TAMTEGO LATA PRZYJMOWALIŚMY OBELGI I BŁOGOSŁAWIEŃSTWA Z TĄ SAMĄ OBOJĘTNOŚCIĄ. MASZEROWALIŚMY NA PÓŁNOC, A WOKÓŁ NAS KRAINA OBRACAŁA SIĘ W POPIÓŁ.
Słyszeliśmy krzyki niewinnych ludzi i płacz dzieci za plecami, szmer przechodzącego cienia, ale na tamtą chwilę nie miało to żadnego znaczenia. Jednym celem jaki ciążył nam na sercach było: wytępić wszystkie pomioty. Wędrując po bezkresnych równinach czwórka śmiałków nieoczekiwanie przywędrowała w okolice starej świątyni, gdzie nagle rozległ się gwałtowny hałas, co ciekawe nieustraszony Solus jak i Morigan zniwelowali ten okrzyk jedynie Krasnolud Drondul i człowiek o imieniu Alim z bólu jaki zadawał owy hałas, opadł na ziemię. Z ciemności wyłonił się wielki potwór podobny do qunari, ale z o wiele większym i odrażającym smrodem niż owy lud. Aż tu nagle pojawiła się słynna Liliana która pokonała potwora ale nasi towarzysze także ucierpieli po qurianin zdążył zadać śmiertelny cios Krasnoludowi. Lniana dale nie za bardzo lubiła się z Morigan ale na tę chwilę naszym towarzyszą było wszystko jedno byle walczyć dalej o życie i znaleźć bezpieczną przystać aby pozmawiać ....