Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Shadwen Recenzja gry

Recenzja gry 19 maja 2016, 13:37

autor: Przemysław Zamęcki

Grał we wszystko na wszystkim. Fan retro gratów i gier w pudełkach, które namiętnie kolekcjonował. Spoczywaj w pokoju przyjacielu - 1978-2021

Recenzja gry Shadwen - skradanki bazującej na pomyśle z Superhota

Shadwen miało być innowacyjną skradanką, w której czas biegnie tylko wtedy, kiedy sterowana postać się porusza. Miało być, ale dobre chęci to za mało. Frozenbyte niepotrzebnie rozmienia się na drobne.

Recenzja powstała na bazie wersji PC.

PLUSY:
  1. im bardziej staram się jakieś znaleźć, tym bardziej mi to nie wychodzi;
  2. no dobrze, niech będzie: całkiem niezła oprawa graficzna – szczególnie w pierwszej misji będącej samouczkiem;
  3. aha, i piosenka w napisach końcowych.
MINUSY:
  1. bardzo słabe i powtarzalne projekty poziomów;
  2. grę można bez problemu ukończyć, wyrzynając tabuny przeciwników;
  3. niepotrzebne gadżety;
  4. bezsensowne dodanie do gry eskortowanej dziewczynki;
  5. kiepskie animacje postaci;
  6. tylko dwa rodzaje strażników – oba głupie jak buty;
  7. babole techniczne i absurdy gameplayowe;
  8. brak jakiejkolwiek sensownej fabuły.

Kilka miesięcy temu fińska ekipa Frozenbyte udostępniła światu trzecią część platformówki Trine. Gra okazała się niedokończona, a tłumaczono się z tego faktu w dość żenujący sposób – ponoć firmie zabrakło pieniędzy, choć przed premierą nikt ze studia nie pisnął ani słówka, że zabawa kończy się mniej więcej w jednej trzeciej opowiadanej historii. No dobrze, zdarzają się różne nieszczęścia i czasem bywa tak, że los działa na przekór naszym oczekiwaniom. W tym przypadku oczekiwaniom Finów. Po niezbyt wylewnych przeprosinach dowiedzieliśmy się jednak, że deweloper pracuje nad jeszcze jednym tytułem – skradanką, w której czas płynie tylko wtedy, kiedy postać sterowana przez gracza się porusza. Pomysł w momencie pierwszej zapowiedzi już nie do końca innowacyjny, ponieważ nieco wcześniej świat usłyszał o łódzkim Superhocie – można było odnieść wrażenie, że ludzie z Frozenbyte go zwyczajnie, jak to się potocznie mówi, odgapili. Czy rzeczywiście tak było, nie wiadomo, przecież obie ekipy mogły wpaść na to samo równocześnie, zanim świat zobaczył demo polskiej strzelaniny, a zresztą wykorzystywanie i poprawianie czyichś pomysłów jest tak powszechne, że gdyby wszyscy silili się na oryginalne rozwiązania, świat prawdopodobnie stanąłby w miejscu. Tak czy siak, pozostaje pytanie, czy aby wpadka z Trine 3 nie była podyktowana chęcią przerzucenia sił i pieniędzy na produkcję drugiego tytułu. Jeżeli tak się właśnie sprawy miały, Frozenbyte nie mogło podjąć gorszej decyzji. Po prawie dziesięciu godzinach spędzonych z Shadwen i ukończeniu gry uważam, że pogrążono niezły pomysł, postawiono na chybione rozwiązania gameplayowe, a finalny produkt jest głęboko rozczarowujący.

W grze sterujemy tytułową Shadwen, kobietą uzbrojoną w sztylet i wyposażoną w linkę z hakiem oraz kilka schematów gadżetów, które można w trakcie zabawy złożyć, przeszukując poutykane w kątach lokacji skrzynie, zawierające elementy niezbędne do budowy urządzeń. Poza tym protagonistka nie posiada żadnych nadnaturalnych zdolności – czasem manipuluje gracz, decydując, kiedy ma on płynąć, a kiedy się zatrzymać. Trzeba przyznać, że takie możliwości i ograniczenia głównej postaci to niezły punkt wyjścia zarówno do przygotowania sensownej gry, jak i snucia opowieści, która pozwoli graczowi zagłębić się w przedstawiony świat.

Recenzja gry Shadwen - skradanki bazującej na pomyśle z Superhota - ilustracja #2
Aby ukończyć poziom Lilly musi dotrzeć do wyjścia z niego.

Niestety, tytuł pogrążają złe rozwiązania gameplayowe. Przez cały czas Shadwen towarzyszy Lilly – dziewczynka, którą eskortujemy przez wszystkie poziomy, aż dotrzemy do królewskiej komnaty, by dokonać zamachu na życie władcy. Aby mała ominęła strażników, musimy jakoś odwrócić ich uwagę lub zwyczajnie ich zabić. To pierwsze polega na przesuwaniu pobliskich elementów otoczenia – bądź bezpośrednio, bądź za pomocą linki z hakiem, który współpracuje tylko z drewnianymi powierzchniami. Znajdujemy właściwe miejsce, zrzucamy beczkę czy poruszamy skrzynią, strażnicy schodzą z posterunku lub wytyczonej ścieżki patrolu, a Lilly pędzi cichutko do kolejnej kryjówki – krzaków lub stogu siana. Właśnie na tym polega zabawa. Naszym głównym celem jest pomóc dziewczynce, ponieważ Shadwen po dotarciu do punktu kończącego daną lokację czy poziom sama nie może go opuścić. Niby z powodu dwóch wajch, które trzeba jednocześnie przestawić. Tłumaczenie głupie, ale gra pozostaje tylko grą.

Oceny redaktorów, ekspertów oraz czytelników VIP ?

Danteveli_ Ekspert 18 maja 2016

(PS4) Któregoś dnia uświadomiłem sobie, że nie nadaję się do roli skrytego zabójcy. Jestem zbyt niecierpliwy i nie wyobrażam sobie wyczekiwania na swój cel. Nie przeszkadza mi to jednak w graniu we wszystkie skradanki. Wynika to z faktu, że inteligencja wrogów w grach tego typu jest zazwyczaj na poziomie małego dziecka. Nawet jak coś zobaczą to po kilku chwilach o tym zapomną i nie chce im się dokładnie wszystkiego sprawdzić. Któregoś dnia jednak pojawi się gra, gdzie wszystkie stosowanie przeze mnie sztuczki okażą się bezużyteczne. Nie jest to jednak dzisiaj. Miałem okazję pograć w Shadwen i dawno już nie miałem tak mieszanych odczuć w stosunku do jakiejś produkcji. To chyba nie wróży temu tytułowi zbyt dobrze.

4.5
Recenzja gry WarioWare: Get It Together! - każda sekunda na wagę złota
Recenzja gry WarioWare: Get It Together! - każda sekunda na wagę złota

Recenzja gry

WarioWare: Get It Together! jest dość ciekawym rozwinięciem klasycznej formuły. Pod nowymi mechanikami kryje się stara zasada – zrób to w kilka sekund lub zgiń! Na graczy z największym refleksem czeka nagroda w postaci wyśmienitej rozrywki.

Recenzja gry It Takes Two - nowy król kooperacji... ze słabą fabułą
Recenzja gry It Takes Two - nowy król kooperacji... ze słabą fabułą

Recenzja gry

Josef Fares idzie za ciosem i raz jeszcze podsuwa nam grę, której nie można przejść w pojedynkę. Zabawa znów jest przednia… ale mam wątpliwości, czy It Takes Two, reprezentujące niepoważny gatunek platformówek 3D, stanowi krok naprzód po A Way Out.

Recenzja Super Mario 3D World + Bowser's Fury - Nintendo zna się na recyklingu
Recenzja Super Mario 3D World + Bowser's Fury - Nintendo zna się na recyklingu

Recenzja gry

Nintendo Switch wita kolejną grę z niezbyt imponującej biblioteki Wii U. Tym razem jednak poza daniem głównym, czyli odświeżoną wersją Super Mario 3D World, otrzymujemy również smakowity deser w postaci samodzielnej produkcji zatytułowanej Bowser’s Fury.