Dopiero skończyłam remont w Warszawie. Sama robocizna 1200 zł/.m2 i to była niska cena... średnio biorą 1500 zł. Drugie tyle materiały i meble. Dodam, że wykończenie to mocno średnia półka, żadne fancy kafelki. Tylko kuchnia od stolarza. Ceny remontów to kosmos.
Ile ksywek kojarze! Już miałam tu nie zaglądać, bo wątek ucichł, ale ciekawość zbyt duża :D
Czekaj, czekaj, jaki nowy StarGate??? Dlaczego ja nic nie wiem?? Byle lepszy niz Universe...
Bardzo przyspiesza tworzenie i rozpisywanie programów zajęć. Tworzy ramy, bloki i dzieli ładnie godziny. W taki szkic wystarczy już wpisać tematy. Oszczędza kilka godzin dłubania.
Czytam sobie swoje stare posty i aż się łezka w oku kręci. Niby tylko 3 lata minęło, ale jak moje chłopaczydła urosły. Teraz już obaj w szkole. Zanim się obejrzę to na studia pójdą...
Jakby mi ktoś wtedy powiedział, że się będę jarać wyborem kafelków do łazienki przy remoncie to bym wyśmiała ;))) a teraz? XDD
Przede wszystkim to nie ma być Scully :D to mają byc całkiem inne postacie, które będą kontynuować czy coś takiego :D
Mi tam obojętne jak bedą wyglądać, a ważne jak się wczują w rolę! Ale jestem ciekawa jak im sie uda bardziej współczesna wersja :D
Madril, i widzisz jaka idealna okazja? Może nawet piwo nie być za darmo jak kiedyś, i tak przyjadę ^^
To niewiele po mnie, ja w marcu 2002. Na metryczkę lepiej nie patrzeć, po co to komu XD
Ostatnio to czytam komentarze do odcinków Mistycuzmu Popkulturowego i sie dziwie, że mozna tak inaczej postrzegac odcinki! :D jednak co sie obejrzalo za mlodu zostawia ten specyficzny posmak :) Marzy mi się rewatch ale nadal za mało czasu ;(
Czyli to takie wspominki będą? Kołko emerytów GOLowych? Będziemy rozmawiać jak "kiedyś to było" oraz co nas dziś boli?
JA SIE PISZĘ
Swoją droga teraz doczytałam, że 200 najbardziej aktywnych przywołują. Aż sie łezka w oku kręci, że moje spamowanie dało mi tak wysokie miejsce na podium, sniff sniff
Haha no tak. Kiedys to nie mogłam wytrzymać kilka dni bez GOLa a teraz co kilka lat post :D
Ja dalej mam planie rewatch całości, ale czasu jakoś coraz mniej, zamiast więcej...
Ale byłoby super! To by była wycieczka do Krakowa, zawsze chętnie odwiedzam przy każdej okazji, gdyż jednak sentyment zostaje!
Mam dwóch chłopaków, na razie troche za mali, ale w sumie dobry pomysł ich od małego indoktrynować :D:D:D W sumie maż też nie widział :D
Ja z idoli poznałam tylko Terry'ego Pratchetta, cieszę się, że mi się udało :))
ZAZDRO!!! Uwielbiam go! ach, SG-1, tez bym sobie kiedyś odświeżyła :D Ale kiedy to nie wiem, chyba na emeryturze haha
U nas w rodzinie była podobna sytuacja. Wujek (brat mojej babci) zmarł bezdzietnie i zostawił mieszkanie. W teorii powinno być dziedziczone przez dzieci babci, czyli mojego ojca i jego siostry, ale jedna z nich omotała wujka niedługo przed śmiercią i zrobili darowiznę. Tylko, że moi rodzice odpuścili bo ile się można użerać. Ale szkoda, bo mieszkanie sporo warte.
O matko, te farfurki to musi być zło i złoto jednocześnie haha :D Pamiętam nawet, że rozmawialiśmy przez telefon!
A pamiętasz takiego gościa, Kossaxa? Który chciał napisać powieść i dzwonił do wszystkich i im to opowiadał? :D
Ja mojej legitymacji nie podpisałam, bo brzydko pisałam i nie chciałam jej "zepsuć" :(
Ha! I dobrze :)
My pewnie też będziemy jak już chłopaków będzie można zostawić samych w domu :)
el.kocyk -> a potem dzieci wychodzą z domu i jest klops, bo brak wyrobionego nawyku spędzania razem czasu. Moi rodzice tak mieli, przeszli na emeryturę i nagle zonk, bo oni nie umieją razem funkcjonować w domu. Wcześniej była praca, obowiązki, a teraz nagle dużo czasu. Nauczyli się, ale troche to trwało. Ja sobie tego nie wyobrażam, my z mężem ciągle dążymy do spędzania czasu razem, mamy wspólne hobby (zresztą trochę przez to <dzięki temu> się poznaliśmy). Mamy mase pomysł co robić razem :)
Jeśli jesteś szczęśliwy teraz to myślę, że kasa by tego nie zepsuła :) Zawsze ryzykownie opierać swoje szczęście wyłącznie na rzeczach materialnych.
Ja, jeśli mogę tak powiedzieć, zaczynałam od dość skromnej pensji, żyliśmy z mężem za niewielką kasę, on robił doktorat, a ja pracowałam jako opiekunka. Wynajmowana kawalerka w dość siermiężnym stanie. Ale i tak nas cieszyło, że udało nam się w dobrej cenie wynająć. Jakkolwiek trywialnie to nie brzmi cieszyło nas, że jesteśmy razem. A potem powoli było coraz lepiej. Staramy się nie być pazerni i cieszyć się tym co mamy, nie cisnąć, żeby koniecznie mieć więcej i "lepsze". Nie interesuje nas pozerstwo, ani "co ludzie pomyślą". I tak czas leci, dzieciaki rosną, psy szczekają i jest wesoło :)
A mówią, że bycie bogatym wcale nie sprawia, że ludzie są szczęśliwsi! :) Życie jest prostsze jak się ma hajs, to na pewno, ale szczęście trzeba sobie zorganizować w innym zakresie :D
Ja nie narzekam na bak kasy, bogactwem bym tego nie nazwała, ale jestem, jeśli można to tak ująć, wdzięczna losowi, bo jest dobrze, ale gdybym miała inna sytuacje to (poza skrajnościami oczywiście) wolałabym tez pożyć niż się zarzynać.
Ja wolnego też mam sporo, za to mało dla siebie :D ale to już pisałam wyżej. Moja rodzina mnie cieszy, nawet jak padam na pyszczek wieczorem to i tak za nic bym tego nie oddała :) Czasami dzieciaki mnie wymęczą potwornie, ale potem przyjdą się przytulić i jestem znów kupiona :D
Morał z tego taki, że dobrze odkryć co Cię w życiu cieszy i starać się to zrealizować :)
(Polecam, Cody Coelho XD)
odstawa w życiu to mieć fajną żonę i nie mieć dzieci.
Chyba, że ktoś chce mieć dzieci, wtedy słabo jak nie ma ;)
Hej! Cieszę się, że watek nie umarł :D odczepił mi się niechcący jakiś czas temu i nie mogłam znaleźć ;(
Żałuje troche że przy przeprowadzce pozbyłam się wszystkich kaset i płyt. Jedyna pamiątka to legitymacja agenta FBI, którą dodawali do kasety z trylogią Duane Barry, Ascension, One Breach. Dostałam ja od Pelle (FoxMagdy :) na urodziny i oglądałam chyba milion razy :D
Drenz, są badania na ten temat. Samo czytanie w słabym świetle nie pogarsza wzroku. Prawdopodobnie po prostu masz wadę, nie zawsze mamy ją po rodzinie. Czasem ktoś w rodzinie jest po prostu pierwszy z wadą. A patrząc na historie można wywnioskować dużo dlaczego naukowcy nosili okulary. Możliwe, że przy wykonywaniu tego zawodu były im potrzebne, a inni pracownicy niewykwalifikowani albo nie potrzebowali albo nie było ich stać. Tak sobie gdybam, ale nie ma co porównywać czasów np. sprzed II WŚ do teraz.
