Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Tom Clancy's Ghost Recon: Wildlands Recenzja gry

Recenzja gry 6 marca 2017, 14:00

autor: DM

Strzelam i jeżdżę – wirtualnie i w realu. Później o tym piszę – krytycznie lub z zachwytem.

Recenzja gry Ghost Recon: Wildlands – kooperacja ponad wszystko

Tom Clancy’s Ghost Recon: Wildlands stara się pogodzić zwolenników strzelanin zręcznościowych i taktycznych. Jednak to, co mu chyba najlepiej wyszło, to… symulator wycieczki krajoznawczej do egzotycznego kraju.

Recenzja powstała na bazie wersji PC.

PLUSY:
  1. ogromna, zróżnicowana i przepięknie wykreowana wirtualna Boliwia;
  2. duża swoboda w podejściu do każdego zadania;
  3. urozmaicone „niespodzianki” w misjach fabularnych i zróżnicowane wyzwania;
  4. personalizacja sterowanej postaci i jej uzbrojenia;
  5. świetny tryb kooperacji, bogatszy o nowe mechanizmy i otwarty na każdy styl zabawy;
  6. dość udane połączenie zręcznościowej strzelaniny z grą taktyczną;
  7. dla grających z ekipą: fabuła dostosowana do trybu kooperacji – robisz co chcesz.
MINUSY:
  1. dla grających samotnie: fabuła dostosowana do trybu kooperacji, ciągle ten sam schemat powtarzany 20 razy;
  2. irytujące oznaczanie zasobów i konieczność wykonywania misji pobocznych, by awansować bohatera;
  3. źle rozwiązany system odblokowywania broni;
  4. zbyt niedopracowany model jazdy samochodem jak na tak wiele podróżowania;
  5. brak tradycyjnego przyklejania się do osłon, słabe animacje postaci, okazyjne blokowanie się w terenie;
  6. odradzanie się przeciwników na naszych oczach;
  7. sporadyczne błędy techniczne.

Ghost Recon to seria, która w dość specyficzny sposób ewoluowała wraz ze zmianą trendów w świecie gier i oczekiwań większości odbiorców. Po dużym sukcesie pierwszej odsłony, Rainbow Six, wraz z innym słynnym tytułem – Operation Flashpoint – zdefiniowała standardy trudnych, taktycznych strzelanin FPP na pecetach. Twórcy jednak szybko zauważyli potencjał graczy konsolowych, przygotowując dla nich zupełnie odrębne części cyklu, różniące się nie tylko uproszczoną mechaniką, ale i wątkiem fabularnym. Z biegiem czasu hardkorowy niegdyś tytuł zmienił się ostatecznie w grę akcji TPP z systemem osłon.

Dziesiąte z kolei Ghost Recon: Wildlands jest już tą samą pozycją tak na komputerach, jak i konsolach – zręcznościową strzelaniną z elementami taktyki, choć ja nazwałbym ją raczej... grą drogi! Czy Wildlands udało się pogodzić miłośników kooperacji oraz fanów grania samemu? Nie bardzo, bo o ile zabawa w ekipie daje frajdę, tak w pojedynkę może szybko się nudzić. Nowy Ghost Recon to sandboks dla tych, którzy sami potrafią znaleźć sobie motywację do zabawy w tej ogromnej boliwijskiej piaskownicy.

Terytorium wroga

Ghost Recon w tej odsłonie postawiło na popularne (lub chyba nawet zbyt popularne) sandboksy i oferuje największą mapę ze wszystkich tytułów Ubisoftu. Podobnie jak w przypadku The Crew, twórcy odtworzyli praktycznie cały kraj i czuć to z każdą kolejną godziną spędzoną w grze. Punkty szybkiej podróży rozstawione są rzadziej niż sporadycznie, dlatego mnóstwo czasu pochłaniają wojaże po wirtualnej Boliwii. Jeździmy drogami i na przełaj, latamy, pływamy, a równie często po prostu biegamy lub się gdzieś wspinamy.

