Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 7 października 2002, 11:08

autor: Stranger

Tom Clancy's Ghost Recon: Desert Siege - recenzja gry

Desert Siege to specjalny „Mission Pack” do taktycznej gry akcji Tom Clancy's Ghost Recon. Przenosi on akcję na teren Afryki Północnej, gdzie toczy się konflikt pomiędzy dwoma państwami: Etiopią i Erytreą.

Recenzja powstała na bazie wersji PC.

Wydany w zeszłym roku „Tom Clancy’s Ghost Recon” w bardzo krótkim czasie zdobył dość pokaźne grono fanów. Za grą przemawiało nie tylko samo nazwisko Clancy’ego, które i tak dla wielu jest wystarczającą rekomendacją do kupna takiego produktu ale przede wszystkim wspaniałe połączenie realizmu prawdziwego pola walki z grywalnością, która umożliwiała wcielenie się w członka oddziału „Ghost” prawie każdemu. Nie zawsze pozytywne opinie recenzentów wiążą się również z wysoką sprzedażą, w tym przypadku akurat się to udało. Nic więc dziwnego, że Ubi Soft, wydawca „Ghost Recon”, zezwolił aby rozpoczęto prace nad dodatkami do tejże gry i o ile do premiery „Island Thunder” pozostało jeszcze trochę czasu to recenzowany dziś „Desert Siege” od pewnego czasu dostępny jest już w Polsce.

Akcja dodatku przenosi nas do pustynnych obszarów Afryki. Mamy rok 2008 (właściwe misje rozgrywają się jednak od połowy 2009 roku). Okazuje się mianowicie, iż Sowieci, z którymi mieliśmy do czynienia w „Ghost Recon” zaczęli regularnie dostarczać broń niejakiemu pułkownikowi Tesfaye Wolde. Dzięki tym dostawom udało mu się przeprowadzić zamach stanu w Etiopii. Po obaleniu rządu w dość krótkim czasie zajął całe państwo. Teraz jednak przygotowuje się do ataku na sąsiednią Erytreę, która właściwie nie ma jak się przed nim bronić. Zwraca się więc z prośbą o pomoc do sił międzynarodowych. Te zaś bez namysłu wysyłają do akcji między innymi elitę Zielonych Beretów czyli tytułowy oddział „Ghost”. Właściwa gra rozpoczyna się tuż po ataku na Erytreę, naszym zadaniem będzie przede wszystkim wspieranie lokalnych oddziałów wojskowych a także urządzanie akcji dywersyjnych przeciwko wojskom pułkownika Wolde.

Dodatek do „Ghost Recon” zawiera jedną kampanię składającą się z ośmiu misji. Wszystkie one rozgrywają się na terenie Erytrei. Samych etapów w grze jest na tyle mało, iż postanowiłem każdy z nich Wam chociaż troszeczkę przybliżyć. Nie ma się czego obawiać, fabuła w „Desert Siege” odgrywa zaledwie znikomą rolę a i tak chciałbym skupić się na otoczeniu i nowych pomysłach a nie objaśnianiu wątku fabularnego. Naszą zabawę rozpoczynamy na plaży niedaleko jednego z obozowisk oddziałów pułkownika Wolde. Właściwie już od tego momentu zauważamy ogromne różnice pomiędzy dodatkiem a oryginałem. Pierwsze chwile spędzone z „Desert Siege” są bardzo klimatyczne, plaża z jednej strony wygląda przepięknie (nawet pomimo tego, że jest to misja nocna) a z drugiej nie możemy się zbytnio ociągać gdyż startujemy dosłownie tuż przy pierwszym obozowisku przeciwnika. Misja ta jest świetnym wprowadzeniem do całego dodatku, nie ukończymy jej bowiem w pięć minut. Każdy nieprzemyślany ruch zakończy się śmiercią któregoś z żołnierzy albo nawet całego oddziału. Ograniczona widoczność wymusza niejako przemyślane, ostrożne działania. Drugi etap jest w moim osobistym przekonaniu jednym z najciekawszych w całej grze. Rozpoczynamy niedaleko ogromnej rafinerii, która została zaatakowana przez wojska pułkownika. W tej misji po raz pierwszy przeciwnicy masowo skorzystają z pojazdów, niestety sami nie możemy do nich wsiąść aczkolwiek ich pojawienie się należy zaliczyć grze na plus. Sama rafineria wygląda bardzo klimatycznie i aż palimy się do tego aby ją chronić :-) Misja trzecia z kolei swoim klimatem przypomina niektóre etapy z „Ghost Recon”. O wiele ciekawszy jest natomiast czwarty etap. Naszym zadaniem będzie ochrona niezwykle ważnego kordonu ciężarówek. Etap ten wymusza wręcz na graczu rozsądne kierowanie oddziałami, musimy chronić wskazane pojazdy a jednocześnie nie możemy sobie pozwolić na chwile słabości (np. zbyt długie zatrzymanie się w jednym miejscu) tym bardziej, że niektórzy z przeciwników wyposażeni są w wyrzutnie rakiet. Misja piąta rozgrywa się w nocy, jest to jeden z trudniejszych etapów w grze. Bez noktowizorów nie zajdziemy daleko a nawet jeśli z nich skorzystamy celowanie do przeciwników będzie znacznie utrudnione. W tym miejscu przydaje się jednak ulepszony sensor ruchu, który odpowiednio wcześnie zaalarmuje nas o nadciągających siłach wroga (a tych będzie co nie miara :-)).

Hitman 3 wymiata! Recenzja najlepszej gry z Agentem 47
Hitman 3 wymiata! Recenzja najlepszej gry z Agentem 47

Recenzja gry

Prawie pięć lat po udostępnieniu graczom pierwszego fragmentu rebootu Hitmana, rewolucjonizującego serię i pokazującego potencjalny nowy kierunek dla całego gatunku skradanek, trylogia „World of Assassination” zostaje zamknięta w świetnym stylu.

Recenzja Hyrule Warriors: Age of Calamity - zabiłem 75 000 potworów i dobrze mi z tym
Recenzja Hyrule Warriors: Age of Calamity - zabiłem 75 000 potworów i dobrze mi z tym

Recenzja gry

Hyrule Warriors: Age of Calamity to nie jest być może Zelda, na którą czekaliście – to jednak naprawdę dobra gra z gatunku musou, która wyjmie wam kilkadziesiąt godzin z życia.

Recenzja gry Call of Duty: Cold War - zimna wojna i gorące wybory
Recenzja gry Call of Duty: Cold War - zimna wojna i gorące wybory

Recenzja gry

Po wielkim restarcie marki Modern Warfare, odświeżenia doczekała się także seria Black Ops. Przygody Masona, Woodsa i Hudsona powracają w świetnym stylu, bo Cold War to jedna z najlepszych kampanii w historii CoD-a!