Ja też czytałam przy słabym świetle, do tego oglądałam dużo telewizji z bliska na starym telewizorze i mam bardzo dobry wzrok :) Tak można by pewnie znaleźć mase osob z różych "obozów" :)
My też znaleźliśmy nianie na FB. na Grupie dla niań. Babka pracuje w przedszkolu i jeszcze dorabia w weekendy jako opiekunka. Podziwiam :)
Jedyny minus to dyspozycyjność, może tylko w soboty i to nie wieczorem, więc pewnie będziemy kołować drugą, która będzie dostępna w innych godzinach :)
Minas Morgul, metody to jedno, a podejście dobre to połowa sukcesu :D
Okres robaczkowy, jak ja to nazywam, tez ma swój urok :D
Ja mam dokładnie takie odczucie u siebie :))
Do tego się śmieję, że zaczynamy podstawówkę to sobie chociaż powtórzę podstawy matematyki i będzie nas mąż uczył, i Alka i mnie haha
Bardzo chcemy naszych chłopaków zainteresować nauką. Są bardzo ciekawi świata, więc w sumie wystarczy, żeby im szkoła nie obrzydziła. Zawsze jak coś im pokazujemy to poza tym, że tłumaczymy, to jeszcze opisujemy dlaczego to jest takie fajne i ciekawe, mam nadzieję, że uda nam się ich zarazić tym entuzjazmem :D
Fajnie tak na wiosnę akurat będzie :))) Życzę żeby sprawnie poszło!! :))
Edit: co do tłumaczenia to jest fajna sprawa, tylko mój mąż naukowiec opowiadał naszemu starszemu o atomach, i ten w zerówce poprawia nauczycielki, mówiąc, że najmniejsze nie są atomy, tylko kwarki :D:D:D
twostupiddogs, o matko :O A ja na 21 narzekam! Skąd te dzieciaki te energie biorą to nie wiem :O
el.kocyk, smutne w huk :( Mam nadzieję, ze nam też się uda. Bardzo bym chciała bo sama nie wyobrażam sobie życia bez czytania.
Ale np. mój brat i bratowa sami nie czytają, dzieciom też nie czytali. Teraz mój bratanek ma 8 lat i nie znosi czytania, a oni go cisną, że ma czytać. Nie widzą w tym sprzeczności :/
co do minusów - wady wzroku, jak sam napisałeś, przenoszą się genetycznie. Czytanie nie pogarsza wzroku, nawet w marnym świetle! To mit :) Owszem oczy się szybciej męczą, i może powodować bóle głowy, ale nie psuje wzroku. Ja czekam czy moi będą mieć wady, ja nie mam, mąż ma małą. Zobaczymy jak się geny pomieszały :D
el.kocyk, próbowałam, ale nie przeszło :D
My zaczynamy o 8, jest mycie zębów, wieczorna toaleta, przebieranie itp. potem czytamy książeczki, jakieś piosenki i spanko. Tylko, że to trwa, więc wychodzi z tego wlaśnie zasypianie po 21. Próbowaliśmy zaczynać wcześniej, ale nie wyszło nam. Młody jeszcze spał w przedszkolu więc wieczorem brykał zamiast spać. Od tego semestru nie mają leżakowania więc znów spróbujemy wczesniej kłaść.
Takie uroki rodzicielstwa :)
Fakt, że też wcześnie się kładziemy. Sporo moich dzieciatych znanych chodzi spać ok 1 w nocy i rano bez problemu wstają. Ja tak późno nie mogę, a jak muszę jechać do biura to już w ogole 23 max spanko.
Dracula, moi jeszcze sami nie czytają :D Starszy jest w zerówce i się uczy dopiero :D a wieczorne czytanie (tzn my czytamy im) to jest obowiązkowy punkt wieczoru i bardzo to lubią. Mam cichą nadzieję, że *obcowanie* z książkami od wczesnych lat (w zasadzie mięsiecy nawet) życia się przełożą na miłość do książek :)
Zazdro, że o 8 chodzą spać. Moich nie da się położyć przed 21. Najczęściej 21:30. Masakra. A chodzimy spać między 23-24. Jeszcze jak coś trzeba ogarnąć to czas się kurczy.
Patrząc po moich znajomych to tez uważam, że to norma, a przynajmniej zdecydowanie większość. Troche zazdroszczę (ale nie złośliwie tylko tak, no, ze ja też bym chciała :D) rodzinom, które mają blisko dziadków chętnych do pomocy. My żeby iść do kina musimy jechać do innego miasta, albo płacić za opiekę.
Za to doceniamy teraz każdy czas razem, nawet jak musimy coś załatwić, albo iść na zakupy i idziemy sami, to prawie jak randka :D Ostatnio mieliśmy randeczkę w IKEI, bo poszliśmy na klopsiki ^^ I tak jakoś leci. Dzieciaki, mimo, że turbo męczące, strasznie nas cieszą i to nam wynagradza brak czasu.
Co prawda jeszcze przed 40-stką, ale mam dwóch chłopaków (5 i 7) i z mężem jak nam się uda wyjść raz na kilka miesięcy to jest dobrze. Czasu dla siebie mamy średnio 1,5h dziennie jak dzieciaki pójdą spać. Babcie daleko, czasem bierzemy opiekunkę. Plus tego jest taki, że nie marnujemy czasu na scrollowanie, jasne, czasem poklikam, ale jak już w końcu dzieciaki pójdą spać to wole poczytać książkę, albo obejrzeć fajny serial. Nie robię rzeczy, które są oklej, tylko takie które są dla mnie fajne i coś mi dają (czegoś się dowiem, relaksuje, bawi itp.)
Czy brakuje nam z mężem czasu dla siebie? Tak. Ale nie narzekamy, bo chcieliśmy dzieci, cieszy nas rodzina i czas spędzony z dziećmi. Wiemy też, że będzie lepiej :)
Mi pani w warzywniaku zawsze sama odrywa, żebym nie płaciła za liście!
A taki kalafiorek z bułeczką, pyszka. Abo pieczony z czarnuszką. Ale nabrałam chętki.
Ja dostałam w pracy kwiatka, a od męża nic, bo nie obchodziły tego święta.
Ale czekoladki zawsze na propsie ^^
Nie wierze ze ktokolwiek kto się wiąże z KK może być tak określony. Niestety cała ta instytucja, przekaz i "nauki" są po prostu szkodliwe. I ubieranie tego w piękne słowa oraz udawanie, że chodzi o "miłowanie" bliźniego tego nie zmieni.
Mówiąc "przestała" sugerujesz, że kiedykolwiek była :D nie była, ale był to swego rodzaju klimacik za którym troche tęsknie *chlip*.
Od tego miesiąca kiedy znów jestem na forum XD
Jakie sumienie? Przecież co z oczu to z serca i bóg im wybaczy, a dzieciom w niebie wynagrodzi. A jak wiemy wydanie księzy-przestępców to największy grzech. Na pewno jest gdzieś o tym w biblii.
Dobra, długoterminowo nie traci :D
I jest łatwo zbywalne, ale fakt ze nie opłaca się kupować jeśli ma się szybko spieniężać.
W tym zakresie to bezpiecznie iść w złoto. Nie traci wartości przynajmniej. Albo jak ktoś wyżej napisał przerzucać kasę miedzy bankami na kilku miesięczne lokaty żeby zyskać lepsze oprocentowanie. Tylko to jest upierdliwe zapewne :)
Złoto zawsze możesz szybko spieniężyć więc to duży plus.
Ale w sensie ze zwykłe? :D Tego mamy dużo. Ale czasem by chciał w coś pograć :)
Minecrafta mamy, ale na razie za trudne dla niego. Starszy (7 lat) troche gra.
Niestety za trudne dla 5-latka :( Wolałabym coś, gdzie sie tylko buduje, bez fabuły. Ale na pewno zapamiętam na przyłość :)
Cześć :) Widze, że tu cisza ostatnio :)
Ja wracam z pytaniem, czy znacie gry LEGO gdzie się buduje? Mogą być na handholdzie. Młodysz bardzo lubi takie gry na komórce, ale tam jest więcej reklam niż zabawy :/
Adam, proszę, zgłoś się do ośrodka interwencji kryzysowej. Pogadasz z psychologiem na miejscu. To naprawdę pomaga.
W innym wątku Adam pisał, ze nie chodzi na terapie. Tylko bierze leki. Niestety nie zawsza da się leki odpowiednio dobrać. Polecałam mu terapie, nawet na NFZ, ośrodki pomocy kryzysowej. Więcej nie da się zrobić przez internet niż wskazać gdzie iść po pomoc. Za rękę nie zaprowadzimy :(
Córeczka ma 6 miesięcy, nie ma pojęcia co to HL i nie patrzy się w ogóle w telewizor, ale potrzebowałem jakiegoś wytłumaczenia dla siebie :D
Oj jeszcze do wielu rzeczy Cię "namówi" córeczka haha
Pytanie czy wiesz, ze ściana jest krzywa i się na to świadomie decydujesz, czy ktoś Cie oszukuje. Na rynku pierwotnym nie wiesz czy ściana się nie zawali. Jak z wtórnego to można założyć, ze może i krzywa ale jak stoi 20 lat to jeszcze postoi ;)
Warto podzwonić i popytać nawet jeśli mają napisane, że pracują na danym obszarze zawsze może się okazać, że zrobią wyjątek, albo coś. Polecam bo często naprawdę warto
Polecam wziąć firmę, która specjalizuje się w oglądaniu mieszkań w stanie deweloperskim i ocenie, czy wszystko jest ok. Jak Ty już podpiszesz protokół to koniec, a bywa, że np. ściany krzywe, albo okna źle zamontowane. Jak się człowiek sam na tym nie zna dobrze to po prostu łatwo przeoczyć, a specjaliści wiedzą na co zwracać uwagę. Sama kupowałam tylko na rynku wtórnym, ale co najmniej 3 moich znajomych wzięła taką firmę i znaleźli kilka dość sporych wad, które deweloper musiał naprawić. Gdyby nie ta firma to bujaliby się z tym sami na własny koszt.
Ja używałam cheatów do Dooma II jak miałam 9 lat, bo mnie ciągle zabijali a chciałam sobie pograć.
1. Do lekarza, chyba, że to naprawdę przeziębienie to wtedy teleporada i l4 :D
2. Jak ja choruje to od razu czuje się tak okropnie, że nie jestem w stanie praktycznie nic robić. Nie ma mowy, żeby iść do pracy, bo katar tworzy się w zastraszającym tempie, oczy łaziwią, głowa boli jakby była jakiem dinozaura, a te próbowały wydrapać sobie drogę na zewnątrz. Czyli krótko mówiąc: padam na pyszczek i umieram.
3. Witaminki, w miarę zdrowe jedzonko, ale też czasem suple. Tylko, że porządne, polecone np. witamina D, czy kwasy omega.
4. 1, ale tylko dlatego, że nie da się dać 0. W zasadzie mój stosunek do "alternatywnych form leczenia" to jakieś minus 1000 XD
Mam pytanko techniczne do Was. Ściągnęłam sobie z Nintendo online stare Super Mario Bros i chciałam zagrać na TV. Połączyłam joycony do gripa ale nie działało. Czy to czy zależy od gry czy można zrobić pełnego "pada''?
To zazdro spokojnej córeczki :D Mój pierwszy syn nie dał mi spać przed 2 lata, a przez pierwsze 4 miesiące praktycznie nie schodził z rączek, więc było ciężko :D
Kurczę, jak sobie wspominam to aż się łezka w oku kręci, bo mimo, że mega ciężki okres to jednak wspaniały i emocje sięgały zenitu :)) Chyba tylko dlatego żadnego z nich jeszcze nie udusiłam haha
A co do seriali to oglądałam też Californication, pierwsze 2 sezony bardzo fajne, potem odczułam spadek. Nie pamiętam nawet ile w końcu widziałam, ale zaczęło się trochę kręcić w kółko. Gillian była za to świetna w Amerykańskich Bogach! Sex Education przede mną (może mi się uda zanim wyśle chłopaków na studia he-he.)
A teraz się zabieram za ciasto na pączki :)
Właśnie sie zabieramy z synem za robienie ciasta, więc jeśli wyjdą to zjemy duzo :D:D
Terapie są ciężkie, bo trzeba zmienić całe swoje myślenie o sobie i, często, o otaczającym nas świecie. Za to moment, w którym orientujesz się, że zaszła zmiana jest cudownie uwalniający. I najważniejsze - to zostaje na stałe. Też kiedyś ciężko było mi uwierzyć, że "gadaniem" można aż tyle zmienić :) Teraz jestem żywym przykładem, że można!
Adam, lepiej iść na terapie na NFZ niż na żadną. I naprawdę można trafić kogoś sensownego. I naprawdę polecam przejść się do ośrodka, tam można nawiązać kontakty z dobrymi terapeutami. Niestety prywatnie to co najmniej 160/180 zł za sesje.
Podpisuje się pod tym wszystkimi kończynami. Lepiej się zapisać. Możesz też iść do ośrodka interwencji kryzysowej w swoim mieście lub najbliższym. Nie trzeba się zapisywać, idziesz z marszu, czynne całą dobę. Nie prowadzą co prawda terapii na dłuższą metę, ale doraźnie kilka wizyt i mogą pomóc w przyspieszeniu terapii na NFZ. P
Z lekami tak niestety jest. Nie zrażaj się!
A terapie bardzo polecam, bo leki to jedno, a terapia to tak naprawdę szansa na trwałe zmiany w mózgu i wyleczenie depresji. Oczywiście nie zawsze udaje się 100% jej pozbyc, ale terapia jest naprawdę najlepszą rzecza jaką możesz dla siebie zrobić. daje narzędzia radzenia sobie. Jeśli nie masz możliwości iśc prywatnie to chociaż na NFZ, też się trafią dobrzy specjaliści, tylko trzeba najpierw poczytać opinie, Naprawdę warto.
Może inny psychiatra, zmiana leków? Nie na każdego działa to samo. Czasem dopasowanie odpowiednich leków to lata. Nie zrażaj się! W jakiej terapii jesteś?
Polecam wizytę u psychiatry. Najpierw dobierze leczenie, żebyś poczuł się lepiej. Potem najlepiej poszukać terapeuty. Jeśli Cię stać to polecam prywatnie, żeby nie czekać i jednak większa szansa na trafienie kogoś sensownego.
Taniej wychodzi zatrudnić osobę, nie firmę. Z tego co wiem dużo korzystniej dla obu stron. Przynajmniej finansowo.
Madril, jak rodzicielstwo? :) Nie samym X-Files człowiek żyje! :)
Stranger, a u Ciebie co słychać poza serialami? :)
Napiszcie coś więcej, rozhulajmy wątek, trzeba nadrobić!
Ja mam mało czasu na seriale, teraz tylko Vox Machinę wciągnęliśmy. Tak to trzeba wybierać czy odcinek serialu, czy kilka stron książki wieczorem, bo ciągle coś do roboty. Do tego starszy jest w zerówce więc zaczynają się "zadania domowe", tu że ma literki poćwiczyć, tam czytankę tak leci popołudnie. Za to duma rozpiera jak widzę postępy i już mam wizję, jak mu będzie książki podrzucać :D
Haha Spencer był turbo denerwujący, to fakt. Nawet przezywałam mojego brata "Jeffrey" z tego powodu :D
Ale miał swój urok jako postać.
Jak się zastanowię to chyba 6s to mój ulubiony :)
Gorzej jak sie podpisze szlaczkiem a kiedyś dojdzie to weryfikacji, ktoś mnie zapyta czy to mój podpis a ja nie wiem bo szlaczek :D
Ja się tak różnie podpisuje, że czasem jestem w szoku, ze nikt się tego nie czepia :D
Zależy nawet od tego jaki mam długopis i rodzaju papieru. Na szczęście póki co wystarczyło, żeby podpis był czytelny. Może nie załatwiam odpowiednio poważnych spraw, żeby ktos weryfikował :D
Ja tam lubię. Dzieciaki tylko te tolerują. Można im dać do śniadaniówki i na pewno sie nie zepsują.
Pewnie, że dobrze! Ja uwielbiam 6s, tam jest tyle dobra :D Kurczę, aż sobie coś odświeżę!
I chyba w 5 pojawia sie Diana Flowey?
A jak Ci się podobało The End? Ja bardzo lubię ten odcinek :D
Wątki Emily mnie też nie kręciły nigdy. Może teraz bym bardziej przeżywała mając dzieci.
Film Fight The Future uwielbiałam, widziałam go naprawdę dużo razy! Podobało mi się, że był taki sensacyjny. Jest to imho jedyny film XF który jest ok.
A przed Tobą 6. i perełki jak Arkadia, Triangle, Dremalands (kocham :D) Ale też How the Ghosts Stole Christmas, Drive, Monday (lubiłam kiedy jeszcze nie wiedziałam że każdy serial ma taki odcinek XD) i jedne z moich ulubionych Two Fathers i One Son, ech 6s <3
Tego akurat nie bardzo ma jak sprawdzić, bo wystarczy, ze wall jest zakłodkowany i nic nie widać :D
Ja pracuje w banku i wiem, że sprawdzają, czy ktoś np. nie wypisuje nic negatywnego ba firmę, lub nie podaje poufnych danych. Bywały takie sytuacje. Raz ktoś napisał, ze może polecić do pracy (dostajemy za to bonus) i że praca beznadziejna, ale można się zaczepić i napisał to na publicznym haha. Chyba go nie zwolnili, ale miał nieprzyjemną rozmowę i po premiach.
Robię domową :)) Dzieciaki uwielbiaja pepperoni, my z mężem serowa, najlepiej z serkiem pleśniowym :))
Chyba dziś poświętujemy na kolacje :D
Tak właśnie myślę haha, ale nic nie szkodzi, mam duży stosik książek do przeczytania, liczę na troszkę spokoju dzięki tej grze :D
Dzięki :)
Pooglądam sobie co tam się będzie działo :)
Chociaż raczej z ciekawości bo coś czuje że duzo nie pogram skoro od soboty wjedza u nas Minecraft haha.
Dużo zależy od tego z czego najczęściej korzystasz (wiem, banał :D). Jeśli macie dziecko lub planujecie dziecko to pakiet z prowadzeniem ciąży bardzo polecam. Prowadzenie ciąży na NFZ to dramat. Jeśli często potrzebujecie szybkiej konsultacji lub l4 to teleporady są nieocenione, to samo przy dzieciach które maja non stop katar i większości przypadków trzeba tylko dostać opiekę i przesiedzieć kilka dni w domu.
Więc jeśli tylko od czasu do czasu iść do lekarza z powodu popularnej choroby, jak przeziębienie, zapalenie zatok, angina itp. na badania kontrolne do ginekologa, ew. do dermatologa jak cos wyskoczy, czy laryngologa, to polecam podstawowy.
Ale jeśli są dzieci lub chciejcie niedługo się starać to polecam rozszerzony :)
A czym jest to jest to Direct? :)
Do mnie doszedł Minecraft, w sobotę dajemy synowi. Zobaczymy jak będzie pykał :D
Akurat z rakiem i podejrzeniem raka się w PL ma pierwszeństwo do badań przez kartę DILO. Oczywiście nadal bywa z tym różnie, ale przynjmniej nie czeka się pół roku.
Niestety większość tych prywatnych pakietów to raczej dostęp do lekarzy, badania krwi itp. ale już leczenie dodatkowo płatne.
To jest usługa typu medicover tylko pewnie mają umowy z różnymi placówkami. Wygodna sprawa, pewnie więcej badań w pakiecie niż lekarz na NFZ zleci. Najważniejsze to się dowiedzieć z jakimi placówkami maja umowy i jaki jest SLA na wizytę. Bo bywa, że niby fajnie a na każda wizytę się długo czeka.
I jeszcze dobrze się dowiedzieć, czy to zawiera teleporady. To jest wygodne jak się jest przeziębionym i potrzeba tylko l4.
Ja mam Medicover z pracy, pozostawia wiele do życzenia ale mimo wszystko wygodna sprawa. Najlepsza opcja przy dzieciakach.
Dzięki, przyjrzę się temu :)
Póki co ściągnęłam sobie pack mana i dostaje po 4 literach ;___; nie wiem czy granie jest dla mnie :D
Madril, gratulacje!! Zdrówia dla maluszka i mamy :)))
Więc przez najbliższe 2 tygodnie raczej mniej będę zaglądał, chciałeś napisać "dwa lata" hehehe.
Właśnie ciężko powiedzieć co jest w moim stylu, bo ja nie gram na kompie ani konsoli. Ale skoro już mam to chciałam spróbować. Skoro mówicie, że fajne to może się skuszę.
Annac1 --> A czemu? Nie jest to dobra gra na początek? :
Child of Pain, a nie są? To, że lubią je też dorośli nic nie zmienia, ze Marvel tworzy filmy tak, żeby już 10-11 latki chciały je oglądać. Nic w tym nie ma złego. Ani to, że jako dorośli też je lubimy.
Zeruel, to ja mam mentalna brodę :D
Mnie przyjaciółka namawia mnie na Hadesa. Ja mało growa jestem, chyba mnie chce wciągnąć :D
Gral ktoś z Was? :)
Szokujące info :D Gorzej jak się okaże, że The Boys też uważa za serial dla dzieci :D
Podbijam wątek :) Trochę spam, ale trzeba ratować niedobitki :D
Madril, jak sytuacja życiowa? Przedłużenie rodu się zadziało? :D
Stranger, jak idzie rewatching? Jakieś nowe wrażenia? :)
Ja też się bałam małej miski ale odkryłam, że to nie problem skoro masę obiadów można zrobić w poł godziny :D Wtedy gotowanie codziennie tak nie boli :D
Ale wiadomo, nic nie jest dla wszystkich :)
Mam od miesiąca i już sobie nie wyobrażam życia bez tego :D Ile to urządzenie oszczędza czasu to jest po prostu cudowność sama w sobie. Można gotować z gotowych przepisów albo używać po swojemu, ciasto na pizzę robi w dwie minuty, owsianka z niego to poezja, idealna konsystencja. A najważniejsze, że w przypadku wielu dań to wrzucenie składników i czekanie aż piknie, że koniec.
Można iść pod prysznic, pobawić się z dziećmi, cokolwiek. Jasne, ze jeśli przepis jest bardziej skomplikowany i wieloetapowy to np. często trzeba myć naczynie, ale to moim zdaniem naprawdę pikuś przy zaletach.
Cudownie wszystko sieka, cebula w kawałeczkach w kilka sekund, ser starty na aksamitny proszek, damn, chyba sama zacznę sprzedawać :D
To urządzenie nie robi nic, czego się nie da zrobić bez niego, ale zdecydowanie większość tych rzeczy zrobi szybciej i lepiej. Przez ten miesiąc zrobiłam więcej nowych rzeczy niż przez ostatnie 7 lat.
Wracając z rodzicielskiego offtopu powiem tak: Maio Kart zrobił FURORĘ :D Dzieciaki grały jak szalone :D jestem zaskoczona jak szybciutko załapali, oczywiście byli ostatni ale zabawa była mega :D Po kilku wyściigach widziałam, że zaczynają łapać wyprzedzanie :D Na początku sama im zmieniałam mapy a potem raz pokazałam jak to robić i już zmienili sobie sami. Minęło kilka godzin a już jestem zadowolona :D:D
A teraz głupie pytanie: czy joycony ładują się kiedy są podpięte pod body, a to siedzi w bazie?
PatriciusG., rozumiem, pozostaje mi życzyć powodzenia! I z dzieckiem i z Twoją terapią.
Ja jestem w swojej rok, na lekach duuużo dłużej. I chyba na nich zostanę jeszcze długo po zakończonej terapii więc tego... rozumiem.
Za to mam nadzieję, że dzięki temu moje dzieci nie będą potrzebować terapii, ani leków.
Ja się boję, że usłyszę dokładnie to samo XD tzn jestem przekonana na 99% że reakcje mojego syna są w normie, ale może ja się dowiem jak lepiej reagować. Bo przyznaję, że bywa ciężko, kiedy mówię, że nie może więcej słodyczy a on płacz i wrzaski, że MAMY MU DAĆ, i ON CHCE TERAZ. Na ogół reagujemy mówiąc spokojnie, że nie podoba nam się takie zachowanie, nie podoba nam się krzyk i nie będziemy na krzyki reagować. Czasem pomaga akceptacja uczuć, w stylu "zdenerwowało Cię, że nie chcemy Ci dać ciastka" albo "widzę, że jesteś bardzo zły że nie dałam Ci ciastka. Bardzo chciałeś to ciastko". Czasem pomaga, czasem nie.
Ogolnie nie martwiłabym się, że w życiu będzie odpuszczał, skoro teraz tak jest. Badania pokazują, że jeszcze nastolatki nie mają w pełni ukształtowanego układu nerwowego i pewnych rzeczy nie są w stanie robić, a nie, że im sie nie chce albo są leniami.
Więc mysle, że będzie dobrze, nie ma co cisnąć :)
Ja sama też chodzę do psychologa, głownie dlatego, jak sie okazuje, ze moi rodzice nie poszli zadać tych pytań które my tu zadajemy :D
PatriciusG. a myślałeś żeby się przejść do psychologa dziecięcego? Niekoniecznie z dzieckiem, ale sam, po poradę jak reagować? Ja się wybieram, bo mój 5-latek ma wybuchy złości, krzyczy i mimo, że wiem że to normalne (dziecko w tym wieku nie umie w regulacje emocjonalną, jeszcze układ nerwowy nie jest odpowiednio rozwinięty) to nie wiem jak odpowiednio reagować. Liczę, że psycholog mi coś podpowie. Książki póki co nie były super pomocne, niestety.
O , dzięki z ate wskazówki! Właśnie sobie zagrałam testowo jeden wyścig i nawet mi było ciężko wyrobić na zakrętach :D zerknę w te ustawienia zanim dzieciakom włączę. Ale fajna zabawa, nawet mnie wciągnęło trochę :D
Wcześniej raczej sportowe typowo G-shocki a teraz Casio G-steel, bo pasuje i na co dzień i do biura. Może nie pasuje do stroju stricte eleganckiego, ale lubię jak się łączy z lekkimi sukienkami jako "ciężki" dodatek :) Fajnie też dodaje pazura do marynarek z rękawami 3/4.
Może nie ma dużo bajerów ale w sumie wcześniej miałam zegarki z masą dodatkowych funkcji i poza stoperem nic nie używałam :D
edit: dodam, że ten model łączy się ze smartfonem przez bluetooth i dostraja czas.
Annac1 --> no i super :) Myślę, ze dla 5 latka to doskonała opcja. Właśnie mi się ściąga bo dostałam kod z konsolą i na przerwie w pracy przetestuje :D
PatriciusG.--> dlatego warto te nauczyć jak dziecko ma 5 lat :D mój starszy już załapał idee grania dla samego grania i zabawy, nie przeszkadza mu tak jak przegra. Cieszy się samą grą. Młodszy 5 lat lubi wygrywać, ale też nie zawsze sie denerwuje jak przegra. Zależy od gry. Jak gra z nami w planszówkę to lubi wygrywać, ale nie wiem czy tak ma, czy to kwestia wieku. Zobaczymy, czy z tego wyrośnie :D
tmk13 -> Dzięki za polecajki :) Kolorowanki moi też lubią :) I wszelkie łamigłówki. Zabawa jest zdecydowanie ważniejsza niz wygrywanie, wiec mam nadzieje ze u nas będzie podobnie :D
Dziś dotarła paczka, podłączone do TV i teraz siedzę i sama się bawię zanim dzieciaki przyjdą :D
Decyzja podjęta, konsola zakupiona :) Ma być u mnie w środę :)
Na aukcji dodają kierownice i Mario Kart, myślicie że 5 latek sobie poradzi z ta gra? :)
Dwa lata pod rząd byłam w Łebie, niby to bardzo turystyczna miejscowość, ale ludzi nie było wcale dużo. Chodziliśmy na psią plażę a tam w ogóle był luz i dużo miejsca :)
O, to trzymam kciuki za sprawne przyjście na świat :D
Rzeczywiście chwila minie zanim zacznie oglądać, chociaż szybciej niż się wydaje hehe. Moje stwory 5 i prawie 7 lat więc już sporo jest grane. Niestety jedna platforma nie wystarcza, wiec mamy Netflixa, Prime i Disney'a. Chociaż Prime był w promocji 50 zł za rok, a Disneya mamy na rok za darmo wiec tak nie boli :)
Chociaż chlopaki mieli żal jak z Neflixa zniknęło częśc sezonów Psiego Patrolu haha
To dobrze :) Bo póki co się nie zapowiada, żebyśmy rezygnowali z abonamentu, za dużo dobrego kontentu dzieciorowego (i Marvel dla rodziców :D)
Jako turbo fanka Kryceka (moja pierwsza ekranowa miłość <3) Tunguskę i Termę widziałam chyba z milion razy! Ciekawa jestem jak teraz bym je odebrała. Zawsze mnie zastanawiało jakim cudem Mulderowi nie uciachali ręki. I w ogóle jak wrócił. Ta końcówka się troche nie trzyma kupy :)
Dzięki za odpowiedzi! W takim razie pewnie będę kupować wersje pudełkowe :)
Pewnie wrócę z większą ilością pytań po zakupie :)
Planuje zakup Switcha w najbliższym czasie, głównie dla dzieciaków (5 i 7l.) ale sama też pewnie będę chciała skorzystać przy okazji :)
Powiedzcie, czy bardziej opłaca się kupować kody czy klasycznie kartridże? Czy przy kodach da się grać offline? (w sumie czy z kartridżami można?) Czy da się pożyczać kody, coś jak pożyczanie na steamie?
Oraz chyba najważniejsze, czy wersja Minecrafta jest taka sama jak na PC, czy jakaś okrojona/inna?
To będzie nasza pierwsza konsola stąd moje pytania :)
Człowiek nie ma kiedy w weekend zerknąć na forum, liczy, że będą nowe posty a tu taka cisza :) To miała być reaktywacja, więc reaktywujmy :D
Ja sobie postanowiłam, że wygospodaruje czas chociaż na jeden odcinek w najbliższym czasie. Trzeba korzystać póki jest dostępne na D+ :)
matmafan -> czasem bywa cięzko, jest tona osób które nie będą zainteresowania, jasne, ale warto czasem przeglądać. Ciągle dołączają nowe osoby :)
Jest jeszcze Badoo, i kiedyś korzystałam z OK Cupid, to chyba było wtedy nastawione na geeków/nerdórw więc latwiej o wspólne zainteresowania od razu :)
Ja ostatecznie poznalam mężka przypadkiem, bo to byl kolega współlokatorki i nocował w naszym mieszkaniu. Dobrze nam się gadało a potem już samo poszło :)
Chciałam napisać +1 ale tak naprawdę +milion :)
Dokładnie to. Uogólnianie, do tego mocno przesiąknięte stereotypem, jest po prostu szkodliwe.
Pewnie, że pamiętam! :D O jacie!
Stary Nazgul, moje pierwsze miejsce do spamowania, aż się łezka w oku kręci :))
My DOROSŁE, MY hahaha, jak ja sobie teraz wspominam siebie w liceum, dajcie spokoj, jaki ze mnie był dzieciuch :D:D
Chłopaki, nie bójcie się tindera! Tam jest naprawdę masa fajnych lasek. Tylko trzeba robić dobry przesiew :)
(Nie wiem czy akurat Ty nie korzystasz ale autor wątku zaznaczył że nie).
Oh wait, na to nabierają się tylko brzydkie nerdki story of my life ;___;
:D
Martusia! Jacie :) Ciebie też mi widzieć :)) cieszę się że tak mówisz, to trochę sprawia że odzyskuje wiarę w ludzkość :D
To jest coś czego się nigdy nie dowiemy, ale niezależnie od tego stwierdzenie że nie istnieje przyjaźń damsko-meska nie jest prawdziwe. Jestem nawet w stanie się zgodzić że w większości przypadków jest inaczej obwarowane niż przyjaźń osoby tej samej płci.
Mi chłopaka szkoda że o takie rady pytaj na tym forum. Za to wysyp miSzCzów podrywu przypominam mi dlaczego przestałam tu pisać 10 lat temu :)
O, widzę poziom pojazdów dalej "na poziomie" :D dobrze że są miejsca w internetowych które się nie zmieniają :D
Ogólnie ja bym olała laski które tak myśla, tak jak sama olewam facetów którzy uważali że RPG nie za dziewczyn (wierzcie mi, byli tacy :D).
Nie mówię żeby nic nie robić poza granie , ale to jest hobby jak każde inne. Zakładam że gość coś też robi w życiu, np. pracuje. Znam przypadki gdzie dziewczyny czy żony ograniczają swoim partnerom dostęp do ich hobby bo uważają je za głupoty. Od takich osób lepiej od razu uciekać.
I widzisz tu się nie zgodzę ze tam chodzi o szerokopojętą atrakcyjność. Pewnie, są tacy którzy tam tylko świecą klatą albo coś, ale jest ma masa normalnych ludzi. Niewiele jest do stracenia w sumie, najwyżej się nie uda a zawsze to pro-aktywne działanie :)
Ale jak gry są jego pasją to ciężko nie siedzieć przy kompie ;) A dużo ciekawszy gość ktory ma hobby niż taki, który ma "życie" ale nie ma hobby. W sumie czym jest to życie? Chodzeniem na imprezki? Piwko przed tv?
A to jest jakiś quest, czy achievement do odblokowania? Jedni mają mase partnerów od wczesnych lat, inni mniej albo później a są tacy którzy w ogóle nie mają/nie chcą.
Nie daj sobie wmówić że to jakieś obowiązkowe.
Ja mam męża i przyjaciela. Ba, często się z tym przyjacielem (od razu uprzedzę pytania - przyjaciel jest hetero i nie ma dziewczyny). Mój mąż nie na z tym żadnego problemu, mój przyjaciel nie ma na mnie crasha ani nic takiego. Po prostu kliknęło jako przyjaźć. Tyle. Nie rozumiem po co sobie narzucać takie ograniczenia jak płeć przyjaciela.
"przyjaźń damsko-męska to mit wymyślony przez ludzi, którzy szukają alternatyw dla swojego obecnego partnera" nie zgodzę się z tym stwierdzeniem, czego jestem żywym dowodem. Do tego gdyby to była prawda to osoby biseksualne i panseksualne nie mogłoby się przyjaźnić z nikim XD
Lookinowt -> Tym lepiej :) Im bardziej popularne zainteresowania tym większe grono :) Trzeba ogólnie bywać w miejscach, gdzie są inni, albo np. na jakichś fanpage'ach. Nie wiem czy istnieją fanpage'e jazdy na rowerze, ale może jakieś ustawki na wspólne wycieczki?
Nie ma innej opcji, niz poznawać ludzi. Osobiście polecam RPGi.
A z ciekawości, czemu nie chcesz używać apek randkowych? Jakieś milion moich znajomych znalazło sobie partnera/ke przez tindera.
Jako dziewczyna, która spotykała się w sumie tylko z geekami powiem, że najlepiej szukać przez hobby. Nic tak nie łączy, plus od razu wiesz, że dziewczyna ma zainteresowania :) Jak szukałam chłopaka to było dla mnie mega ważne.
Właśnie, bo teraz już nie trzeba mieć ze soba RMUA tylko jest jakaś ogólna baza gdzie od razu sprawdzają?
Ale byłeś w państwowym szpitalu? Jeśli tak to musisz być ubezpieczony, albo teraz już tego nie sprawdzają. Dali Ci skierowanie do szpitala, nawet jeśli pójdziesz z tym do prywatnego szpitala to będą wiedzieć co Ci zrobić, jakie badania itp.
Ale ogólnie polecam ogarnąć ubezpieczenie. Wystarczy się zarejestrować jako bezrobotny.
Splinter the Rat --> haha, zastanawiam się czy sama taka nie byłam i aż się boję sprawdzać :D
WOW super *__* zazdro!! Ja sobie muszę plakat sprawić, bo zaginął w licznych przeprowadzkach.
A to smuteczek, to było zdecydowanie moje ulubione miejsce na GOLu :) Jeśli o czymś wspominałam przez te 10 lat to właśnie (głownie) DDW, ale nie było nawet kiedy zajrzęć. Pewnie inni mieli tak samo. Szkoda, szkoda, było wesoło :)
Też sobie podwiesiłam, żeby nie zapomnieć :D Wpadam w przerwach od pracy, czytam sobie forum do kawy ^^
Ciężko dyskutować z poziomem "co ty bredzisz" albo, że wystraszy "nie być debilem". Mój cel został osiągnięty (zwrócenie uwagi na problem podawania nr kart) i na tym możemy zakończyć te średnioproduktywną wymianę zdań ;)
Na tym polega manipulacja, że potrafią człowieka tak zamotać, że wydaje się, że mają racje. Nie chodzi w tych komentarzach o ocenę mojej koleżanki, tylko dodatkowe ostrzeżenie. Zresztą Ci oszuści są sprytni, widzą, że np. ogłoszenie długo wisi, więc pewnie osoba która sprzedaje się chce szybko pozbyć, jak wózek to pewnie ma male dziecko, wiec zmęczenie, niewyspanie itp.
Jeszcze jakiś rok-dwa temu nie było takie oczywiste żeby np. nie klikać w linki z maili. Inny znajomy kupował jakieś części na allegro, sprzedający wysłał mu link w mailu. Okazało się potem, że to oszustwo, a porta z linka wyglądał IDENTYCZNIE jak prawdziwy. Nawet nie wiem czy odzyskał kasę.
Morał z tego taki, że każdy mądry jak to nie jemu sie przytrafi ;)
Ja wiedziałam, ona niby też wiedziała, ale oszuści ja naprawdę sprytnie zmanipulowali. Dlatego to podkreślam jeszcze. Tak, jak mówisz, XXI wiek a nadal się takie sytuacje zdarzają i właśnie dlatego trzeba to podkreślać przy każdej możliwej okazji. Lepiej o jeden raz za dużo powiedzieć oczywistość niż nie napisać i kogoś oszukają.
Stranger -> W ogóle śmiesznie się patrzy na samych Gillian i Duchovnego jak były tacy młodzi :D Zwłaszcza po Californication i Amerykańskich Bogach :D
offtop: co się stało z DDW?
Dodam swoje 3 grosze do wątku. Przyjaciółka została okradziona za pośrednictwem OLX na kilka tysięcy. Chciała sprzedać wózek po córce i kupujący tak zamotał, że potrzebuje nr katy i jak go dostał to wyczyścił konto.
Więc poza tymi klimatami o których piszecie dodam żeby NIGDY nie podawać nr karty na takich portalach jak OLX!
Widziałam 10, 11 jeszcze nie, chyba po prostu się boję trochę, bo już 10 był...no słaby. Chociaż pozytywnie zaskoczyły mnie odcinki niemitologiczne, były naprawdę spoko. Mimo, że jestem wielka fanką mitologii i syndykatu to ten wątek powinien już odejść w niepamięć, nie ma po co go rozgrzebywać.
Ale obejrzę całość, kiedyś... :D
Dzień dobry, przepraszam za spóźnienie :D:D
Jednak ten wątek powstał! YAY :)
Marzy mi się rewatching całości, ale czasu brakuje. Chyba sobie zrobię jednak rewatching wybranych odcinków, bo tak mogę czekać do emerytury :D Ciekawa jestem jak odbiorę niektóre odcinki, które kiedyś wywoływały spory dreszczyk :)
Raz na kilka miesięcy zlatują się stare pierdy i lecą z takim wątkiem. ej, sam jestes stary XDDDD
Do tej pory nie zdawałam sobie sprawy, że byłam na forum taką "personą" hihi, a tu wszyscy zdziwieni moim nagłym objawieniem :D
Może zostanę na dłużej :)
Ja mam wygodna trójkątna poduszkę, żeby się o nią oprzeć, podkulam nogi i żadna, nawet wielka książka mi nie straszna :) Widziałam kilka wynalazków, gdzie można książkę odłożyć, ale wszystkie maja ten sam minus - trudniej się zmienia strony. Może po prostu ułóż sobie stos z poduszek żeby nie trzeba było trzymać książki w powietrzu?
Dodatkowo ja czasem robię tak, że kupuje książkę papierową, ale jak jest duża to na wyjazdy zaopatruje się (np. pożyczam) książkę w wersji na czytnik.
PatriciusG. -> karczma "Pod Nekromantami"? ^^
Req, no dobrze, jutro wolne więc może z winem jakoś to zniosę hehe. No jednak 20 lat to kawał życia, a mało kto w wieku tych nastu lat był wybitnie dojrzały :D Plus z taco, co wspomniałeś na początku to nie miałeś lekko. Ja chyba jestem po prostu z tych wolnodojrzewającyh ;D
Zdecydowanie lepiej mi w tym momencie życia niż wtedy, nie tęsknie za "młodością" :D Sentyment mam do tego forum, do X-Files już mi zawsze zostanie <3 Teraz widzę jak mój syn przejawia pierwsze fiksacje na temat ulubionego serialu i aż się wzruszam, że ma to po mnie :D
Chociaż on nie zrozumie moich opowiadań jak to chadzałam do kawiarenki internetowej z dyskietkami, jak się cieszyłam jak ojciec mi kupił pierwszą płytę CD-RW :D jak mi rodzice ustawiali timer żebym nie przekroczyła darmowej godziny korzystana z Internetu na modemie, albo trzy tygodnie ściągałam odcinek X-Files kazzą żeby się okazało, że mój komputer jest za słaby żeby go odtworzyć :D
Jak tłumaczę dzieciakom, że kiedyś nie było netflixa i nie dało sie pauzowac bajek to na mnie dziwnie patrzą ]:->
Req, o jacie pamiętam :D:D nie chce nawet zaglądać jakie głupoty wypisywałam haha. To były moje absolutne początki i Pelle (dawna FoxMagda) mnie uczyła korzystania z internetu :D
Czasem sobie wspominamy te czasy, 1 klasa liceum!
Ja też nie wiem na ile mi czas pozwoli pisać, pracuje z domu więc mogę sobie zajrzeć w czasie przerwy. Gorzej jak mam w domu szpital pediatryczny, a i tak bywa :D
edit: A co do odpowiedzi to dla mnie też szok na tym forum! Chwilę mi zajęło, żeby to rozkminić!
No coż mam powiedzieć, lubię nowinki :D:D (nawet jesli dla innych to już stare funkcje :D)
Och, może Ty załóż, a potem się zobaczy, czy będziemy się znow prześcigiwac kto pierwszy, jak za starych czasów! Ja widze, że mój wewnętrzny spamer wiecznie żywy ^^
Ja w marcu będzie 21 :) ale od 10 lat nic nie pisałam, zostałam "przywołana" kilka dni temu, zostałam się rozejrzeć i trafiłam na ten wątek :)
Tydzień to i tak dobrze! Pamiętam moje pierwsze odcinki X-Files ściągane Kazzą przez 3 tygodnie :D
Faktycznie chwile mnie nie było :) I przyznam, że gdyby mnie Madril nie przywołał swoim forumowym zaklęciem pewnie bym nie zajrzała, jakoś odwykłam od forum. A tu tyle wspomnień!
O Panie... gdzieś pewnie mam, ale to musiałabym się wybrać na wyprawę na dalekie południe żeby je zdobyć :D
O kurczaki, matisf!! *przyjmuje Pepsi*
I w ogóle cześć wszystkim :) Przez myśl mi nie przeszło przez te 10 lat że tyle osób tu dalej pisuje :)
spoiler start
(poczułabym się staro gdybym nie czuła sie młodo :D)
spoiler stop
Faktycznie dawno mnie nie było, ale myślałam że mniej czasu minęło, chyba tracę rachubę :D
Madril, dzięki za wywołanie! Nawet nie wiem jak tu kogoś przywołać, tyle nowych funkcji! Smutne wiadomości przynosisz :(
Wątek przywołuje dużo wspomnień! Sam GOL ale widzę wspominacie jeszcze czasy X-Files, oj kawał życia!
Ishi, zapamiętam :) Chociaż moja lista książek do przeczytania 'najpierw' jest bardzo długa. A i tak na ogół coś na spontanicznie i na chama wpycha się na pierwsze miejsce ;) Ciężko te książki tam ogarnąć, atakują znienacka.
Piszać tuta tylko sie dobijam, bo nie mogę iść na ten koncert :(
Powodzenia i bawcie się za mnie też!!
Zawsze uważalam, że najlepiej byloby na sudiach bez indeksów i egzaminów. Znalazłam szkołę gdzie nie ma indeksów, ale egzaminy niestety sa nadal. Najwyrazniej nie można mieć wszystkiego ;)
A co do systemu edukacji, Flyby, gdybym miała wyrazić całe swoje niezadowolenie z niego, wytknąć wszystkie błędy i niedociągnięcia, skrytykować wszystkie niewłaściwe pedagogicznie postawy (u nauczycieli i rodziców), podsumować co powinno się zmienić i jakie będą konsekwencje braku ów zmian, czego brakuje, czego jest za dużo, co być powinno, a czego nie powinno to, peawdopodobnie, nie skończyłabym pisać do przyszłego roku. Za to może uznaliby mi to jako pracę licencjacką, gdybyśmy takie pisali (bo obecnie nie wiadomo, czy będziemy pisać, czy uczyć sie do egzaminu).
Tak więc nie zaczynam, ktoś dzis musi obiad ugotować :)
Pożywką dla wyobraźni na bardzo daleko posuniętym poziomie abstrakcji ;) Z jednej strony ciekawe, a z drugiej tak odległe.
Nigdy w życiu tak nie przeklinałam, jak przed egzaminem ustnym z filozofii nowożytnej. Nigdy.
mikecortez --> Miałam się nie wypowiadać w tym temacie, bo widzę, że dużo ludzie w ogóle nie wie o czym piszę, ale teraz muszę, żeby napisać - nie sądziłam, że ktoś na GOLU napisze coś mądrze. Dzięki za światełko w tunelu :)
Łyczek, nie "prawdziwym" tylko poprzednim :D
A rzeczywiście fajnie byłobyby gdyby Piknik był troszkę wcześniej, żeby jeszcze tak zimno nie było :) Chociaż nie wiem czy się w tym roku wybiorę. W zeszłym nie dałam rady (po praz pierwszy ;)
Łyczek, słyszałam o tej książce, że początek i klimat super ale potem tak sobie. Jak skończysz to koniecznie napisz co Ty myślisz, żebym miała większy zakres opinii :)
Ja na razie zadowalam się lekkim i przyjemnym fantasy. Bezrobocie to nie czas na trudna literaturę.
Mity, religie i bajki. Jestem w domu ;) Flyby dorzuca filozofię. Jakby 3 semestry to było za mało :(
Problem z młodym wyglądem. Skąd ja to znam ;)
Łyczek, a ja własnie się czuje młoda duchem :) Chociaż codzienność usilnie próbuje mi rozwiać złudzenia ;)
Pędzej za gwałt ;)
Kazimierz to wspaniałe miejsce. Zapiekanki wspominam najlepiej. Zawsze jak odwiedzam Kraków to wybieram się na Kazimierz :)
Brakuje tutaj takich miejsc w tej Warszawie. Chociaż pewnie to nostalgia do miejsca zamieszkania.
Nie można się za młodo czuć, Kong ;)
A co na to pokojówka, Flyby? Papiery na nianię też ma? ;) Doświadczenie na pewno, w końcu zajmuje się Pikusiem. No niech będzie *podstawia kozetkę, obok fotel i stolik, na stoliku Pepsi* Kto pierwszy?
Bezcukrowa Pepsi? A fuj. Przecież to traci swoją pepsiowatość całą jak nie ma cukru.
Sucha jeśli ma to bardzo długi. Dla mojej Kory fatherostwo kupowali mega wielkie worki w hurtowni. Parę miesięcy minimum to jadła :)
Nie wiedziałam, że czipsy mają datę ważności :O I co my będziemy jedli po apokalipsie? Pepsi i czipsy były naszą nadzieją.
I psie suche jedzenie.
*nalewa Pikusiowi Pepsi do miski*
Przebyłysk przyszłości ją doparł, Flyby. Zaraz jej przejdzie.
Nie jadłeś nigdy nic po terminie, Kong? Nie wierze ;D
Wiecie jak to jest z tymi etykietami, ostrzegaja zanim cos sie zepsuje, czy jakos tak ;))
Drendron --> "A czy popierasz pomysł ograniczenia przemocy wśród młodzieży? Narkomanii? Alkoholizmu? Jak daleko pozwolisz państwu ingerować w życie obywatela, żeby ograniczyć te zagrożenia?" Nie, niech dzeciaki chleją i się biją. Co mnie to obchodzi!
A nie, czekaj. JEDNAK OBCHODZI.
Oczywiście, że popieram takie ograniczenia. Tak samo uważam o filmach, gdzie jest dużo przemocy.
A czy Ty uważasz, że Państwo powinno pozwolić młodzieży pic i palic? Bo "to decyzja rodziców czy im pozwalają"? Wiesz co by się działo wtedy z dziećmi niechcianymi i dziećmi ulicy?
Jak nie odróżniasz tego, co jest akcją filmy od porno to już nie moja wina, ale tym bardziej czekam, aż w końcu w Polsce będzie edukacja seksualna.
NewGravedigger --> To nigdy nie wpływa na wszystkich tak samo. Tobie nie zepsuło więc jest ok. Rzeczywiście fajne myślenie. Może jeszcze napiszesz, że chałeś wodę całe liceum i nic Ci nie jest, więc powinno sie pozwolić? Nie można na takie sprawy patrzeć jednostkowo. Sa badania na temar tego jak pornografia wpływa na młodzież. Trzeba patrzeć z szerszej perspektywy.
Wysiak --> Najwyrażniej masowe jedzenie przez dzieci czekolady nie wpływa tak diametralnie na obniżenie jakości ich życia.
Nie wypowiadam się ogólnie o firmie tej blokady, czy jest sensownie zrobiona pod kątem informatycznym itd. Po prostu popieram pomysł ograniczenia pornografii wśród młodzieży.
Tlaocetl --> Erotyka jest o ludziach, którzy uprawiają seks, lub pokazuje piękno ciała. Naprawdę łatwo odróżnić pornografię, gdzie wszystko jest sztuczne i na pierwszym planie sa ginekologiczne zbliżenia od ładnie pokazanego skesu, czy nagości w kontekście erotycznym.
To, czy ta blokada ma też dotycznych każdej golizny to już inna sprawa.
Wysiak, w niektórych przypdkach owszem. Dlatego m.in. popieram obowiązkową edukację seksualną w szkołach. Tak samo zakazd pornografii w internecie. Dlatego uwązam, że molestowanie powinno być ścigane z urzędu. Jest wiele przykładów. Rodzice wcale nie zawsze wiedzą, co jest dla dziecka najlepsze. Niby taki mamy dostęp do wiedzy, a można sobie zobaczyć statytski ile rodziców nie rozmawia ze swoimi dziećmi na tamat seksu. Czasami ze wstydu, czasai sami niewiele na ten temat wiedzą, czasem "wiara im nie pozwala". Młodzież trzeba edukować w zakresie seksu, a pornografia jest jedyn za zagrożeń i prowadzi do zaburzonego obrazu wisji seksu i seksualności.
Vader, jasonxxx --> Odpowiem Wam zbiorczo bo poruszacie tę samą kwestię. Oczywiście, że rodzice powinni się eukacją seksulaną dziecka zajmować. Ale niestety się nie zajmują. W Anglii jest w ogóle dziwny fenomen bo tam edukacja seksualna istnieje, a jednak jest dużo niechcianych ciąż wzród nastolatków. Nie pamiętam już czy jakies badania potwierdziły dlaczego, ale w wiekszości krajów, gdzie edukacja seksualna w szkołach zaczyna sie odpowiednio wcześnie są nprawde dobre efekty. Zmniejszenie niechcianych ciąż, większa świadomość na tameta chorób przenoszonych drogą płciowa itd. To oczywiście najbardziej oczywiste tematy jest tego duuużo więcej.
A wracając do meritum sprawy - czy popieram aby rząd zakazywał za rodziców i za dzieci - w tym konkretnym przypadku owszem, ponieważ taka forma pornografii o jakiej mówimy jest bardzo szkodliwa. Nie tylko dla dzieci. Ja w ogóle nie rozumiem dlaczego przemysł porno jest legarlny (ie jestem przeciwko temu ze względu na aktorki i aktorów, którzy teraz są chronieni, mają obowiązkowe badania itd. A wiemy jakby było w podziemiu.)
To jest dla mnie troszkę tak, jak z zakazem picia i palenia do 18 roku życia. Tak samo zabroniona powinna być pornografia, aby chronić dzieci i młodzież.
Nie wiem warto tutaj o tym pisac, ale spróbuje mimo wszystko.
Nie chodzi o seks. Nie chodzi o home made porno, gdzie parki uprawiaja sobie seks i to nagrywaja. Chodzi o zniekształconą wizję seksu najczęściej przedstawianą w pornografii. Sztucznie "piękni" ludzi, kobiety leżace z rozkraczonymi nogami czekają na kolejne penisy i jęrzą z rozkoszy co 20 sekund. Penisy (bo mężczyźni to nie są)podają swoje "sprzęty" do ust "cyckom" (bo to nie są kobiety) a tamte wykonują każdą czynność z największą chęcią. W porno nigdy nie ma "nie". Już nawet nie wspominam o tym porno, gdzie jest inscenizowany gwałt.
Zastanówcie się czasem przez chwilę zanim coś skrytykujecie. Pornografia w takim wydaniu, w jakim występuje najcześciej jest szkodliwa. Młodzi chłopcy (bo to głowni odbiorcy) mają starty obraz tego, jak seks i relacja z kobietą wygląda. Potem każdy taki 14-latek myśli, ze tak własnie będzie jak na pornosku. Pójdzie z dziewczyna dodo hostelu, nie istnieje słowo "nie" a ona chęcią zrobi mu wszystko na co on ma ochotę.
Przypuszam, że większość z Was zdaje już sobie sprawę, że w zyciu tak to nie wygląda. Stąd te restrykcje. Nikt (może poza Kosciołem) nie mówi, że oglądanie parku uprawiającej normlny sesk (tak zwane home made) jest szkodliwe. Ale taki pornosy ze studio, gdzie lewdo widac ludzkie twarze, a przed kamerą sa tylko penisy, cycki i plastikowe waginy są szkodliwe.
Bardziej bym się bała o przeżycie otwarcia puszki. Jak już go pokroisz to pewnie nie będzie się tak rzucał (chociaż kto wie...)
Bo teściowa dobrze gotuje :D
A w metrze niewiele połowisz, bo to Wisła. Tam wszystko co nie umarło ma już inny poziom świadomości.
Dlatego nigdy nie biorę jedzenia od mojej mamy :) W zasadzie rzadko miałam z nim do czynienia, kiedy jeszcze mieszkałam w domu.
B212 --> To że starsze kobiety tracą parcę i zostają w sklepie z butami to jest problem zmian. Kiedyś matura to było dużo, do zawodu się przyuczało. Moja babcia przed wojną skończyła 7 klas podstawówki i po wojnie miała parce w fabryce leków i przepracowała tam do emerytury. Teraz wszędzie chcą wyższego wykształcenia. Kobiety po 50-tsce się zwalnia bo chce się "młody, dynamiczny zespół" i jest problem. Ale to nie powód, żeby od razu pracę rzucać i się frustrować. Moimi rodzice już ponad 30 lat pracują i tyle. Zawsze słyszałam w domu, że najważniejsze to mieć pracę, żeby dzieci nakarmić. I mieli rację. Bo można ryzykować i kombinować, ale jak za 3 lata nikt z Tobą kontraktu nie podpisze to co zrobisz? Wtedy na etat bez doświadczenia? A może masz taką branżę że i tak Cię wezmą, może masz szczęście. Ale nie każdy może być informatykiem.
Yasiu --> Zakładasz, że nikt nie lubi sprzedawać butów. A to wcale nie taka kiepska praca. Spotykasz nowych ludzi, doradzasz. Tyle, że w weekendy i zmiany po 12h, a często więcej. Ale może być gorzej, można np. rozdawać ulotki na deszczu czy śniegu. Albo telemarketing. A są tacy co i telemarketing lubią.
graf_0 --> Bezrobotni są, bo często idiotycznie wysokie wymagania mają pracodawcy ;) A na kobiety w domach nikt pieniędzy nie daje poza mężem/rodziną. A już na pewno nie rząd.
b212 --> Panie w CCC dorabiają w czasie studiów najczęściej. To są młode dziewczyny, które chcą wspomóc rodziców i chodzą do pracy, bo dziecko na studiach to duży koszt. Albo studiują zaocznie żeby całkiem same mogły za siebie płacić. Co w tym złego?
Logan --> Małe i bogate kraje mogą sobie pozwolić na takie luksusy. W Polsce tak nigdy nie będzie, bo jesteśmy za dużym krajem bez żadnych naturalnych złóż.
Słoiki, bądźmy dyplomatyczny ;) A że słoikowy neon wygrał konkurs to rodowodowi Warszawiacy się złoszczą, a ja myślę, że im to trochę utarło nosa ;)
Więc zapraszam ze słoikiem obowiązkowo! Może być pusty :D
A Kraków czeka na emeryturę, oj czeka.
Wysiek --> nie pracuje się tylko żeby mieć pieniądze na przyjemności, ale też żeby mieć na życie. Jeśli wystarczy Ci taka pracą dorywcza, czy sezonowa to proszę bardzo, ja nikomu nie mam zamiaru mówić jak ma żyć. Warto tylko się zastanowić co dalej.
Nie wiem w jakim świecie Ci się tak będzie powodzić, żeby łapać kontrakt na 6 miesięcy, potem żyć dwa lata i znów łapać. W pracy trzeba sie rozwijać, uczyć, doszkalać a nie mieć dziury w CV.
I doradzał w kwestii mody, można by rzecz ;)
Jakbyś chciał popływać w metrze, Flyby, lub pobudować stolicę to zapraszam :)
Orlando zawsze tak ma :) Do mnie przyjeżdża. Trzeba od czasu do czasu nadrobić zaległości z bratem ^^
Jedziemy do Gęstochowy --> Jeśli masz tak czasem, że nie jesteś wstanie wstać i jestem przybity, wszystko wyda Ci się beznadziejne itd. to może wybierz się do lekarza? Nie musisz mieć w pełni rozwiniętej depresji nawet, wystarczy bardzo stresująca sytuacja rozciągnięta w czasie. Psycholog jest w stanie ocenić i polecić Ci tabletki. Pamiętaj, że stany depresyjne to zaburzenie osobowości wynikające z braków w mózgu. Są na to tabletki, niekoniecznie ciężkie i z masą efektów ubocznych. Warto iść do specjalisty i spróbować, dopóki nie będzie gorzej. Bo jeśli to co napisałeś wyżej to prawda i pojawiają Ci się czasem takie myśli to zdecydowanie przyda Ci się pomoc bo takie uczucia same nie mijają.
Jedziemy do Gęstochowy -> "Co do myśli samobójczych, czasem mnie najdzie coś w tym stylu, ale to z powodu tego że nie mogę znaleźć pracy." Nie pisz na forum takich pierdół, bo ktoś to jeszcze potraktuje poważnie.
Proszę tylko nie mylić samotności z byciem samym. Nie w kwestii związków, tylko samym - bez ludzi. Zdecydowana większość ludzi potrzebuje czasu dla siebie, żeby odpocząć i się zregenerować. Niektórzy mniej, a niektórzy bardzo dużo. Tak samo jest z kontaktem z ludźmi, z rodziną itp. Niektórym wystarcza rodzina i dwójka znajomych, z którymi widzą się w weekend na chwilę, a niektórzy potrzebują ciągle z kimś się spotkać, nie lubią mieszkać sami itd.
Ale to o czym piszę to predyspozycje charakteru, nie ma to żadnego związku z samotnością jako uczuciem izolacji. Kiedy osoba czuje się samotna to wcale nie znaczy, że nie ma znajomych. Wręcz przeciwnie - może mieć ich bardzo dużo i widywać się z nimi często. Czasami jest to próba wypełnienia uczucia pustki. Takie poczucie samotności i izolacji może wynikać z wielu czynników, ale bardzo często łączy się ze znacznym obniżeniem nastroju i jakości życia. Ciężko jest stwierdzić przyczynę samotności, dlatego warto iść z tym do specjalisty. Może okazać się, że wynika to np. z obniżonego poczucia własnej wartości, czy braku zaufania z którym specjalista może pomóc się uporać. Mało kto potrafi z tego wyjść sam, bo wiąże się z poczuciem beznadziejności i gniewem świat i innych. A najczęściej "problem" tkwi w osobie z tym poczuciem.
Może listonosz i śmieciarze się boją, że Widzący im zrobi rewolucje ;)
A życzliwa to ja jestem do ludzi. Do listonosza nie wiem, bo nigdy go nie widziałam :(
Ja też się staram, ale nie zawsze wychodzi, Flyby. Często nawet jak cały dzień jestem w domu to znajduję w skrzynce awizo. Leniuchy te listonosze...