Gra kontra film
6 088 wyświetleń
(8:46)
22 maja 2016
Filmowa premiera Assassin's Creed zbliża się wielkimi krokami. Ile jednak w filmie znajdzie się elementów z gry? Analizujemy zwiastuny oraz dostępne informacje.
Długo czekaliśmy na ten moment, ale wreszcie jest – pokaz GTA 6: Extended Look dostarczył nam potężnej dawki informacji o nadchodzącym hicie Rockstara. W dzisiejszym materiale na chłodno analizujemy wszystko, czego dowiedzieliśmy się z najnowszych materiałów wideo oraz wywiadów z deweloperami.
tvgry
29 sierpnia 2026
Ubisoft ponownie nas zaskoczył, decydując się na coś znacznie bardziej ambitnego niż tylko wydanie leniwego remastera i przygotowuje pełnoprawny remake kultowego Heroes of Might and Magic 3! Mieliśmy okazję zagrać w ten tytuł przed nadchodzącymi targami gamescom i musimy przyznać, że pierwsze wrażenia są niezwykle obiecujące. Pytanie tylko czy na rynku znajdzie się miejsce zarówno dla tego remake'u, jak i Heroes of Might and Magic Olden Era?
tvgry
28 sierpnia 2026
Kiedy reżyser trzeciego Wiedźmina zakłada własne studio i wypuszcza zupełnie nowe, autorskie RPG, z miejsca wiemy, że oczekiwania będą wywindowane w kosmos. W dzisiejszym materiale na warsztat trafia The Blood of Dawnwalker – gra, która z jednej strony zachwyca klimatem, a z drugiej potrafi mocno zaskoczyć swoimi rozwiązaniami!
tvgry
3 września 2026
Kto by pomyślał, że aż dwanaście lat po premierze Dzikiego Gonu otrzymamy pełnoprawny dodatek? Pieśni Przeszłości okazały się absolutnym hitem tegorocznego Gamescomu! W dzisiejszym materiale dzielimy się wrażeniami z pokazu nadchodzącego rozszerzenia do Wiedźmina 3. Tym razem Geralt trafi do zupełnie nowej krainy Letten, by rozwikłać mroczne sekrety arystokratycznego rodu Jaskra.
tvgry
28 sierpnia 2026
Jeśli sądziliście, że pokazu pełnego emocjonujących zapowiedzi można było spodziewać się tylko po gamescomowym Opening Night Live to lepiej zapnijcie pasy, bo wydarzenie Find Your Next Game dostarczyło nam jeszcze więcej wrażeń. Zdecydowanie największą bombą była kolejna garść detali od CD Projekt Red i fragment rozgrywki z Pieśni Przeszłości.
tvgry
28 sierpnia 2026
Czy sieciowe Soulsy mają sens? Spędziłem 10h w Tokio z The Duskbloods! Odwiedziłem biuro FromSoftware w Japonii, gdzie przez niemal 10 godzin ogrywałem The Duskbloods – nową, dynamiczną produkcję multiplayer PvPvE. W poniższym filmie omawiam wrażenia z rozgrywki, unikalne mechaniki i staram się odpowiedzieć na pytanie - co zmieniło mój wstępny sceptycyzm?
tvgry
28 sierpnia 2026
Nowe Pecetowe Dziady to w sumie opowieść o dwóch skrajnościach. Z jednej strony nowy Bond od twórców Hitmana - ładny, drogi, z klimatem prosto z filmów, ale po kilku godzinach robi się nieco nudny i monotonny: skradanie uproszczone do bólu, przeciwnicy ślepi i głusi, a przez ostatnie kilka godzin gra nie pokazuje nic nowego. Chłopaki porównują to z japońskimi grami, które potrafią wrzucić świeżą mechanikę nawet pod koniec - i Bond na tym tle wypada blado. Z drugiej strony mały, tani pixelartowy Dreams in the Witch House, który totalnie kupił T_bone. Grasz studentem, który musi spać, jeść, dorabiać na czynsz i po nocach studiować okultyzm, a przy okazji można zginąć albo zwariować. Klimat gęstnieje z godziny na godzinę. Po drodze jeszcze dygresja o podłączaniu peceta do telewizora (tani TCL zamiast OLED-a za 6 tysięcy) i westchnięcie nad Bloodlines 2.
tvgry
24 sierpnia 2026
Zapytaj kogoś o Jaskra, a większość odpowiada przypomnieniem o kolejnej kłopotliwej balladzie albo komediowym wpadaniu w tarapaty. Tymczasem twórcy z Fool's Theory i CD Projekt Red postanowili zabrać nas do krainy Letten – malowniczego, rodzinnego domu słynnego barda, który skrywa znacznie więcej, niż moglibyśmy przypuszczać. W przeprowadzonym przez nas wywiadzie wywiadzie twórcy - Jakub Rokosz z Fool's Theory i Despoina Anetaki z CD Projekt Red - opowiadają o tym, dlaczego Geralt postanawia porzucić zasłużoną emeryturę w Toussaint, skąd na horyzoncie wziął się polski Giewont oraz jak przeprojektować mechaniki walki i Gwinta w grze, która ma już 11 lat.
tvgry
3 września 2026
Cała branża wstrzymuje oddech w oczekiwaniu na monstrualną premierę GTA 6. Ostatni raz z tak gigantycznym poziomem hype'u spotkaliśmy się przed debiutem Cyberpunka 2077. W dzisiejszym materiale zastanawiamy się, jakie świetne rozwiązania z polskiego hitu mogłyby zainspirować twórców z Rockstara! Czy nowe Grand Theft Auto wyznaczy kolejne branżowe standardy?
tvgry
28 sierpnia 2026
Podczas tegorocznego gamescomu mieliśmy okazję zobaczyć pokaz gry Tomb Raider: Legacy of Atlantis. To pełnoprawny remake pierwszej, legendarnej odsłony cyklu, przy którym pomagają nasi rodacy z polskiego studia Flying Wild Hog! W dzisiejszym materiale na chłodno oceniamy zaprezentowany gameplay i analizujemy, czy nowa wizja kultowej Lary Croft przypadnie fanom do gustu. Uzupełnieniem materiału jest nasz ekskluzywny wywiad, w którym deweloperzy z Crystal Dynamics i Flying Wild Hog tłumaczą, jak połączyć wielkie dziedzictwo marki ze współczesnymi standardami.
tvgry
9 września 2026
Nie napalam się na jakąś mega udaną produkcję, ale po cichu liczę, że filmowy AC będzie chociaż "dobry".
Jeśli Fassbender przyłoży się do roli jak do odgrywania Magneto w dwóch ostatnich filmach to nie mam pytań.
Niby można narzekać że w zwiastunie nie użyto muzyki z gry, ale z drugiej strony przypomnijmy sobie zwiastuny samej gry... Ewidentnie muzyka jest w klimacie może nie gry, ale zwiastunów gry na pewno.
Po mojemu to jesteś zbytnim optymistą. Już sam fakt nie trzymania się fabuły gry przekreśla film w moich oczach. Serio oni nie uczą się na własnych błędach? Ileż było takich produkcji co to niby miały być OK ale wystarczył fakt że pozmieniali sobie 90% uniwersum aby wyszła totalna kaszana. Nie trzymanie się klimatów gry jest ewidentnym brakiem jej wyczucia. Hej! Widziałeś? One te młode to grajo w tych asynów i to kase przynosi! Walnijmy filma żeby też te chłopki tak skakały po dachach! Spoko Stefan - te młode to łykno jak karasie! Walnijmy im jeszcze jakiego rapsa w trailerze to się pos*ają z emocji! He-he, jestem geniuszem markjetingu!
Dobry kontrargument. Brawo
Czasy hiszpańskiej inkwizycji? Tego się nie spodziewałem.
Pierwszy dobry film na podstawie gry? Według mnie pierwszy Resident Evil, Książę Persji i pierwszy Tomb Raider były całkiem niezłymi filmami i czuć było ducha tych gier. Podobał mi się też Doom, chociaż widać było, że budżet mieli nieco mniejszy.
4:44
"Główny bohater, za sprawą Animusa, cofnie się do roku 1491, a więc do czasów Hiszpańskiej Inkwizycji. A czym jest inkwizycja wie chyba każdy. W dużym skrócie, to działania prowadzone przez Kościół, którego głównym celem jest wykrywanie, sądzenie i karanie heretyków. Wiecie; więzienia, stosy, konfiskata majątku, brutalne przesłuchania i tak dalej."
Przez szum medialny, pseudointelektualnych publicystów, czasy PRL-u, osiemnastowiecznych, fanatycznych antyklerykałów, a w szczególności barbarzyński sprzeciw wobec ancien regime ponad dwieście lat temu - w mentalności wielu utrwaliła się czarna legenda Świętej Inkwizycji, a powtarzanie jej jest przecież zbrodnią. "W dużym skrócie" to co powiedział autor w tych kilku zdaniach jest negatywem rzeczywistego obrazu.
Wiem, że materiał nie jest o tym, ale czuję potrzebę naprostowania, by przez bierność nie przyczyniać się do nadprodukcji tzw. pożytecznych idiotów, którzy luki w swojej wiedzy zapełnią tego typu frazesami.
"A czym jest inkwizycja wie chyba każdy."
Powiedział autor głosem dziecka zapytanego o kolor nieba lub ucznia o skład chemiczny wody - to przecież wiedza powszechna. Odważna teza. Moim zdaniem poziom świadomości współczesnych w tym temacie jest podobny do znajomości intryg pałacowych w dalekowschodnim państwie Tang w siódmym stuleciu po Chrystusie - chyba każdy wie co tam się wtedy działo, czyż nie?
Zanim jednak jeszcze o inkwizycji - wielki kwantyfikator "wie każdy" wpływa na umysły ludzi destruktywnie, co warto mieć na uwadze, kiedy się nim szafuje. "Ja nie wiem" - pomyśli ktoś - "ale będę udawał, że wiem, słuchając uważnie”. W tym momencie pierwsza informacja, która go teraz spotka zakoduje się w jego pamięci na bardzo długo; w efekcie czego sam później będzie mógł powtarzać "wie każdy", a ostatecznie cały świat będzie wiedział to, co czyjś niedouczony umysł wyrzygał i tragedia gotowa.
"(...) działania prowadzone przez Kościół..."
Dwa zdania wcześniej autor mówił, że rzecz tyczyć się będzie powołanej przez hiszpańskich królów i pozostających pod ich wyłączną kontrolą Inkwizycji Hiszpańskiej (czyli świeckiej, odrębnej od Inkwizycji Rzymskiej), a teraz tłumaczy czym jest samo pojęcie inkwizycji, "tak ogólnie".
"Krwiożerczy i sadystyczni duchowni, wymyślne tortury, lochy" (o czym niżej) to częste zarzuty wystosowywane przez pewne nieprzychylne Kościołowi środowiska wobec właśnie Inkwizycji Hiszpańskiej (też zresztą częstokroć bezpodstawnie oczernianej), fakt - ale jak rozumiem autor wchodzi na kolejny stopień i podpina pod to sądy kościelne, OK. Sama "inkwizycja", bez zaznaczenia, czy chodzi o hiszpańską, portugalską, czy inną znaczy tą rzymską.
W kilku słowach wyjaśniając stosunek tych dwóch ciał warto wypunktować kilka rzeczy. Inkwizycja Hiszpańska częstokroć stawała się przedmiotem ostrej krytyki Stolicy Apostolskiej, a wręcz, pomimo instytucjonalnej odrębności tych dwóch organów - papieże i tak kasowali wiele z jej wyroków.
W 1509 AD weszło w Hiszpanii prawo (później zresztą ponowione), zgodnie z którym ogłaszano karę śmierci za obwieszczanie decyzji Stolicy Apostolskiej unieważniających wyroki Inkwizycji Hiszpańskiej. W 1519 roku papież Leon X rzucił klątwę na Wielkiego Inkwizytora i wszystkich jego pomocników (pomimo sprzeciwów zresztą króla Hiszpanii).
W 1286 Fryderyk II, cesarz, rozporządził surowe działania wśród inkwizytorów, natomiast papież Honoriusz IV amnestionował wszystkich skazanych. To właśnie władza świecka była aż nazbyt chętna do postępowania inkwizycyjnego. Pouczającym jest tu przykład Fryderyka II, który jako pierwszy wydał prawa karzące śmiercią heretyków i powołujące inkwizycyjne trybunały. Teraz zing - powołanie Inkwizycji Rzymskiej, kościelnej, miało ukrócić nadużycia tej procedury dla celów władzy świeckiej. Więc czy aby na pewno chodziło o działalność Kościoła?
"(...) działanie prowadzone przez Kościół, którego głównym celem jest wykrywanie, sądzenie i karanie heretyków."
Wykrywanie - nie, sądzenie - tak, karanie - nie. Ale nawet gdyby zdanie to w całości przyjąć za prawdziwe, to w kontekście następującego po nim dopełnienia o metodach - należy się nad tym pochylić, gdyż ktoś, kto nie zna kontekstu historycznego, może je źle zrozumieć.
"(...) działanie prowadzone przez Kościół..."
Wrócę; tym razem jednak o początku tego fragmentu, nie końcu. Wiem, że czytać mogą to osoby, które w ogóle nie rozumieją wagi słowa "heretyk" i to nie w znaczeniu religijnym, ale społecznym.
Przez działalność heretycką, sytuacja w połowie XII wieku była krytyczna dla samej władzy świeckiej. Głównie w południowej Francji zaczęła się szerzyć, przybyła z Azji, herezja katarów. Przechodzenie do tej sekty było nie tylko sprawą indywidualnego sumienia. Skoro bowiem manichejscy katarowie głosili, że stworzenie materialne nie jest dziełem Boga ale szatana, to oznaczało, że należy wyniszczać ludzkie ciało. Wyniszczanie to odbywać się mogło tylko przez masowe samobójstwa albo przez wyczerpanie ciała w orgiastycznych rozpustach i innych bachicznych aktywnościach. Zakazana jest więc rodzina (w niej dokonuje się przedłużanie szatańskiego tworzenia materii poprzez narodziny dziecka) i społeczeństwo jako takie, bo utrwala porządek materialnych rzeczy stworzonych. Katarowie zakazują składania przysiąg. W sytuacji więc, kiedy charakterystyczny dla średniowiecza ustrój feudalny opierał się na instytucji przysięgi (lenno), był to kolejny cios w społeczeństwo i popychanie do niszczącej wszystko anarchii. Herezja oznaczała społeczną rewolucję.
Na początku XIII wieku doszło do sytuacji, że niemal całe południe Francji zostało stopniowo opanowane przez herezję kataryzmu. Papież Innocenty III zmuszony został nawet do ogłoszenia antykatarskiej krucjaty, a jeden z następnych papieży (Grzegorz IX) powołał Trybunał Świętej Inkwizycji. Powtarzając: nie chodziło tylko (choć przede wszystkim) o kwestie duszpasterskie, ale również o zachowanie ładu społecznego. Stąd też wypływało współdziałanie władzy świeckiej w postępowaniu inkwizycyjnym - stąd pewne sytuacje (np. tortury, wykorzystywanie wiary na korzyść władzy świeckiej). Plaga katarów była wręcz w pewnym sensie na rękę władcom, którzy wymusili na władzy kościelnej zawiązanie inkwizycji, która z kolei miała ograniczyć przelew krwi, acz dawała jednocześnie dodatkowe narzędzie represji.
"...karanie heretyków"
(O sądach i metodach niżej.)
Skoro kary, to i ofiary. Ich liczba to jeden z ciekawszych tematów; od początku budowania Czarnej Legendy Inkwizycji - z czasu na czas liczba po prostu maleje. Najpierw mówiono o milionach (lol), następnie o setkach i dziesiątkach tysięcy. Z czego warto zaznaczyć - ludzie, którzy to opowiadają starają się wmówić, że tyleż wyroków oznacza tyleż kar śmierci (oczywiście spalenie na stosie, jakżeby inaczej). Znakomita większość natomiast wyroków wydanych przez Świętą Inkwizycją dotyczyła nałożenia form pokuty (np. chodzeniu w stroju pokutnym, umartwień, podejmowania pielgrzymek) lub banicji. Inkwizytorzy nikogo nie karali (chyba, że przez nakazywanie pokuty po spowiedzi rozumiemy jako karę). Procent dotyczący stracenia (które miały miejsce), to z kolej znów w większości wyroki in effigo, czyli spalenia czyjegoś wizerunku. Kary śmierci nigdy nie orzekał trybunał duchowny, pozostawała ona w gestii i była wykonywana przez władzę świecką. Inkwizytorzy byli uczonymi i sędziami, nie katami.
Nawet jeżeli mowa o Inkwizycji Hiszpańskiej, to zgodnie z wypowiedzią lewicowo-liberalnego (sic!) historyka, "mówienie o ludobójstwie inkwizycji włożyć trzeba między bajki".
Papież Aleksander III tak pisał w 1162 AD do arcybiskupa Remis: "Lepiej uniewinnić winnych, niż przez nadmierną surowość targnąć się na życie niewinnych".
Inkwizycję zasilali ludzie wierzący (szok). Jeżeli ktoś nie jest wierzący, to może nie być tego świadomy, ale dla właśnie takich osób, największym priorytetem jest zbawienie jak największej ilości dusz, a nie posyłanie wszystkich do piekła. Inkwizytorzy walczyli o każdego człowieka (każdą duszę) do samego końca. Istnieją w końcu dwie logiczne opcje, co można zrobić z heretykiem - zabić i posłać do piekła, albo nakłonić do nawrócenia i po śmierci spotkać go w raju. Dlaczego niby miałoby zależeć inkwizytorom na masowym mordowaniu heretyków - przecież to wbrew założeniom ich wiary.
Bez ryzyka błędu należy z kolei stwierdzić, że o wiele więcej ofiar spowodowały polowania na czarownice urządzone w XVII i XVIII wieku w krajach protestanckich (o czym niżej), kiedy stracono wiele niewinnych kobiet podejrzanych o czary, czy też prześladowania katolików w Anglii w XVI i XVII wieku.
Zastanawiam się w tym momencie - dlaczego te wydarzenia nie stały się od początku tłem dla serii Assassin's Creed; przecież krwi lało się więcej - to znaczy, że by bardziej chwyciło. Po co na siłę demonizować templariuszy i inkwizytorów, skoro jest gotowy materiał w postaci protestantów.
"Wiecie; więzienia, stosy, konfiskata majątku, brutalne przesłuchania i tak dalej."
Istnieją ludzie, którym wydaje się (mi natomiast wydaje się, że jest ich sporo), że inkwizycja, jako totalitarna policja religijno-polityczna nie dawała szans na ucieczkę "podejrzanym" - takie średniowieczne NKWD. W rzeczywistości procedura była powolna, drobiazgowa i opatrzona masą dodatkowych zabezpieczeń na rzecz oskarżonych; bez nagłości, podstępności i szpiegowania. Każdy kto czuł się (słusznie czy nie) zagrożonym w czymś przez inkwizycję, miał dość czasu, by się ukryć. Procedura była bardzo długa, a przed całością procesu, ogłaszano na danym terenie czas łaski - ktokolwiek ujawniłby w tym czasie swoje heretyckie poglądy - podlegałby zwykłej pokucie, jak każdy spowiadający się w konfesjonale.
Fun fact: Niektórym nawet polowanie na czarownice kojarzy się z Inkwizycją. Bo przecież czary = herezja, duh? Kluczowym założeniem jest to, że w czarownice mógł wierzyć tylko prosty gmin (zarówno katolicki jak i heretycki), katolicy szli do inkwizytorów - ci tłumaczyli, że czarny nie istnieją i sprawa była skończona. Protestanci natomiast?
W Średniowieczu (więc przed powstaniem masowych ruchów protestanckich), a i później (acz tylko w krajach katolickich) - nie miały miejsca polowania na czarownice, właśnie dzięki istnieniu inkwizycji, oni stawali w obronie tych kobiet jako oaza racjonalności na pustyni szaleństwa. W krajach protestanckich natomiast, tam, gdzie zabrakło Świętej Inkwizycji tam się działy rzeczy straszne, ale nie można mieć za to pretensji do Kościoła, który dodatkowo to potępiał (a niektórzy mają), tylko dlatego, że też istniał w tamtym czasie. Równie dobrze można by mieć pretensje do drzew, bo też wtedy rosły i nie szumiały.
"więzienia"
Czyli w zasadzie sedno sprawy. Ludzie dawniej wierzyli naprawdę gorliwie i lubili brać sprawy w swoje ręce (działając przy tym przeciw woli Kościoła, co warto powtarzać); więc aby nie dochodziło do samosądów i wyroki nie zapadały zbyt pochopnie, powstała inkwizycja. A z nią "więzienia", czyli miejsca gdzie przebywali oskarżeni i gdzie z nimi dyskutowano. Chociaż bardziej od "więzienia" pasowałoby słowo hotel. W więzieniach inkwizycyjnych było tak dobrze, że niektórzy skazani za przestępstwa pospolite udawali heretyków, żeby się tam dostać. Byli zwolnieni z podatków, a co może zabrzmieć śmiesznie - zapewniano im jak największy komfort, żeby się dało z nimi współpracować; źródła opisują sytuacje, w którym więzień przyzwyczajony do picia piwa, otrzymywał je w więzieniu. Często otrzymywano przepustki, a wracano tylko na noce.
Inkwizytorzy łożyli wiele pieniędzy na sprowadzanie teologów, żeby dyskusję prowadzić z heretykiem, żeby się nawrócił - bo o to właśnie chodziło. Racji bytu nie miałby Kościół, który łapałby ludzi i dla rozrywki ich torturował.
Ponadto, inkwizycja wprowadziła wszystkie współczesne wielkie zdobycze więziennictwa i sądownictwa (program ochrony świadków, prawo do zapoznania się z oskarżeniami, możliwość odmówienia zeznań w przypadku pokrewieństwa lub innych zażyłości (nawet sentymentalnych), obdukcja - nie rozpatrywano przypadków osób z niedowładem umysłowym).
Jean i Guy Testasowie napisali: „Na tle ogólnie panujących obyczajów Inkwizycja była najbardziej obiektywną instytucją swej epoki”.
"brutalne przesłuchania"
Autor wspomniał o brutalnych przesłuchaniach. Prawda jest taka, że zgodnie z procedurą przypisaną kościelnej inkwizycji, tortur nie można było stosować na żądanie inkwizytora ani w jego obecności. Tortury stosowano tylko w ostateczności i tylko przez władze świeckie, za zgodą miejscowego biskupa. Same wyznania wydobyte na torturach nie mogły być traktowane jako dowód, więc praktycznie ich nie używano. Jeżeli jednak to nastąpiło, zeznania tak uzyskane musiały być powtórzone w sądzie co najmniej 24 godziny później. Przysługiwała zresztą apelacja do Rzymu, zaś postępowanie apelacyjne było długotrwałe i nie musiało oznaczać potwierdzenia wyroku. Ponadto oskarżony miał prawo zaskarżyć bezstronność inkwizytora lub któregoś z sędziów, co pociągało za sobą kolejne odwleczenie procedury (powołanie zastępców).
Jak można opowiadać o umiłowaniu do tortur, skoro nie umęczenie człowieka było celem (o czym wyżej). Coś takiego wymyślić mógł tylko markiz-niech go piekło pochłonie-de Sade, powodowany własnymi perwersjami. Niesmak pozostawia mi patrzenie na jego imię, a powtarzanie czegokolwiek po nim urąga inteligencji mówiącego. Dobór duchownych na urząd inkwizytora prowadzono bardzo starannie. Musieli to być ludzie o wysokich kwalifikacjach moralnych i intelektualnych - co potwierdzają wszelkie opisy z czasów ich działalności.
Samo zaś średniowiecze nie było tak obfite w narzędzia tortur, jak by się chciało zdawać. Te rozwinięto wraz z odwilżą protestancką i dopuszczeniem gminu do spraw decyzyjnych w renesansie (vide prawa niemieckie). Wcześniej w Europie nie było nieograniczonych tortur właśnie dzięki inkwizycji.
Dopełniając wywodu, chciałbym przytoczyć cytat z francuskiego dominikanina: "Przypomnijmy jednak, że zasadniczym motywem tej, tak szokującej nas dziś działalności, była intencja duszpasterska. Inkwizycja nie była przede wszystkim "policją wiary", jak ją się czasem nazywa. Jej zasadniczym celem nie była ochrona kościelnego credo lub uniemożliwienie heretykom godzenia w ortodoksyjne przekonania chrześcijan, a w konsekwencji w ich zbawienie, ale chodziło o to, by przekonać heretyka o niezgodności jego wierzeń z wiarą chrześcijańską i go nawrócić, choćby się to miało dokonać przez zbawienną obawę kary, która - jak to sobie wyobrażano - miała skłonić do opamiętania. Z drugiej strony, w działalności inkwizytorów nadal dużą rolę odgrywało kaznodziejstwo. W interesującym nas okresie "kaznodziejstwo generalne" było swego rodzaju misją pojednania, a najróżniejsze zabiegi "czasu łaski", które podejmowano w pierwszym etapie procedury inkwizycyjnej, posiadały niezaprzeczalną wartość duszpasterką. Miały one ostrzec wahających się, oczyścić wiarę nieświadomych błędów, wzmocnić ją u wiernych i wzbudzić niepokój sumienia nieprzychylnych Kościołowi. We wzmiankach o niejednym inkwizytorze podkreśla się, że był on wielkim kaznodzieją (miri in praedicatione favoris... et consolate fidelium). Tych zalet wymagano od niego nieprzypadkowo" (z książki "Dominik i jego bracia kaznodzieje").
Zbawienie duszy to esencja i z tym powinna kojarzyć się inkwizycja, a nie z lochami, torturami i stosami.
Jeżeli ktoś chce mi zarzucić, że błądzę, to proszę nich poszuka najpierw w poważnych pracach rzetelnych informacji, a nie kieruje się tym, że "tak mu się wydaje i tak wszyscy powtarzają".
Na koniec polecam tekst pana Ziemkiewicza, który trafniej i pełniej wyczerpuje temat; jest trochę więcej źródeł, dat, liczb i ogólnie więcej o samej Inkwizycji Hiszpańskiej, historii i kontekście.
http://mateusz.pl/czytelnia/rz-stosy.htm

Idź być religijnym fanatykiem gdzie indziej.
Trochę brak życia co? :)
Liktor nie zgadzam się z Tobą, ale masz + za to, że chciało Ci się napisać to wszystko.