Kiedyś powtarzałem sobie że Wiedźmin 3 to najlepsza gra w jaką grałem. Do RDR 2 zabierałem się bardzo na raty. I uznałem że ocenie dopiero po 2 podejściach. Pierwsze robiłem klasycznie- najpierw bardziej fabuła a potem maskowanie do 100%. Drugie podejście było zupełnie odwrotne- jak tylko zaczął się drugi akt, ruszyłem poznawać świat i niemal zapomniałem o ruszeniu fabuły do przodu. I to drugie podejście mnie bardziej satysfakcjonowało.
RDR 2 jest Prequelem bardzo ciepło przyjętego Red Dead Redemption, które pierwotnie wyszło tylko na konsole i po latach doczekało się portu na PC. RDR 2 z kolei szybciej doczekało się go na komputery osobiste. Fabuła dzieje się w roku 1899- jest to już powolny kres dzikiego zachodu i zaciskanie pętli przez Państwo, które chce rozwiązać problem grasujących gangów. Wcielamy się w postać Arthura Morgana, który jest jednym z czołowych gości w gangu Dutcha van der Linde który był wspominany w fabule RDR. Jest to postać zdecydowanie bardziej złożona, refleksyjna i głęboka niż John Marston, a przecież już ta postać była wręcz wzorowo napisana przez Rockstar. I twórcy względem swoich poprzednich gier poszli krok dalej. Tutaj nie tylko gramy Arthurem ale w pewnym sensie piszemy go. System honoru nie wpływa już w tak wąskim zakresie jak w poprzedniej części, a ma wręcz wpływ na dialogi, zakończenia oraz inne niuanse. Często też dostajemy różnej maści wybory. Możemy czasem wręcz odmówić pomocy komuś.
Wiedźmin wniósł na wysoki poziom wplyw naszych decyzji na grę. RDR2 poszło krok dalej i mamy nie tylko wpływ w makroskali ale mikroskali. Nawet głupi niuans w postaci wdów po zamordowanych przez nas pedach jest przyjemnym akcentem. Widać ile Rockstar włożył pracy w szczegóły i nie dziwię się że oprócz ekipy z San Diego która odpowiadała że pierwsza część, do akcji weszły też pozostałe.
Fabuła to czysty majstersztyk. W przeciwieństwie do parodii amerykańskiego snu którym nas karmi GTA, w RDR 2 dostajemy bardzo poważną i filozoficzną tematykę- na temat moralności, wpływu nierówności społecznych czy tytułowego odkupienia. Z jednej strony nasza postać jest rewolwerowcem gangu Dutcha, z drugiej w dzienniku często notuje swoje przemyślenia i widzimy tutaj zupełnie inna perspektywę niż to co wynika z gameplayu. A ten notes to kolejny wspaniały niuans, bo Arthur jest osobą uzdolnioną plastycznie i jego rysunki są wręcz artystycznie wykonane. I fabule najlepiej się przeżywa, nie spiesząc się z nią. Warto sobie pokorzystać z uroków świata i wykonywać czy to aktywności poboczne czy nawet z możliwości interakcyjnych. Wtedy zupełnie inaczej chłonie się tytuł i trzeba przyznać że doznania są lepsze. A jest tyle różnej maści smaczków że można przegrać dziesiątki godzin i zapomnieć zupełnie o wydarzeniach fabularnych skupiając się na kompletowaniu takiego atlasu.
Gameplay to w sumie to co dawało nam RDR skrzyżowane z GTA V. Jak ktoś grał to znajdzie tutaj hybrydę sprawdzonych rozwiązań z obu gier. Dochodzi też rozmaita flora i fauna. Mimo ogromu świata, przemierza się go przyjemnie, bo znajdzie się zawsze powód by gdzieś zboczyć. W zasadzie aż nie chce się korzystać z trybu szybkiej podróży, a czasem wręcz odpala się kamerę filmową którą moim zdaniem funkcjonuje lepiej niż w serii GTA. Sam świat gry tez nie jest typowo westernowym na obszarach bardziej pustynnych. Wręcz 90% czasu spędzamy w obszarach leśnych a nawet zaśnieżonych. Taką rozmaitość świata zdecydowanie robi wrażenie. A tutaj wszystko ma wpływ na naszego bohatera przez system atrybutów- trzeba dbać o ubiór adekwatny do warunków, jeść, spać, dbać o konia. Można wręcz powiedzieć że Rockstar nie marnował czasu. Nawet po 8 latach gra robi olbrzymie wrażenie.
Oprawa audio to także zdecydowanie większe pole do popisu dla Rockstara. W serii GTA mamy więcej muzyki radiowej w której raczeni jesteśmy hitami prawdziwych artyzmu. W RDR2 dostajemy rewelacyjne oprawę która idealnie oddaje klimat gry. Zdecydowanie najbardziej uwielbiam Mountain Hymn oraz That’s the way it is.
Dostajemy też tryb online, jak ktoś lubi takie klimaty, to pewnie skorzysta, chociaż widać że przez wolniejsze klimaty, nie jest tak żywy jak w GTA V.
Mogę rozbijać grę na czynniki pierwsze i pisać rozprawę na miliony słów, a mogę też zatrzymać się w tej chwili uznając, że Rockstar wyprzedził konkurencję o lata świetlne. RDR 2 to po prostu najlepsza gra w jaką grałem. Gdybym mógł, dałbym i 100/10, a nawet i 1000/10. To jak rozbudowana i złożona jest ta gra zawiesza wysoko poprzeczkę konkurencji i uważam że od tamtej pory niemal żadna gra nie osiągnęła takiego poziomu. Rockstar też w ten sposób wzmocnił oczekiwania wobec nadchodzącego GTA VI. Czy spodziewam się że będzie lepsze? Nie wiem. Wiem tyle że na obecny moment Red Dead Redemption 2 to po prostu arcydzieło. Po latach nadal się broni. Roger Clark także w rewelacyjnym stylu wcielił się postać Arthura, powracający także aktorzy innych postaci również wykonali kawał roboty.
Wiadomo jakie podejście. Sprzedać najpierw na konsole, potem może jakiś frajer kupi kolejny egzemplarz na PC, a potem może jeszcze na kolejną generację.
Zakupiłem Ghost of Tsushima w sierpniu 2020. Wstyd mi to pisać, ale leżała u mnie na półce 4 lata zanim się za to wziąłem. Jednak kiedy się wziąłem za to, dałem się wciągnąć.
Ghost of Tsushima jest grą nawiązującą do inwazji mongolskiej na Tsushimę w 1274 roku, która zakończyła się tajfunem który uratował szogunat przed klęską z liczniejszym najeźdźcą z kontynentu. Czemu nawiązuje? Bo pomimo realiów dostajemy fikcyjne postacie, wydarzenia i zwieńczenie wojny. Ale to nie absolutnie nie przeszkadza.
Głównym bohaterem jest Jin Sakai który przez całą fabułę oscyluje między honorowym kodeksem samuraja a nazywanymi w grze złodziejskimi metodami. I wynik konfliktu zostaje ostatecznie oddany w ręce gracza jedyną decyzją.
Gra to Assassin’s Creed ale taki o jaki prosili gracze. Świat gdy nie jest zawalony znacznikami, a są w miarę sensownie rozlokowane i blisko siebie. Mamy też wyzwalanie terenów okupowanych oraz możliwość pomocy tubylcom. Co ważniejsze, względne Asasyna mamy bardziej rozmaity system walki, który dostosowujemy zależnie od przeciwnika i chociaż początkowo musimy grać bardziej defensywnie, szybko odblokowujemy postawy by grać ofensywniej. Tego rozwiązania oczekiwali latami gracze od Ubisoftu który wówczas się grzebał w prostym stylu z kontrami. Skucha też może słono ukarać.
Świat gry jest piękny i zróżnicowany. Na początku dostajemy leśno-Polanowe tereny, by następnie przejść na lesno-bagienno-górskie, a na końcu zimowe tereny. Jest co podziwiać, szczególnie że gra nie męczy nas hudem. Przemierzanie wyspy umila fakt że nie mamy GPSa z rogu, a wiatr symbolizujący ojca bohatera prowadzi nas do celu.
Gra także chociaż oferowania dobrego systemu skrytobójczego, stawia jednak bardziej na to by gracz działał tak jak kodeks każe, co umila tryb prowokacji nawiązujący do filmów. Odnosnie filmów, dostajemy nawet tryb Kurosawy. Bardzo bystry ruch. Reszta gameplayu raczej nawiązuje do znanych nam produkcji.
Głównym zastrzeżeniem w moim odczuciu jest trochę średnie gospodarowanie światem. Z jednej strony dwie pierwsze lokacje są maksymalnie wykorzystane, po to by ostatnia i fabularnie i aktywnościami pobocznymi była potraktowana po macoszemu.
Sumarycznie Ghost of Tsushima w moim odczuciu to lepsza gra niż The Last of Us Part 2.
Alan Wake 2 to kontynuacja kultowej gry z 2010 roku studia Remedy. Akcja dzieje się 13 lat po wydarzeniach z części pierwszej i zastanawiałem się jak twórcy poradzą sobie z takim przejściem czasowym. Okazuje się że bardzo dobrze. Dostajemy nawiązania do Control, poprzedniej części, a nawet pośrednie do kultowych gier studia jak Quantum Break czy Max Payne. Studio Remedy względem Quantum Break także wyrobiło się w kwestii wstawek z grą aktorską. Przecinanie się gry z filmem wykonano wręcz wzorowo.
Względem poprzedniej części dostajemy nowego dodatkowego protagonistę- Sagę Anderson badającą sprawę Bright Falls. Powoli idąc po nitce do kłębka zwykłe zabójstwo przeradza się w większy ogół jeszcze bardziej rozbudowując to co oferowała część pierwsza.
Dostajemy też jeszcze lepszy wątek tytułowego Alana Wake'a, który mierzy się ze skutkami wydarzeń z poprzedniej części. Zdecydowanie mocny punkt i jego głównymi wadami jest długość i że można to pominąć zapędzając się za daleko Sagą.
Grę w świetny sposób uzupełnia oprawa Old Gods of the Asgard, jeden poziom wręcz w dużym zakresie jest oparty na musicalu z ich udziałem. Bardzo ciekawe i przyjemne posunięcie.
Walka względem poprzedniej części nie przeszła radykalnych zmian. Dalej osłabiamy skupiona wiązką latarki i zabijamy przeciwnika oraz wykonujemy uniki. Niestety ten schemat w ostatniej głównej walce został olany i można było popaść w irytację.
Zależnie od bohatera dostajemy „świątynię umysłu” gdzie Saga rozwiązuje sprawy po nitce do kłębka łącząc fakty i dowody albo pokój pisarski Alana, gdzie wpływa w paru miejscach na rzeczywistość, gdy tylko zdobędzie natchnienie.
Jest jednak jedna rzecz której Remedy nie mego popuścić. Gra oferuje pełnej zakończenie za przejście tego tytułu jeszcze raz w NG+. Gdybyśmy mieli chociażby po drodze wybory moralne, alternatywne ścieżki działania, nie miałbym problemu. Jednak dostanie dodatkowych paru minut filmików jest dokładnie za powtórzenie tego samego. Bez sensu i zwyczajna zagrywka by sztucznie wydłużyć żywotność gry. Nie dla każdego może to być tytuł na kilka razy. I ten filmik nie robi wow, bo było to dosyć przewidywalne w przeciwieństwie do zakończenia jedynki.
Ostatecznie Alan Wake 2 to gra warta uwagi. Nie należy traktować poważnie głosów ze to „Alan Woke”, bo oboje bohaterów tworzą spójną i interesującą historię. Jednak myślę że środek ciężkości powinien najbliżej jak to możliwe być trzymany blisko Alana, a tymczasem jego wątek w przeciwieństwie do Sagi można pominąć. Tak nie powinno być. Gra warta uwagi i czekam na zwieńczenie trylogii.
Potencjał jest, bo świat Star Wars ma duże możliwości i da się nanieść każdy gatunek do tego świata. Uwielbiam to uniwersum. Jednak grę tworzyć będzie Ubisoft i nie mam z tego powodu przekonania. Twórcy serii o Calu Kaestisie- Respawn jak najbardziej sensownie zagospodarowali świat i stworzyli dosyć interesujący zestaw postaci. W przypadku Outlaws mam obawy że dostaniemy sandbox wielkości Imperium Brytyjskiego z masą irytujących wtórnych aktywności. Po Assassin’s Creed Black Flag jest coraz gorzej w tym aspekcie i nie mam zaufania do Ubi. Więcej recyklingu aniżeli inwencji.
Świetne uzupełnienie Cyberpunka. Podstawowym elementem rozszerzającym produkt jest nowa dzielnica świata gry- Dogtown. Uważam to za sensowny ruch, uwzględniając czynnik jakim jest jej rozmiar. W czasach gdy mamy durne parcie wielkich korpo by robić mapy wielkości Imperium Brytyjskiego dostajemy kompaktową dzielnicę, która jest bardziej zagęszczona aktywnościami i przez pryzmat swoich charakterystycznych punktów, jest łatwa w zwiedzaniu. O wiele bardziej wolę takie podejście niż Ubisoftowe gigantyczne Mapy ze znakami zapytania czy skrzynkami. Sama w sobie historia jest bardzo dobrym rozszerzeniem naszego wątku z podstawki i tej presji wyścigu z czasem. Mechanicznie mamy dalej Cyberpunka z jego zaletami i wadami. Myślę że zostawia po sobie sensowne podwaliny pod doskonalenie kolejnych produkcji.
Tu chodzi o coś więcej.
spoiler start
Gdy V szedł na operację myślał że to będzie maksymalnie parę tygodni i się odezwie zaraz do wszystkich. Nie wiedział że obudzi się po dwóch latach. Inne postacie miały prawo czuć się obrażone, bo dosłownie zniknął. Jest to zakończenie stricte egoistyczne gdzie V stawia za wszelką cenę przeżycie nad wszystko. Do tego stopnia że działa całkowicie potajemnie. Został wyleczony z raka ale w zamian musiał zapłacić za to że poświęcił Johnny’ego nie próbując jemu pomóc, za zdradę, za zostawienie przyjaciół bez odzewu. To była cena za odzyskanie życia. Problem jest w tym, że w tym zakończeniu V ubolewa nad tym że nie zostanie legendą Night City. Nie widzi tutaj możliwości życia poza miastem. Jest to jednak moim zdaniem drugie najlepsze wyjście z sytuacji. Jak najbardziej byłby to ruch V gdyby zdesperowany nie widział szans na uratowanie życia przy tykającym zegarku. Brałby co zostało. Jednak myślę że odejście z Nomadami jest najlepsze dla wszystkich. V odchodzi z Night City akceptując że to patologia i dostrzega perspektywę życia dalej z ukochaną osobą. Johnny zostaje z Alt. Sensowne ruchy. Zaś V dostaje pół roku czasu by coś wymyślić by próbować wydłużyć swoje życie. I tu może jakaś podróż po świecie by mogła mu pomóc. Czuć było najwięcej szczęścia w tym zakończeniu i poczucia nadziei.
spoiler stop
Ja akurat polubiłem jej wątek, a nie stopy jak tutejsze forum. Nomadzkie zakończenie jako jedyne miało w moim wypadku przypadku najwięcej optymizmu.
spoiler start
Pomagając Panam wzmocnić Nomadów, a następnie wiązać się z nią, po zakończeniu V opuszczasz z nią Night City i wykorzystujesz ostatnie miesiące życia z ukochaną akceptując zepsucie Night City i opuszczając je w końcu. Johnny’emu nigdy nie ufałem, bo nie wierzyłem że był gotów bezinteresownie pomóc V by przetrwał tracąc szansę na powrót. Rogue też nie była żadnym sojusznikiem V tylko Johnny’ego. Takemura za to działał tylko na rzecz korpo, my go dalekosiężnie nie obchodziliśmy. Panam zaś po prostu pomimo początkowej niechęci, otwiera się i jako jedna z nielicznych postaci myśli o Night City jak należy.
spoiler stop
Ale o to chodzi w zakończeniu. Działa w myśl „coś za coś”.
spoiler start
Lecząc w pełni V, by mógł żyć, musimy zaakceptować fakt zdradzenia, a następnie przyjąć na klatę wszystkie konsekwencje. Inne zakończenia analogicznie są czymś w zamian. Gdyby było idealne zakończenie z happy endem, każdy by je wybrał.
spoiler stop
Te tabletki z założenia były po to by chronić V. Misty je dała, by w przypadku ataków tłumić wejście Johnny'ego do jego ciała. Dodatkowy walor ich stosowania odkrywamy w grze. Postać nie zmienia wyglądu, ale dostajemy pewne elementy podkreślające że w tamtej chwili gramy Johnnym, który dostaje kontrolę nad ciałem.
Cyberpunk to gra dosyć wyjątkowa. Robi dobrze to co można było dołożyć w serii Wiedźmin, ale też podejmuje parę dziwnych kroków. Z góry zaznaczę, że odrzucam kwestię problemów technicznych, bo mnie nie dotyczyły.
Cyberpunk to przede wszystkim gra, która się narodziła na doświadczeniu serii Wiedźmin. Czuć tu te "brudne" akcenty i odcienie szarości w wyborach. Szczególnie satysfakcjonuje to, że każde zakończenie to "coś za coś", szczególnie gdy dołożymy DLC. Doceniam też dołożenie opcji "przemilczania", niby nic nie wnosi w teorii, ale w praktyce urealnie niejedną kwestię. Fajnie też, że odrzucono nawał znaków zapytania, które irytowały w Wiedźminie 3 na rzecz większej liczby zadań pobocznych.
Fabuła jest świetna i każda kombinacja daje na swój sposób zadowalający efekt.
spoiler start
Jednak najbardziej doceniłem chyba odejście z Nomadami u boku Panam. Czuć tu najwięcej optymistycznego akcentu.
spoiler stop
Świat gdy spory i sensownie zagospodarowany.
Zgrzyty pojawiają się w przypadku dziwnych rozwiązań przy zadaniach pobocznych. Owszem, docenić można realizm że sobie odczekamy chwilę na kontakt zleceniodawcy, ale efekt się kończy, gdy z 4 liter przerwany zostaje pewien poboczny wątek, który próbowałem na różne sposoby "odczekać" i robiłem różne aktywności w świecie, by w końcu się udało. I tak nie wymaksowałem gry, bo po zakończeniu dowiedziałem się, że były zadania, które ominąłem, chociaż spełniałem kryteria, by do nich podejść. Czemu zatem nie wdrożono przejścia z misji w misję dając po prostu wymóg, by upłynął jakiś czas growy? To bardzo dyskwalifikuje u mnie ocenę gry, gdzie przecież w Wiedźminie potrafiono te rzeczy spiąć.
Kolejnym grzechem jest rezygnacja z niekończącego się dnia. Czemu, skoro to jest w każdej grze nawet takiej gdzie protagonista ginie.
spoiler start
Nawet w Wiedźminie 3 można było to osiągnąć.
spoiler stop
Zamykanie furtek na wymaksowanie gry po jej ukończeniu jest dla mnie niezrozumiałe, może wtedy łaskawy pracodawca by w końcu zadzwonił. W Wiedźminie 3 przecież to się sprawdziło i jakoś nie było przeszkód by poruszać się po świecie sprzed zakończenia, tylko co najwyżej nie zaliczano zadań związanych z postaciami z fabuły. Koniec końców można docenić Redów za wiele, nawet gwiazdy w obsadzie jak Idris Elba czy Keanu Reeves, jednak mimo mądrych ruchów jakie poczyniono względem Wiedźmina 3, poczyniono też niektóre niezrozumiałe.
Nie jest źle, ale wybitnie też nie. Dużo nudy, ale też parę cięższych walk po których nastaje satysfakcja. Jednak nie to mnie boli. W moim wypadku bolączką jest ciągły wymóg podłączenia do Internetu. Owszem, każdy to teraz ma, ja nawet niezły. Tylko wystarczy chwilowy spadek i gra potrafi się wywalić i cofnąć. Wyobrazić sobie można co czułem gdy kończyłem walkę z trudnym bossem i nagle mnie wywaliło i musiałem znowu drobną gromadkę pokonać i znowu walczyć. Czemu nikt nie pomyślał o zabezpieczeniu graczy możliwością przeskoku na tryb offline? Są różne sytuacje i czasami trzeba brać pod uwagę różne okoliczności. Sama gra też miała być spadkobiercą Diablo 2. Nie zgadzam się. Blizzard musi się trochę ogarnąć, bo w końcu siła marki może przestać działać.
Kupiłem po raz drugi tym razem port na PC i jak za pierwszym razem, oceniam grę wzorowo. Piękny ale brudny świat gdzie ciężko określić granice moralności a zarazem jednostki próbujące zaznać normalnego życia w cieniu zarazy i bandyterki. tLoU był, jest i chyba będzie najlepszym wyrobem ze stajni Sony. Nie jest bajkowo tylko boleśnie tak jakby zapewne było normalnie. Tu nie ma dobrych i złych, tylko walczących o przetrwanie.
Średnio wróże w takim przypadku sukces nawet sprzedażowy. Sezon ogórkowy i marketing tej gry w całości leży. Większość graczy myśląc sierpień to raczej ma już na myśli Baldur's gate 3. Myślę że na jesień jednak ostatecznie ustalą definitywny termin, by mieć czas kręcić hype.
Gra jest dobra ale wtórna w pewnym momencie. Brakuje urozmaiceń w postaci Quidditcha, poważniejszych zajęć z innych dziedzin niż zaklęcia. Dodatkowo nie wiem jak „zadania dodatkowe” od nauczycieli miały pomoc nadrabiać braki. Co daje wykonanie 10 uników czy użycie jakichś roślin w walce skoro w Hogwarcie takich rzeczy w praktyce nie uczą. Duży plus za możliwość kolekcjonowania Fantastycznych zwierząt które są jednym z ciekawszych elementów świata przedstawionego. Sam sandbox jak u Ubi z jednej strony fajne zwiedzanie z drugiej aktywności wtorne potrafią demotywować. Graficznie jest poprawnie i oprawa audio dba o to by pamiętać w jakim uniwersum operujemy. Sama gra jest dobrym fundamentem pod kolejne produkcje w Wizarding World ale można wycisnąć jeszcze więcej i liczę że potencjalna kontynuacja połasi się na więcej atrakcji bo to tylko pierwiastek tego co nam pokazywały chociazby książki (oczywiście dziejace się 100 lat później).
Problem nie jest w samym graniu Abby tylko w tym jak próbuje się kreować jako biedną i w ogóle. Miała paczkę przyjaciół która poszłaby za nią w ogień, sprzęt i zasoby by żyć na spokojnie przetrwać dłuższy czas…
spoiler start
A i tak „musiała” poswiecic lata by sobie zrobić rzeźbę, namierzyć starego Joela tylko dlatego że zabił jej ojca i to nie mając pełnego obrazu sytuacji. Oparła całe życie na nienawiści i… w zamian dostała co należne, wszyscy przyjaciele zginęli. Żeby na tym poprzestano. Abby biedna rozmyśla jak nazwaną ją ździrą gdy stoi obok stołu operacyjnego gdzie będzie amputacja i zamiast wesprzeć, oczywiście ona jest najważniejsza. Biedna Abby która wchodzi w romans z gościem ktory miał zaraz zostać ojcem. Z kolei Ellie do bólu demonizowana. Straciła przybranego ojca nie mogąc mu wybaczyć i doceniając w końcu że był gotów spalić mosty byle dać jej szanse posmakować namiastki normalnego życia a nie życia pod presja bycia zbawicielem dla świata. Owszem dla ogółu zła decyzja, ale dla odkupienia Joela dobra. Ale Ellie zła bo zabiła gości klaskajacych na okładanie kijem golfowum bezbronnego starca. Dodatkowo dostaje złe zakończenie a Abby dobre z Levem. Zemsta Abby- nikt się nie odwraca tylko lecą w płomień za nią wszyscy a potem jeszcze w nagrodę może wychowywać dziecko jak swoje. Ellie chciała iść zamknąć sprawę, w nagrodę traci palce i Dina ją porzuca. Jeszcze na dodatek ostatnia walka to kolejny absurd. Abby odgryza palce a Ellie nagle ma wizję z Joelem i przestaje ją topić. To jest niemożliwe po prostu. W takiej sytuacji byłby taki przypływ adrenaliny ze Ellie nie tylko by utopiła Abby ale dla pewności też roztrzaskała czaszkę o skały dla pewności ze nie żyje.
spoiler stop
Mam wrażenie, ze TLoU by najwięcej zyskało dając wybory moralne w ewentualnych kontynuacjach. Dając trudne wybory z nadaniem odcieni szarości można by było tworzyć fajną historie, mając duży potencjał w operowanych realiach.
Mi się podoba. Dobra kontynuacja bardzo dobrej gry. Graficznie nie wymiata aż tak, ale od strony Gameplayu nadal grało mi się przyjemnie. Takie serie w uniwersum SW zdecydowanie mile widziane.
spoiler start
Zakończenie zdecydowanie interesujący chichot losu. Bode mówił Calowi o tym by przestał podążać bezmyślną ścieżką wojny z Imperium, oraz jeśli tylko widzi, związał przyszłość z Merrin. Na koniec zabijamy Bode, związujemy się z Merrin i wychowujemy córkę Bode jako istoty które doświadczyły podobnej straty, scena z "duchem" Cere potwierdza to myślenie. Bode łączy wszystko. :)
spoiler stop
Redakcja ma się wstydzić czy nie? Ograli, zrobili poradnik, który usunęli jak wypomniano to przy okazji wpisu odnośnie recenzji.
Microsoft który promował też ma się wstydzić?
Ale nie chodzi o stanowisko bohatera tylko twórców w całym temacie tabu. Oni agresji nie potępili.
MiDari0 a i tak większy ostracyzm Rosji nie spotkał z Krym i Donbas w 2014. Mundial był w Rosji, Gazprom wszędzie się wpychał, kraje UE dalej brały rosyjską ropę.
Absurdalnych czasów dożyliśmy, że powiewu świeżości w branży gier dostarczyło studio z Kacaplandii, a nie zachodniego korpo. Oceniając aspekty gry i nie wnikając w otoczkę z wojną, jest to jedna z najlepszych pozycji w tym roku a zarazem spory powiew świeżości przy nurzącej już nawałnicy wtórnych gier spod szyldu Sony, EA, Ubisoftu i Activision. Głównym problemem jest po prostu chaos. Od strony poza technicznej, to kwestia humanitarna. Czy chcemy wspierać studio, które nie potrafi potępić konfliktu wywołanego przez dyktatora ze stalinowskimi zapędami? Luty to zdecydowanie dobry miesiąc dla branży pod względem premier.
1. Recenzje. Czystej maści wazeliniarstwo. Ludzie nie lubią przesadnego wielbienia tylko zwracania uwagi na zalety i wady. Masa recenzji to było po prostu chwalenie jakby powychodzili z jaskiń i nie widzieli od lat gier. Opinie nieco bardziej krytyczne cenzurowano, co spowodowało podirytowanie graczy. A bliżej mi do odczuć tych co dawali 7.5 i 8.0 aniżeli 10 czy 1.0. Chociażby w RDR 2 lepiej mi się grało.
2. Masa fabularnych idiotyzmów.
spoiler start
Na przykład jak Ellie i Dina dostały się do Seattle z Jackson? To nie był rzut beretem i parę metrów od osady tylko większa przeprawa przez Stany gdzie masz bandytów i zarażonych. Pierwsza część mocno zwracała uwagę na to, jakie zagrożenia czyhają za rogiem. A tu dostajemy z 4 liter przeskok do Seattle. Następnie środki by na siłę polubić Abby, pokazać jaka to w sumie biedna dziewczyna wiecznie i jej czyny są uzasadnione. A to romansuje z osobą, która zaraz zostanie ojcem, a to w chwili gdy amputują rękę młodej dziewczynie, rozmyśla jak to znowu ją ktoś skrzywdził. A najlepsze jest, że oburzona jest zemstą Ellie i Tommy''ego za śmierć Joela, bo przecież ich oszczędziła. Bo przecież zostawienie naocznych świadków w postaci przybranej córki i rodzonego brata to było genialne posunięcie. A jeszcze jeden z jej kolegów opluwa Joela. Na koniec Ellie przebywa kawał drogi, porzuca miłość życia i sielankowe rodzinne życie by pomścić Joela, by jednak w ostatniej chwili zmienić zdanie bo miała wizję z udziałem Joela. Nawet przypływ adrenaliny związany z utratą palców nie był tak silny, a raczej psychika ludzka by wywołała wtedy czysto prymitywny mechanizm przetrwania by wykończyć ostatecznie przeciwnika.
Z mojej strony jeszcze było niezadowolenie śmiercią Joela. Nie sam fakt a jak. W zasadzie na dzień dobry i w najgorszym stylu. Zzyliśmy się z nim przez długą wyprawę w pierwszej części i liczyłem, że dostanie ostatni mocny moment w drugiej części. Zamiast tego, takie momenty otrzymała znienawidzona przez graczy postać.
spoiler stop
3. Trochę gameplay. W zasadzie Seattle jako że to jedna lokacja, jest strasznie monotonna w przemierzaniu i mało momentów, które urozmaicają rozgrywkę. W pierwszej części mieliśmy o wiele więcej tego.
Smutne musisz mieć życie jeśli to akurat wpłynęło na ocenę produkcji. Wątek relacji Ellie z Diną był akurat jedną z większych zalet produkcji w przeciwieństwie do wątku Abby.
Przedstawiam tylko swoje odczucia jako gracz. Nie grałem na easy tylko na najtrudniejszym i tutaj najtrudniejszy jest po prostu łatwiejszy niż w pierwszej części. Swoje obiekcje do fabuły napisałem bo widzę wiele absurdów. Pochwalam pomysł że wątek w Seattle pociągnęli czysto psychologicznie, ale z mojej perspektywy wiele rzeczy tu nie gra. Nie dałbym w życiu TLoU 2 10/10 i w sumie masie gier którym już zdążyłem wystawić. 10 mogę dać grze która mnie wciągnie i będzie motywowała do kontynuacji.
Paradoksalnie z Tomb Raidera czerpałem większą przyjemność. Nie będzie takiej gry że gracze zgodnie będą dawać 10. Nie pochwalam osób wyjeżdzających z 1/10 bo to zwykle lanie kału. Ale też nie pochwalam jak recenzenci przedstawiali tytuł jako ideał ideałów chociaż istnieją minusy które wychwycono. Dla kogoś innego grą 10/10 może być Bloodborne. Gdybym dał tlou 10, oklamywalbym sam siebie bo to wyraża satysfakcję z gry i sprostanie oczekiwaniom przez twórców.
Gdyby Uncharted 4 tak jak oszustwo Drake’a za wiele nie zmieniło, zjechałbym. Ale ND pokazało że można. Ja już w pewnym momencie czułem nude chodząc kolejny raz po Seattle robiąc to samo tylko dla innego celu. GoW z 2018 chociażby był dla mnie lepszą grą generacji. Takie odczucia niosę jako gracz.
TLoU part 2 to gra do której zabierałem się 2 razy, ale dobrnąłem do końca. Od strony technicznej? Lepszej chyba gry już nie da się znaleźć. Zrobiono tu chyba co było możliwe. Gameplay też urozmaicono o takie czołganie. Ale nie uważam że to jest gra generacji.
spoiler start
Moim głównym zastrzeżeniem jest fabuła. Mamy Abby i przyjaciół, którzy zabijają Joela i... zostawiają świadków wiedząc, że narażają sie na zemstę, jeszcze są z naszywkami z Seattle, by ułatwić znalezienie ich. Ja nie wiem jak ta organizacja wilków prosperowała dobrze, skoro byli takimi amatorami. Potem Ellie i Dina z 4... liter docierają do Seattle, które jest olbrzymi kawałek od Jackson. I znowu, aż tak już zrobiono porządek z Bandydatami i zombie względem pierwszej części? Jedynka jednoznacznie naciskała na zagrożenie czekające na każdym kroku. Tutaj Ellie i Dina bez problemów docierają do Seattle.
I też ukazanie Joela. Nie chodzi o samą śmierć, a jak zginął. Joel, który był w cholerę ostrożny w pierszej części, bez zawahania ujawnia się obcym ludziom. Genialne. Mógł jeszcze czapeczkę nosić ze swoim imieniem dla pewności, że ktoś go rozpozna. Do tego ukazanego mamy jako złego z wyrzutami sumienia, by na koniec w sumie jednak stwierdzić, że drugi raz by ocalił Ellie. Zupełnie zapomniano jak mu przystawiano gnata do głowy w pierwszej części, by czasem nie próbował stawiać oporu, czy że praktycznie podjęto decyzję za Ellie o śmierci i nie dali nawet możliwości porozmawiać jeszcze z Joelem. Pan Lekarz który wtedy był orientalnej karnacji też nie zginął jako niewiniątko tylko chciał się bić z Joelem, resztę mogliśmy oszczędzić. To moje główne zarzuty.
spoiler stop
Przybija też jedna kwestia. Strasznie rozwleczona gra. Na spokojnie można było z 1/3 gry wyciąć i za wiele byśmy nie stracili. Walki z ludźmi na ogól sprowadzają się do strasznej wtórności. Gra nie próbuje nawet zaskoczyć chociażby bardziej korytarzowymi i liniowymi starciami by zmusić do zmiany taktyki czy jakimiś plot twistami. Po prostu robi się to samo. Na szczęscie walki z zarażonymi więcej próbują zaoferować.
I chyba coś co zupełnie nie ma sensu, bogactwo zasobów. W pierwszej części musiałem dobrze kalkulować, by wybrnąć z każdej sytuacji. W części drugiej często miałem wyświetlane max, gdy chciałem zebrać zasób.
Zatem czy jest to dobra gra? Jest, ale nie arcydziełem. Arcydziełem można nazwać takie Uncharted 4, które wycisnęło maxa z serii wzbogacając gameplay i tworząc dojrzałą fabułę która pięknie kończy wszystko. Arcydziełem była pierwsza część TLoU, która była chyba jedną z najlepszych gier jakie powstały. Dając 7.5 nie mówię by omijać, a raczej pokazuję, że więcej oczekiwałem, bo Naughty Dog stać na to. Mam nadzieję, że ewentualna część trzecia więcej wniesie.
Zgadzam się. Cody zawsze były w kampanii liniowe i głównie dlatego się trzymałem tej serii. Gdy chce się bawić w otwartość, kupuję Far Cry i tyle.
Dla mnie gra którą ciężko się ocenia. Z jednej strony fabuła interesująca, zamysł też fajnie nawiązujący do Wysłannika Przyszłości. Problem dla mnie to powielanie monotonnych scenek w bazach. Sumarycznie to zabrało pewnie z parę godzin. Kolejna sprawa to trochę Ubisoftowe podejście, czyli zwykle dostajemy miejsce docelowe praktycznie na drugim końcu mapy co wiąże się z monotonnymi starciami z bandytami i Wynurzonymi. Oczywiście możemy sobie opracowywać pomocnicze technologie ale to cząstkowe ułatwienie w optymalizacji trasy. Zdecydowanie najfajniejsze momenty bliżej końcówki gdzie gra otwiera przed nami wszystkie karty, dostajemy interesujące starcia z bossami. Ciężko mi powiedzieć komu zarekomendować, bo jest to specyficzny tytuł, ale przede wszystkim wytrwałym.
Przegrałem sobie definitywną trylogię przez rok. Gdy zapowiadano oficjalne odświeżenie trylogii GTA, byłem w siódmym niebie. Emocje ostudził zwiastun, ale jednak były drobne oczekiwania. To co dostaliśmy to był jeden wielki żart. Nie ma co tu się rozwodzić za specjalnie nad gameplayem, bo to zasługa Rockstar North, a nie Groove Street Games. Jakkolwiek znośnie przyjąłem z tego seta najstarsze GTA 3. Tu cokolwiek mogę powiedzieć dobrego. Parę fajnych rozwiązań jak zrobienie świateł na oddalonych wzgórzach dające poczucie, że jednak coś tam się dzieje i jednak najlepiej to podkręcanie grafy wyszło. Vice City- pośrednie. Najbardziej irytują palce Tommy'ego jak świeża podwawelska czy strasznie nienaturalne modele postaci. Najgorszy w tym wszystkim jest okrojony Soundtrack. Brak Billie Jean jako wejściowego utworu to kuriozum. San Andreas- ściek, podkręcono trochę po łebkach grafikę, nie poprawiono nawet detekcji kolizji i często przywala się w coś co stoi w innym miejscu, więcej bugów niż w pierwowzorze. Kropką nad i jest zrujnowanie wrażeń przez pierwotnie usunięcie mgły która trochę zakrywała mapę. Popsuło to wrażenie o tajemniczości tego świata. Sterowanie to kwestia indywidualna, ale w przypadku pojazdów latających, byłem zirytowany systemem z myszką, bo często pojazd zachowywał się inaczej niż oczekiwano. Szybko na numeryczne przeszedłem. Daję 3.0 i to bardziej z litości.
Widać jaki fan Spider-Mana z ciebie. Odsyłam do uniwersum Ultimate Spider-Mana do którego luźno nawiązują gry. Tam miałeś Milesa Moralesa właśnie. A nawet byś zszedł na zawał, bo Peter Parker tam umierał. Dopiero w późniejszych zeszytach wrócił.
Ukończyłem właśnie i jestem usatysfakcjonowany. Zdecydowanie bardziej zmusza nas do „tańca” po arenie i kombinowania by nie zabrakło punktów życia i amunicji. Jednak jest to shooter tylko dla części osób. Jak ktoś szuka czego w stylu CoDa czy BFa, raczej Doom nie jest dla niego. Widać że głównym adresatem id Software są gracze ich dotychczasowych produkcji.
Absolutnie się nie zgadzam, kapitalny shooter w wydaniu klasycznym. Wynosi to, co robił Doom z 2016 dobrze na jeszcze wyższy poziom. Moim jedynym zastrzeżeniem jest bardzo chaotyczny rozkład trudności. Ale jak się ktoś wprawi w refleks to na każdej arenie sobie poradzi, nawet w beznadziejnym położeniu.
Doom i fabuła? Dla mnie mija się z celem. To klasyczna strzelanka z zastosowaniem części obecnych rozwiązań oparta przede wszystkim na dynamicznej walce z przeciwnikiem. Cała istota gry polega na tym, że idziesz przed siebie i kasujesz wszystko co stanie ci na drodze. Za co uwielbiam tą grę.
Byłem jednym z większych krzykaczy, ale po dłuższym ograniu stwierdzam, że jest to jeden z najlepszych CoDów ostatnich lat. Krytykowałem wycięcie kampanii, ale z drugiej strony był to trafiony pomysł, bo od jakiegoś czasu nie prezentowały one najlepszego poziomu. Ograłem po kolei samouczki specjalistów i od razu rzuciłem się w pozostałe tryby. Klasyczny Multiplayer jest bez większych rewolucji, ale jest to zrozumiałe, bo w Black Opsie 3 wycisnęli z niego chyba najlepsze co się dało. Blackout także bardzo udany. Świetny balans między Fortnite i PUBGiem, który także motywuje gracza do grania chęcią zwyciężania. No i tryb zombies fajnie rozwinię. Widać że oszczędzone pieniądze z kampanii nie poszły w błoto, ale...
... i tu pojawiają się minusy. Niestety Acti trochę pogięło. Ukrycie części rzeczy za przepustką sezonową gdzie gra kosztuje i tak 230 zł to już przesada. No i jeszcze weszły po drodze microtransakcje. Z 3 wysokobudżetowych gier sprzed roku, CoD BOIIII był dla mnie najlepszym tytułem. Potem Far Cry 5 się u mnie plasuje, a potem Battlefield którego już raczej nie polecam.
Plus jest taki, że takie działanie graczy było konieczne. Dostanie im się po portfelach to będą bardziej poważnie traktować konsumenta a nie jak cała w zasadzie otoczka od pierwszego zwiastunu. Mam nadzieję, że potencjalnego sequela nie skopią i wysłuchają w pełni graczy.
Zgadzam się. Kampania jakaś rewelacyjna nie była, ale multi jeden z najlepszych i nadal tętni życiem. Gra oparta na refleksie gdzie nawet jako lojtek z 3 poziomem możesz walczyć z osobami na o wiele wyższych.
I dostałem ten tytuł na święta od wujka (zaskoczył mnie tym). Ogrywaliśmy i doszedłem do kilku konkluzji. Jak mają zamiar robić sobie poprawną do bólu polityczną kampanię w BFie i do tego bardzo badziewną, bardzo naginające fakty historyczne to nlepiej niech jej nie robią. Kwintesencja gry czyli multi to momentami żart. W poprzednich BFach szło grać normalnie, a tutaj biję rekord liczby zgonów na minutę. Do tego jest to strasznie okrojona gra i praktycznie po tych 20-30 meczach zdezerterowałem. Już przemiliczę to, że gra jest strasznie uboga względem tego co zapowiadano i dopiero niebawem wszystko wczepią. Mam nadzieję, że za skoki na kasę jak ta gra dostanie im się porządnie po kieszeniach i albo się ogarną albo niech lepiej kończą psuć tą zasłużoną markę.
W sumie jedyną większą wadą jest przesadzona mapa. Ogólnie gra się dobrze, ale w pewnym momencie ma się dość. W Orgins miałem podobnie, po prostu za bardzo przytłaczająca liczba znaków zapytania i odległości jakie trzeba pokonywać. Ale jak zaznaczyłem, sama gra jest okej.
https://www.youtube.com/watch?v=DsXq1SCr1MU W pełni zgadzam się z quazem. Można było wybaczyć Acti odejście od multi, bo wydali przynajmniej te pięniądze chociażby w urozmaicenie trybu zombie, ale skandaliczne jest wołanie drugie tyle by móc mieć dostęp do wszystkiego. Ogólnie jak ktoś lubi multi i lubi wydawać kasę będzie zadowolony, ale już inne grupy graczy mogą tak pozytywnie na to nie patrzeć.
Kupiłem na przecenie za 160 zł i byłem zadowolony. Przyjemnie się grało i dla odmiany po Uncharted mało strzelania i dużo kombinowania. Krok w tył względem poprzedniczek ale nadal dobra gra.
Szczerze to spodziewałem się takich manewrów po EA, patrząc na recenzje. Podobnie było z Mass Effectem Andromeda i w tamtym wypadku dałem się nabrać na to, a potem żałowałem wydanej kasy. Teraz nie powielę tego błędu kupując BFa czy konkurencyjnego CoDa (tu już jest większa bezczelność, wydać ponad 400 zł by mieć komfort pełnej i kompletnej gry). A materiałów z gry widziałem wystarczająco wiele by nie kupić. Chyba poza Far Cry 5 żadna strzelanka nie wpadła u mnie do kolekcji.
Skoro gra była 3 lata w produkcji to tylko gorzej świadczy o producencie, że wygląda w większości jak kalka Origins tylko w innych realiach. Irytuje mnie w Ubi brak wyciągania wniosków. Ludzie się irytowali nad odgrzewanie kotleta, to Ubi pokazało, że potrafi stworzyć coś bardzo dobrego. Dla mnie to wygląda tak jakby te 2 studia wspólnie konsultowały schemat, który wcisną, ale że jedno miało rok więcej, dorzucili sobie wybory i opcje dialogowe.
Ja się dziwię niektórym, że dają się nabrać Activision. Dla mnie tylko większym shitem będzie Battlefield V ze strzelanek. Do bólu mi to przypomina Black Ops III tyle, że sobie po ścianach nie pobiegamy. Ale jak ktoś lubi, niech kupuje, nie będę nikomu nic narzucać.
Ubisoft daje nam do zrozumienia że będzie odgrzewany kotlet zapowiadając następny rok bez AC. Tak jak w przypadku Unity i Syndycate, Odyssey nie kupię. Origins pokazało, że jak Ubi chce to potrafi, a żeby tak działali trzeba nie kupować czasem ich produktów.
Dla mnie od początku coś było podejrzane wszystko. Najpierw wycofanie się z Premium i mikropłatności co brzmiało za pięknie a potem kampania która brzmi jak nieśmieszny żart (wiem, że w BFie to sprawa drugorzędna, ale powinna się trzymać jakiegoś autentyzmu, a nie współczesnych trendów). Multiplayer za to bez większych rewelacji, niemal na podobnej zasadzie co BF1. Wiem już że w tym roku BFa i CoDa nie ruszę.
Gra mnie rozczarowała po bardzo dobrym cieniu Mordoru. Przede wszystkim mam na myśli kampanię. O ile dobrze się szło do końca aktu III tak Epilog to jakaś porażka. Rozumiem gdyby to jakoś sensownie wyglądało, ale tam musimy po kilka razy bronić nieraz tą samą fortecę. W końcu nie wytrzymałem i odinstalowałem w trakcie tejże rozgrywki. Ponadto oprawa graficzna też nie powala. Wygląda to na grę sprzed kilku lat, a nie z 2017 roku. System nemezis w sumie bez większych rewolucji, niemal na podobnej zasadzie z tym że teraz dostajemy naczelnika fortecy. Ale niewątpliwie gra nadal ma to co pokochałem w poprzedniczce, czyli zbalansowane zbieractwo, żywy świat i przyjemny gameplay (nie licząc ostatniego aktu).
Sorry, ale patrzę z niechęcią na tą dyskusję. Z jednej strony ludzie CI, którzy chwalą grę, a z drugiej ci co w ogóle nie grali i jedą po tej grze. Ale ja nie kupię tej gry (może jak za rok będzie w CDA to sobie kupię), bo widziałem gameplaye youtuberów i mnie nie przekonała. Dubbing kulawy, fabuła nie najlepsza i szkolne błędy popełnione przez twórców, którzy dostali do tego CRYENGINE 3 (!!!), potężnego potwora, którego nie umieli poskromić. Oceniać nie ocenię, bo nie grałem i może jeśli kiedyś się skuszę to pewnie ocenię.
PS na przyszłość wbijcie sobie do głowy, że preorderów za żadne skarby się nie powinno kupować, bo potem pierwsi lecicie z hejtem jak coś jest nie tak.
O ile się cieszę z faktu, że CoD wraca do II WŚ (co już Sledgehammer zapowiadało bodajże przed premierą IW od Infinity Ward), tak mam jedną obawę, że gra popełni błąd poprzedniczek i rzuci nas w Normandię. Wiem, że to rynek amerykański jest najważniejszy i dla nich wojna się zaczęła w 1941 oraz będą napaleni na swoje sukcesy na Pacyfiku (co akurat byłoby dobrym posunięciem bo wojnę w Oceanii przedstawiało tylko World at War i to bez szału) oraz w Normandii. Więc pewnie znowu wrócimy na słynne fronty od 1942 roku. A szkoda bo uważam, że kampania niemiecka czy japońska nie byłaby wcale taka zła. Wiem, że zaraz media ze swoją poprawnością polityczną będą mówić swoje o szerzeniu nienawiści, ale nie zapominajmy co łączyło żołnierzy państw osi i aliantów- byli posyłani (częstwo wbrew woli) na front i musieli wykonywać rozkazy oraz ginąć za przywódców którzy mieli imperialistyczne poglądy.
Niestety przez te subtelności nie doczekam się nowych bitew. A przyznam, że byłoby tam z czego wybierać [wojna w Finlandii- snajperzy fińscy nieźle upokorzyli bolszewików mimo klęski, bitwa o Narvik, atak na Europę Zachodnią w 1940 roku, bitwa o Angię (tego bardzo brakowało mi w starych CoDach), Plan Barbarosa (atak na ZSRR), czy bitwa atlantycka, wojna na Pacyfiku (więcej niż przedstawiono w WaW)]. Możnaby było zrobić z tego przynajmniej 2 dobre FPSy, a przy tym odejść od starego schematu Normandia-Stalingrad-Afryka. Zawsze to by w jakiś sposób nam poszerzyło obraz dotyczący wojny. Ale cóż zobaczymy, może Sledgehammer zaskoczy.
Ograj jeszcze Yakuzę 0. Też genialna. W tym roku polecam jeszcze przyjrzeć się grze Without Memory i God of War. Poza excluzivami pozycją obowiązkową jest też Red Dead Redemption.
W zeszłym tygodniu już ukończyłem ten tytuł. Na starcie byłem bardzo na nią wnerwiony. Ginąłem hurtowo, nie wiedziałem co mam właściwie robić. Jednak z biegiem czasu stopniowo zaczynałem rozumieć mechaniki gry. Po ubiciu pierwszego bossa już nie ginąłem aż tak często i zawsze starałem się racjonalnie podchodzić do każdego starcia. Zakochiwałem się w tym mrocznym wiktoriańskim klimacie (i nie tylko!). Umieranie jest tu kluczem do sukcesu- poprzez konsekwentość zaczniecie odnosić sukcesy i poznawać tajemnice świata Yharnam. Cieszę się, że From Software jest jedną z nielicznych firm, które traktują gracza na poważnie (jak Rockstar, Naughty czy CDP Red).
+nic nie jest podane na tacy, sam musisz do wszystkiego dojść
+punkty odrodzenie oddalone bardzo od siebie, musisz starać się być ostrożnym w walce by nie stracić doświadcznia
+bossowie, do każdego podchodziłem min. 3 razy i przegrywając prawie pada rozwalałem z nerwów, ale wygrana to potem niesamowite uczucie (szczególnie po bataliach z Ebrietas, Gehrmanem i Logariusem przy których przeżywałem olbrzymie frustracje)
+możliwość kooperacji (dla osób które utykają w niektórych miejscach jest to zawsze deska ratunku, by odnieść sukces i ruszyć dalej)
+świat gry
+różnorodność przeciwników w lokacjach
+oprawa audio
-grafika- przyznam, że jak patrzyłem na naszego bohatera miałem dziwne uczucie, że gram grę sprzed 10 lat
-granica koszmaru- moim zdaniem najsłabasza lokacja, gdzie trzeba trochę się nasiekać, by powalczyć z Amygdalą, gdzie osoby po walce z Odrodzonym powinny bezproblemowo sobie poradzić
Nie zmienia to faktu, że polecam każdemu kto szuka mocnych wrażeń.
1. Uncharted 4- graficznie, fabularnie pozamiatało. Masa ciekawych postaci i dojrzała fabuła w odróżnieniu do poprzedniczek. Bardziej otwarte lokacje i przede wszystkim doskonałe krajobrazy.
2. Doom- za najlepszą kampanię FPS od dawna. Fajna sieczka i przy tym co chwila nowych wrogów przybywa.
3. Battlefield 1- za dobrą jak na BF'a kampanię i przede wszystkim multi (jak zawsze) na wysokim poziomie.
W Overwatch'a, Deus Ex'a, The Last Guardian, Dishonored 2, czy Soulsy grało mi się przyjemnie, ale to wymieniona 3 była dla mnie najlepsze. Wiadomo, kwestia gustu.
PS Gdzie dodatek od Wieśka? Wiem, że DLC ale jednak niejedna gra nie osiągnie poziomu tego dodatku.
Początek tej gry był dla mnie istnym koszmarem. Cały czas ginąłem zanim dotarłem do pierwszego bossa
spoiler start
(Bestia Kleryka)
spoiler stop
Przez chwilę myślałem czy nie odsprzedać komuś grę, ale jednak przemogłem się i teraz nie żałuję mojej decyzji. Po takiej jeździe zacząłem podchodzić z rozwagą i ostrożnością do każdego starcia. Zawsze starałem się zastanowić jak to dobrze rozegrać. Teraz walczę z Ebrietas i myślę, że jak skończę to dam na spokojnie 9.0 lub 9.5.
I mam pytanie do tych co grali w tę grę. Staram się grać bez poradnika.
spoiler start
Czy ważne są te elementy pępowiny? Mam obecnie 2 kawałki i jestem ciekaw czy jest z nich potem jakiś użytek.
spoiler stop
Pierwsza gra od Wiedźmina 3: Dziki Gon, która wywołała we mnie uczucie pustki, a przy tym przeżywałem emocje jak bohaterzy z grzy. Fabuła istny majstersztyk- poczynając od historii młodych Drake'ów aż po wyprawę po skarb Avery'ego. Dubbing także genialny (o co Sony przeważnie dba), głosy dobrze dobrane do bohaterów i odegrane. Postacie wyraziste do bólu. Soundrack także na najwyższym poziomie. Graficznie gra wygląda ślicznie i jestem pewien, że trochę poczekamy aż jakakolwiek gra zrówna się z tym poziomem. Jedynie żałuję, że skończyłem tę grę. Oglądając Epilog, a potem napisy końcowe poczułem pustkę (jak wspomniałem) jak po skończeniu Wiedźmina i nie wierzyłem, że to już koniec. NIby można podejść do gry drugi raz, ale jednak nie będzie już się przeżywać rozgrywki jak za pierwszym razem. Właściciele PS4 nie mogą pominąć tej gry. Ale dam wam radę, zostawcie sobie ją na koniec. Żadna gra nie smakuje już tak dobrze mając za sobą taki tytuł.
Lepiej kup sobie najpierw remaster w postaci Kolekcji Nathana Drake'a. Ja przeszedłem najpierw czwórkę i teraz żałuję. Wiele wątków w Uncharted, które poruszano w dialogach odnośnie przeszłości Nathana nie rozumiałem.
Więc w końcu zabrałem się do ocenienia nowej odsłony FIFA. Przez ostatnie 3 lata nie kupowałem ze względu niemal niewidoczne zmiany. Tutaj mamy sporo, ale kosmetycznych.
Plusy:
1.Silnik Frosbite- twarze coraz bliższe piłkarzy i trenerów
2. Dopieszczony FUT
3. Tradycyjnie, więcej licencji niż w PES.
4. Tryb fabularny...
Minusy:
1. ...który kończy się po sezonie
2. Zmiany w rzutach wolnych i karnych
3. Niektóre Overalle to przesada (szczególnie piłkarzy Bayernu, Chelsea i niektórych Realu)
4. Brak większych zmian w formule rozgrywki
Gra jest dobra, nadal spędzam przy niej dużo czasu, ale jednak liczyłem na trochę więcej.
Trochę szkoda, że będziemy grali tylko Amerykanami i Brytyjczykami (SP). Szkoda, że pominięto tak ważną armię jak francuska. Jakby nie patrzeć to na ich ziemiach głównie się toczyła wojna i udało im się powstrzymać marsz II Rzeszy na Paryż (słynne przybycie wojsk francuskich taksówkami i ważny sukces nad Marną).
Ten czarny to nie był Francuz tylko Amerykanin. Ale z całą resztą się zgadzam. Także lubiłem World at War za fabułę (szczególnie misja Vendetta i Upadek).
Jeszcze raz się przyjrzałem i może być to dobra gra:
1. Bohater- czepiałem się go i mówiłem, że gorzej będzie niż z Aidenem, ale jednak kiedy wyszedłem na spacer zrozumiałem czemu Marcus taki będzie- taki trend teraz wśród młodzieży. Mam tylko nadzieję, że jego działania też będą wynikać z czegoś innego niż osobista vendetta.
2. Ładne San Francisco- Tradycyjnie ładne miasto jak w każdej grze Ubisoftu
3. Więcej możliwości (zresztą nie będę się rozpisywać wystarczy sobie zobaczyć fragment z rozgrywki)
4. Większy świat= różnorodności lokacji w misjach
Obawy:
1. Znajdźki- obawiam się, że jak w przypadku AC Syndicate 90% czasu w grze spędzimy na zbieradztwie i monotonnych pobocznościach niż na fabule.
2. Optymalizacja- pod tym względem od 4 lat Ubi nie daje rady
Jednak myślę, że będzie lepiej niż w jedynce. Teraz liczyć na to, że Ubi przez te 2 lata ciężko się napracowało i może być doskonała gra.
Jeszcze miesiąc. Akurat dzień po urodzinach premiera. Nie mogę się doczekać. Multi pewnie jak zawsze na wysokim poziomie, jeszcze dobra kampania i będzie mistrzowsko.
Oklepany? Atak na Francję w 1940 roku, Market Garden, Breda, Narvik, bitwa o Anglię, wojna w Finlandii, czy atak Włochów na Grecję i północną Afrykę (przedstawiano wcześniej wojnę w Afryce od El Alamejn). Nie jest oklepany tylko ciągle kiszą się w Normandii, Stalingradzie i Berlinie.
1. Cena- Póki co to studio tworzyło jedną grę-Joe Danger, o którym tylko niewiele osób słyszało. Za 240 zł można mieć Wiedźmina 3 i nowego Deus Ex'a. Ta gra jest warta max. 100 zł przy obecnych cenach.
2. Oszustwo- Twórcy obiecali multi, różnorodność na planetach i niby w centrum wszechświata miała zaczynać się zabawa. Jak się okazało lądujemy w nowym układzie i znowu lecimy do kolejnego centrum.
3. Walka- to jest jakaś porażka. Wolę nie komentować...
4. Ta gra tylko opiera się na zbieraniu surowców jak darmowy Minecraft.
5. Nie można zabić zwierzątek, bo zaraz zlecą się roboty które cię atakują.
Jedynie na plus, że gra na starcie trochę wciąga, ale potem lipa.
Wyłumaczy mi ktoś czemu nie mogę ruszyć dalej po zhackowaniu laptopa w teatrze? Mam kartę GeForce GTX960 i 8 GB RAMu, więc mam dobry sprzęt na tę grę. Nigdy mi się nie cięło, ani nie zawieszało i akurat tutaj nic nie mogę zrobić, bo ciągle wywala na pulpit. Majstrowałem nawet w opcjach, bo coś ruszyło i nic nie dało. Od 5 dni nie mogę nic z tym zrobić. Pewien użytkownik też pisał, że Eidos miał do dzisiaj załatwić tę sprawę i jakoś nic się nie dzieje.
Na pewno nie wina sprzętu (GTX960, 8 GB RAMu). Okazało skę, że miałem nieaktualne sterowniki k teraz wszystko w końcu ruszyło.
@up Ja ciągle próbuję coś z tym zrobić. Utknąłem w tej 14 misji i z tego co wiem to końcówka, ale nic nie mogę zdziałać, a chciałbym dalej iść. Ta gra mnie tak wciągnęła...
Muszę was ostrzec, że w misji 14 będziecie mieli problem z powrotem do apartamentu. Mianowicie gra może się niektórym zaciąć, kiedy ruszycie liniami kolejowymi. Eidos już podał jak załatwić sprawę:
Obniżyć wymagania
Włączyć grę w oknie
Wyłączyć napisy
Wyłączyć DLC w bibliotece STEAM
Mi niestety to nie pomogło, ale jakby komuś też się przydarzyło, może spróbować tej metody. Jakby ktoś dowiedział się o innej metodzie, która na 100% zadziała, to będę wdzięczny jak ją opublikuje.
Nie wiem co sądzić o tej grze. Trailery raczej pokazują, że będzie to bardzo dobra gra, tylko jak w praktyce. Parę rozczarowań już przeżyłem w tym roku (The Division, No Man's Sky i Mirrors Edge Catalysy).
Znowu ty? Widać usunięcie twoich poprzednich 50 kont nie pomogło. Patrząc na poziom twoich wypowiedzi dam ci radę, wyczyść komputer i się go pozbądź, a nie ciągle tu zaśmiecasz. Poza tym sam prezentujesz poziom tego nelsona, o ile nie gorszy.
Wiadomo, kiedy będzie następny patch? Mam problem, przez który nie ukończę gry, a jestem blisko końca i szkoda mi teraz przerywać na dłuższy czas.
PS Wczytywałem wcześniejsze zapisy i nie pomogło.
Czy tylko ja mam problem po powrocie z Alp i zhakowaniu laptopa w teatrze, że jak idę do metra i ustawiam cel na południową część to po jakimś czasie gra się wyłącza?
Jestem zadowolony z zakupu. Gra naprawdę bardzo dobra. Nie grałem jeszcze w Deus Ex, ale twórcy na szczęście wiedzieli, że mogą być osoby, które jeszcze nie grały w poprzednie części i zrobili filmik, który wyjaśnił całą sytuację. Jedyne co mi się nie podoba to... zakończenie. Wszystko tak ładnie się rozwijało, a tu nagle koniec i napisy końcowe. Mimo wszystko jedna z gier, która powalczy o grę roku.
@up Jakoś jak dzisiaj rano szedłem do MM i kupowałem to coś tam pracownik mówił, że niby źle ponaklejane. Mogę się mylić. Tylko mnie ciekawi jak to możliwe, że obie edycje tyle samo kosztują? Ta ze SteelBookiem miała jeszcze jakieś drobne bajery.
Ja to mam szczęście. Kupiłem edycję ze SteelBookiem w tej samej cenie co normalna, bo w Media Markcie źle ceny ponaklejali. A i gratki dla producentów za zmieszczenie ogromnej liczby gigabajtów na płytach.
Przyznam, że wracam do gry po regularnych przerwach. Wszystko dobrze, tylko denerwują mnie te gimbusy, które zamiast skupiać się by osiągnąć cel misji, leją się bez sensu na środku mapy by nabijać sobie super staty i nie ma żadnej pomocy. Cały czas trzeba robić wiele rzeczy samemu.
Kupiłem w promocji za 52 zł i jestem zachwycony. Powrót do II wojny światowej na nowszej grafice bardzo opłacalny. Większe wady jakie spotkałem:
-inteligencja nazistów i Włochów
-zastąpienie symboli nazistowskich (czarny krzyż na czerwonym tle na flagach chociażby)
Jednak jak podkreślam warto zagrać.
Watch_Dogs to miał być tytuł, który stworzy mocną konkurencję dla GTA, ale czy tak się stało? NIE. A dlaczego?
Zalety:
-W miarę długa fabuła jak na dzisiejsze czasy
-Piękne Chicago tętniące życiem
-Olbrzymi wachlarz wyboru broni pojazdów
-Pomysł na grę- zabawa w hakera
-Mała liczba bugów jak na grę Ubisoftu
-Dużo możliwości do ukończenie misji
-Pomysł na możliwość hakowania innych graczy
Wady:
-Olbrzymi downgrade graficzny w porównaniu do E3 2012
-Optymalizacja (chociaż mi szło na wysokich to część mocnych sprzętów miało problemy z tą grą)
-Model jazdy
-Monotonnść- z biegiem czasu misje robią się do siebie podobne
-Aiden Pearce- postać strasznie słabo napisana, sztuczna i płytka postać
-Miasto za duże (przynajmniej dla mnie)- wiąże się to z olbrzymią liczbą podobnych do siebie misji pobocznych
-Płytka fabuła
Skrótem tytuł można powiedzieć, że jest dobry, ma masę ciekawych możliwości (w tym hakerka i swoboda w wykonywaniu zadać), ale też Ubisoft rozczarował pod wieloma względami, szczególnie downgrade graficzny i model jazdy (który miał tu być jak w rzeczywistości). 7.5 będzie sprawiedliwą oceną.
Widzę tutaj spekulacje co do zakończenia. To i ja przedstawię swoją opinię na ten temat. Moi zdaniem lepiej będzie...
spoiler start
Pomóc Olgierdowi. Mam świadomość, że przez jego życzenie stracił życie Witolda, a kamienne serce jego ukochana, ale O'Dimm był demonem, który naciągał idiotów na pakty, wykorzystywał pojawiające się u nich problemy, by "pomóc im", a potem ostro ich z tego rozliczyć. Zresztą widać po Olgierdzie, że żałował tego co uczynił. Dlatego dałem się przekonać do tego zakończenia.
spoiler stop
Oczywiście nie ma tu wariantu tego dobrego. Są dwa złe i wybieramy to lepsze.
Ja w turnieju przegrałem drugi mecz i szukałem metody na zdobycie kart. Niestety dowiedziałem się, że przepadło. Potem jak zaktualizowałem do najnowszej wersji, wyskoczył komunikat, że misja o pełnej kolekcji kart została zakończnona niepowodzeniem. Miałem wszystkie karty oprócz tych, które były do wygrania na turnieju.
Przepadło. Poza tym po łatce powinien być komunikat w grze, że misja jest zakończnonia niepowodzeniem (kolekcja kart, więc pozamiatane)
Dobra jeszcze raz przegrałem dodatki i wyjaśnię teraz dlaczego Serca z Kamienia dla mnie były lepsze:
1. Fabuła- pełno nawiązań do polskich dzieł kultury- Vabank, Wesele, czy Ogniem i Mieczem. Nie ciągła się też momentami jak w Krwi i Winie
2. Postacie- Olgierd, Witold, czy O'Dimm to tylko część bohaterów, które zostały mistrzowsko napisane w SzK, zaś w KiW spotkałem się z dużą liczbą postaci słabiej napisanych
3. Wątek miłosny-
spoiler start
ten w Krwi i Winie mnie rozczarował, liczyłem na postać Fringilli Vigo, a tu romans z Syanna do którego w ogóle nie trzeba było się przykładać jak w przypadku Shani w Sercach z Kamienia.
spoiler stop
4. Oprawa audio- zdecydowanie lepsza, Krew i Wino mocno obniżył loty pod tym względem
5. Zakończenie- w Krwi i Winie ciągło się strasznie, w Sercach zaś idzie ono płynnie do końca i jest lepsze.
6. Klimat
7. Brak nowej mapy- uważam, że lepiej było dać jedną tablicę ogłoszeń, trochę rozbudować Velen i dać parę misji pobocznych niż dawać mapę, gdzie 60% lokacji nie zwiedzimy.
Przeszedłem dodatek i dalej trzyma poziom. Toussaint i jego klimat są warte tych 100 zł. Co do samego dodatku to uważam, że lepsze były Serca z Kamienia. Bardziej klimatyczne i nafaszerowane po brzegi Polską i jej kulturą. Krew i Wino także mi się podobał, ale nie bawiłem się aż tak świetnie. Gdybym mógł dałbym ocenę 9.75, ale z czystym sumieniem dam naciąganą 10 za ciekawe rozwiązania w kwestii eksploracji i za Corvo Bianco.
Jeździcie tę grę bo wam nie dogodziła. Nie podoba wam się to skończcie się żalić, będzie Battlefield 1 w czasach wojennych, więc nie wiem w czym problem. Przyznam sam, że bardziej czekam na BF'a, nie rajcują mnie gry futurystyczne i zastanawiam się czy nie odpuścić sobie. Jednak nie hejtuję jak wy bo wam coś nie leży. Takie gry mają swoich fanów i oni też chcą dostać właśnie taki tytuł. Nie zgadzam się z Peterem na co dzień, ale w tej kwestii jednak ma rację.
A więc kupiłem Battleborne'a i.... nie żałuję. Tytuł świetny i mam już 54 lvl. Uzależniła mnie totalne. Momentami lepiej bawiłem zię jak w OW.
Podobno anulowano prace nad Call of Duty Infinite Warfare ze względu na niepochlebną opinię graczy.
Ukończyłem co się dało, więc pora na refleksję. Uważam, że gra jest 100 razy lepsza od jedynki. Jednak to nie znaczy, że jest świetnie. Jest raczej solidnie. Jeśli ktoś szuka gry, by sobie zagrać z nudy, to ta gra powinna mu odpowiadać. 15-20 godzin gry to dużo.
Nie wiem po co Deep Silver podjęło się próby stworzenia kolejnej odsłony tej serii. Poprzednie studia przez nią ogłosiły upadłość.
Zagrałem i jestem trochę rozczarowany. Rozumiem dać 200 zł jak coś jest pełne zabawy po brzegi, a nie tylko fajna grafika. Blizzard nic więcej nie umiał zaoferować poza paroma trybami rozgrywki w multi. Mogliby też np. wprowadzić singla, czy też trochę to urozmaicić. Ode mnie 7.0.
Roche też oszukał Geralta. O wolnej Temerii mówił od razu, gdy go spotykamy, ale o współpracy z Nilfgaardem i sprzedaniu reszty północy dowiadujemy się po zamachu. Roche wykorzystał (niestety) Geralta, bo wiedział, że może być niezadowolony z faktu. Foltest na pewno nie byłby dumny z utraty suwerenności na rzecz Nilfgaardu (o cesarskich się wypowiedział ładnie w dwójce), więc mimo wszystko zaufałem Dijkstrze. Radowid zaś nie mógł być królem. TO nie on był odpowiedzialny za wojnę z czarodziejkami, bo pogromy już występowały w prozie Sapkowskiego. Jednak zostawił Temerię na pastwę losu, wieszał kogo uznał od razu za zdrajcę, zaatakował Kaedwen (chociaż to zatrzymało marsz Nilfgaardu, który wchodził w głąb Kaedwen) i jak to powiedział Dijkstra, stworzyłby państwo bez przyszłości. Sigismund zaś jest gwarancją równowagi, sprawi, że północ będzie potęgą gospodarczą i podejmie się zjednoczenia północy (według osób związanych z produkcją gry). Nie zapominaj też, to Nilfgaard bez królobójstw nie miałby szans z Temerią zarządzaną przez Foltesta i innymi państwami północy. Uważam, że Emhyr nie może być po czymś takim władcą kontynentu.
2. Jak podkreślam, zabicie Juniora tylko mu ulży, pozostawiając go skazujesz go na pośmiewisko, gnębienie i życie w nędzy. Uważam, że takie rozwiązanie jest lepsze.
spoiler start
1. Dijkstra nie sprzedał się Nilfgaardowi tylko chciał walczyć w obronie północy i pomógł usunąć tyrana z tronu. To Roche wychu**ł Geralta nie mówiąc o dalszych planach przed faktem
2. Skurwiela spotkała gorsza kara kiedy musiał cierpieć. Zabijając go skracasz jego cierpienia, oszczędzając go skazujesz go na pośmiewisko i nawet dzieci się nad nim pastwią. O wiele lepsze moim zdaniem rozwiązanie.
spoiler stop
Co sądzicie o tym zakończeniu? Jestem po sadze Sapkowskiego i chciałem stworzyć zakończenie pod Krew i wino.
spoiler start
-Wybrałem Triss
-Hjammar rządzi na Skellige
-Redania z Dijkstrą wygrywa wojnę
-Junior żyje i sponiewierają nim
-Keira żyje z Lambertem
-Ciri żyje na szlaku
-uratowałem dzieci z sierocińca
-Olgierd żyje
spoiler stop
Szkoda, że Shani nie pojawiła się w podstawce i nie mogła zostać ukochaną Geralta.
To jest rok prawdziwych strzelanek!
1. Doom okazał się fantastycznym powrotem do korzeni
2. Battlefield w czasach I WŚ i powiew świeżości w cieniu futurystycznych gier.
3. Ghosts Recon Wildlands zapowiada się ciekawie
4. Jeszcze Overwatch
Tak idzie na przód, że zbiera po głowie. Jeszcze będziesz błagał rodziców by ci kupili BFa.
To takie cofanie się w rozwoju, że ma najlepiej oceniany trailer na YT i cieszy się popularnością za granicą. A co ja się znam... Lepiej wydać kolejny futurystyczny gniot i otrzymać falę hejtu jak CoD.
Skoro bohaterowie z trailera mają być postaciami z kampanii. To pewnie wcielimy się też w tego kolesia z końcówki trailera ( moment z ostrzałem artyleryjskim i zeppelin). Coś czuję, że to będzie Rosjanin.
200 zł to trochę dużo. Ale jakby nie spojrzeć gry Blizzarda są warte takich pieniędzy, skoro wychodzą rzadziej niż gry innych potężnych firm, a jakość jest. Co do gry oczekuję zacnego multi.
Mam pytanie. Otóż Krew i wino ma zawierać fizyczne karty do gwinta Królestw Północy i Nilfgaardu. I tu się rodzi pytanie odnośnie nowej talii Skellige. Jak będzie można ją zdobyć? Z tego co wiem dodatków do Wiedźmina nie będzie, a chciałbym mieć komplet kart skoro będę mieć 4/5 talii.
Też chciałbym mieć taki dylemat. Jednak wybrałem Roche'a. Był jaki był (o jego ludziach już nic nie mówiąc), ale to on wysłuchał Geralta u La Valettów i dał mu szansę dorwać królobójcę. Pomógł mu uciec z lochów, chociaż wiedział że może być posądzony o zdradę. Iorweth zaś dla mnie był zaślepiony swoimi racjami o wolnym państwie z Saskią na tronie. Potem widać, że to tylko była intryga czarodziejek, by odzyskać swoje znaczenie.
Mi się też Wolf podobał bardzo (dałem 9.0), tylko mnie rozczarował prowadzenie fabuły. Wolałem jak była prowadzona w RTCW, tj. BJ przechodzi dalej kolejne etapy eliminując nazioli, a w międzyczasie widzimy rozmowy w siedzibie agencji, do której należał główny bohater.
Doszukiwanie się minusów na siłę. SnapMap zrobił swoją powinność. Co do wad to za jedyną uważam narrację. "Przybywa aliancki upiór"...
-90 misji
-30 godzin rozgrywki
-nowa talia do gwinta
-starzy znajomi z sagi
-świat wielkości Wysp Skellige
-nowy rejon gry (pora odwiedzić coś poza Królestwami Północy i Toussaint jest idealne)
Jak tu nie kochać Redsów? Rozpieszczają nas ile wlezie.
Niektórzy krytykują Dooma za fabułę. Graliście chociaż w jedną grę od id? Ich gry nie kładą nacisku na fabułę tylko na rozgrywkę, a że robienie sieczki jak w RTCW, Doom 3 robi mi przyjemność to i ta gra mi się podoba. Cieszę się, że nie pokuszono się o fabułę jak w The New Order. Gra była fajna, ale przerywniki i myśli filozoficzne Blazkowicza mi się nie podobały. Wolałem jak był bezpośredni i się nie wypowiadał tylko działał (RTCW oczywiście mam na myśli).
Widziałem spekulacje dotyczące zakończenia (losy Joe).
spoiler start
Po dokładnej analizie jestem pewien, że Joe pojechał na egzekucję. Wszyscy chyba pamiętamy jak Joe i Vito niefortunnie wywołali wojnę Triady z Mafią. Galante, który nawzajem z Vito sobie pomagali, postanowił dać mu szansę się zrehabilitować. Sprzątnął Falcone i dopełnił zobowiązania. Joe zaś zginął, bo Triady chciały dostać w swoje ręce winnego, a że Galante poręczył za Vito jedynym ukaranym był Joe. Z resztą słowa Galante: "Nasza umowa nie dotyczyła Joe" rozwiało wszelkie wątpliwości. Vito wtedy już (po wyrazie twarzy widać) wiedział co się stanie. Jeśli to za mało, to też w plikach gry jest wycięty dialog, gdzie Galante w ostatniej scence mówi, że Joe jedzie na egzekucję, którą ma wykonać przywódca Triad. Jedynym argumentem za tym, że przeżył jest to, że znał Galante wcześniej (polecił Vito się z nim zaprzyjaźnić podczas pobytu w więzieniu). Jednak ta opcja jest mało realna.
spoiler stop
Co do gry dalej miodnie.
+Klimat
+Model jazdy
+Postacie
+Arsenał
+Wojenny akcent
+Zarabianie normalnych kwot, a nie milionów jak w GTA
+Pojazdy
+Ubiór
+Fabuła
-Półotwarty świat- niby fajnie, bo można robić jakieś aktywności, ale nie można wdawać się w rozmowy z przechodniami, a miasto nie tętni życiem
-Fajnie się wszytko rozwija, a potem pędzi szybko do końca
Mi tam gra murzynem odpowiada. Na starcie irytowało mnie na siłę wciskanie poprawności politycznej, ale po refleksji zdałem sobie sprawę, że przedstawienie tytułowej Mafii jako tych złych może być dobrym pomysłem. Pora spojrzeć na to z innej perspektywy. Jedyne co mi się nie podoba to sandbox. Jakbym miał wybierać między grą, która może mieć adaptację filmową na mistrzowskim poziomie, a sandbox to wolę to pierwsze, ale kto wie, może ten krok będzie przełomowy dla serii (w tą dobrą stronę).
Nie przesadzacie a trochę. Wiem, że może mieć słaby odbiór za kosmos i totalny futuryzm, ale 3.3 to już przesada.
Zasłużona. Nie stękaj na optymalizację tylko na swój komputer. Wszystko idzie do przodu i nikt nie będzie dla ciebie specjalnie stawał w miejscu, bo masz za słabego kompa. Graczom się podoba i zbiera dobre opinie, więc ocena jak najbardziej zasłużona.
Aż takie ograniczenie? Przecież główna część wojny to były starcia Niemiec z Rosją (w tym słynna Operacja Łódzka), które skończyły się kapitulacją już wtedy Rosji Radzieckiej oraz walki we Francji zakończone rozejmem w Compiegne. A USA? Oni do wojny przystąpili pod koniec 1917 r. i nie odegrali aż tak kluczowej roli na froncie zachodnim jak Brytyjczycy (sojusznicy Francji) tylko przyspieszyli przegraną II Rzeszy. Niech przynajmniej dadzą możliwość gry Niemcami, bo jak dostaniemy tylko USA to nie ma co się napalać. Nie ma to jak wyciąć 99% wojny...
Gra ostra jak żyleta. Pamiętam starego dobrego Dooma. Rzeźnia totalna. Grafa na wysokim poziomie i dobrze dobrane audio. Cieszą mnie też apteczki. Człowiek przynajmniej zacznie szanować życie, a nie na chama lecieć i przeczekiwać aż się życie zregeneruje. Jest klimat. Szkoła gier FPS id Software zrobiło kawał dobrej roboty. Jeśli chodzi o multi to nienajgorzej, raczej będą w niego grać najwięksi fani Dooma (w tym ja). Z czystym sumieniem daję 9.5. Warto zagrać, jeśli chodzi o ocenę z boku nie mogę jej dodać i jak będzie możliwe to ją wystawię.
1.Oczywiście hejt, bo Denuvo. Mnie się to podoba, bo dużo ludzi włożyło ciężką pracę w tę grę, żeby zarobić, a nie żeby piraciki sobie mogły ściągać do woli za darmo.
2. Monotonia... Może i jest, ale to w przypadku Dooma 3, czy Return to Castle Wolfenstein była norma i do obu gier gracze z chęcią wracają.
Już tylko godziny dzięlą mnie od mojego nakładu Dooma. Jak to się strasznie dłuży.
Jeszcze 2 dni. Uwielbiam gry iD i nawet jak będzie źle oceniana to na bank mi się spodoba. Gry od iD mają w sobie te wyjątkowe klimaty.
Modlę się że to nieprawda. U mnie to cud jak będzie ściągać z prędkoscią 135 kb/s nie mówiąc o 150 kb/s.
Battlefield spekulacje- 7.7------>Battlefield po zapowiedzi- 8.4
Call of Duty spekulacje 7.5------>CoD po zapowiedzi- 4.2
Niezły macie rozmach.
Ghosts. Na starcie wstrzymwałem się z zakupem, ale ciekawość wygrała i... nie żałuję!!! Mimo, że to jest podobne do poprzednich części to nie polazło tak szybko w futuryzm jak seria BO, czy AW i IW. Mimo wszystko jednak trochę słabsza od AW, ale i tak druga najlepsza część po 2009 roku.
HAhaha. Kiepski produkt??? Ta gra jest dla dojrzałych osób, ale dla ciebie to musi być gra pełna wybuchów jak u Baya. Co do sterowania i QTE szybko się przyzwyczaiłem i nie miałem problemów.
Bez przesady. Pewnie lubisz gry typowo fabularne. Skyrim to gra raczej dla fanów eksplorki, która prezentuje się na prawdę genialnie. Ja wolę Wiedźmina (nie ukrywam), ale Skyrim także mi dał dużo czasu świetnej zabawy.
Futurystyczne gry mnie nie rajcują, jednak BF2142 to inna historia. Spędziłem w niej 30 h grając niestety już tylko z botami, ale warto. Miałem poczucie jakbym walczył na frontach II wojny światowej.
Przyznam, że kupuje mnie pomysł z remasterem MW. Tylko nie wiem, czy warto dać 220 zł, by mieć grę która może okazać się klapą i Modern Warfare, który mi się strasznie podobał.
Ja tam nie mam nic przeciwko jeśli będzie należeć do tych jednostek afroamerykański w USA. Jak dla mnie najważniejszym elementem będzie rozgrywka.
A celowniki laserowe? A celowniki namierzające wrogów? A drony? Dzieciaczki będą rozczarowane.
Teraz pora się przekonać czy wejście na rynek pierwszowojennej wysokobudżetówki okaże się sukcesem czy też krokiem wstecz. Z jednej strony po grach o motywach II WŚ, współczesnych i futurystycznych może być wielkim powiewem świeżości. Co do multi mam obawy odnośnie kamperów w okopach. Mam nadzieję, że tak zaprojektują mapy, że to nie będzie możliwe. Nadzieje są wielkie bo to może wywołać przełom w trendach strzelanek. Trzymam kciuki za DICE.
Jednym z dowodów na wojnę może być też po mocnym przybliżeniu wizerunek Świętej Rodziny w oku tego żołnierza. W czasach wojny często się modlono przed atakiem, bądź w chwili śmierci.
Na 70% z tego trailera wynika, że II WŚ. Mam jednak obawy, że będzie z tą wojną wyglądać jak w CoD: BO3, czyli w jednej misji zachaczymy o front. Może to też być Eastern Front, bo jednak człowiek ze zwiastunu ma rosyjski mundur wojskowy.
Raczej nie zagram. Jak dla mnie Ubi nie wyciągnie wniosków z poprzedniej części jak w przypadku potęg Far Cry i AC i znowu się rozczarujemy. Poczekam na rzetelne recenzje.
Skoro tak bardzo im się podoba to czemu na zagranicznych forach Battalion 1944 ma zdecydowanie większe oczekiwania od tego CoD'a. Nawet na jednym forum widziałem jak pewien użytkownik przyznał, że z sentymentu wraca do CoD 1 i UO i krytykował to co robią twórcy z BFem i CoDem. A to że głupia młodzież amerykańska woli bezsensowny futuryzm niż lekcję historii w wersji komputerowej to tylko pokazuje jaka tam panuje propaganda o amerykańskich bohaterach, którzy ratują świat od zagłady. Z II wojny światowej jedynie kojarzą lądowanie w Normandii i wojnę na Pacyfiku.
Ja się nie dziwię, że gra jest różnie oceniana. Nie każdy lubi takie gry gdzie fabuła to bardziej dodatek do gry, a poboczne i eksplorka stanowią główny element. Ja akurat lubię grać i w te fabularne RPG (Wiedźmin, Gothic, Mass Effect np.) i te które stawiają na eksplorkę (Skyrim między innymi). Ale dawanie oceny w skali 0-7 to kpina. Mimo wszystko można tu coś dla siebie znaleźć i spędzić przyjemnie czas. Wróciłem z nudów do gry i przyznam, że spędzam przy niej świetnie czas.
Miałem nadzieję na MW4, nawet Ghosts 2 dałbym szansę, ale to już jest przegięcie. Grałem w każdą część CoD'a od jedynki, ale mam już dość. Po 2009 roku nie było ani JEDNEGO CoD'a który by mi się na prawdę spodobał. Jakiś poziom tam zaprezentował Advanced Warfare, ale reszta to jakaś kpina. Jeszcze teraz się kosmosu zachciało... Czarne chmury zbierają się nad Call of Duty, a teraz gwoździa do trumny wbije ta część. Nie kupię za nic, bo z gier o kosmosie mam już Destiny, seria Mass Effect, Halo 4 i Halo 3.
1. To niesprawiedliwe, że trzeba mieć Windowsa 10, by zagrać. Niektórzy wolą zostać przy siódemce i mają do tego prawo i jak chcą zagrać w tę grę nie powinni mieć narzucanego systemu operacyjnego.
2. Cena. Jak dla mnie nawet najlepsza gra na PC nie może przekroczyć bariery 200 zł. Taka cena za krótką grę jest chora.
3. Wersja pudełkowa. Czy na serio nie można zrobić wersji pudełkowej z DVD, tylko trzeba kupować przez ten złodziejski sklepik Microsoftu i pobierać 55 gb zamiast dać parę płyt z prawię całą grą i trochę pobierania?
Ogólnie to wstrzymam się z zakupem do wersji pudełkowej o ile powstanie, jak nie to trudno, ja nie dam się dymać Microsoftowi.
Krokiem wstecz dla FPS'ów jest notoryczne wydawanie gier futurystycznych i współczesnych, który jest od groma. Pomijają wiele konfliktów z II p. XX w. które mogłyby się sprawdzić, jak wojna w Wietnamie, konflikt koreański, wojna domowa w Chinach, wojna w Palestynie. Jest tego pełno i byłby to największy krok naprzód dla FPS. Ludzie mają już dosyć gier w przyszłości.
Jak dla mnie mocno niedoceniona produkcja. Ma najlepszą fabułę ze wszystkich gier w jaką grałem. Wybory moralne są tu lepsze niż w każdej innej produkcji. Postacie są rewelacyjnie napisane. Nie wiem w czym Skyrim jest lepszy?
Fabuła? Tutaj zdecydowanie lepsza.
Poboczne? Tutaj mamy bardzo zróżnicowane poboczności, w TESie zaś pójdź, znajdź, ew. zabij, przynieś.
Postacie? W TESie są sztywne, a tutaj barwne.
Soundtrack? Akurat tutaj obie prezentują wysoki poziom. Świat? Każda lokacja jest inna i robi wrażenie, w Skyrimie wiele jest kopiowanych, a las to tylko zbiór drzew.
Długość gry? W tym akurat Skyrim zwycięża.
Przeciwnicy? W Wieśku mamy pełno rożnych przeciwników: smok, kejran, harpie, harpie kelajno, nekkery itd. W TESie zaś mamy głównie szkielety, olbrzymów, smoki i przestępcy.
Ew. powrót do gry? Do Wiedźmina 2 wracałem już 11 razy i dalej mogę od nowa zagrać i zmieniać świat innymi wyborami. Skyrima przeszedłem i wykonałem ogrom misji pobocznych i... mi się znudził.
Główny bohater? Geralt zjada wszystkich bohaterów Skyrima razem wziętych.
Dla mnie to głosowanie to kpina.
1. Nie powinno być w jednym głosowaniu gier nastawionych na SP i MP
2. Redakcja promuje znane marki Bungie, Ubisoftu, EA i Activision
3. Z gier tych wielkich firm tylko bym brał CoD 4
4. Gdzie jest Wolfenstein Enemy Territory? A no tak, przecież zjadał wszystkie inne MP razem wzięte i to nie gra olbrzyma nie byłaby na szczycie.
5. Istnieje też podział na FPS i TPS.
6. Część gier to TPP lub FPP nie te wyżej wymienione
7. Co tu robi Destiny???
Myślcie i piszcie sobie co chcecie ale dla mnie nadal najlepszym FPS, a zarazem legendą jest Return to Castle Wolfenstein. Do dzisiaj żadnej gry nie powtarzałem tyle razy ile starego Wolfa.
Potrzebuję pomocy. Otóż gra wymagra aktualizacjia, a nie mogę zagrać, bo niby nie ma połączenia sieciowego, a właśnie ono jest. Wie ktoś co trzeba zrobić.
Podobno:
Miał się toczyć we współczesnej Japonii
Miał mieć tytuł Armagedon
Miał to być BF 2143
Miał to być BF w realiach I Wojny Światowej
Miał o mówić o fikcyjnym konflikcie na wschodzie Europy.
Ukończyłem i przyznam, że najlepsza część od MW2. Treyarch i Infinity zostały skompromitowane przez debiutujące Sledgehammer Games.
W kontekscie I Wojny myślę, że to może być dobry pomysł. Z tego co czytałem wojna w okopach była tylko we Francji, a można przedstawić wojnę z Rosją, kampanię Niemiec na Belgię, czy parę starć właśnie w okopach. Byłoby nawet miejsce na okręty niemieckie, które w 1917 roku topiły wszystkie statki na morzu. To byłby dobry krok naprzód.
Z tym tytułem o wojnie z Rosją to fejm, DICE to potwierdziło. W tym roku BF ma jedyną szansę, by w końcu pokonać CoDa, który w tym roku prawdopodobnie się skompromituje. XX wiek, Frosbite 3 i brak bezsensownych wybuchów i biorę w ciemno.
Infinity chyba się ściga z Treyarch kto zrobi gorszą odsłonę. Serio kosmos? To może od razu dawać Gwiazdę Śmierci, miecze świetlne, moce Jedi, czy motywy ze Star Treka. Z dobrej strzelanki o tematyce wojennej i współczesnej (CoD 4 i Modern Warfare 2) oraz dobrym AW dostajemy nowego Battlefronta. Ostatnia nadzieja w nowym BFie. Ta seria idzie na dno, a do 2010 roku była dla mnie najlepszą serią strzelanek.
Tylko kiedy będzie premiera? Miała być w kwietniu, a zanosi się, że do sierpnia nie powstanie.
Tylko ta prawdziwa Mafia jak ta którą graliśmy, była złożona z Sycylijczów. Chociaż może w tej grze Mafia będzie tą złą stroną.
Mam problem. Otóż przeprowadziłem się i wymieniłem router. Chcę zagrać znowu w The Division, ale jest problem, bo w dolnym rogu pojawia mi się informacja, że nie ma połączenia z Internetem, a ono przecież jest. Z góry dziękuję za pomoc.
Problem CoD nie jest futuryzm, tylko wykonanie (grałem u znajomego w AW)... O ile Advanced Warfare trzyma się kupy i robi najdłuższą od dłuższego czasu fabułę, tak BOIII jest dramatem. W AW przynajmnie te moce nie były aż takie głupie, jak w BOIII. Kampania w BOIII... nie dość, że krótka, to jeszcze jest kitu. To niby życie pośmietne jest gwoździem do trumny. Tęsknie za tytułami na poziomie Modern Warfare 2. Może pora by CoD zrobił grę o wojnie domowej w Chinach, konflikt koreański, czy wojnę w Wietnamie. Czasy współczesne były najbardziej trafione (CoD 4, BO i MW2)
Tak patrzę na fabułę The Fallowing i myślę, że twórcy zleją tę historię i zrobią 2 część. Oba zakończenia nie dają możliwości zrobienia kontynuacji (to trzecie jest niemal identyczne co pierwsze), a Techland moim zdaniem będzie chciał dalej produkować DL. Ostatecznie to drugie zakończenie może być wykorzystane do jakiejś światowej epidemii zombi i walką o powstrzymanie tej całej zarazy.
Przedostatni normalny CoD (Modern Warfare 2 ostatnie). Wojna na pacyfiku i front radziecki prezentują się imponująco, ale za mało tego. Niektóre misje wywołały u mnie emocje (pomoc żołnierzy w doniesieniu radzieckiej flagi na maszt na Reichstagu). Multiplayer jak zawsze świetny.
Poszukaj w jakiś Media Markt, Saturn, czy RTV Euro AGD. Powinny być wersje Kolekcja Klasyki. Sam kupiłem i zasysam grę niemiłosiernie.
1. Każdy naród ma swoje za uszami, ale to nie znaczy, że mamy mieć multum gier o bohaterach z Ameryki. Chciałbym dla odmiany poczuć nowego bohatera.
2. Niemcy zaczęli tylko II WŚ i tylko dlatego, że "nasi sojusznicy co nam pomogli jak Hitler zaatakował" im na to pozwolili. Gdyby nie myśleli tokiem, że jak Hitlerowi pozwoli się podbijać kolejne państwa i łamać traktat wersalski nie byłoby takiej sytuacji. Jak to Churchill powiedział: "Mieli do wyboru wojnę lub hańbę. Wybrali hańbę, a wojnę i tak dostaną"
3. I WŚ nie była zaczęta przez Niemców. To był skutek wcześniejszych wydarzeń:
1) Kocioł bałkański- sytuacja na bałkanach cały czas była napięta, Rosja i Austria chciały mieć jak najwięcej wpływów
2) Sytuacja z koloniami- wszystkie kraje kolonialne toczyły spór o granice kolonii i nabytki konkretnych państw
3) Rozwinęły się militaria
4) Utworzyły się dwa bloki- trójprzymierze i trójporozumienie
5) Zamach na Franciszka Ferdynanda- zamach zorganizowany przez Czarną Rękę, Serbów, którzy współpracowali z Rosją, która chciała pozbyć się konkurenta do walki do wpływów o Bałkany. Ta sytuacja przelała czarę goryczy i Niemcy wypowiedzieli wojnę Rosji, a dalej wiadomo.
W zasadzie wybuch wojny nie był winą tylko II Rzeszy, ale też Rosji (kocioł bałkański i zamach na Franciszka Ferdynanda), Francja i Anglia (spory kolonialne i masowe zbrojenia). Do wojny by doszło prędzej czy później, bo sytuacja była napięta.
W końcu, grając naprzemiennie z Hitmanem i The Division dobiłem do końca (koszmarnie dużo znajdziek). W zasadzie wadą Primala są przestarzałe schematy z 4, właściwie z 3 przez co zabawa bronią białą jest nieco sztywna, fabuła i postacie też nie powalają, a znajdziek... trochę przesadzono. Mimo wszystko ta gra ma klimat, który przytrzymał mnie i w zasadzie jest on zaletą, drugą to rzemiosło, jeszcze zabawa nocą... aż mnie momentalnie ciarki przechodziły, a także ogromna liczba zwierząt oraz broni z tamtych czasów. Grafika genialna, a Oros, co tu mówić, trzeba ją zobaczyć. Zasłużone 8.0. Mimo wszystko wyższa ocena jest przesadą, dla gry która ma słabą fabułę, postacie oraz zwala wszystkie wady na czas akcji, a mechanizmy... oby Ubi się następnym razem pokusiło o zmianę. A i jeszcze język, idealny smaczek do gry.
Oprócz tego, że chciałbym BF w drugiej połowie XX wieku (wojną też nie pogardzę), oczekuję, że nie będziemy grać ZNOWU Amerykanami. Robienie z nich na siłę bohaterów narodów lekko irytuje. Mamy już ze 100 strzelanek, gdzie gramy głównie DOBRYMI i niczemu winnymi Amerykanami, a chciałbym dla odmiany zagrać kimś innej narodowości (Brytyjczycy, Francuzi, Rosjanie, Koreańczycy, Wietnamczycy, czy Arabami nawet), ale przecież propaganda proamerykańska musi być.
Nie wiem skąd ta niska ocena. W zeszłym roku bawiłem się lepiej tylko w Pillars of Eternity i Wiedźmina 3. Nie powiem, zakończenie jest do kitu, a jedynym wymagającym bosem jest Quiet, ale jest mistrzowsko. Granie Big Bossem dalej nie nudzi.
Jaki k**wa rasizm. Mafia to był gang złożony głównie z Włochów więc to logiczne, że protagonista musi być białoskóry. Chyba, że okaże się synem jakiegoś wyżej położonego członka Mafii, ale inaczej 2k strzeli gafę. W GTA nie miałem nic przeciwko, a nawet byłem za, bo CJ i Franklin wyszli genialnie, ale Mafia??? Tylko czekać jak zagramy rudym chińczykiem czarnoskórym muzułmanem który zmienił płeć, jest gejejm i jest dzieckiem azjaty.
Tytuł-czysty klasyk. Bohaterowie ciekawi, i jest ich ponad 200! Ciekawe misje głowne i poboczne oraz brak zapchajdziur na siłę w postaci pierdyliona znajdziek. Jedyne do czego mogę się przyczepić to to, że LA w tej grze jest... puste. :(
Ubi jak chce to potrafi zrobić grę, która nie jest odgrzewanym kotletem, nawet dobrą fabularnie i przyjemną sieciówkę. Zdecydowanie najlepsza gra Ubisoftu na przestrzeni ostatnich lat. Grafa- mistrzostwo, nie mówiąc o optymalizacji, klimat jest, coop. 9.5 zasłużone.
Mi ten tytuł bardzo się podoba, ale oczywiście barany z kartami graficznymi GTX 100 będą obniżać, by poczuć się lepiej. Hitamany mają niepowtarzalny klimat i tu jest podobnie. Ode mnie 9.0.
Graficznie i pod względem postaci arcydzieło. Jednak w mieście jest tyle nie potrzebnych "urozmaiceń' które są dawane na siłę. Ta gra fabularnie leży. Te starsze GTA do czwórki włącznie miały coś innego niż dziesiątki napadów przez cały. Miały lepszy klimat i nie były tak absurdalne jak ta. Moim zdaniem Rockstar wydawał lepsze gry m.in. L.A. Noire, Red Dead Redemption (moja ulubiona), czy Max Payne 3. GTA moim zdaniem za bardzo idzie teraz by przybodobać się zachodniej młodzieży, głównie amerykańskiej, czyli: masa napadów, masa broni i ulepszeń, bezużyteczny moim zdaniem tuning i oczywiście psychol
Pomysł ciekawy, może znajdzie się miejsce na Operację Łódzką (trochę odpłynąłem). W zasadzie jestem ciekaw jakby to wyglądało. Nie mam nic do gier futurystycznych, ale taka I Wojna to może być olbrzymi powiew świeżości. Nie ma za wiele gier na rynku, a jeszcze z silnikiem jak w ostatnich częściach (lub nowym silnikiem) ta gra będzie wyglądała naprawdę genialnie. Nic tylko czekać co w końcu DICE zapowie.
Tylko szkoda, że nie zrobili chociaż jednego, które by jakoś satysfakcjonowało. Ja za najmniejsze zło uznałem Dijkstę.
spoiler start
Co prawda oznacza to śmierć Roche'a, Ves i Talara. Ten pierwszy na dodatek okazuje się hipokrytą, w dwójce krytykuje prawie cały czas w III akcie Maravela za sprzedaż Nilfgaardowi, a on sam w trójce to zrobił. Poza tym Emhyr, zleceniodawca zabójstw królów, osoba chcąca (w sadze) wziaść ślub z własną córka, który napuszczał Wiewiórki do buntu, a potem pozwolił by ich mordowano; nie zasłużył by być władcą całego kontynentu. Dijkstra gwarantuje chociaż poprawę sytuacji na północy i kultura ludu północy przetrwa, jednak na siłę uszczęśliwia wszystkich.
spoiler stop
Jakbyś przeczytał ostrzeżenie przed konwertowaniem save'a to byś wiedział. Nie można. Jeżeli postanowiłeś zrzucić zapis do dodatku już do miasta nie wrócisz.
Mi się nie podoba kwiestia zakończenia politycznego.
spoiler start
Jedno to dać Radowidowi wygrać i pozwolić mordować nieludzi i czarodziejów, drugie to dać Dijkstrze wygrać, ale będzie kimś w stylu komunistów tj. na siłę uszczęśliwiać naród, a Nilfgaard, nie wiem czy chcę popierać kogoś kto wybił Cintrę co do jednej osoby, kazał mordować królów, podpuszczał Wiewiórki by osłabiały państwa północy i jeszcze doporowadzić do upadku kultury wyraźnie różniących się w tej kwestii Nordlingów.
spoiler stop
Nie można było dać zakończenia, że sytuacja wraca do tej sprzed wojny?
spoiler start
Ja uważam, że lepiej sprzątnąć Radowida i dać działać Dijkstrze. Nilfaard wygrywając wojnę doprowadzi do całkowitego upadku kultury Nordlingów, a ta Temeria nie będzie wolna tylko lennik. Poza tym Emhyr powinien zginąć. Sam kazał sprzątać po kolei każdego króla na północy, bo bał się że znowu go zleją i jeszcze jego sagowe występki. Nie wiem, czy taki człowiek zasługuje na bycie panem całego świata. Jeżeli chodzi o Skellige to po przeczytaniu sagi wybrałem Hjamara. Może i Cerys postawi na rozwój kultury i gospodarki, ale Skellige nie będą tym samy co wcześniej. Z miłością uważam, że powinniśmy wybrać Yennefer. Sam fakt, że Geralt pół roku poświęcił, by ją znaleźć musi coś znaczyć. Triss z kolei u mnie byłą skreślona, bo zamiast pomagać Geraltowi w odzyskiwaniu chociaż kawałka pamięci, postanowiła wykorzystać jego amnezję i wskoczyła mu do łóżka.
spoiler stop
To tylko moje zdanie.
Właśnie chyba nie myślał skoro najlepszej części mojej ulubionej serii dał 7.5, chociaż gracze twierdzą co innego.
Nie wierzę w to, ale jeśli to prawda to zamawiam przed premierą. Chociaż moim zdaniem lepsza jest IIWŚ. Pierwsza to głownie byłý walki w okopach bez przemieszczeń aż do wyczerpania amunicji.
Może i tobię się podoba, ale widać że w większości krajach uważany za słabiaka. Podoba ci się, graj, ale nie wciskaj kitu że wszyscy mają tu słabe karty graficzne i że najważniejsze jest multi. Jak robią singla to muszą o niego dbać. My nie hejtujemy tylko wytykamy błędy tej gry.
U mnie na World at War. Z Modern Warfare jedynie podobała mi się pierwsza część. Jeszcze dwójka nienajgorzej, ale potem dno.
Zaspoilerowałeś jedno z zakończeń. Poza tym uważam, że jest ono samolubne i głupie to drugie
spoiler start
jest lepsze bo Crane oddaje życie by zniszczyć zarazę, może i zginą ludzie, ale zaraza zostanie powstrzymana. Poza tym to nie było antidotum tylko trucizna, która zamieniła Kyla w zombie.
spoiler stop
Ocena poniżej 8.5 w recenzji to kpina! Ta gra jest legendą, może i nie toczy się w 2050 r. ale ma niepowtarzalny klimat i przyjemnie się do niej wraca po latach.
Kupiłem sobie zagraniczne wydanie i powiem, że mi się nie podobała. Walka bronią białą sztywna, znowu strażnice i punkty widokowe, oswajanie zwierząt tylko ułatwia rozgrywkę, inteligencja przeciwników kuleje. Fabuła jest jak sinusoida trafi się szereg dobrych momentów, a potem nagle kiepskie iznowu dobrze. Na plus krajobrazy, klimat i genialny crafting .
Doom to jedna z moich ulubionych serii (Wolfenstein, GTA, Mafia, Hitman, Wiedźmin i Mass Effect są moimi najulubieńszymi) i z niecierpliwością czekam na 4 część tej serii.
Nigdy nie grałem w Deus Ex i średnio lubię futurystyczne gry, ale jestem wstępnie zainteresowany zakupem. Czy warto grać zważając na moje gusta.
Są wycieki, że gra będzie się toczyć w latach 60. XXI w. W Japonii. Bohater zostaje wysłany, by nie doprowadzić do nuklearnej wojny między USA i Japonią...
Co z tego, że na multi robią, które niewiele różni się poprzednich- moce, mapki, klasy i parę dodatkowych poziomów typu chroń robota. To nie zwalnia ich z obowiązku zrobienia jakiejś konkretnej kampanii skoro ją dają. Heżeli ma być tak dalej to niech lepiej całkowicie z niej zrezygnują. Tutaj się ocenia za całość i nie ma żadnej litości bo multiplayer jest ważniejszy.
@eryk II WŚ nudna... napisałbym coś ale szkoda klikać na klawiaturę by pisać do takiego bezmózga.
Ostatnim porządnym CoDem w jakiego grałem był WaW, z tych ostatnich najlepiej zaprezentował się AW, ale i tak blado. Ja tam uważam, że dobrym pomysłem by było zrobienie alternatywnej linii historycznej coś ala Wolfenstein The New Order gdzie to wypaliło. Może to będzie złoty środek. Można np. zrobić że Polska cudem się wybroniła, ZSRR nie spełniło paktu i uderzyło na Rzeszę, czy udaną obronę Francji. Pełno możliowości. Znajdzie się miejsce nawet na zaawansowane technologie jak w Wolfie.
Ja nie sugeruję się nigdy komentarzami, bo często są tam hejterzy-fanboye konkurencyjnych serii, ale w przypadku gier Ubisoftu, Call of Duty i FIFY to zgadzam się z krytyką. Ja nie chcę nic za darmo czy za 50 zł. Mogę nawet dać 300 zł jeśli gra jest porządnym tytułem i gwarantuję wielki powiew świeżości. Może tobie się podoba, ale wiele osób ma dość, że tworzą już 3 Far Cry pod rząd na tych samych podstawach. Pieniądze które miały iść na ten tytuł pójdą na kolekcjonerską Hitmana i DL: The Following.
Niedawno udało mi się wytrzasnąć tę grę. Cóż w odniesieniu do poziomu starszych strzelanek słaaaboo. Jednak w odniesieniu do tych na obecnym poziomie (z wyjątkami) wypada genialnie. Ciekawe pomysły, świat, medalion (chociaż trochę za łatwo się robi z nim) i tępienie nazistwów. Wady to grafika jak na tamte czasy słabo, za dużo magii, Blazkowicz brunet. Zasługuje na tę ocenę z boku.
Ubisoft zaraz zepsuje kolejną markę. Nie ma co kłamać, wezmą schematy z 3 znowu, bo wypaliły i liczą, że gracze będą szczęśliwi. Ja nie wiem co to za pomysł by sandboksowe znajdźki, które ewidentnie nie będą tu pasować wciskać na siłę, jeszcze strażnice. Ubi nic, a nic się nie uczy po Assassynach. Ja sobie oszczedzę pieniędzy, póki nie bedzie prawdziwego powiewu świeżości, a nie graficznego i zmiany czasów gry.
Tytuł genialny. Wciąga, ma fajną fabułę, ciekawe misje poboczne i dobrze zaprojektowane lokacje. I pomyśleć, że gra powstała dzięki składce graczy na Kickstarze. Jedyny minus to szybko idąca końcówka.
Oczekiwałem po Falloucie za dużo. Rozumiem, że Bethesda skorzystała z podstaw Skyrima by oszczędzić czas, ale w tej części deweloperzy nie poszli na jakość, a ilość. Grafa genialna, jak na 2011 rok. Fabuła nienajgorsza, tylko nie wiem poco wprowadzać schemat z wyborem gildii. Ode mnie 7.0, za klimat, świat i pełno zadań pobocznych (niestety różniących się pracodawcą i celem do odnalezienia). Nie wiem jak to możliwe, gra dla mnie średnia, a jakoś wciąga. Może to był właśnie sukces Skyrima.
Nie wiem co to za "specjaliści" i recenzenci. Ta gra jest mocno niedocenioną produkcją. Nie powiem grafika, dubbing, fabuła i słaby multi to słabe strony produkcji, ale ona bije na głowę wiele tych fantastycznych CoDów czy BFów. EF i Wolfenstein the New Order to jedyne porządne FPS w jakie grałem na przestrzeni ostatnich 8 lat.
Nie wiem czemu, ale tego tytułu się obawiam. Pomysł fajny i pewnie klimat, ale jak znam Ubisoft w grze trafi się coś "niezwykłego" i niezłe babole oraz nadmiar sandboxowych znajdziek. W AC Syndicate było ich za dużo i zbieranie nudziło, ciekawe co w dżunglach.
Pamiętam tę grę z młodości. Kolega taty przyniósł i nam to wgrał. Powtarzałem to wiele razy i się nie znudził. Niestety komputery się starzeją i trzeba je wymieniać. No i też dostałem swój. Niedawno kupiłem to za 20 zł. Na nowo wciągnąłem się w serię. Dla mnie osobiście warta więcej niż "rewelacyjne" CoDy i BF (części po 2009 roku). Prawdziwy wzór dla FPS!
Dla mnie ta gra bije inne pod względem optymalizacji. Jeśli chodzi o moją opinię to ta gra nie zasługuje na 10. Pamiętam te stare GTA (VC, III, SA), niestety to co sprawiało, że mi się podobały zaniknęło. Nabajerowano tutaj pełno wszystkie jakby kierowali to do gimbusów. Wątek jeszcze bardziej naciągany niż w poprzednich odsłonach. Multi gdzie inni oszukują i po jakimś dłuższym czasie monotonny. Na plus oczywiście 3 protagoniści, szczególnie Trevor ze swoim charakterem. Fabuła długa, dużo roboty i znajdźki na które nie mam siły. Fajne i zróżnicowane marki samochodów. Szkoda, że nie wykorzystano działalności Treva i Franklina do wojen gangów, a naprawdę były do tego duże możliwości. Najmniej lubiłem Micheala, jego historia mogłaby posłużyć jako scenariusz do kolejnego odcinka "Trudnych spraw". Dużo też ciekawych aktywności typu tennis i prowadzenie firm dających dochody. Postacie barwne i konkretnie napisane. Duży wybór jeśli chodzi o napady i wybory "moralne". Dla mnie 8.0. Tytuł dobry, ale za bardzo postawiono na bajery i multi gdzie można oszukiwać i nudzi się.
Kiedy redakcja zrobi recenzję na PC. Ponoć jest grywalna i waham się czy kupić.
Kolego rządku heir, radziłbym ci spojrzeć jaką ocenę dali czytelnicy (7.3), co znaczy że to był średniak nie taki jak BO3, ale słaby. Ludzie mają po prostu dosyć gier w futurystycznym świecie. CoD:AW doatał 7.3 od czytelników, a 9.5 od redakcji (dla mnie kpina). Nie opłaca się tego nawet kupować.
Akcja ma się toczyć w Japonii. Tytuł Armageddon. Są 2 opcje: Hiroszima i Nagasaki (9.5- oczekiwania) lub futurystyczny pseudospisek (6.0)
Nie wrócą do wojny, bo uważają że gadżety które tak bardzo kochają gimbusy są lepszym schematem niż wojna.
Cieszę się, że mogłem zagrać w tę grę. W końcu FPS, którego się chce skończyć. Może i akcja toczy się 14 lat po wojnie, ale czuję jej klimat. Fabuła jak na ostatnie FPSy długa i wciągająca. Dużym plusem jest zróżnicowanie językowe na danym terenie. Twórcy też przedstawili w miarę ciekawą koncepcję świata podbitego przez Niemców. Apteczki, zbroje z przeciwników i ekstra zabawa- xa tym tęskniłem w strzelankach. Grafika na poziomie. Mam zastrzeżenia głownie do inteligencji przeciwników (przynajmniej nadrabia to ich celność) i ilości do pobrania w wersji PC. Zastanawiam się czemu nie znalazła się w 5 do gry roku. Łapie lepsze noty jak gra roku czyli Dragon Age. Dla mnie 9 i trzymam kciuki za kontynuację która ukarze się w 2017.
Zauważyłem. Widać, że to fan strzelanek Sci-fi. Tylko mi Call of Duty od zawsze kojarzyło się z wojną, a nie właśnie z tym wcześniej wymienionym klimatem, który jest w Destiny, które także wydawał Activision. Dla mnie ta seria będzie szła tylko w dół.
Infinity Ward? Czyli Ghost 2 w futurystycznym świecie albo Modern Warfare 4. To czy kupię tę grę uzależniam od tego o czym będzie. Jak futuryzm to oszczędzę sobie pieniędzy i wydam na lepszy tytuł. Póki co po nowym tytule oczekuję tyle
@Peter Tylko czemu jak wchodzę na różne zachodnioeuropejskie recenzje to widzę słabe noty i falę krytyk. Na wielu forach ocena nie przekracza 7. W zasadzie to nadal nie widzę sensu na tworzenie pseudospisków skoro można wykorzystać taką wojnę koreańską, narodziny ChRL, niewykorzystane momenty z czasów II wojny światowej, I wojnę światową, czy wojnę polsko bolszewicka.
Jeżeli tę grę robią w kierunku współczesnych odbiorców to ja nie wiem kto k***a pisał do Activision, że chce gry futurystyczne. Moi znajomi (powyżej 20 lat) jednogłośnie chcą powrotu do II WŚ. Nie rozumiem tej tendencji, by robić sobie z serii Destiny. Z ostatnich produktów grałem we wszystkie Opsy, Ghosta i stwierdzam, że nie są one tak dobre jak np. jedynka. Nawet w Enemy Fronta mi się grało przyjemniej. Dla mnie to teraz gra dla gimbusów z 18 w znaczku PEGI, chociaż to jara osoby w przedziale 12-15 lat. Nie wiem też czemu nie można zrobić nawet gry z perspektywy III Rzeszy. Rozumiem, że to byli zbrodniarze, a Ameryka była po drugiej stronie, ale to nie trzeba pokazywać ich, tylko jakieś ciekawe bitwy, np. wyprawa na Moskwę. Przecież można też przedstawić alternatywną linię historii jak zrobiono to w Wolfensteinie, że np. ZSRR wygrało bitwę warszawską i rozszerzyło rewolucję na całą Europę i ich zwalczamy. Postanowiłem sobie oszczędzić pieniędzy i poczekać na porządnego FPS-a, zamiast jakieś futurystyczne czy subrealistyczne pseudospiski.
@up Dla mnie mógłby to być klimat II wojny światowej. Zgodziłbym się zagrać Rzeszą maszerującą na Francję czy ZSRR. Dla mnie strzelanka wojenna to niesamowyty klimat i motyw na strzelanki. Preferuję te starsze bronie. Jakoś nie mogę się przeżucić na te bajeranckie karabiny laserowe, czy te z nowoczesną technologią. Dobrym pomysłem byłoby też użycie I wojny światowej.
Ta GoLa mnie dobija. Just Cause 6.5 za bugi, rok temu AC Unity za optymalizację i bugi 9.0. Dla mnie gra genialna i wciąga nieziemsko. Nie grałem w 2 i 1, ale po tej części chyba się zainteresuję.
Skoro grę się ocenia za całość, to uważam że jest o niebo lepsza od Advanced Warfare. Muzyczka Rolling Stones uprzyjemniła mi rozgrywkę. Multi genialne i co-op w misjach. Jedynie co mi się nie spodobało to kampania i ID przeciwników. Reszta trzyma poziom. Ode mnie:
@ziomek Nie przeginaj. Gra mnie nawet wciągnęłą. Sam zwiastowałem przez pół roku upadek serii, a się pomyliłem. Lepiej tu wykorzystano podstawy z Unity oraz poboczości, fabuła i klimat są o niebo lepsze. Szkoda mi tylko coopa. Coraz gorsze????? Właśnie uzasadniłem, że Syndicate jest lepszy. Bawiłem się lepiej jak w Black Flagu (nie wiem po co robili z niego Assassyna, możnabyło zrobić oddzielną serię o piratach), Unity czy III. Nie mówię, że to od razu gra no poziomie historii Ezia, ale widzę, że Ubi wyciągnęło wnioski i czuję, że następny AC będzie jeszcze lepszy. W końcu odczułem dosyć ogromnawy powiew świeżości.
W serwisie PS4 dałem koledze opublikować ocenę, bo nie chciał zakładać konta. Ja mam co do Assassina odmienne zdanie. Dla mnie solidne 8.5.
+Londyn dobrze odwzorowany
+ciekawe poboczności
+bogaty arsenał
+powozy
+wojny gangów
+wspaniały początek
+lepsza optymalizacja
+poprawiono skradanie
+nie trzeba używać beznadziejnej apki na androida, by mieć 100%
+większy wpływ na historię jak w Unity(Rewolucja była tylko tłem!)
-Nijacy bohaterowie
-Standardowo zawalono skrzyniami
-Fabuła robi się coraz gorsza
-Czapka niewidka u Evie
-Zakończenie najgorsze ze wszystkich
-Schemat miasta lepiej prezentował się w Unity
-wątek współczesności (liczę, że stworzą jakiegoś ciekawego bohatera z klasą, który będzie wcielał się w postacie historyczne, ale błagam niech to nie będzie tylko ten no name z IV i Rogue)
-brak multi
Co to za Far Cry? Może jeszcze dinozaurami pogramy. Far Cry to dla mnie moja ulubiona seria FPS, ale chyba ta część zepsuje to.
Widziałem na gameplayach jakiegoś gościa w jakiejś komorze w labolatorium Shauna. To Desmond? Czy tylko jakiś eksperyment?
Fabuła za rączkę?! To chyba w inną grę graliśmy. Nie powiem walka z Eredinem była banalna, ale nie wiem co cię bardziej kompromituje, tekst czy ortografia. W Wieśku świat jest 2,5 raza większy. Przez samo Velen dłużej się przeprawiałem niż przez cały Skyrim. Rozwój postaci jak najbardziej w Skyrimie lepszy. Co mają mody do jakości gry? Dla mnie jakość bardziej wyznaczają DLC, które uzupełniają grę, a Serca z Kamienia były najlepszymi DLC z jakimi miałem do czynienia, a jestem graczem od 2001 roku. Powiem szczerze, że w Skyrimie przy wyborach, podczas fabuły grałem i tyle, a w Wiedźminie wiele scen wywołało u mnie poruszenie aż się łezka w oku kręciła. Tam questy poboczne nie są na zasadzie pójdź, przynieś, tylko często tworzy to całkiem ciekawą historię, na której finish mamy wpływ. Skoro gimbusami nazywasz miłośników prozy Sapkowskiego i wiele osób za granicą, gdzie zdominowało to rynek to ci gratuluję. Oczywiście gra Bethesdy=gra the best. Jakby największe gówno miało znaczek Bethesdy toby od was dostawało 10, bo Bethesda.
@up W Sercach z kamienia wspomniano, że stali się przestępcami. Radowid widać nie chciał już dłużej korzystać z ich usług. Jeśli chodzi o dodatek, mam nadzieję, że wciągnie mnie jak podstawka i Serca z Kamienia. Współczuję dystrybutorom nowych gier teraz to będą musieli się wysilić by pobić Wieśka.
Założe się jakby na Wiedźminie 3 napisaliby Bethesda zamiast CD Project Red to zaraz by były gadki pokroju bezkonkurencyjna, Fallout może temu buty czyścić. To, że komuś się coś podoba to nie znaczy, że trzeba zaraz hejtować grę, producenta i fanów serii.
Co mogę powiedzieć? Gra dobra i tyle. O ile ktoś eksploruje świat na bieżąco z fabuła to ma dobrze, jeśli ktoś to robi później to już się nudzi trochę jak ja. Fabuła nawet, Magnum Opus i Chumbucket na plus. Trochę nie podoba mi się system oswobadzania tyretoriów. Przyznam, że oswobodziłem tylko Chumbucketa, Jeeta i Smażyciela. Dziwię się, że twórcy nie skorzystali chociaż częściowo z modelu twarzy Gibsona. W ogóle nie przypomina starego Maxa ani tego z nowej części filmów. Misje poboczne nawet dobre. Dla mnie naciągane 8/10. Mogłoby być lepiej.
Wiecie co? Denerwuje mnie porównywanie Wieśka i Skyrima, bo obie produkcje to zupełnie inne gry. Ta pierwsza kładzie nacisk na dialogi, bohaterów i fabułę, ta druga na długość produkcji i eksplorowanie świata, a wątek główny to tylko dodatek. Nie mam zamiaru kłamać, że w Wieśka mi się lepiej grało, ale to nie znaczy, że TES jest gorszy. Po prostu po 300 h mi się znudził. Jednak dalej wspominam to jako genialną grę. Obie gry dostałyby u mnie po 10, ale jednak z większą przychylnością do polskiej gry. Moim zdaniem to kwestia gustu odbiorcy.
Zagrałem już i jedyne co mogę powiedzieć to nie polecam. O ile w Skyrim i Fallout 1,2 i NV bawiłem się wspaniale tak tutaj to nie za fajnie. Zawiodłem się, ale dam szansę tej produkcji do końca, może mnie przekona do siebie, póki co blado.
Nie wiem co się dzieje z Ubi, ale to wygląda naprawdę źle. Może powinni zwiększyć długość produkcji o rok. Chyba nie przewidzieli, że rok to trochę za mało. Mogliby nawet o pół roku sobie wydłużyć, bo widać, że brak czasu na optymalizację, walkę z bugami plus dopracowanie fabuły. Chciałbym by wszystko wróciło na dawne tory, ale póki co nic tego nie wróży.
W tym roku dawać grę roku dla Wieśka lub dodatku. Oba wgniotły mnie w fotel, a jeszcze ta historia w dodatku. Epicko. W przyszły roku grę roku powinno dostać Wiedźmin 3: Krew i Wino.
Nowy Assassin's oczywiście bardziej zabugowany od Unity, fabuła póki co nie porywa, Londyn to tak naprawdę Paryż po przeróbkach, standardowo zawalona mapa skrzyniami, nic nie mogę pod nią znaleźć. Na dodatek proklamuję proletariaty i przestępsta... Jedyne co wg mnie w tej grze zostało to... klimat.
Wie ktoś gdzie nabyć na PC? Nigdzie nie mogę znaleźć, a słyszałem o tej grze dużo dobrego.
Od trójki. Na czwórkę niektórzy gadali, że będzie gówno i słabsze niż poprzednie części.
Jeszcze ten rzucający się w oczy strój. Powinni go zmodyfikować, bo mnie dziwi, że gościu z kapturem i białym wdzianku nawet nie wzbudza podejrzeń czy uwag przechodniów tylko przymykami i nic. W I i II wyglądało to w miarę normalnie, ale od III wyglądamy w mieście jak dziwak.
@EnderMK To nie Unity, ale tu chodzi o całokształt od trójki. Dla wielu fanów ( w tym mnie) Animus to program do odtwarzania wspomnień PRZODKA i koniec kropka. Zrobili teraz z niego maszynkę do gier. Po drugie jak patrzę na Syndicate to zdaje mi się, że Ubi ściągnęło z Rockstara wiele udogodnień. Jeszcze jak patrzę na Jacoba to zdaje mi się, że to będzie Connor Kenway v2, czyli kupa mięcha która może okładać niedźwiedzia, ale bez żadnych uczuć czy emocji. Evie akurat jak patrzę to co innego. Weź też spójrz na długość fabuły. Trójka była nawet długa, ale potem to się robiło coraz krótsze i krótsze. Ilość bugów od dłuższego czasu rośnie. Ostatnie to gdzie Asasyni do wojen gangów??? Jak grałem to wynikało, że to skrytobójcy, a nie jacyś bezpośredni wojownicy. Warto jeszcze zwrócić uwagę na to, że system walki jest, był i będzie taki sam, tzn. jak jesteś otoczony i atakują cię wrogowie to wystarczy użyć dwóch przycisków i wykonać kontrę, co często kończy się załatwieniem sprawy w minutę. Wierzę, że seria się odrodzi, ale jak patrzę to wszystko idzie w złą stronę. Powinni się wstrzymać z tym nawet rok i przemyśleć wszystko jeszcze raz, bo 2 lata to za mało.
Kupiłem tę grę na wyprzedaży za 35 zł, bo od niedawna zacząłem się interesować Batmanem. Przeszedłem obie poprzednie części (dałem im po 9.5) oraz następną (dałem tyle samo) i w ogólnym rozrachunku ta część podobała mi się najmniej. Na żywo skopiowany Arkham City tylko po drobnych liftingach. Fabuła banalna i trochę krótka. Świat stwarzał możliwości na użycie Batmobilu, jednak tego nie zrobiono. Ogólnie ten pomysł z Sandboxem od Arkham City dla mnie jest robiony trochę na siłę, w takim AA nie był potrzebny i się żyło. Jak przemieszczałem się to denerwowałem się, ze kotwiczka ni umiała zaczepić w miejsca bardziej zdatne do tego niż w te, w które można było się zaczepić. Chociaż Święta są to ulice Gotham są... puste. Z tego co wiem to w Ameryce w ŚBN jest duży tłok na ulicach. Jednak gra ma swoje plusy, jak chociażby całkiem udane wprowadzenie do przygód z AA i AC. Dalej miło mi się świat w poszukiwaniu sprawiedliwości. Motyw ze świętami też na swój sposób się udał, a także przyznam że walka wydaje się cięższa niż wcześniej. Na plus także system odtwarzania zbrodni. W końcu nie latamy za jakimiś śladami tylko odtwarzamy i przeglądamy najważniejsze elementy zbrodni. Dubbing (zmieniła się część aktorów) dalej daje radę, a tryb multi dalej robi pożytek. W ogólnym rozrachunku-8.0.
Jeżeli ktoś czytał sagę to wie, że Emhyr umrze w spisku w 1290 roku i nowym cesarzem został Voorhis. To wyklucza 3. wariant z zakończenia gry. Tylko które z pozostałych 2 jest właściwe. Także Ciri nie powinna zostać przez to cesarzową. I ten zamach z filmika końcowego nie musiał się odbyć od razu, tylko właśnie w 1290 roku jak mówi o tym saga. Czyli wojnę wygrać powinna Redania. Na podstawie opowiadania "Coś się kończy, coś się zaczyna" twierdzę że chodzi o Dijkstrę. 3. wariant wyklucza całkowicie śmierć Emhyra z sagi, bo wspomniano że poudaremniał spiski.
Które waszym zdaniem jest najlepsze zakończenie wojny? Ja wypróbowałem wszystkie trzy kombinacje i uważam, że najlepiej, by Dijkstra został kanclerzem. Koniec w końcu uprzedzeń na tle błękitnej krwi, bo też Emhyra zabiją. Radowid wg mnie byłby najlepszym wyjściem, gdyby nie łowy na czarownice. Tworzy także potężne gospodarcze państwo i na drodze traktatów tworzy potężne państwo Nordlingów. Królobójstwa także powinny zostać ukarane, wiadomo chyba o kogo mi chodzi. Jedyne zastrzeżenie to przemiany gospodarcze wbrew woli ludzi.
@FanBoyFrytek Assassyny powstają na zasadzie, że gra jest robiona dwa lata przed premierą i robi ją studio wyznaczone przez to z Montrealu. To że Quebecowi się udało z BF pod względem gracza, klimatu, okrętu i świata nie znaczy, że udało się z samymi Asasynami. Obiektywnie mówiąc to najważniejszy wątek zrzucili zupełnie na trzeci plan. Wiem, że fajna zabawa, ale Asasyn nijaki. Jeszcze dobija mnie ten no name z Abstergo. Już wolałem sterować Desem.
@FanBoyFrytek Uwierz, że wydadzą do części MMMCMXCIX. Poco mają pozbywać się kury znoszącej złote jaja? Będą to robić w nieskończoność, chyba że gracze się zbuntują.
Przez WB Games taka dobra gra ma słabą optymalizację. Rocksteady mówiło że wersja na PC nie gotowa, ale nie. Hajs się musi gadać. Zażalenia nie do twórców tylko wydawców, bo dostawali ostrzeżenie, ale zachciało im się wydać niedokończoną pecetówkę, ale nie patrząc na to gra ma u mnie 9.0. Przyznam, że dzięki Batmobilowi sandbox ma jakiś sens. Wcześniej był trochę wpychany na siłę.
Będzie chociaż w tym roku? Muszę to sobie kupić na święta do zestawu ze Star Wars Battlefront, Fallout 4 i Hitman.
@Gen_Ponury Jak myślisz, że nie będzie niedopracowań to się grubo mylisz. Wydawanie gier serii co roku to jest poroniony pomysł co nie pozwala zbytnio zoptymalizować grę. Żebyś się nie zdziwił jak będzie ledwo 7.0 za tę grę. Liczę, że w końcu Ubi zamknie Assassyna na dobre. Dla mnie to jest jeszcze jedna z ulubionych serii ale jak się nie opamiętają i będą robić na siłę Assassyny do części MMMCMXCIX.
@EnderMK Już w Unity był nowy system walki. Znowu kontry. Dla mnie pomysł z karocami byłby dobry jak np. w Revelations, gdzie użyto jej w pojedynczych pościgach. Jakbyś był z tą serią od początku to byś zrozumiał, że te nowe Assassyny to nie to. Zrobili z Animusa coś co można używać w życiu codziennym. Fabuły są coraz krótsze i nudniejsze, a bohaterowie coraz sztuczniejsi. Najważniejsze, że naiwniacy kupują i hajs się zgadza.
@FanBoyFrytek Twierdzę, że komentarz był skierowany dobrze. Masz rację AC IV to dobra gra, ale Assassyn lipny. Wiem, że wątek Assassynów i Templariuszy jest, ale niestety tylko w 3 sekwencjach... Nie wiem czy to dobrze patrząc na tytuł, ale miło się bawiłem. Chociaż ten Animus Omega i ten No Name z Abstergo do mnie nie przemawiają. Jednak jak mówiłem dla mnie to uniwersum umarło z Desem. Teraz te nowe odsłony są robione na siłę, by zbijać kasę, bo tytuł ma wyrobioną markę. Zaczynam się bać teraz o Far Cry. Pierwsza część i trzecia były naprawdę genialne, ale jak patrzę na czwartą nie zdziwię się jak będą powstawać co roku. Dla mnie lepiej jak gra powstaje nawet co 10 lat, ale dokonuje właściwych zmian jak np. GTA czy kilka innych serii w granicach rozsądku oczywiście. Zdałem sobie sprawę, że lepiej odłożyć pieniądze i na Święta wziąć do Fallouta i Hitmana zamiast Syndicata Mafię III.
Dla mnie Assassyni zmierzają w złą stronę. Desmond był jak był, ale to dzięki niemu gra miała jakieś spójności. Uśmiercili go i kombinują z tym Animusem ile mogą. Najlepiej jakby Assassyn dalej toczył się w Abstergo, a Des odtwarza wspomnienia przodków. Te nowe schematy z Syndicate wydają się być bliskie tym z GTA w wielu aspektach. Jeszcze w "trójce" czułem tę magię serii, która pozwalała mi naprawdę miło spędzić czas. Teraz to nie wiem co Ubi wymyśli by Assassyni mieli swoją MMXVIII część. Od śmierci najważniejszego bohatera serii to nie to samo, ale gimbusy które łykają wszystko jak pelikany mnie potępią.
@Oziem Ma być następna część, ale bez Geralta. Pewnie typowy RPG, gdzie tworzysz własną postać.
Moje zakończenie, które uważam za najlepsze, a wypróbowałem paru kombinacji:
spoiler start
-Redania z Djikstą wygrywa wojnę i staje się potęgą gospodarcza- moim zdaniem nastał koniec epoki tych władców błękitnej krwi, szczególnie Emhyra, który zlecił zabójstwa królów. Radowid z kolei psychol, który mógł pogrążyć świat w chaosie.
-Geralt z Yen żyje w spokoju
-pomogłem Triss i czarodziejom
-Ciri Wiedźminką- w sadze o tym zawsze marzyła
-Junior przerzył
-Cesys królową- pozostałe opcje nie były za dobre
-Baron prowadzi żonę do znachora
spoiler stop
Zawsze lubiłem Hitmana i liczę, że znowu będzie wspaniale mordować wrogów z ukrycia.
Jedyny rywal dla Wieśka o grę roku. Trzeba liczyć na Polaków, ale mam nadzieję, że ta gra będzie także epicka jak gra Redsów. Lubię gry Bethesdy i z niecierpliwością czekam na Fallouta bo nie mam za specjalnie w co zagrać.
@Assassyn07 Dla mnie skończyło się to na trójce wraz Desem. Chociaż 4 była fajna jako gra to jako Assassyn była nijaka. Teoretycznie 2-3 sekwncje były poświęconie tytułowym bohaterom. Potem to kombinowanie z animusem do tworzenia gier to zepsuło sens serii, gdzie odtwarzano wspomnienia danego przodka. W Rouge grało się fajnie templariuszen tylko za dużo było żeglowania za mało działania i taka szybko lecąca fabuła. Unity w zupełności mnie przekonało, że wraz z pogrzebaniem Desa, pogrzebali naprawdę fajną serię. Fabiła była nijaka, jak bohater. Napoleon byłby lepszym bohatem gdyby akcja toczyła się za wojen napoleońskich. Główny motyw bohatera nie jest taki jak Altaira, Ezia, czy nawet Connora którego nie lubiłem. System walki wcale nie ulegał zmianom tylko wrogowie zabierają nam więcej życia. Syndicate to ostatnia szansa by seria jeszcze istniała. Jeżeli Ubi zawiedzie graczy to ta część w Japonii będzie ostatnia, jak nie to skrytobójcy wrócą z powrotem na właściwe tory.
Wiecie co mnie wkurza? Hejt na tę grę, bo nie można jeździć autem, czy też optymalizacja. Jak was nie stać na dobre komputery tylko ciągle jeździcie na tych z 2005 roku to się wam nie dziwię. Ja mam z 2012 i gra idzie płynnie na maksymalnych. Dla mnie ta gra zasługuje na tę ocenę z boku nie dlatego, że jest POLSKA tylko dlatego, że to były świetnie użyte godziny, by przejść tę grę. Jak nie to se grajcie w to GTA. Mam dość, że wszyscy przyrównują to do GTA czy DI. To są trzy zupełnie INNE gry. Ci co gadają o uzbrojeniu to przechodzą samych siebie. Było mówione, że w DL lepiej jest uciekać i unikać konfliktu niż robić kebaby w środku miasta (chyba, że macie Mołotova)
Plusy:
-najlepszy parkour jaki widziałem
-tryb Nocnego Łowcy
-fajne zadania poboczne
-nawet spory arsenał
-można fajnie pobawić się z lepszymi zombie nocą
-idealna gra na nocne wieczory
-w miarę długa gra jak na dzisiejsze czasy
-grafika
-znajdzki nie robione na siłę jak w AC, a nawet fajnie je się zbiera
-klimat gry
-dobrze przygotowany trening do przemieszczania się w terenie
-crafting- nie ma to jak korzystanie z elementów otoczenia
-drzewka umiejętności
-fantastyczny świat gry
Minusy:
-dubbing, w wielu zdaniach bohaterowie nie okazywali uczuć adekwatnych do sytuacji
-fabuła główna jakoś nie wciąga, szczególnie motyw ze szpiegiem wśród ocalałych
-inteligencja zombie
-bugi, jednak mało ich jest
-spadki jakości, gdy np. się podpali dużą ilość zombie
-główny bohater nieciekawy
Mimo wszystko ta gra spełnia jeden warunek: TO DOBRA ZABAWA. Jak gimbaza ma dalej hejtować bo nie jest jak ich idealne GTA to niech się nie wypowiadają i spojrzą na znaczek PEGI 18.
Kupiłem tę grę w premierę. Mam kompa, w którym Wiesiek się nie laguje na najwyższych, a to gówno jest nie grywalne w wielu miejscach. Żałuję teraz zakupu.