o Anglię

Recenzja gry

Forza Horizon 4 zmienia się w pełnoprawne, samochodowe MMO. To bardzo dobra gra, która błyszczy na tle konkurentów, a zawiedzie odrobinę jedynie weteranów serii.

Recenzja gry The Crew 2 – odtwórcza rewolucja
Recenzja gry The Crew 2 – odtwórcza rewolucja

Recenzja gry

To, co zrobił Ubisoft z The Crew 2, zakrawa niemal na skandal. Takiego recyklingu w sandboksach jeszcze nie było. Ale wiecie co? Nie chce mi się podnosić larum, bo jeżdżenie po USA (a także latanie i pływanie) wciąż potrafi być nad wyraz przyjemne.

Recenzja gry Burnout Paradise Remastered – raj nieutracony
Recenzja gry Burnout Paradise Remastered – raj nieutracony

Recenzja gry

Seria Burnout na zawsze odcisnęła piętno na gatunku zręcznościowych wyścigów, a szczytowym jej osiągnięciem okazała się gra Burnout Paradise. Niezwykłe dokonanie w dziedzinie designu i jednocześnie gwóźdź do trumny firmy Criterion Games.

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz