Netflix i Spotify świata gier
8 873 wyświetlenia
(6:05)
28 maja 2016
Muzykę słuchamy przez Spotify, filmy i seriale oglądamy na Netfliksie... a w grach mamy PS Plus, EA Access, Xbox Games with Gold. Czy to tylko początek abonamentowej rewolucji w świecie gier? Czy w przyszłości wszystkie gry będą dostępne w ramach większych pakietów usług?
Pewnie poczujecie się staro, ale od wielkiego finału przygód Geralta z Rivii minęła już okrągła dekada! Równo 10 lat temu zadebiutował dodatek Krew i Wino, zabierając nas na zasłużone, wirtualne wakacje do bajkowego Toussaint. Z tej okazji wpadliśmy do krakowskiej siedziby CD Projekt RED, by porozmawiać z Tomaszem Marchewką – jednym ze scenarzystów tego absolutnie kultowego rozszerzenia. W dzisiejszym materiale sprawdzamy przepis na sukces tej niesamowitej opowieści.
tvgry
29 maja 2026
W najnowszym materiale Łosiu i T_bone wzięli na tapet najciekawsze nowinki z głębokiego gamedevowego podziemia. Głównym bohaterem ich dyskusji stało się Battlestar Galactica: Scattered Hopes – tytuł, który według nich mistrzowsko łączy elementy roguelike’a, tower defense oraz strategii menedżerskiej. Gra idealnie oddaje mroczny, ciężki i mocno zmilitaryzowany klimat kultowego serialu z 2004 roku. W trakcie audycji Łosiu i T_bone rzucili światło na kilka kluczowych mechanik, w tym twarde zarządzanie zasobami, dbanie o lojalność załogi i w końcu polowanie na Cylonów, czyli detektywistyczna robota w poszukiwaniu ukrytych tosterów... Po ucieczce przed Cylonami przyszedł czas na zmianę klimatu. Łosiu i T_bone podzielili się wrażeniami z Running Train – japońskiego symulatora pociągów napędzanego przez Unreal Engine 5, który od strony wizualnej po prostu rzuca na kolana. W luźnej rozmowie przewinęły się też inne obiecujące projekty indie, takie jak Subway Service Driver oraz Pitman Panic. Przy tej okazji chłopaki przesłali globalne „chapeau bas” w kierunku czeskich deweloperów, zauważając, że tamtejsze studia mają talent do dostarczania wyjątkowych produkcji.
tvgry
8 czerwca 2026
Zapnijcie pasy i odpalajcie nitro, bo zabieramy Was w nostalgiczną podróż po jednej z najstarszych i najważniejszych serii wyścigowych w historii gier wideo! W dzisiejszym materiale bierzemy pod lupę pierwszą połowę historii cyklu Need for Speed - od klasycznej jedynki z 1994 roku, aż po mocno krytykowanego Undercovera z 2008. Przypominamy, jak to się stało, że symulator tworzony we współpracy z magazynem motoryzacyjnym ewoluował w królestwo neonów, szerokiego tuningu i nielegalnych wyścigów.
tvgry
29 maja 2026
Powrót do Górniczej Doliny to dla wielu polskich graczy jak powrót do domu. W dzisiejszym materiale na tapet bierzemy wersję preview i sprawdzamy, czy remake zachował ducha kultowego RPGa. Zastanowimy się, czy kultowe drewno da się w ogóle dobrze oszlifować.
tvgry
19 maja 2026
Batman to ikona popkultury, która doczekała się już kilku gier w klockowym uniwersum. LEGO Batman: Dziedzictwo Mrocznego Rycerza zapowiadane było jako ta ostateczna, najbardziej kompletna i filmowa przygoda Gacka. W dzisiejszym materiale sprawdzamy, czy TT Games sprostało wyzwaniu! Bierzemy pod lupę grę, która świetnie żongluje estetykami – od kiczowatych lat 90., przez mroki Tima Burtona, aż po brutalniejsze (choć wciąż klockowe) nawiązania do Arkham Asylum i blockbusterów Nolana.
tvgry
26 maja 2026
Kiedy wydawało się, że Playground Games osiągnęło mistrzostwo w tworzeniu piaskownic dla automaniaków, na rynku ląduje Forza Horizon 6. Z jednej strony zabiera nas do wspaniałej, klimatycznej i przepastnej Japonii, a z drugiej – pozostawia spory niedosyt.
tvgry
19 maja 2026
Przez lata Ubisoft kompletnie nie wiedział, co zrobić z marką Heroes of Might and Magic, wygląda jednak na to, że Olden Era to w końcu powrót, na który czekaliśmy dwie dekady. W dzisiejszym materiale sprawdzamy „trójkę na sterydach”, która zamiast wymyślać koło na nowo, sensownie rozwija kultowe mechaniki i porzuca przekombinowane rozwiązania z poprzednich części. Deweloperzy ze studia Unfrozen wyciągnęli to, co najlepsze z trójki i piątki oraz dorzucili coś od siebie, ale czy to wystarczyło, żeby stworzyć najlepszą odsłonę serii od 20 lat?
tvgry
13 maja 2026
Kiedy wydawało się, że James Bond na dobre zniknął z ekranów naszych monitorów, wkraczają Duńczycy z IO Interactive i robią istne trzęsienie ziemi! W dzisiejszym materiale na tapet wjeżdża 007: First Light – produkcja, która pokazuje nam zupełnie nieznaną twarz młodego Agenta 007 u progu kariery w MI6.
tvgry
9 czerwca 2026
W dzisiejszym materiale cofamy się do 2013 roku, by wziąć na warsztat oryginalną historię Edwarda Kenwaya i sprawdzić, co sprawiło, że gracze aż tak pokochali karaibskie wojaże na pokładzie Kawki. Opowiemy, jak z zaledwie dwugodzinnego dodatku do „trójki” narodził się jeden z największych hitów w historii Ubisoftu - Assassin's Creed IV: Black Flag. Przeanalizujemy świetnie napisaną przemianę porywczego oportunisty w dojrzałego bohatera i sprawdzimy, jak po latach broni się genialna mechanika żeglugi oraz kultowe szanty. Zastanowimy się też nad ograniczeniami pierwowzoru, misjami ze śledzeniem i wreszcie spróbujemy odpowiedzieć na pytanie: czy nadchodzący remake na silniku Anvil, zatytułowany Resynced, jest nam w ogóle potrzebny?
tvgry
13 maja 2026
Tym razem dwa Pecetowe Dziady, czyli T_bone i Łosiu rozmawiają o swoich wrażeniach z grania w S.T.A.L.K.E.R. 2: Serce Czarnobyla, Road to Vostok oraz Gray Zone Warfare.
tvgry
30 kwietnia 2026
Origin Access to fajny pomysł dla tych, którzy mają mnóstwo czasu na granie i na pewno wiele osób jest z niego zadowolonych!
Takie usługi mogą być dobre dla takich zawodowych, eksperckich gejmerów, co mają zaliczone setki tytułów, mają najnowsze konsole, gry i inne sprzęty związane z elektroniką, posiadają wiele czasu, żeby w miesiąc przejść dużo gier.
Jednak druga część ludzi to osoby pracujące, kolekcjonerzy pudełek, ludzie, co lubią grać raz na jakiś czas, osoby lubiące grać w to samo i niechcące rozstać się ze swoją sztuką. Dla tej części grona graczy granie zamieni się bardziej w obowiązek i stracą urok i wiele tradycji grania.
Ja należę do osób co wolą kupić grę na zawsze w pudełku. I na szczęście nie będzie te "drugie grono" ignorowane, bo z kupnem pudełka wiążą się dodatkowe koszty, więc zysk dla twórców i raczej z tego nie zrezygnują, bo będzie takich osób wiele, co kupi to w taki sposób.
Tak też abonament w graniu nie jest złym pomysłem, ale to będzie korzyścią dla chyba jednak mniejszej grupy odbiorców. Pewnie coś takiego za ileś lat się pojawi, ale nie wyprze to "zwyczajnego kupowania".
Ja osobiście jestem za taką subskrypcją. Co do presji czasu to zakładając, że grasz tylko w kampanie solowe i masz czas tylko na takie Call of Duty na tydzień czyli jakieś 6-8h grania to i tak płacąc za miesiąc np 30zł wychodzi Ci to taniej niż jak miałbyś kupować same Call of Duty. Załóżmy że masz 6h w tyg na granie. W miesiącu są to 24h. Średnia długość gry Wiedźmin 3 to: 88h 28min ( [ link zabroniony ] ). W takim wypadku przejście Wieśka zajmuje niecałe 4 miesiące. Załóżmy że kosztuje to te 30zł wychodzi że płacisz 120zl za całego wieśka czyli mniej niż kosztował on na premierę. Trochę gdybania, ale reasumując.. taka opcja jest spoko nawet dla ludzi którzy mają mniej czasu na granie ale pod pewnymi warunkami:
a) Subskrypcja nie może być zbyt droga
b) Biblioteka gier musi być obszerna żeby każdy mógł znaleźć coś dla siebie ( jest jeszcze opcja ze taki abonament mógłby zawierać tylko część takiej biblioteki np. same strategie )
c) Oczywiście szybki i mało problemowy dostęp do każdej dostępnej w subskrypcji gry.
Jeśli abonament spełnia te 3 warunki to ja jestem kupiony. Co do minusów takiej opcji to już chyba indywidualna sprawa.
@Hublin To Battlefield Hardline
https://www.youtube.com/watch?v=UExx4knbBEU&index=4&list=PLs1-UdHIwbo7zhJzMTJQM0Bsy6ee1SyR2#t=47s
Co to za gra z 1:30
Wygląda na fajną i chciałbym zagrać, a nie wiem jak się nazywa
Zdaje się, że Battlefield Hardline.
@jasiu333 Ale numer !!! :) Odpowiedzieliśmy mu w tym samym czasie. 22:56 :)
Origin Access to świetna sprawa. 15 zł to śmieszna cena za te gry, które są dostępne. Nie musimy grać we wszystko, ale opłaca się i tak kupić abonament i przejść 2 czy 3 gry niż kupić osobno poza abonamentem.Szkoda tylko,że wszystko z Origin Access mam już zakupione..Ciekawa opcja, ale nie dla wszystkich.Presja czasu i brak czasu to główne wady..
Ps. Czy tylko mnie zirytowało ,, Plejstejszyn plass plasss" Plassssss...boże.. xD
Odbiegając trochę od tematu - w świecie motoryzacji podchodzą do tego bardziej wyrafinowanie :) Po prostu do każdej z części, przynajmniej do tych dla których taka operacja jest możliwa, montuje się chip, którego "unikalny numer" zapisany jest w samochodowym komputerze.
- Ma to uniemożliwić naprawę auta poza oficjalnym serwisem - tylko on może "wpisać" nową część do komputera.
- Uniemożliwić handel częściami zamiennymi - nawet taki sam podzespół, z takiego samego modelu, nie będzie poprawnie rozpoznany przez jednostkę centralną.
- Wymusić obowiązkowe wizyty w serwisie - w niektórych chipach zapisana jest określona ilość uruchomień :)
Ale patrząc na sprawy szerzej, trzeba pamiętać, że korporacje mają do dyspozycji prawie nieograniczone zasoby ludzkie i finansowe, są całkowicie odhumanizowane, w sposób jaki dla zwykłego kowalskiego jest z reguły "nie do pojęcia", oraz, realnie patrząc, także całkowicie bezkarne. I mają tylko jeden, lekko paranoiczny cel, czyli zwiększanie zysków w "nieskończoność", nieważne jakim kosztem.
Jeżeli dążą do wprowadzenia abonamentu, to tylko dlatego, że przyniesie im to większe zyski i zapewni większą kontrolę, co chyba jest sprawą oczywistą.
Ktoś jeszcze pamięta, że kiedyś można było grę kupić w pudełku, przejść a potem podarować synowi sąsiadów ( mówię, rzecz jasna, o rynku PC ). Można było mieć nawet dwie kopie. Miałem chyba ze trzy pudełka z Morrowindem. Teraz kupiłem Skyrima a później jego wersję z DLC a na Steam mam tylko jedną "wypożyczoną" grę :)
Przypominam o nie tak dawnej "nagonce" na handel używanymi grami. Wiecia, to gorsze niż piractwo, pozbawia świętego sakramentu jakim jest kolejny "zysk" :)
W przypadku branży gier, która współcześnie może się równać z przemysłem filmowym, cała growa otoczka medialna, portale, youtuberzy, czasopisma o grach itd., związana jest z wydawcami jednym krwiobiegiem, którym są ... ;)
Więc jak będzie, łatwo się domyśleć.
Dobrze, że jestem już taki lekko leciwy, chociaż oglądając kiedyś, w sumie mało śmieszny, film pod tytułem "Idiokracja" myślałem naiwnie, że takich czasów nie doczekam.
Próbują też zrobić tak, by klient nie miał prawa niczego dotknąc / zmodyfikowac w samochodzie. Ludzie, którzy temu przyklaskują, nawet nie zdają sobie sprawy co czynią.
@Ryszawy
Ależ z samochodami już próbują. Na razie po dobroci, większość dużych marek wprowadza leasingi/kredyty z wymianą auta po 3 latach będące de facto wiecznym wypożyczeniem. Tylko czekać kiedy ta forma płatności okaże się "tak popularna" że z innych zrezygnują...
Dzięki za link kawałek wpada w ucho klimaty new retro :) coś jak lazerhawk :)
https://www.youtube.com/watch?v=6U_jGRRzUyI Nie skojarzyłem że to hotline miami :) Masz zobacz ten klip jest świetny nawiązuje do HM :)
Również proszę o tytuł muzyki. A materiał spoko.
Co to za kawałek przygrywa w tle na końcu filmiku nie jest podany tytuł nic dosłownie a wpada w ucho czy można prosić o wykonawcę i tytuł ?
artykol dos ogulnikowy niepodajacy iz w origin akces wiekszosc tytulow multi jest tak sformuowana zeby trzeba bylo itak kupic orginal bo daja czysta podstawke
origin akces do produkcji solo ok
origin akces do produkcji multi zabrdzo to niedziala
Ja jestem jak najbardziej za tego typu usługą. Wiadomo, że ktoś może zawsze powiedzieć, że to pozorna oszczędność pieniędzy, ale powiedzmy sobie szczerze, jak mogę wydać 15zł w miesiącu i mieć dostęp do większej ilości gier niż bym kupił w ciągu roku w pudełkach to wolę mieć taką możliwość. Jest tylko jeden minus - taka usługa ucięła by kompletnie możliwość gry offline. A gry ze split screenem? Jadę do brata do domu z Xboxem, chcemy pograć w Black Ops 3 a tu klapa bo mam je zakupione w abonamencie i nie mam do niego dostępu w miejscu gdzie konsola nie jest podłączona do sieci. Obawiam się jednak, że jest to nieznaczny minus, na który masa osób machnie ręką. Mimo wszystko wydaje mi się, że gry w pudełkach wychodzić będą zawsze, bo tak było, jest i będzie, ale aplikacje, które umożliwiałyby granie w gry za bezcen byłyby świetną opcją :)
Ja akurat jestem zwolennikiem takiej wypożyczalni gier w stylu Netflixa. To Original Access imo fajny pomysł. W cenie jednej gry mamy ich kilka, kilkanaście. A jak sie to rozwinie i bedzie jed s opłata za wszystkie produkcje? Bedzie mozna grać w te 2-3 nowe gry miesięcznie w odpowiedniej cenie. Czekam jeszcze na likwidacje własnych kompów i granie w streamowanie przez net bez opóźnień i z super detalami :)
Brawo Ryszawy!
Tutaj potrzebne są rozwiązania prawne. Ustawodawcy powinni znaczaco zwiększyć prawa konsumenta!
- obowiązkowe dema!
- prawa do wypożyczania gier,
- odpowiedzialność wydawcy za błędnie działającą grę (doft), lub parametry / opisy niezgodne z rzeczywistą zawartością!
- reklamację!
- święte prawo do pożyczenia gry/programu i udostępnieniu komu się żywnie podoba.
Tutaj nie ma sensu liczyć na to, że rynek sam coś zrobi. Twierdzenie, że klienci rzadzą rynkiem poprze portfel jest skrajnie naiwne. Rządzą koporacje, które lobbuje różnego rodzaju zmiany prawne lub ich brak. A portfelem kupujesz dokładnie to co Ci dają.
A co do samochodów, Ryszawy: nie trzeba już używac do tego wyobraźni. Oni też próbują już powoli lobbowac takie zmiany. Abyś nie mógł NIC ruszyć w samochodzie, bo auto ma byc dziełem nienaruszalnym i licencjonwowanym jak "utwór". Czyli: wykręcisz jedną śrubkę = niezgodne z prawem.
Korporacje wypowiedziały już dawno temu klientom i zasadom wolnego rynku wojnę. A ustawodawcy śpią, zamiast bronić obywateli.
Znaczy uważasz, że jeśli wypożyczanie gier zamiast kupowania stanie się normą, to dlatego, że korpo zlobbowała ustawodawcę by tego nie zakazał/nie ograniczał, a nie dlatego, że ludzie może tak wolą? Że ludzie wcale tak nie wolą, ale nie będą mieć innej możliwości, bo zmowa korporacji lub monopol jednej? Cóż. Nawet wówczas ludzie mają wybór. Nadal to oni dysponują swoim portfelem. Mogą nie grać w gry rozprowadzane na takich zasadach w tym nie grać w ogóle. Korporacje chcą maksymalizować zysk. Wydawcy będą preferować model wypożyczeń tylko wówczas, gdy to się przełoży na lepszy zysk. Ten zysk pochodzi z portfela klienta. Póki tak jest - rządzi klient swoim portfelem. Tymczasem najprawdopodobniej, choć jedna z form może dominować, to będzie i opcja kupna i wypożyczenia i pudełka też pewnie nie znikną, jak długo mają swoich nabywców. Żaden lobbing, żaden ustawodawca nie ma tu nic do rzeczy póki nie finansuje się korporacji z podatków lub próbuje się prawnie zmuszać do zakupu lub danej jego formy.
To jest zresztą ogólnie ciekawa sprawa - porównanie towaru materialnego i "zbudowanego" z informacji. Analogia zachodziłaby, gdyby każdy mógł kopiować samochody "z powietrza" równie łatwo, jak soft. Analogii tu nie ma i stąd całe te hocki-klocki z ustaleniem, co jest własnością a co kradzieżą. Inna jest natura produktu a prawo, jak zawsze, nie nadąża.
Ja tylko mam nadzieję, że gdzieś między absolutną, utopijną ufnością w rękę rynku a takąż ufnością w rękę władzy istnieje jakieś w miarę tolerowalne optimum.
Zastanawiam się, jak brzmią zasady wolnego rynku i czemu rynek miałby ich przestrzegać, skoro niby wolny. Twierdzi się, że naturą rynków prawdziwie wolnych jest ciążenie ku monopolom garstki potężnych - korporacji. Jeśli tak - to wolny rynek generuje korporacje, a stan tzw. "zdrowej konkurencji" trzeba utrzymywać sztucznie prawem antymonopolowym, zniewalając tym samym rynek wbrew jego naturalnym trendom. Broniąc wolności rynku broni się korporacji. Interwencjonizm i centralne sterowanie generuje z kolei bidę z nędzą, galopującą inflację i ogólny upadek, bo tak się kończy lekkomyślne manipulowanie czymś, czego się nie rozumie. Tak, że do wyboru, do koloru.
Rynek to ciekawe zjawisko. Jeśli ustawodawca zacznie zbyt zapamiętale "bronić konsumenta" i w tym przesadzi, przysługa będzie to niedźwiedzia. Jeśli tworzenie gier przestanie się opłacać, jeśli wydawca na każdym kroku będzie się potykał o prawa konsumenta, gry komercyjne nie będą tworzone. Z rozwagą trzeba.
Zbyt lagodnie, nie ma sie co smyrac po jajkach, czas wystosowac prawdziwe zadania!
-kazda gra obowiazkowo musi zawierac minimum 20h czystego gameplayu.
-kazda gra musi byc przetlumaczona, a jednym z aktorow obowiazkowo musi byc policjant z rodziny zastepczej.
-dozywotnie prawo do zwrotu gry
-natychmiastowy zwrot pieniedzy + 100zl za straty moralne + listowne przeprosiny jesli jakas produkcja zawiera buga.
-jesli juz wykupie abonament np. na Steam za 20zl, to kazda gre jaka wyjdzie na ta platforme maja mi przyslac do domu na plycie wraz z 3 kopiami zapasowymi i autografami wszystkich tworcow do 3 pokolenia wstecz.
Koniec z poblazaniem. Wyjdzmy wszyscy na ulice, niech nas uslysza. REWOLUCJA!
Kiss -> Widzę, że do ironizowania to jesteś pierwszy. Ale domyślam się, że nie bardzo chce CI się pochylić nad problemem. Obecnie w dziedzinie softu i gier, z klientem robi się co się chce. Nie ma praktycznie żadnej odpowiedzialności, żadnej gwarancji, nic.
Tak jak w innych branżach, pewne podstawowe prawa musiały zostać zagwarantowane prawnie (bo firmy zawsze z automatu będą maksymalizować zyski grając nieuczciwie) - tak i w tej trzeba. Po prostu to najzwyklejsza na świecie konsekwencja pewnego stanu rzeczy.
Wprowadzenie dem gier ustawą, dobry żart.
Jak juz zakonczysz edukacje i zaczniesz sprzedawac swoje uslugi, czy tez jakies produkty, to wejdź w ten watek, przeczytaj jakie zes wypisywal pierdy i spobuj je przenieść na swoja branze. Powodzenia.
W sumie możesz już teraz je odnieść hipotetycznie do wymyślonego zawodu. np. fryzjer i obowiązkowe dema brzmi ciekawie:)
Fajna sprawa z tym abonamentem.
Widzę, że wszyscy już przywykli do faktu, że oprogramowanie to specjalny rodzaj produktu, którego nie można nabyć na własność, można tylko wypożyczyć.
Brawo, klaszczcie tak dalej. Wszystkie korpo marzą o takich klientach. Dożywotni płatnicy abonamentów, mamieni iluzją wygody, bez praw do czegokolwiek :)
Na razie ta infekcja najbardziej widoczna jest na PC, ale to tylko kwestia czasu, kiedy konsole zrezygnują z czytników a gry będą dostępne tylko jako usługa sieciowa.
Zaczęło się od Steama, który został "wypożyczalnią" gier, i korporacje zobaczyły że to dobre :) Teraz Adobe i Autodesk nie sprzedają już swojego oprogramowania, oni je tylko "wypożyczają" w cenie abonamentu.
Oczami wyobraźni widzę, jak garniturowcy w zarządach korporacji produkujących samochody, głowią się nad wyprodukowaniem auta, które da się tylko wypożyczyć.
Potem to już tylko: "Możesz oddychać ile chcesz, za niewielką, comiesięczną opłatę" :)
Ryszawy, Dziękuję za tego posta.
Jednak są jeszcze ludzie którzy potrafią widzieć szerzej i dalej niż okolice własnego fotela.
Mam nadzieję, że kiedy gracze w końcu będą musieli zapłacić za możliwość odblokowania kajdanek (które sami "wypożyczyli") którymi są przypięci do krzesła, to coś zacznie im tam pukać we łbie.
Oczywiście mamy wolny rynek i nikt nikogo nie zmusza do zakupu ("wypożyczenia") czegokolwiek, więc tylko świadoma decyzja o niekupowaniu produktu może cokolwiek nauczyć branżę gier lub (jak piszesz) w przyszłości producentów wszelakich dóbr.
Jeśli będziemy płacić za wszystko co się nam podsuwa, to scenariusz przez Ciebie nakreślony jest tylko kwestią czasu.
Zresztą w Polsce, już mamy "prekursorów" takiego rozwiązania, a mianowicie nowy rząd Prawa i Sprawiedliwości, chce wprowadzić OBOWIĄZKOWĄ opłatę audio-wizualną (ustawa jest już w sejmie), czyli wszyscy mamy płacić za niezamawianą usługę.
Swoją drogą jak głupim trzeba być, żeby na tzw. ustawie medialnej, czyli goownie którego żaden rząd nie tykał (i słusznie), pośliznąć się już nie wstać, bo coś mi się wydaje, że jeśli ta ustawa wejdzie, to koniec tej partii będzie będzie definitywny.
Jeśli czyta to ktoś z PiS-u, to zastanówcie się państwo, czy warto umierać dla telewizora.
Ja pamiętam jeszcze czasy kiedy fakt, że gra pudełkowa zawierała w rzeczywistości tylko klucz do Steama był minusem w recenzji. Teraz to norma.
Jeśli będziemy płacić za wszystko co się nam podsuwa, to scenariusz przez Ciebie nakreślony jest tylko kwestią czasu.
Tak działa wolny rynek, jak i demokracja, tu głosuje się portfelem, wygrywa większość, kształtując generalne trendy, mniejszość dostaje figę, acz tu akurat nie do końca - i nisze bywają z zyskiem zagospodarowywane jeśli wystarczająco liczne. Dlatego nie ma co histeryzować. Kto płaci za wszystko, co się mu podsuwa? Jeśli ludzie faktycznie chcą/zechcą za coś płacić, to znaczy, że w ich mniemaniu jest to tego warte. Owszem, tym mniemaniem skutecznie manipuluje się, ale istnieją granice. Skoro wolą patrzeć na gry jak na świadczoną usługę za iks, nie trwale nabywalny towar za większe iks, to tak będzie. I ludzie będą w większości zadowoleni, może "niesłusznie", ale jednak. Sami tu sobie fundujemy los.
OBOWIĄZKOWĄ opłatę audio-wizualną
To jak z wieloma sprawami, które uchodzą za użyteczność publiczną. Wszyscy się przymusowo dokładają, nie wszyscy korzystają. Tyle, że to konkretnie się łatwo może okazać bezużytecznością publiczną. I to jest ewentualna płaszczyzna do krytyki, argumenty w rodzaju "nie korzystam a płacę" są chybione bo jak wyżej. Zwłaszcza, że kwota chyba będzie mało odczuwalna.
Kwestia obowiązkowej opłaty audio-wizualnej.
<Rydygier> napisał/a:
"To jak z wieloma sprawami, które uchodzą za użyteczność publiczną. Wszyscy się przymusowo dokładają, nie wszyscy korzystają. "
To nie jest to samo.
Nie mam najmniejszych kłopotów z płaceniem podatków (czy ZUS-ów) które przecież idą na wojsko, służbę zdrowia, edukację, policję itd. itp. rzeczy które są NIEZBĘDNE do funkcjonowania państwa, a z których być może nigdy nie skorzystam lub skorzystałem w bardzo niewielkim stopniu pomijając przymusową przecież edukację :)
Natomiast konia z rzędem temu, kto uzasadni potrzebę płacenia osobnego podatku na publiczną TV (radio) która gdyby nagle zniknęła, to mało kto zauważyłby ich brak, a ponadto istnienie mediów publicznych nie jest w żadnym stopniu konieczne do funkcjonowania państwa, szczególnie w dobie Internetu.
Uważam (i nie tylko ja) , że publiczne media, jeśli mają w ogóle istnieć, to powinny być finansowane z budżetu, a najlepiej, niech sobie państwo je zakoduje i .... święty spokój, czyli ogląda/słucha ten, kto ZAMÓWIŁ usługę.
To nie jest to samo.
Toteż napisałem:
Tyle, że to konkretnie się łatwo może okazać bezużytecznością publiczną. I to jest ewentualna płaszczyzna do krytyki
Po mojemu państwo powinno minimalizując koszta utrzymywać własną, ogólnokrajową infrastrukturę nadawczą na użytek sytuacji wyjątkowych i bezpośredniej komunikacji władza-obywatele (orędzia itp) oraz utrzymywać archiwizację dorobku kulturowego z ogólnospołecznym dostępem via internet. Tyle za podatki (nie za jakieś osobne abonamenty) moim zdaniem. Czy podatki powinny iść również na generowanie kultury - hm... Na pełnoprawne publiczne media kopiujące media komercyjne z doczepioną etykietką "misyjności" - nie. Bo to nie działa, cała ta "misyjność".
<Rydygier> napisał/a:
"Po mojemu państwo powinno minimalizując koszta utrzymywać własną, ogólnokrajową infrastrukturę nadawczą na użytek sytuacji wyjątkowych i bezpośredniej komunikacji władza-obywatele (orędzia itp) oraz utrzymywać archiwizację dorobku kulturowego z ogólnospołecznym dostępem via internet. Tyle za podatki (nie za jakieś osobne abonamenty) moim zdaniem. Czy podatki powinny iść również na generowanie kultury - hm... Na pełnoprawne publiczne media kopiujące media komercyjne z doczepioną etykietką "misyjności" - nie. Bo to nie działa, cała ta "misyjność". "
Przepraszam, że cytuję tak obszernie, ale ..... DOKŁADNIE TAK to powinno wyglądać jak opisałeś.
Swoją drogą miło spotkać tu kogoś, kto jeszcze nie zapomniał co to jest logiczne myślenie i jaka szkoda, że brakuje tego w sejmowych ławach.
Pozdrawiam serdecznie i życzę udanej niedzieli.
Kawałek w tle mega: moon-dust ze soundtracka hotline 2. A wracając do tematu to ja nie korzystam i chyba nigdy nie będę korzystać bo w gry gram albo 60 + godzin na które opłaca się kupić albo max 2h jeśli gra nie jest dla mnie.
Na dystrybucję cyfrową jeszcze jakoś się nawróciłem z pudełkowego konserwatyzmu, bo mogę mieć szybciej i łatwiej to, za co zapłaciłem (też szybciej i łatwiej teraz, niż kiedyś - ten aspekt sobie chwalę). Sprzedawaniem swoich "używek" i tak się nie parałem a zjawisko pożyczania gier od znajomych to już tylko odległe wspomnienie. Ale wypożyczanie gier? Przypuszczam, że wątpię. Z wymienionych powodów, zwłaszcza tym o podświadomym pośpiechu. Pomimo tego, że faktycznie, coraz trudniej o grę, do której chciałbym wracać (przyczyny nie leżą po stronie gier tutaj, a po mojej). Pytanie, czy w ogóle warto płacić za grę jednorazowego użytku? Wciąż myślę o grach jak o czymś, co powinno służyć długo, w innym wypadku jest to porażka - finansowa dla mnie, ale przede wszystkim porażka devów. Kilka lat pracy dużego zespołu ludzi, by człowiek sobie pograł kilka godzin i zapomniał do wtóru cichego "blah. Neeext!"? Dla mnie brzmi to jak olbrzymie marnotrawstwo czasu i wysiłku ludzkiego. Niezależnie od tego, czy zwraca się im finansowo - jaką wartość ma coś o takiej dysproporcji między trudem wytworzenia a ilością i jakością dostarczonej rozrywki? Jeden z paradoksów tego rynku.
Gier nie kupujemy na „własność” - czy to w pudełku, czy to dystrybucja cyfrowa, są to jedynie „nośniki” (rzeczywiste lub wirtualne), a my korzystamy z oprogramowania na warunkach licencji (nikt na własność nie posiada danego programu, no chyba że jego twórcy/wydawcy). Jeżeli w licencji jest, że możesz użytkować dany produkt przez 365 dni (np. programy antywirusowe), to tak powinieneś zrobić. A że posiadanie gry na rzeczywistym nośniku daje możliwości złamania warunków licencji, to inna sprawa.
Co do samych abonamentów, to jest przyszłość gier - kwestia, kiedy?
Problem oczywiście w tym, że każdy wydawca będzie miał pewnie swój abonament (tak, jak dziś EA).
A ja się muszę przyczepić do twojego porównania systemu abonamentowego do systemu wypożyczeń. Ba, uznania ich nawet za tożsame. A czepiam się bo są od siebie różne i to w stopniu znacznym.
System wypożyczeń w ramach usługi oferuje ci jeden produkt, lub klucz do jednego produktu w formie elektronicznej na czas określony lub nieokreślony (w zależności od warunków umowy), płatny post factum lub z przedpłatą wraz ze wszelkimi opłatami dodatkowymi (np. eksploatacyjne i za zniszczenia, za nieoddanie w terminie) jeżeli obowiązek ten zaznaczono w umowie. System nie zapewnia stałego dostępu do usługi. Za produkt w czasie trwania umowy odpowiedzialny jest usługobiorca. Przykład: wypożyczenie auta.
Abonament z kolei w ramach usługi zapewnia określony dostęp do puli produktu ograniczonego i opłaconego z góry. System zapewnia stały dostęp do usługi i zwykle nie posiada opłat dodatkowych, a jeżeli już to nie dotyczą one eksploatacji a jedynie zniszczenie produktu. Dodatkowo abonamentem, często mylnie, nazywane są systemy karnetowe np. na siłownie. Za produkt w czasie trwania umowy odpowiedzialny jest usługodawca. Przykład: leasing samochodowy.
To jest niemożliwe, bo każdy by chciał mieć swoją usługę abonamentową. Osobno płacimy EA, Ubisoftowi, Blizzardowi, Microsoftowi, Sony itd.
Gdyby to była rzeczywiście jedna opłata i gramy we wszystko to byłoby super, ale wiadomo, że nigdy się tak nie stanie.
To racja. 15zł za Origin Access jestem w stanie dać, ale jeśli to samo wprowadzi UPlay, Microsoft na pecety, a jeszcze po drodze kupię konsolę to już gorzej. Podobałoby mi się, gdyby Steam wprowadził coś tego typu. Wybierasz kilka gier i masz je przez miesiąc. Problem tylko, że pewnie kosztowałoby to z 10€ co dla Polaka jest problematyczne jako, że własnego rynku na Steamie nie mamy.
Do tego nigdy nie dojdzie, bo to strata dla producenta, a nikt nie będzie płacić góry kasy tylko za możliwość zagrania przez miesiąc.
Gry na konsole, premierowe czasem ponad 250 pln, i co, niby by mieli teraz w abo to udostępnić? Za ile?
He, a może nagle się okaże, że jednak te gierki za 250 zeta to są z mega marżą i można za 50 dych da w abo miesięcznym?
Zwłaszcza, że na minus większości gier wypada czas ich trwania, przejdę single w 10h i nara, czyli nikt nie zapłaci więcej jak miesiąc.
@kaszanka9, nie jestem pewien, czy taki abonament to strata dla producenta.
Owszem, nie jest dla nich opłacalne, gdy pewna osoba zamiast kupować co miesiąc grę za 200zł, płaci za abonament jedynie 15zł, ale ile jest takich ludzi?
Myślę, że większość to gracze którzy kupiliby jedną, góra dwie gry danego producenta na rok (a pewnie jeśli w danym roku kupiliby więcej niż jedną grę, to w następnym już żadnej). I wtedy jest to bardziej opłacalne.
A pewnie na zachodzie, ludzie aktywują taki abonament i go nie wyłączają, nawet gdy nie mają czasu na gry, bo to tak mała kwota, że nie chce im się bawić.
Poza tym, dla każdej firmy lepsze są wpływy, które pojawiają się co miesiąc, niż raz na 1-2 lata.
15zł miesięcznie to śmieszna cena. Jeszcze nie wykupiłem abonamentu bo mam kilka gier do ogrania, ale niedługo pewnie to zmienię. Mam tylko nadzieję, że w sensownym tempie będą dodawać więcej gier.
Jestem stanowczo przeciwny temu rozwiązaniu. Dlaczego?
Po pierwsze jestem stanowczym przeciwnikiem wszelkiego typu opłatom, które uiszcza się co miesiąc - dlaczego? Ponieważ nie zamierzam płacić komuś za okres którego nigdy nie wykorzystam. Jeżeli będzie kiedyś opcja rozliczania np za godzinę - to może, hej no bo czemu mam płacić również za czas kiedy nie korzystam z danej usługi? To po prostu zdzierstwo. Dlatego nigdy nie kupiłem i nie kupie WoW'a :<
Po drugie często gry zostawiam na potem - kupie np. rok po premierze FC 3 i przejdę go kilka miesięcy później bo były inne ciekawsze gry na widoku i mogę to zrobić kiedy zechce. W przypadku abonamentu pojawia się taki przymus (w założeniu że byłby to abonament np. w Ubisoft) - zapłaciłem za ten miesiąc to musze grać w gry Ubi, a na horyzoncie np. premiera DayZ.
Po trzecie nienawidze ale naprawdę NIENAWIDZĘ jak ktoś wciska mi coś czego nie chce (Np. tak jak powiedział redaktor). Chce sam dobierać tytuły i grać w to co mi się podoba a nie to co się nie sprzedaje i dorzucą do promocji bo niby fajne. W doborze gier komputerowych jestem dość wybredny (grywam głównie w otwarte światy, sandboxy i survivale) i nie ucieszyłbym się gdybym dostał np. pakiet liniowych niskobudżetowych produkcji (nie twierdzę że są złe - tylko mnie po prostu nie bawią i nie zamierzam tracić na nie czasu).
"Rozumiem, że nigdy nie miałeś ani nie będziesz miał biletu miesięcznego na komunikację miejską ani abonamentu na basen czy siłownię (bo musiałbyś cały czas korzystać). Nie korzystasz też z telewizji na abonament."
Posiadam samochód - biletu miesięcznego nigdy nie miałem (nie opłacało się - mieszkam na wsi).
Na basen czy siłownie również się nie opłaca - za rzadko korzystam.
Telewizora nie posiadam - telewizja kłamie - wole oglądać to co chce na YT bądź cda.
Jedyne za co płace abonament to telefon (ale wszystko mam za darmo w pakiecie) i internet. I to mi wystarcza. Nie widzę potrzeby płacić komuś za to że gram. Wole kupić tytuł niż usługę dostępu do tytułów.
I co, nie przeszkadza ci że płacisz za internet nawet kiedy przy nim nie siedzisz? Nie wolałbyś modemu, przy którym płaciłbyś za faktycznie wykorzystane impulsy?
"I co, nie przeszkadza ci że płacisz za internet nawet kiedy przy nim nie siedzisz? Nie wolałbyś modemu, przy którym płaciłbyś za faktycznie wykorzystane impulsy?"
Nie ponieważ wiązało by się to z ograniczeniem ilościowym (jak dobrze pamiętam za pobrane dane). Ale większość opłat za usługi potrzebne do życia jest naliczanych w większośći za to co wykorzystasz (prąd, gaz, woda, kanalizacja etc). Chciałbym aby w przypadku gier było tak samo - to nie grzech. Wtedy miałbym świadomość że płacę tylko za to kiedy gram na nie za 90% czasu w miesiącu kiedy pracuję, nie ma mnie w domu, śpię itd.
Cóż jeśli chodzi o samo EA to już od battlefielda 3 nie kupuję od nich żadnych gier... a nie, przepraszam, dałem się w ciula zrobić z nędznym DA:I ... dlatego EA Access słabo mnie interesuje. Gdyby jednak Valve coś takiego zrobił, cóż trudno powiedzieć. Czasem jest okres gdzie zagram we wszystko co mi się nawinie, a czasem pogram niecały tydzień w jedna grę i mam nawet miesiąc przerwy, a są to gry, które przeszedłem i po 2 razy. Wniosek taki, że u mnie raczej by się to nie sprawdziło, tym bardziej że są i takie gry które przechodzę ratami po kilka miesięcy. Z drugiej jednak strony jeśli ktoś faktycznie potrafi przejść każdą grę w 2-5 dni i wie że do niej nie wróci to czego nie. Chyba najbardziej denerwowałoby mnie samo uczucie wyścigu z czasem... żeby przejść zanim skończy się abonament.
Rynek cyfrowy nie przemawia do mnie kompletnie. Jestem ekstremalnym pudełkowcem, lubię mieć na półce kolekcję, lubię też mieć możliwość sprzedaży gry gdy mi się nie spodoba i kupna taniej używanej gdy bieda w portfelu. Dlatego musiałem zaprzestać grania na pc i przesiąść się na konsole. Fakt, że nawet pudełkowa wersja gry jest przypisywana do konta Steam jest dla mnie absurdalne. Tak się wkopaliśmy, że nawet kupując grę nie jesteśmy jej właścicielem.
Zaprawdę powiadam Ci, Twój post wyraził wszystko co myśle na temat rynku cyfrowego. Istotnie, rynek cyfrowy jest w pewien sposób wygodniejszy, ale też niebezpieczniejszy! W ostatnim czasie mojemu znajomemu skradziono konto na Steamie. Nie wiem jak się to stało, ale się stało. W obecnej chwili trwają wątpliwe próby odzyskania konta poprzez ludzi ze Steama. Niemniej jednak takie sytuacje są niezwykle stresujące, tak jak przedmówca stwierdzam iż wygodniej oraz bezpieczniej gra się na konsolach, szczególne z wykorzystaniem starych dobrych płyt.
@Ja nigdy nie kupiłem PS+ dla gier więc mi to obojętne ja tylko to kupuję bo często gram multiplayer
Też rzadko wracam do gier, ale takiego jak zapłacę jakiejś tłustej korporacyjnej szmacie cokolwiek z góry. Mowy nie ma.
Abonament na Origin jest świetny tylko nie mam PC żeby go wykorzystać, osobiście też przechodzę daną grę tylko raz bo co to za przyjemność grać cały czas w to samo a przecież nawet koszt kilkumiesięcznego abonamentu jest niższy niż koszt pojedynczej gry kupionej na własność. Problem w tym. że taka forma dystrybucji może być nieopłacalna dla wydawców. Co do pudełek to też je bardzo lubię gdyż każda gra jest autonomiczna i nie jest powiązana z żadnym kontem, oczywiście mam na myśli konsole bo na PC pudełko już dawno jest w większości przypadków zbędnym plastikiem i chyba tylko istnieją dlatego, że kody do Steam/Origin dystrybuowane w pudełkach są tańsze niż bezpośredni zakup na danej platformie.Nie rozumiem narzekań osób na tego typu abonamenty przecież zawsze później można kupić na własność, a abonament traktować jako źródło gier demo. Osobiście wiele razy żałowałem zakupu a samo oglądanie Gameplayu czy przeczytanie recenzji nie da ci odpowiedzi czy gra będzie dla ciebie. Abonamentu na Playstation nie polecam bo nie dają tam, żadnych wartościowych gier. Origin ostatnio wprowadził płatności dotpay no i płatność jest w zł w porównaniu do Steam przegrywa tylko bazą gier ale jednak i tak zawszę większą sympatią darzyłem platformę EA.
Trzeba jeszcze wziąć pod uwagę usuwanie gier z uwagi na upłynięcie praw itd. Gdybym na Steamie kupił ostatnią grę z Bondem to mógłbym w nią grać do dzisiaj. Niestety, usunęli ją z listy dostępnych tytułów już 2 miesiące po premierze (wyszła w 2012 r.). Z drugiej strony, kupiłem np. Wolfensteina z 2009 r. i mogę grać w niego do dzisiaj, nawet jeśli nie jest już dostępny na Steamie. W usłudze streamowania usuwaliby dostęp raz na zawsze.
Gdyby cena była niższa, to chętnie, ale niestety, przeciętnego licealistę nie stać za bardzo na taki abonament, nawet jeśli dorabiam w wakacje na truskawkach, to i tak jestem głównie uzalezniony od zarobków rodziców. Co jest strasznie niefajne. Gdyby wynajęcie np.: miesiąca z Battlefieldem 4 kosztowało np.: 5zł, to bardzo chętnie. Wszystkie łatki, wszystkie DLC, mogę pograć kiedy mam czas, a kiedy mam miesiąc pełen sprawdzianów, pod koniec trymestru, to nie zapłacić i wrócić znowu do abonamentu w wolnym czasie. Ale 15zł to jednak za dużo.
Dwie paczki chipsów mniej, bez przesady że 15 zł to drogo przecież tyle dziennie to na śniadanie wydasz.
Wiesz, nie jem chipsów, jestem raczej fit. A drogo-niedrogo, moi rodzice ciężko pracują i mam szacunek do ich pieniędzy. Nie mogę sobie pozwolić na śniadanie za 15zł, prędzej 2 bułeczki (po 45gr) i trochę paszteciku z pomidorkiem. Myślę, że to zamknie się w 2zł. 15zł to obiad w lepszej restauracji... Ja rozumiem, że takie rzeczy kosztują, ale szkoda, że nie ma abonamentów jakichś specjalnych dla ludzi nieco biedniejszych...
Nie przesadzaj Origin Acces to prawie jak za darmo
15zł to obiad w lepszej restauracji? xD Czy ty piszesz z połowy lat 90.?
15zł to bardzo tanio. Cena jest dostosowana do polskich zarobków więc nie przesadzaj. Z resztą jeśli nawet nie stać cię na wydanie 15zł miesięcznie to co dopiero 60zł na kilkuletnią grę nie mówiąc już o 140zł na nową.
Prosze, nie nękajcie i nie śmiejcie się ze mnie... naprawdę nie mam dużo pieniędzy, a wy mnie wyszydzacie...
Dariusz Rozberk napisał/a:
".... to i tak jestem głównie uzalezniony od zarobków rodziców. Co jest strasznie niefajne."
To jest ..... bardzo, bardzo fajne.
Zapewniam, że jak już będziesz zarabiał tak jak Twoi rodzice razem wzięci (lub więcej), to zatęsknisz do tej "niefajności" .
Jeżeli nie stać Cię na abonament za 15 PLN/mc z dostępem do kilkudziesięciu stałych pozycji, lub co miesięcznej wymiany pozycji. To powiedz mi jak Ty kupujesz gry ?
No właśnie nie kupuję za często, mam może ze dwie... internet też nie stały, tylko w abonamencie z telefonem komórkowym... głównie oglądam, kiedy podepnę sie pod jakieś wi-fi i zdarza mi się marzyć o tym wieczorami, jak gram np.: w takiego Battlefielda. Mam ulubionych tuberów. Moja rodzina to ciężko pracujący, ale ubodzy ludzie, a wy się ze mnie i z nich tutaj wyśmiewacie...
Nie naśmiewamy się z ciebie, tylko nie traktujemy cię poważnie, bo robisz z siebie męczennika. Jeśli nie stać cię żeby wydać 15zł miesięcznie na swoje hobby jakim są gry, to nie skarż się na forum, tylko idź porozdawać ulotki przez 3 godziny.
@Dariusz Rozberk. Wcale się z ciebie nie naśmiewamy. Przykro mi, że twoja rodzina jest na tyle uboga i życzę ci abyś zarabiał w przyszłości na tyle, aby móc sobie pozwolić na grę, ale stwierdzam, że 15zł miesięcznie to w zupełności osiągalna cena nawet dla Polaka. Na Ukrainie czy w Rosji może faktycznie byłoby to drogo (chociaż oni mają własny rynek na Steamie gdzie płacą połowę z tego co my), ale w Polsce to serio nie tylko normalna cena, ale wręcz niska.
Popatrzyłem na historię postów i teraz nie jestem pewny, czy Dariusz Rozberk to troll czy człowiek z zaburzeniami psychicznymi. :o
Ale właśnie zaletą abonamentu będzie to, że masz taniej. 180 zł na rok wyjdzie, to tak drogo nie jest. Rozumiem, że możesz być ubogi i nic do tego nie mam, ale wtedy tym bardziej nie ma szans, że kupisz JEDNĄ grę za 100 zł, a tak za 180 zł na rok miałbyś dostęp do WIELU gier.
15 zł za obiad w lepszej restauracji??? WTF!?
Zależy od contentu. EA Access jest świetny - pamiętam, że jak go ogłosili na Xbox one, nie wierzyłem, że EA jest w stanie dać tak atrakcyjną i opłacalną ofertę.
Plus - kiedyś w zupełności wystarczył. Teraz, wydaje się, że gry są dodawane tylko, żeby zmniejszyć poczucie, że w zasadzie płacimy tylko za granie online.
XBLA gold - młodsze od plusa, więc gry też lepsze. Wszystko, co dają, było kilka lat temu w ps plusie.
Poza tym, opłacalność usług abonamentowych zależy od sposobu i częstości użytkownia. Po co komu Spotify albo Netflix, jeśli słucha tylko Pink Floyd i ogląda 2 filmy na miesiąc.
Ja jestem typowym pudełkowcem. Wszystkie gry jakie mnie interesują kupuję w pudełku chyba że ma takiej możliwości.
Ja też, ale tylko na konsolach bo w przypadku PC jest mi to obojętne bo pudełko to i tak tylko instalator lub kod Stema.
@kaszkiet47 ja tak samo nie wyobrażam sobie kupić gry w wersji cyfrowej jeśli jest pudełkowa
Jak tylko mogę biorę pudełka
Gdyby EA Access był dostępny dla PlayStation to już dawno olałbym plusa i te wieczne indyki od Kaza, #fortheplayers
Origin Access daje radę