Filmomaniak.pl Newsroom Filmy Seriale Obsada Netflix HBO Amazon Disney+ TvFilmy
Filmy i seriale 4 sierpnia 2022, 16:31

autor: Jan Tracz

Biuro – The Office. Te seriale źle zaczynały, ale stały się świetne

Tym razem prezentujemy listę dziesięciu seriali, które potrzebowały czasu, aby się rozkręcić. Sitcomy, dramaty, sf, a może seriale superbohaterskie? Sprawdźcie sami, co znalazło się na naszej liście!

Biuro – The Office

  1. Liczba sezonów: 9
  2. Gdzie obejrzeć: Netflix

Ten serial znają dziś praktycznie wszyscy. Biuro ma w tej chwili status kultowego, a chociaż jego emisja zakończyła się prawie dziesięć lat temu (w 2013 roku), to nadal jest jedną z najpopularniejszych pozycji na platformach streamingowych. Co więcej, jest to jeden z ważniejszych seriali należących do kategorii „tych, którym musimy dać trochę czasu”. Bowiem jeśli zatrzymamy się na początkowych odcinkach z pierwszego sezonu, to (wierzcie mi) ominie was wielka dawka serialowego dobra.

Opinie, kiedy tak naprawdę scenariusz Biura wjechał na właściwe tory, są dwie. I chociaż zbytnio się od siebie nie różnią, to warto je przecież znać. Pierwsza (i z taką spotykamy się zazwyczaj, kiedy zasięgamy opinii fanów) mówi, że dopiero w pierwszych odcinkach drugiego sezonu czuć realną zmianę i pewien – trudny do opisania – powiew świeżości. Michael Scott jest napisany na nowo, staje się bohaterem, który, choć wciąż jest kawałkiem chamidła i mizogina, jest też postacią, której zaczynamy współczuć (i coraz bardziej liczymy na jego przemianę).

Natomiast druga wychodzi bardziej od twórców: w książce o Biurze autorstwa Andy’ego Greene’a, dziennikarza „Rolling Stone”, znajdziemy opinie producentów i aktorów. Wszyscy kolektywnie twierdzą, że prawdziwe Biuro narodziło się wraz z odcinkiem Diversity Day (epizod 2). A dlaczego? Bo chociaż wiedzieli, że reszta sezonu nie będzie do końca zabawna, to wszyscy czuli, że są częścią czegoś magicznego. Jakiegoś projektu, któremu trzeba dać się rozkręcić. Dajcie znać, kiedy według was Biuro staje się serialem genialnym. A może uważacie, że w ogóle takim nie jest i odbiliście się od fenomenu Michaela Scotta i spółki?