Jeśli w Skyrimie miało się poczucie, że można się wdrapać na widoczny w oddali szczyt, to w Ghost Recon: Wildlands za taką odległą górą kryją się jeszcze ze dwie całe krainy! Niezwykle dalekim zasięgiem rysowania terenu i niemalejącą przy tym zanadto szczegółowością detali lokacje przypominają obszary tworzone dla symulatorów lotu, tyle że tutaj można wylądować, przesiąść się na motor, zaparkować i policzyć źdźbła trawy na łące lub przebiec kawałek drogi ze stadem lam.

Recenzja gry Ghost Recon: Wildlands – kooperacja ponad wszystko - ilustracja #1
Niektóre widoki są po prostu jak z pocztówek.
Recenzja gry Ghost Recon: Wildlands – kooperacja ponad wszystko - ilustracja #2
Podróże odbywamy w każdej możliwej scenerii.

Odbywające się niejako przy okazji, obok kolejnych akcji dywersyjnych, swoiste zwiedzanie kraju jest jedną z największych zalet gry, gdyż Boliwia wygląda po prostu cudnie! W każdej prowincji, w której dominowały górskie pejzaże, co chwilę łapałem się na tym, że próbuję zrobić jakiś fajny zrzut ekranu albo czekać na lepsze światło i ujrzeć to samo trochę inaczej. Natkniemy się tu praktycznie na większość istniejących ekosystemów, a krajobrazy w grze przypominają wystawę zdjęć National Geographic i zabierają nas w podróż niczym Drużynę Pierścienia – od gęstych, zielonych lasów i spokojnych wiosek, przez dżunglę, po ośnieżone górskie granie i jałowe skaliste pustynie.

Wszystkie prowincje są na swój sposób niepowtarzalne, nie brak w nich przeróżnych unikatowych obiektów bądź zakamarków. Ogromne więzienie we wnętrzu góry, pradawne ruiny, labirynty podziemnych korytarzy wojskowej bazy – to tylko kilka z mnóstwa miejsc do odkrycia. Świat gry żyje tu własnym życiem – w wioskach i miasteczkach ludzie zajęci są swoimi sprawami, tańczą na ulicy obok grajków z fletniami pana, strażnicy w nocy śpią, w dzień grają w koszykówkę, czasem kogoś zastraszają, a na wielkich połaciach terenu, gdzie rządzi przyroda, spotykamy jedynie zwierzęta – wszystko jak w rzeczywistości. Jedyny zgrzyt stanowi wszechobecna prowincja, zupełnie jakby w Boliwii nie było żadnego większego miasta.

Recenzja gry Ghost Recon: Wildlands – kooperacja ponad wszystko - ilustracja #3
Wspominałem coś o ładnych widokach?

Wróg numer jeden

Zwiedzanie wirtualnej Boliwii okazuje się największą zachętą do samodzielnego przechodzenia gry, gdyż jej fabułę skonstruowano po linii najmniejszego oporu. Założenia były nawet interesujące, nawiązując do filmów Stan zagrożenia czy Akt odwagi – doborowy zespół komandosów i CIA walczą z meksykańskim kartelem narkotykowym. Uderzając w kluczowe dla produkcji i eksportu towaru miejsca, eliminując ważne osoby w hierarchii organizacji, stopniowo przybliżamy się do konfrontacji z samym szefem – El Sueno. Sęk w tym, że El Sueno pełni w grze głównie funkcję narratora gawędziarza i nie wydaje się jakimś istotnym zagrożeniem czy godnym przeciwnikiem.

Wszystko, co rozwija fabułę lub dostarcza powodów do kolejnych akcji oraz podróży, dzieje się podczas odsłuchiwanych rozmów telefonicznych lub w ciągle jednym i tym samym przerywniku filmowym, w którym nasza zleceniodawczyni przesłuchuje dostarczoną przez nas „szychę”. Nawet jeśli misje mają sens i są logicznie umotywowane, to i tak błyskawicznie zapominamy, kogo właśnie zlikwidowaliśmy i dlaczego. Co z tego, że niektóre postacie poboczne wydają się mieć ciekawą przeszłość i na tyle wyrazisty charakter, by pociągnąć swój własny, osobny wątek, jeśli oglądamy je na ekranie nie dłużej niż 15–20 sekund. Prezentowana historia oparta jest na jednym, cały czas takim samym schemacie, powielanym w każdej prowincji, który prędzej czy później zaczyna nużyć i już nie zwracamy na niego takiej uwagi.

Oceny redaktorów, ekspertów oraz czytelników VIP ?

Drusix2 VIP 16 maja 2017

(PC) Gra jest strasznie przeciętna! Zbieranie broni nie ma sensu, bo najlepszą broń można podnieść w ciągu pierwszych 30 minut gry. Punkty umiejętności też się nie przydają, bo większość z nich jest bezużyteczna i pod koniec gry miałem 40 nierozdanych punktów. Fabuła też nie ma sensu. W tle przesłuchań przez agentkę CIA można dodać sztuczne śmiechy z seriali lat 80/90, to właśnie taki poziom realizmu został nam zaserwowany. Gdyby nie mój znajomy, z którym grałem w ten niewypał, to ta gra dawno wylądowałaby w koszu na śmieci.

6.5

EG2006_13468647 VIP 26 marca 2017

(PC) Witam.Grałem w poprzednie gry z cyklu Ghost Recon i ta wg. mnie wydaję się jedną z najlepszych.Pozdrawiam.

8.0
Recenzja gry Playerunknown’s Battlegrounds – PUBG to fenomen roku, ale nie gra roku
Recenzja gry Playerunknown’s Battlegrounds – PUBG to fenomen roku, ale nie gra roku

Recenzja gry

Zgodnie z obietnicą, Playerunknown’s Battlegrounds wyszło z fazy wczesnego dostępu jako niewątpliwie bardziej dopracowany i lepszy produkt niż parę miesięcy temu. Nie oznacza to jednak, że to już ukończona i bogata w zawartość gra.

Recenzja dodatku Curse of Osiris do Destiny 2 – klątwa powtarzalności
Recenzja dodatku Curse of Osiris do Destiny 2 – klątwa powtarzalności

Recenzja gry

Klątwa Ozyrysa to przykład, jak nie należy robić dodatków do gier. Wszechobecny recykling, niewykorzystany potencjał i bardzo mało nowości – trudno znaleźć jasne strony pierwszego dodatku do Destiny 2.

Recenzja gry Star Wars: Battlefront II – blasterem w stopę
Recenzja gry Star Wars: Battlefront II – blasterem w stopę

Recenzja gry

Star Wars: Battlefront II miał naprawić słabości „jedynki” z dzielącą społeczność przepustką sezonową na czele. Niestety, frajdę ze strzelania psuje miałka kampania dla jednego gracza i żerujący na portfelach graczy system mikropłatności.

Komentarze Czytelników (138)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze
08.03.2017 10:33
13
odpowiedz
6 odpowiedzi
sevenup
47
Pretorianin

Na przestrzeni ostatnich 10 lat ceny gier AAA ma PC wzrosły u nas o 110%.
Pamiętam premiery hitów po 99,a w promocji po 89 czy 79 PLN i to całkiem niedawno!
Co takiego sie stało,ze smarują za byle gówno typu kopiuj-wklej, ceny rzędu 200 PLN?
DRAMAT!!!!!!

post wyedytowany przez sevenup 2017-03-08 10:35:35
06.03.2017 16:44
6
odpowiedz
3 odpowiedzi
ReckerBF4PL
3
Legionista
6.5

Szkoda że gra jest praktycznie tylko ONline.
Tak samo The Divison kupiłbym gdyby to nie było idiotyczne MMO.

07.03.2017 19:18
😡
odpowiedz
crensch
20
Chorąży

standard...usługi ubisoft są obecnie niedostępne. Spróbuj ponownie później. Uyuni-00052
0 info na tweeterze zero gdziekolwiek, klasyka ubi.

07.03.2017 21:40
odpowiedz
Obaś
19
Legionista

Recenzja na 3 strony, ale w przygotowaniu, to co to niby jest ?

07.03.2017 22:42
1
odpowiedz
3 odpowiedzi
ggwa2
3
Centurion
0.5

Kolejny sześcio-dniowy kotlet po raz enty odgrzewany w mikrofalówce przez Ubiścierwo. Ładnie zareklamowany, wyperfumowany, wypromowany i w ogóle... byle tylko ludzie dali się nabrać.

PS: 200zł za wersje na PC BU HA HA :DxDxDddddddddddd
Krótko mówiąc Ubiscam śmierdzi ch*jem.

08.03.2017 07:05
odpowiedz
AntyGimb
35
Generał

Oceny graczy słabiutkie. Recenzentów tylko 81/100 a w dzisiejszych czasach gdzie AAA dostają 85 na luzie jest to słaby wynik.

08.03.2017 10:33
13
odpowiedz
6 odpowiedzi
sevenup
47
Pretorianin

Na przestrzeni ostatnich 10 lat ceny gier AAA ma PC wzrosły u nas o 110%.
Pamiętam premiery hitów po 99,a w promocji po 89 czy 79 PLN i to całkiem niedawno!
Co takiego sie stało,ze smarują za byle gówno typu kopiuj-wklej, ceny rzędu 200 PLN?
DRAMAT!!!!!!

post wyedytowany przez sevenup 2017-03-08 10:35:35
08.03.2017 19:40
1
odpowiedz
1 odpowiedź
fuorviatos
3
Legionista

Od dłuższego czasu można zauważyć tendecje Ubisoftu do wydawnia gier z powtarzającymi się zadaniami. Zgadzam się w pełni z recenzentem - Gdyby tak każda prowincja miała swoją historie, swojego bossa, i zadania z tym związane to gra przyciągałaby na dłużej a tak to jest to sandboks do chwilowego pobiegania i odstawienia na półkę.

09.03.2017 13:13
3
odpowiedz
2 odpowiedzi
meloncom
72
Graczu

deweloperzy mający niemałe doświadczenie a idą po najmniejszej linii oporu. Przykład? Jest zaimplementowany system noktowizji w grze do zadań nocnych...tylko gdzie są noktowizory? Branża skręca w niewłaściwą stronę, gdzie widocznie mniej pieniędzy przeznacza się na opracowanie gry, a coraz więcej na marketing.

Wystarczy zrobić wielki otwarty świat, a gimby już rozbijają skarbonki. Osobiście wolałbym mniejszy świat, ale dopracowaną mechanikę gry, fabułę i urozmaicone zadania. Advanced Warfighter oferował ciekawszą zabawę.

10.03.2017 09:32
😈
odpowiedz
;-p
22
Centurion
6.5

Co do "noktowizorów", to fakt poszli po najmniejszej lini oporu (animację mogli wziąć z Blacklist, albo załatwić to jak w MGSV, pisałem do nich w tej sprawie) Jednak najbardziej posrana część to zdobywanie wyposarzenia (kto jest tak popierdolony, że do snajperki dodaje celownik który swoim działaniem przypomina kurwa kolimator) Muszę jebać się po mapie i szukać, lub zapłacić (Ubi$oft)
Przeszedłem lokacje z otwartej bety i doleciałem do Le Santary (po chustę z czaszką) ale tam już dałem sobie spokój, to jest przykład złego sandboxa

post wyedytowany przez ;-p 2017-03-10 09:36:18
10.03.2017 16:05
odpowiedz
DM
136
AFO Neptune

GRYOnline.plTeam

Po kilkudziesięciu godzinach wrażenia z gry o wiele bardziej pełne, tekst mocno się zmienił, więc zapraszam do ponownego przeczytania :)

10.03.2017 17:35
odpowiedz
12 odpowiedzi
Vroo
84
Konsul
4.0

The Division 2: Assassin's Cry: Splinter Cell open world MMO edition.

Won mi z tym studiem, są jak Crytek, fajne technologie, ale zero kreatywności i pomysłu. Niech robią assety dla innych, ale nic ponadto. Aha i przy okazji bety w oczy rzucił mi się kolejny potężny downgrade, ale chyba nikogo to już nie dziwi, skoro nigdzie o nim nawet nie napomknięto.

10.03.2017 17:45
odpowiedz
3 odpowiedzi
KiZaczek
34
Chorąży

Tyle minusów a 7,5... wat?

10.03.2017 21:23
odpowiedz
H4llow
20
Legionista

Rozumiem, że lepiej zostać przy Future Soldier?

10.03.2017 21:26
😒
4
odpowiedz
USSCheyenne
53
Generał

Wyszło takie GTA Special Ops czyli mizeriada. Militarnego klimatu znów za grosz. I jeszcze ta cena...

10.03.2017 23:52
👍
odpowiedz
pena
41
Chorąży
7.5

Bardzo fajna gra pod coopa ze znajomymi.

11.03.2017 12:29
odpowiedz
conrad_owl
13
Konsul

Kumpel pytał czy kupię GRW bo on chyba kupi i chce mieć kogoś do coopa. Odpowiedziałem mu, że od 28 luty mam dopiero 40% Horizona - tyle mam czasu na granie ;) i taki jeden gromoszczęk zajmuje mi około 5 do 10 minut by go zatłuc (jakoś mam pecha i jeszcze nigdy nie udało mi się dorwać jego działka, muszę naparzać łukiem i potykaczem), więc wolę włączyć Horizon niż wydać kasę na kolejną strzelaninę. Zresztą grałem w demo WD2 - jeśli model jazdy w GRW jest jak w WD2 to ja się trzymam od tego z daleka. Pisałem o Horizon bo jestem właśnie graczem eksploracji - chodzę, zwiedzam, poznaje świat - mam wszystkie żyrafy odkryte, gdy tylko 10 misji głównych w Horizon. Lubię odkrywać mapę nim zabiorę się za fabułę :) a jak mam niskopoziomową postacią tłuc się saniami po Boliwii to ja dziękuję... Pewnie zobaczę co i jak u kumpla, ale co jak co - Andromeda wkrótce wyjdzie, a w czerwcu Dirt4 - przy mojej szybkości przechodzenia gier spokojnie się obejdę bez średnio.

11.03.2017 17:26
odpowiedz
Franusss
93
Generał

Graficznie przyjemnie dla oka jednak gra jest hmmm powiedzmy na kilka godzin i koniec.

Szkoda potencjał był ale nie został wykorzystany.

12.03.2017 12:12
odpowiedz
wompierz
8
Legionista

Czyżby kolejna gra, na którą tak ostrzyłem sobie zęby, a która jest co najwyżej przeciętna? Dla samej cudnej grafiki nie wydam 200zł. Szkoda, zapowiadało się naprawdę dobrze.

12.03.2017 20:34
1
odpowiedz
qotsapl
15
Legionista
8.5

Zdecydowanie polecam w coop-e

Jedyny duży minus to sterowanie autami

ocena po 14h grania

13.03.2017 13:04
👎
odpowiedz
3 odpowiedzi
USSCheyenne
53
Generał

Jest to dla mnie niepojęte jak tak duże studio, przy takim budżecie jest w stanie wypuścić taki technologiczny koszmar. Z tej gry można spokojnie kręcić filmiki jak z Mafii 3.

O nieistniejącym AI, modelu jazdy czy fatalnej kolizji to już chyba wszyscy pisali. Ja dorzucę od siebie, że nasi wojacy radzą sobie lepiej ze wspinaczką górską niż konie w Skyrim. Zginąć spadając to można tylko jak się z samolotu wyskoczy bez spadochronu. Spadłem też ze śmiechu z krzesła jak przy prędkości 10 km/h uderzyłem w inny samochód. Tamten prawie się rozpadł na kawałki, a ja miałem dach wgnieciony i nawet tył rozwalony chociaż uderzyłem przodem. Noktowizor to kolejny majstersztyk. Działa nawet w samo południe, chociaż nasza postać nie ma go założonego... komedia.

Ale można za to mieć różowy karabin!

Jest to potworek okrutny, obecnie wart może 50 zł. Wątpię aby to wszystko dało się połatać. Przy największym nawet zacięciu i bardzo starając się grać cierpliwie czy taktycznie, to co chwilę gigantyczne bugi i ultradurne AI rozkładają resztki klimatu na łopatki. Najgorzej wydane pieniądze od dawna.

post wyedytowany przez USSCheyenne 2017-03-13 13:19:34
17.03.2017 05:27
odpowiedz
1 odpowiedź
Colidace
32
Chorąży
10

Po Rainbow Six Siege czy The Division Ubisoft pokazuje kto rządzi na polu AAA. GR Wildlands nie ma może takiej grafiki, AI i cover-systemu jak The Division - jest to gra o wiele prostsza i bardziej "casualowa", ale radość z grania w kooperacji niepowtarzalna. Czytajcie opinie zachodnich pism/graczy bo tutaj w kraju to macie samych ludzi od CS i LOL na integrch chyba, a ludzie narzekają na wymagania i cenę w kółko zamiast grać. Gorąco polecam, The Division to nigdy nie będzie, ale gra godna polecenia. A jeżeli chodzi o technologię - to świat/engine ARMY 3 właśnie został pokonany...

17.03.2017 23:59
1
odpowiedz
2 odpowiedzi
michalmkm
1
Junior

Osoby które gry nie widziały na żywo wystawiając ocenę 0.5 lub podobną pokazują swoje bezmózgowie. Kompletnie nie zgadzam się z minusami recenzenta.
1. Fabuła, tak dopracowanej "mafii" z podziałem na sekcję, z barwnymi bohaterami, z dobrze napisanymi liniami dialogowymi nie było nigdy.
2. Schemat gry dla mnie rewelacja, czy to z grupą czy samemu, po cichu czy na "jolo".
3. Misje poboczne są aby odblokować ulepszenia (różne rodzaje)
4. Bronie zdobywa się, podobnie z ulepszeniami odnajdując na mapie, a nie kupuje u vendora.
5. Zbieranie zasobów nie jest uciążliwe dostaje się je za wykonywanie misji głównych, bądz ataki na konwoje, więc nie trzeba ich zbierać po mapie jak się nie chce.
6. Model jazdy? Już nie ma czego się czepić. Przecież to nie wyścigi. Latanie helikopterem to przyjemność.
7. Postać automatycznie przykleja się do osłon...
8. Nie doświadczyłem żadnych baboli, blokowania postaci, żadnego znikania, zanikania obiektów.

Dla mnie gra w Wildlands jest niezwykle przyjemna. Piękna grafika, fabuła, gra ze znajomymi. Czego chcieć więcej.

post wyedytowany przez michalmkm 2017-03-18 00:00:58
20.03.2017 12:56
1
odpowiedz
Nolifer
101
The Highest

Nie wiem czy optymalizacja się poprawiła, ale w becie nie było mowy o 60 klatkach nawet na najniższych ustawionych detalach.
Co do samej gry cóż... ubisoft jak żadna inna firma znalazła sobie patent na tworzenie ogromnych gier, które trudno jest ukończyć. Niby fajnie, że dostajemy mnóstwo zawartości, przy no 10h innej gry, ale to było fajne za pierwszym drugim czy piątym razem. Kiedy kolejna gra oferuje to samo a takich gier wychodzi coraz więcej, nie ma się ani czasu i chęci na zrobienie jej na 100%, a ja jestem typem gracza, który raczej nie odstawi gry, dopóki jej nie wymaksuje. Producenci powinni znowu iść w stronę bardziej skondensowanych gier, niż powlekać schematy dodając do tego mnóstwo innych rzeczy. Takie są moje odczucia względem gier ubisoftowych, kiedy pierwsze assassiny albo inne otwarte piaskownice przechodziłem w całości z wypiekami na twarzy zgodnie z myślą "wow, jak dużo zawartości" teraz po prostu już człowiekowi to zbrzydło i nawet nie chce się przechodzić w całości takich gier, bo zaczynają nużyć.

22.03.2017 23:27
2
odpowiedz
2 odpowiedzi
afro79
11
Legionista

Gra jest graficznie ładna ale pusta jak wielanocny,czekoladowy zając.
Dynamiczna naparzanka gdzie przyjmujemy na klatę tony ołowiu i jest dobrze...
Kompani nie mają żadnych statystyk jak choćby w Hidden Dangerous 2 i nigdy nie giną...

23.03.2017 12:42
😊
odpowiedz
Tupolew
13
Legionista

mnie akurat się trochę podoba.

23.03.2017 14:20
odpowiedz
Hydro2
113
Legend

Gra typu: "pochwalę się znajomym, jak u mnie to wygląda w 4k na ultra", czyli, że wtedy wygląda super, ale działa wtedy na granicy płynności (równe 30 klatek po oc na 2ghz). Gra nuży po 15 minutach. Na prawdę szokuje mnie, co ludzie widzą w sandboxach.

post wyedytowany przez Hydro2 2017-03-23 14:28:06
12.04.2017 01:40
odpowiedz
1 odpowiedź
Maniac1098
11
Pretorianin

Ile zajmuje na dysku kilobajtów ?

21.04.2017 02:23
😍
1
odpowiedz
sevenup
47
Pretorianin

Podejrzewam,ze w obu amerykach nie ma tylu smiglowcow co w tej pustej gierce.

26.04.2017 14:31
odpowiedz
loreena25
5
Legionista

Lubię gierki w coopie, więc bardzo chętnie zagram i w tę. Wyprztykałem się ostatnio z kasy nieco na inne, więc poczekam.

31.07.2017 10:07
odpowiedz
RaphaelOne
27
Digital Warrior
8.0

Dopiero co kupilem bo sie wachalem. Kocham Division i chcialem cos w tym klimacie.. po jakichs 10 godzinach jestem na TAK.

04.10.2017 16:48
😍
odpowiedz
JÓZEK2
102
Generał
7.0

Mimo, że graficznie ładna, technicznie też nie mam problemu, wielki obszar do zaliczenia, misje mogą być... ale:
Twórcy poszli najgorszą drogą wzorem poprzednich, trudnych gier z tej serii, tych sprzed lat. Niezwykle długie odstępy między zapisem postępu w grze. Giniesz, zaczynasz od nowa i to o kilkaset metrów od "zgonu". Nawała przeciwników czasem bez końca. Policzyłem - w jednej z misji z moją drużyną idiotów /robią wszystko by zginąć a nie co im karzę/ strąciliśmy... 7 czy 8 śmigłowców i nie widać było końca. Strzelisz do bandziora... natychmiast zlatuje się ich 5000 i rób co chcesz. W nocy, w deszczu skradam się po chaszczach, nie można mnie zobaczyć a tu bęc, snajper mnie trafia bo widzi mnie z 500 metrów, czarną nocą kuźwa, alarm i dupa, 15 wrogów jak spod ziemi. Oczywiście misje "nie daj się wykryć" to moje "ulubione" + te na czas. Zacząłem grać na 3. poziomie trudności ale minęło 1/2 godziny, zażyłem nervosol i zjechałem na łatwy co nie wiele zmieniło. Pewnie są tacy co lubią takie "kwiatki" i katować się, ja nie. Oceniłem na 7 właśnie za to.
Jedyna pociecha, że gra staniała i nabyłem ją za 140 zł. a nie za ponad 200. Wypłakałem się tu i mi ulżyło. Dobranoc. :)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze