Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Publicystyka

Publicystyka 5 września 2018, 15:35

autor: Adam Bełda

Wielbiciel dobrej fabuły i drzewek rozwoju. Po ciężkim dniu też mięsistych headshotów.

Dobrzy czy źli - jakie decyzje podejmujemy w wirtualnych światach?

W bardzo wielu grach stajemy przed wyborami, które w mniejszym lub większym stopniu określają naszą postawę moralną. Jakie decyzje podejmujemy w takich sytuacjach? Czy w cyfrowych światach staramy się żyć inaczej niż w tym prawdziwym?

W ostatnich latach gry z „wyborami moralnymi” stały się szalenie popularne, a obietnica konieczności podejmowania trudnych decyzji przyciąga nas do nowego tytułu bardziej niż screeny pełne efektownych eksplozji.

Z TEGO ARTYKUŁU DOWIECIE SIĘ MIĘDZY INNYMI

  1. Czy w grach zachowujemy się tak samo, jak zachowalibyśmy się w prawdziwym życiu.
  2. Czy wyrzuty sumienia przeszkadzają w dobrej zabawie.
  3. Czy za pomocą naszych zmysłów odbieramy faktyczny, realny świat.
  4. Na czym polega „dylemat wagonika” i w której grze możemy się z nim zmierzyć.
  5. Dlaczego potrafimy mordować setki przeciwników i wciąż uważać, że nasza postać jest dobra.
  6. Jaki wpływ na nasze „wybory moralne” ma kora mózgowa.

Oblicza zła

Pamiętacie ją? - 2018-09-05
Pamiętacie ją?

Słuchałem jej paplaniny zdegustowany. Owszem, była dziennikarką jakiegoś galaktycznego szmatławca, więc jej praca polegała na tendencyjnym i jadowitym przedstawianiu moich dokonań – nie powinienem traktować tego osobiście. W mojej głowie jednak już walczyły dwa aspekty mojej osobowości, a ja miałem wrażenie, jakby tuż pod moim podbródkiem było jakieś dziwaczne kółeczko sterujące moim zachowaniem. Ostatecznie, nie wiedząc do końca dlaczego, zdzieliłem ją po twarzy, aż chrupnęło mi w pięści. Może i byłem pierwszym ziemskim Widmem, nadzieją ludzkości i jedynym mogącym rozwiązać problem Żniwiarzy, ale przede wszystkim byłem renegatem. Zimnym, bezlitosnym, niepokonanym. Musiałem więc, w przerwach od ratowania świata, robić to, co robi renegat – bić dziennikarki, opryskliwie odpowiadać swoim informatorom i nie reagować na zaloty członkiń mojej załogi...

Około 200 lat przed wydarzeniami z powyższego pamiętnika wydana została gra Call of Duty: Modern Warfare 2. Cała zabawa polegała na bezrefleksyjnym zabijaniu dziesiątek ludzi – problemem jednak okazała się misja na lotnisku, w trakcie której gracz, obsadzony w roli podwójnego agenta, brał udział w – uwaga – bezrefleksyjnym zabijaniu dziesiątek ludzi.

Misja narobiła dość dużo szumu ze względu na to, że tym razem strzelaliśmy do niewinnych cywili, nie zaś do mniej lub bardziej zdehumanizowanych żołnierzy „imperium zła”. Warto jednak zauważyć, iż od strony moralnej zabijanie ludzi to wciąż zabijanie ludzi. Fakt, że walczymy z „tymi złymi”, nie sprawia, iż ich śmierć stanie się mniej znacząca, ich krew mniej czerwona, a ich żony i dzieci nie stwierdzą, że w sumie to ojciec czy mąż i tak był złoczyńcą, więc dobrze mu tak.

Część graczy i komentatorów była jednak zdegustowana, już nawet nie samym faktem, iż główny bohater brał udział w masakrze, ale tym, że owego faktu nie dało się uniknąć. Oto bowiem niewinny jak gombrowiczowska pensjonarka gracz musiał zrobić coś, co budziło jego moralny sprzeciw, i to w grze z głównego nurtu, a nie w będącym projekcją sadystycznych fantazji Manhuncie czy Punisherze.

Gdyby tylko dano mu możliwość wyboru, wykrzyczenia swojego sprzeciwu niczym świeżo przebudzony Darth Vader, zachowałby się przecież moralnie i znowu uratował wirtualny świat bez przelewania choćby kropli niewinnej krwi, prawda? Prawda?

STATYSTYKA ŻYWYCH TRUPÓW

Bardzo ciekawym źródłem wiedzy o naszych wyborach i postawach w grach są statystyki decyzji w grze The Walking Dead studia Telltale Games. Dowiadujemy się z nich na przykład, że wybór, czy zabrać z cudzego samochodu niepilnowane zapasy, które pomogą nam przetrwać apokalipsę zombie, podzielił graczy. 56% wzięło zapasy, 44% zostawiło je na miejscu.

Gdy z kolei mogliśmy zastrzelić kobietę, pożeraną żywcem przez zombie, i skrócić jej cierpienia (ale zwrócić uwagę na siebie), strzelić zdecydowało się już tylko 41% z nas.

W przypadku decyzji, czy pozwolić (lub nie) Clementine na jedzenie ludzkiego mięsa, przed kanibalizmem powstrzymało dziewczynę 65% z nas.

Jak żyć, panie deweloperze?

Zacząć trzeba od dość podstawowej kwestii, mianowicie definicji tego, czym w ogóle jest „moralne zachowanie” i jak odróżnić dobro od zła. Systemy etyczne mnożyły się przecież w historii świata jak króliki, niektóre z nich tak samo szybko umierały, inne trwały – wydawać by się mogło – niezmiennie, acz i między nimi dochodziło często do krzyżówek, mezaliansów i dziwacznych zapożyczeń. Nawet jednak te najbardziej, zdawać by się mogło, skostniałe, jak niezwykle istotna w Europie etyka z grubsza oparta na chrześcijańskim dekalogu (w świeckiej wersji z pominięciem przykazań od pierwszego do trzeciego), z czasem mniej lub bardziej dostosowywały się do potrzeb społecznych.

Więcej – znana przecież z konserwatyzmu nauka Kościoła katolickiego niejednokrotnie diametralnie zmieniała swój wydźwięk. W przeszłości na przykład traktowano samobójstwo jako znacznie cięższe przewinienie niż obecnie, kiedy to dopuszcza się pewne okoliczności łagodzące zamiast jednoznacznie potępiać człowieka, który zakończył swe życie. Podejście do innych wyznań także zmieniło się o sto osiemdziesiąt stopni – od klasycznego „bicia Saracena”, dzięki któremu bohaterski Roland zyskał ponadczasową sławę i poświęconą sobie pieśń, po dzisiejsze nawoływanie papieża do pomagania muzułmańskim uchodźcom i ekumenizm.

Trudno więc jednoznacznie określić, czy w hipotetycznej grze o krucjatach (jak chociażby Medieval II: Total War) wyborem uznawanym za moralnie poprawny byłoby odbicie raz a dobrze tej przeklętej Jerozolimy, czy może odpuszczenie sobie wyprawy krzyżowej, podpisanie pokoju i pójście na piwo marki Deus Vult.

Ktoś mógłby jednak powiedzieć, że takie postawienie sprawy to zaciemnianie obrazu. Że niepotrzebnie miesza się do całej sprawy politykę, religię i browarnictwo, bo problem jest w zasadzie elementarny. Istnieją przecież uniwersalne reguły moralne, według których człowiek został niejako zaprogramowany, i kwestia życia lub śmierci z pewnością jest właśnie pierwotna i jednoznaczna. To w końcu bić tych Saracenów czy nie?

Ten pan nie ma wątpliwości. - 2018-09-05
Ten pan nie ma wątpliwości.

Otóż... nie do końca wiadomo. Kiedy bowiem ja powiem: „nie, na Boga!”, sir Roland zakrzyknie „tak, w imię Boga!”, a gdzieś z boku wyjdzie jakiś trochę zbyt pragmatyczny polityk i z rezerwą odpowie: „Boga może w to nie mieszajmy, najpierw powiedzcie, czy mają ropę”.

Problem Modern Warfare 2 wbrew pozorom jest bardzo podobny. Bo na pytanie, czy masakra cywili na lotnisku jest akceptowalna w tego typu grze, ja wzruszę ramionami i powiem, że strzelanie do ludzi niezależnie od otoczki fabularnej zawsze będzie w pewien sposób moralnie naganne, ktoś inny zacznie dzielić przeciwników na przestępców i niewinnych, a jeszcze ktoś inny z pewnym poczuciem winy stwierdzi, że jak ma go ta cała sytuacja bulwersować, skoro nie bulwersuje, i wróci do kopania diamentów w Minecrafcie.

Wybory moralne w grach są więc często niejednoznaczne. Co więcej – uwalniając się z ciasnego więzienia wytapetowanego strzelankami – wymagamy od nich, żeby były niejednoznaczne. Decyzja o trudniejszych do przewidzenia konsekwencjach oceniana jest przez recenzentów lepiej niż proste „zabij” czy „oszczędź”. Przeciwnicy jednowymiarowi, jak Bowser ze świata Nintendo, bezczelny porywacz księżniczek i niszczyciel królestwa muchomorków, uważani są za mniej interesujących i pożądanych niż przeciwnicy o złożonych motywacjach i przeszłości, z którymi gracze mogą się w pewnym stopniu utożsamić. Jak z Bowserem ze świata Nintendo w bardziej erpegowych częściach przygód wąsatego hydraulika. Tam jest on często mniejszym złem czy wręcz bardziej antybohaterem niż złoczyńcą.

TWOIM ZDANIEM

Wysadziłeś Megaton z Fallouta 3 w powietrze?

Nie
70,5%
Tak
29,5%
Zobacz inne ankiety
Fallout 3

Fallout 3

Mass Effect

Mass Effect

Call of Duty: Modern Warfare 2

Call of Duty: Modern Warfare 2

The Walking Dead: A Telltale Games Series - Season One

The Walking Dead: A Telltale Games Series - Season One

Gracz na kozetce – jak gry działają na psychikę?
Gracz na kozetce – jak gry działają na psychikę?

W ciągu ostatnich lat gry wideo stały się pełnoprawną dziedziną rozrywki. Dlatego psycholodzy podjęli szeroko zakrojone badania nad wpływem grania na ludzką psychikę. A wnioski z nich płynące są zaskakujące!

Czy gry szkodzą zdrowiu? Mity na temat grania
Czy gry szkodzą zdrowiu? Mity na temat grania

Od wielu lat mówi się o rzekomo zgubnym wpływie gier komputerowych na nasze zdrowie. Czy te oskarżenia mają coś wspólnego z rzeczywistością, czy może to tylko zwyczajne stereotypy? Czas to sprawdzić!

Komentarze Czytelników (49)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
05.09.2018 15:54
😈
5
odpowiedz
5 odpowiedzi
Avipunk
40
Pretorianin

W grach zawsze próbuję być zły, bo po to są gry - są odskocznią od rzeczywistości. Niestety, podświadomość strasznie blokuje to bycie złym w grach i czasami naprawdę jest to bardzo trudne, wysadzić taki Megaton, czy chociażby być całkowicie po ciemnej stronie mocy w KotORze. Moim zdaniem jest to taki dodatkowy, niewidoczny gołym okiem poziom trudności gry, pewne wyzwanie, które wystawia naszą psychikę i wartości na próbę. Ciekawe doświadczenie psychologiczne, które często wydaje się być trudniejsze niż bossy w Dark Souls.

05.09.2018 15:46
😢
2
Zircon
11
Legionista

Tęsknie za serią Fable :/

05.09.2018 15:54
😈
5
odpowiedz
5 odpowiedzi
Avipunk
40
Pretorianin

W grach zawsze próbuję być zły, bo po to są gry - są odskocznią od rzeczywistości. Niestety, podświadomość strasznie blokuje to bycie złym w grach i czasami naprawdę jest to bardzo trudne, wysadzić taki Megaton, czy chociażby być całkowicie po ciemnej stronie mocy w KotORze. Moim zdaniem jest to taki dodatkowy, niewidoczny gołym okiem poziom trudności gry, pewne wyzwanie, które wystawia naszą psychikę i wartości na próbę. Ciekawe doświadczenie psychologiczne, które często wydaje się być trudniejsze niż bossy w Dark Souls.

05.09.2018 17:05
2
odpowiedz
4 odpowiedzi
TwojaRecenzja
8
Legionista

Nie ma nic nudniejszego niż odgrywanie siebie samego, zwłaszcza w grach RPG. Poza tym uwielbiam grać czarne charaktery. Niestety gier które to umożliwiają jest niewiele, a gry które wyszły w ciągu ostatnich 20 lat i które pozwalają nam wcielić się w rolę tego złego z czarnym poczuciem humoru mogę policzyć na palcach jednej ręki. Zawsze jest ten sam oklepany schemat - ratowanie świata, walka ze złem itd. Nie ma ani jednej gry AAA która pozwalałaby nam stworzyć scenariusz końca świata. Byłaby to naprawdę miła odmiana od tej kolorowej, altruistycznej papki, którą raczą nas deweloperzy od tylu lat...

05.09.2018 17:08
1
odpowiedz
1 odpowiedź
AntyGimb
41
Generał

Zawsze wolałem stanąć po stronie dobra, ale ciężkie to w takim Baldur's Gate 2 gdzie najlepszym magiem jest Edwin, najlepszym wojownikiem Korgan, a najlepszym kapłanem Viconia.

05.09.2018 17:43
odpowiedz
1 odpowiedź
hemik9
69
Centurion

Mnie w grze do "dobrych" wyborów zachęca to, że najczęściej są za nie lepsze nagrody. W skradankach gram jako pacyfista/duch bo jest to wyzwanie i achivment. Jak w takim dishonored albo Deus ex dostanę achivment za wymordowanie wszystkich na swojej drodze to zrobię to. Nikt jednak go nie umieści, bo fala krytyki zabiła by studio.

Czyli dla mnie dobre wybory moralne powodują że gra jest prostsza, nagrody lepsze, mamy więcej zadań do wykonania. A przeciez po to właśnie gramy.

05.09.2018 18:20
1
odpowiedz
Gh_H4h
29
Pretorianin

Człowiek z natury jest zły więc odpowiedź jest raczej jasna :P

05.09.2018 20:21
odpowiedz
1 odpowiedź
laczekgg
12
Centurion

Ja megaton wysadziłem bardziej z ciekawości jak to będzie wyglądać

05.09.2018 20:27
1
odpowiedz
Predi2222
101
CROCHAX velox

gdyby nie ta ruda świruska dla której wykonujemy zadania ( lubię ją ) to już dawno bym tą dziurę wysadził, a tak to... zabawniej jest napuścić gule na tą wieżę ;)

05.09.2018 20:27
2
odpowiedz
Konr@d
16
Would You Kindly?

W Dishonored za pierwszym razem zdobyłem przejście pacyfisty, w Metro zabiłem tylko podczas finałowej walki, w Wiedźminie czułem się okropnie kiedy zginął przeze mnie Baron, nie potrafiłem nacisnąć przycisku w Falloucie 3 ,a po ukończeniu Spec Ops: the Line miałem krew na rękach. W grach zawsze robię to co zrobiłbym na miejscu głównego bohatera... to jest ta immersja.

05.09.2018 21:26
1
odpowiedz
2 odpowiedzi
mago_81
17
Centurion

A u mnie wybory moralne wpisane są w to kim mój bohater jest, musi mi sie to zgadzać, bo psuje immersję. Jeśli gram w Wiedźmina, to zastanawiam się co zrobiłby Geralt - np. nigdy nie daję się wynająć jako morderca na zlecenie (książkowy Geralt nigdy na to nie pozwalał). W Dishonored zabijam bez pardonu, choć po cichu. W Hitmanie staram się dotknąć tylko i wyłącznie celów. W This War of Mine kradnę nawet ze szpitala - nie mam żarcia czy leków, to nie przeżyję, wojna rządzi się swoimi prawami. W The Walking Deads zabrałem żarcie z samochodu i skróciłem cierpienia zagryzanej.

05.09.2018 22:44
😒
3
odpowiedz
kokoju
93
Handlarz z Neverwinter

Brakuje mi takiej gry jak Fable 1 gdzie naprawdę można było poczuć się że jest się jakąś zdegenerowaną jednostką i było to widać w samym wyglądzie postaci

Co prawda w RPG'ach zawsze wszelkie questy przyjmuję i raczej nie zabijam bezimiennych NPC'ów dla expa, ale w takim Neverwinter Nights 1 uwielbiałem zastraszać mieszkańców i wieśniaków w dialogach by oddali resztkę swojego złota, a po wykonywaniu misji jeżeli nie miałem odpowiednich punktów perswazji to wprost im groziłem. No i jeżeli wykonując zadanie byłą opcja by cel misji zabić zamiast go wyleczyć (jak misja z Duchem Kniei w II Akcie) to też z tego korzystałem.
Oczywiście na jeszcze wyższy poziom wyniósł to dodatek do NWN'a gdzie na końcu można było nawet zostać samym władcą piekieł i przekleństw Zapomnianych Krain :D

Może grałem ostatnio w za mało RPGów ale brakuje mi takich tytułów gdzie można być taką Chaotycznie Złą postacią i przejść w taki sposób grę nie blokując sobie 50% questów bo zleceniodawca nie żyje

05.09.2018 22:56
👎
odpowiedz
2 odpowiedzi
Naati
28
Legionista

Ten artykuł to jeden wielki bełkot. Ktoś tu się bawi w filozofa. Szkoda, że na łamach serwisu dla graczy. Następnym razem takie coś lepiej publikować na filozofuj.eu. Tragedia.

06.09.2018 02:45
3
odpowiedz
2 odpowiedzi
yadin
102
Legend

Wybór pomiędzy dobrem złem nie jest przecież trudny. Gorzej, gdy gra oferuje wybór pomiędzy jednym mniejszym złem, a drugim mniejszym złem. Tak było w "Wiedźminie 3". Natomiast przeraziłem się, gdy zobaczyłem na YouTube, co ludzie potrafią robić w grach z otwartym światem. Wielu dla jaj po prostu robi grandy, burdy, niszczy i morduje. Tak jest w "Grand Theft Auto V". Dlatego nawet po głównej faule w "Red Dead Redemtpion" ciągle była aktywny system wyborów moralnych. Jeśli ktoś był zły, nie pomagała, zabijał, jego moralne i opinia o nim spadały. Fajnie by było, gdyby tego typu gry faktycznie oferowały poważniejsze konsekwencje dla złych wyborów.

06.09.2018 06:25
odpowiedz
Matysiak G
128
bozon Higgsa

Generalnie w grach, które dają taką opcję jestem raczej dobry. Po pierwsze dlatego, że bycie opryskliwym bucem rzadko brzmi jak opłacalna opcja, a po drugie bycie złym sprowadza się właśnie do bycia opryskliwym bucem. Nie ma w zasadzie gier, które pozwalają palić, gwałcić i mordować, więzić ludzi i zmuszać ich do posłuszeństwa i zostać głównym złym. Zwykle są to wybory typu "zalazł mi za skórę, ale wspaniałomyślnie mogę darować mu życie lub nie".

Systemy moralności w RPG są zbudowane tak, że opłaca się być obrzydliwie dobrym, albo zepsutym do szpiku kości. I mnie to drażni, bo nie ma nic wspólnego z imersją. W takim Mass Effect nie opłaca się być niekonsekwentnym, bo żeby uratować Wrexa, czy pogodzić Tali i Legiona trzeba mieć wysoki poziom paragona/renegata. Kompletnie mnie nie przekonuje sytuacja, w której ratuję pół kosmosu, ale nie mogę zrobić komuś solidnego OPR, bo brakuje mi "punktów dobra/zła". Nie wspominając o zwykłej dwulicowości, gdzie udaję dobrego, by zdobyć zaufanie ludzi i potem wyciąć im jakieś świństwo. Gra nie wie, że moje dobre uczynki to manipulacja i będzie je nagradzać dobrą reputacją.

Właśnie na zaufaniu to się powinno opierać. Postacie powinny mieć swoje poglądy na temat zachowań bohatera i od tego powinno zależeć jak się zachowają.

post wyedytowany przez Matysiak G 2018-09-06 06:48:20
06.09.2018 07:01
3
odpowiedz
1 odpowiedź
elathir
38
Generał

Głównym problemem z odgrywaniem złych postaci w grach jest to, że w bardzo nielicznych grach takie ścieżki są dobrze napisane. Zazwyczaj cierpią na dwie przypadłości:
1) jesteśmy w sumie bohaterem tylko bucowatym, poza byciem opryskliwym różnic nie ma
2) jesteśmy totalny psycholem, który by podążać złą ścieżką musi wręcz mordować przyjaciół i podejmować dziwne nielogiczne decyzje, często nieopłacalne. Ale złe.

Złe przejścia gier zazwyczaj zostawiam sobie na drugie podejście, ale niestety niewiele jest gier gdzie są one dobrze zaprojektowane. Poza serią KOTOR do głowy przychodzi mi chyba tylko Arcanum, drugi Fallout i kilka gier gdzie w praktyce mieliśmy tylko złą ścieżkę (seria GTA, Dungeon Kepery i ich następcy itd.). Ogólnie za dużo tego nie ma.

W sumie smutnym jest też to, że tak mało gier promuje bycie neutralnym, po prostu ludzkim, czasem agresywnym i egoistycznym, innym razem altruistą w srebrnej zbroi.

06.09.2018 07:13
odpowiedz
Wielki Gracz od 2000 roku
117
El Kwako

Albo przegapiłem, albo nikt nie wspomniał o serii Metro. Tam był ciekawy system moralności, chyba dlatego że taki najbardziej rzeczywisty. Chcesz przeżyć? No pewnie. Ale czy to oznacza, że musisz jednocześnie zabić wszystko i wszystkich? Albo olać biedaka na stacji proszącego o pomoc.

06.09.2018 08:44
😈
odpowiedz
GanderPL
7
Legionista

Gdybym grał w F3 - "Wysadziłbyś Megaton z Fallouta 3 w powietrze?" - tak, bo lubię oglądać grzybki atomowe w grach. Nie myślę wtedy "Tyle ludzi zginęło" - bo tam nie ma ludzi, to jest gra.

06.09.2018 09:48
odpowiedz
1 odpowiedź
Świerszczyk
2
Junior

@Ogmo (Adam Bełda)
Poruszyłeś ciekawy temat i widać, że włożyłeś mnóstwo pracy. Niestety pod względem stylu bliżej mu do grafomani niż lekkiego pióra. Ciężko się czytało.

06.09.2018 10:56
2
odpowiedz
3 odpowiedzi
Eluveitien
45
Pretorianin

Bardzo ciekawy tekst, czytało się fajnie i oby takich więcej. Chciałabym dostać odpowiedź od autora tekstu, ale zapewne zatonę gdzieś w oceanie komentarzy xD Osobiście ja zawsze staram się postępować zgodnie z własnym sumieniem. Co się czasem okazuje w niektórych grach jak Life is Strange i innych podobnych, myślisz, że robisz dobrze a skutki Twoich decyzji mogą okazać się katastrofą i wtedy dopiero pojawia się żal i przemyślenia.
Wspomnę też o grach multiplayer, a dokładniej MMORPG, gdzie mamy otwarty świat i wolny wybór co do tego, co mozemy robić. Dajmy w takiej grze pvp. Ludzie pomimo różnorakich kar za zabójstwa innych graczy i tak się w tym lubują. Czasami widząc innego gracza, próbowałam się dogadać i zanim wystukałam "Hi" na klawiaturze, już miałam wbity miecz lub strzałę w głowie. Ludzie, którzy wybiorą rozmowe zamiast natychmiastowego rzucenia się na Ciebie z bronią od tak, to na prawdę rzadkość. Też nie wiem jakim cudem GTA Online jest takie popularne, bo wejście na server oznacza dla innych graczy, że pojawiło się żywe mięso do zabicia. Nie grałam w to dłużej niż kilka minut, bo nawet nie zdąrzyłam mrugnąć okiem a już z pobliskich okolic zjeżdżała się chmara graczy, tylko po to, żeby mnie zabić.
I na to bym chciała dostać jakąś odpowiedź. Jak to jest, że staramy się podejmować decyzje dobre według naszego sumienia, ale jednak większość ludzi w grach MMORPG obiera ścieżkę zabójcy mimo znikomych korzyści?
A! I nigdy nie usuwałam drabinek i mocno ubolewałam na śmiercią mojego sima! Może dlatego, że grałam w to jak w rpg. Taka postać miała rozwijać się, dążyć do perfekcji i mieć udane (singlowe xd) życie. Żal mi nawet zabić głupiego lisa w MMO, no bo co on zawinił? Niech żyje jak najdłużej swoim pikselowym życiem <3

06.09.2018 12:05
odpowiedz
Eliach
22
Legionista

Zdecydowanie za dużo patosu w tym artykule.

06.09.2018 18:42
2
odpowiedz
plumbergus
8
Legionista

- Zło to zło, Stregoborze - rzekł poważnie wiedźmin wstając. - Mniejsze, większe, średnie, wszystko jedno, proporcje są umowne a granice zatarte. Nie jestem świątobliwym pustelnikiem, nie samo dobro czyniłem w życiu. Ale jeżeli mam wybierać pomiędzy jednym złem a drugim, to wolę nie wybierać wcale.

07.09.2018 11:49
odpowiedz
Shiropi
9
Chorąży

@Zircon chyba już oficjalnie mówi się o 4 części : ]

10.09.2018 13:48
odpowiedz
geohound
65
Konsul

A ja tam nie potrafię, zwyczajnie nie umiem w grach być zły. Boję się konsekwencji i to tak całkowicie irracjonalnie - a że za karę gdzieś mi nie otworzą drzwi, a że jakiegoś itema nie dostanę, a że ktoś mi potem nie pomoże albo sobie zablokuję ciekawą ścieżkę. Czy to KOTOR czy nawet gra, która nie ma tak oczywistego systemu - nie umiem i tyle.

EDIT: Chyba dlatego tak się wynudziłem GTA 5 i odłożyłem na półkę po skończeniu fabuły, za to zagrywam się w kółko kolejnymi Emergency.

post wyedytowany przez geohound 2018-09-10 13:51:47
10.09.2018 22:10
😂
odpowiedz
anty-Ogmo
1
Junior

Przykro mi to stwierdzać, ale autor tego artykułu myli się tylu miejscach, że nawet nie muszę nawet czytać by zauważyc, że znowu nie ma racji xD. Dość rzec, że doszukiwanie się zła w grach jest porównywalne z przypisywaniem winy za 9/11 grze Microsoft Flight Simulator

12.09.2018 07:53
😈
odpowiedz
1 odpowiedź
moshpit1984
12
Legionista

Tylko zło. Misja ludobójstwa w CoD MW2 była świetna. Taka ulga po dniu w pracy. Powtarzałem ja kilka razy. Jak chodzi o wybory w grach których ewidentnie brakowało to nie pogardziłbym możliwością przyłączenia się do smoków w Skyrim i wyparcia ludzi i podobnych ras z kontynentu. Mass Effect Andromeda byłoby 10 razy lepsze gdyby dawało możliwość sabotowania misji kolonizacji Andromedy i unicestwienia ludzkości oraz innych ras które niczym szarańcza starają się rozprzestrzenić na nowy system i ogołocić go z dóbr naturalnych.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze