Odległość jednej strzały
Powiadają, że nas i naszych wrogów dzieliła odległość jednej strzały. Jeśli byłaby to prawda, ta bitwa rozegrałaby się, zanim ktokolwiek skrzyżowałby miecze.
Grunwald, zwany przez naszych wrogów Tannenbergiem, był miejscem spokojnym, otoczonym zewsząd gęstymi lasami. W jednym z nich czekaliśmy my. Połączone siły polsko litewskie. Nasza chorągiew, Chorągiew Białego Niedźwiedzia, była umieszczona w pobliżu głównego obozu. Nie tylko białe stroje nas wyróżniały. Mieliśmy też własny cel. Dwustu pięćdziesięciu krzyżaków z wielkim mistrzem na czele. Czekali oni spokojnie na otwartym polu, na spotkanie ze śmiercią, którą mieliśmy im zanieść. Większość braci zrezygnowała z ukrytych ostrzy, na rzecz krótkich mieczy i mizerykordii. Bronie te były o wiele skuteczniejsze przeciwko opancerzonym przeciwnikom. Kilku z nas, w tym ja, zabrało ze sobą krótkie łuki i małe kusze.
Bitwa rozpoczęła się niepozornie. Dwóch emisariuszy z zakonu, zawitało do głównego obozu, gdzie mieli przedstawić warunki kapitulacji Władysławowi i Witoldowi. Ale nie to było ich prawdziwym celem. Trzech krzyżaków, którzy przybyli tutaj, jako obstawa, zaatakowało Marcina z Wrocimowic. Specjalnie wybrali jego, jako cel. Był to krakowski chorąży, który trzymał sztandar z orłem białym w herbie. Na domiar złego, dwóch wysłanników, sięgnęło po swe miecze. Chcąc wykorzystać zamieszanie, zaatakowało króla i księcia. Nie było czasu na zastanawianie. Kilku naszych braci, którzy byli najbliżej, sięgnęło po swe mizerykordie i ruszyło w kierunku napastników. Nim ci zdołali się zorientować, padli pod celnymi ciosami sztyletów, upadając na ziemie i wypuszczając swe dwa miecze przed oblicze władców. Dobra robota chłopaki, pomyślałem.
Król Jagiełło uznał ten incydent, za deklarację wojny. Wszyscy zebrani, by pokrzepić się przed walką, zaczęli śpiewać Bogurodzicę. Wszyscy, oprócz nas. To nie był nasz hymn. Każdy z braci zaczął wymawiać szeptem nasze własne credo. Kroczymy w ciemności by służyć światłu, nic nie jest prawdą, wszystko jest dozwolone. Tym razem, ciemnością miał być dla nas chaos nadchodzącej bitwy.
Staraliśmy się unikać starć ze zwykłymi żołnierzami. Polowaliśmy na nasze cele, z wielką skutecznością eliminując coraz to więcej rycerzy z czarnym krzyżem na piersi. Nie mogliśmy jednak w żaden sposób dostać się do wielkiego mistrza. Był otoczony przez swych pobratymców, poza zasięgiem naszych kusz i łuków. Do czasu. Jeden z naszych braci, licząc na porywczy charakter Ulricha, postanowił się ujawnić i wyzwać go do walki. Był to odważny, ale samobójczy akt. Zniecierpliwiony Ulrich, mając dość bycia niańczonym przez swoich rycerzy, przyjął wyzwanie. Wiedzieliśmy, że to nasza szansa. Wielki mistrz znalazł się w zasięgu mojego łuku. Wystrzeliłem. Chciałem trafić w szczelinę w hełmie. Chybiłem. Mimo iż trafiłem prosto w głowę, strzała odbiła się od żelaznego okucia, powalając Ulricha na ziemię. Wielki mistrz z hukiem uderzył głową w leżący nieopodal kamień. Brat, który go wywabił, nie miał żadnych szans. Krzyżacy rzucili się na niego całą chmarą. Nawet, jeśli Ulrich przeżył strzał i upadek, to właśnie został dobity przez własnych żołnierzy, depczących po nim w ferworze walki.
Życie wielkiego mistrza zakonu zależało od jednej strzały. Mojej strzały. Wystarczyła odpowiednia odległość, by jego śmierć znalazła sobie miejsce w moim sumieniu. Kolejne zabrane życie w walce o wolność, kolejne nieme poświęcenie moich braci, w walce o lepsze jutro.
Dobry materiał, szczególnie końcowe słowa miały siłę. Sam fakt że pojawiają się już inni męscy bohaterowie w grach i to że graczom się to podoba świadczy o pewnej zmianie w świadomości graczy. Oczywiście nie wyeliminuje to tego najbardziej stereotypowego podejścia. I może dobrze, różnorodność zawsze na plus, a przecie taki wojak należący do S.A.S. (patrz. Soap) musi uratować świat i to nie raz, dobra forma fizyczna troszeczkę pomaga w wykonaniu tego zadania. Dzięki jeszcze raz za dobry materiał, pozdrawiam. :)
Cześć Kacper, świetny materiał. Miałbym małą prośbę, napisałbyś w komentarzach listę gier które przedstawiłeś w tym zestawieniu? chętnie bym zagrał w te w które nie grałem, chociażby dla samej muzyki...
Jeśli będzie taka możliwość, to nagrajcie wideo jak gracie razem w jednej drużynie. Chodzi mi tutaj oczywiście o pozostałych członków redakcji. Miło byłoby zobaczyć kilka składnych czy też mniej ogarniętych akcji ;]
Uważam że przydałby się dobry otwarty action RPG w uniwersum Pieśni Lodu i Ognia. Gra z 2012 roku była mocno średnia i nie spełniła moich oczekiwań. Wyobraźcie sobie ogromny żyjący świat siedmiu królestw w którym tylko od nas zależałoby jaką drogą podążymy. Czy dołączymy do któregoś z rodów w ich walce o dominację. Czy może zdecydujemy się oddać swe życie służbie na murze. A może wyruszymy do Cytadeli i zostaniemy maesterem. Tylko od nas zależałoby jak wyglądała by nasza rozgrywka. Opowiadamy się za jednym z rodów, ok, naszym zadaniem jest doporowadzenie ich przeciwników do upadku. Zostajemy czarnym bratem, na naszej głowie są dzicy i Inni. Chcemy zostać maestrem, naszym zadaniem jest zrozumienie starej przepowiedni i odnalezienie wybrańca. Oczywiście wyborów było by o wiele więcej. W każdej z opcji wspinalibyśmy się po szczeblach reputacji co umożliwiło by nam dostęp do bardziej elitarnego sprzętu i umiejętności. A gdybyśmy się stali przywódcą rodu, królem siedmiu królestw czy lordem dowódcą Nocnej Straży musielibyśmy odpowiednio zarządzać tym nad czym trzymamy pieczę i często podejmować niejednoznaczne moralnie decyzje dla dobra rodu, Straży itd. Świat wykreowany przez Martina ma nie lada potencjał jeśli chodzi o trudne moralnie decyzje. Dalekosiężne konsekwencje, znane chociażby z Wiedźmina tutaj odbywały by się na większą skalę. Kto z nas nie chciał by odwiedzić takich miejsc z książek Martina jak chociażby Riverrun, Orle Gniazdo czy w końcu słynny Mur. A już sam fakt wejścia w posiadanie miecza z valyriańskiej stali u każdego wywołał by uśmiech na twarzy. Świat poprzez swoją strukturę i tło historyczne miałby w ramach gry RPG wiele do zaoferowania. Gra mogłaby spokojnie rozszerzać wątki znane z książek i serialu. Jakże sympatyczne były by rozmowy ze znajomymi na temat ścieżki jaką obraliśmy np. „Jak aktualnie wyprawiam się za Mur”,” ja tymczasem biorę udział w wyprawie wojennej przeciwko Lannisterom”. Taka gra mogłaby się stać idealnym przykładem gry do której warto wracać kilkukrotnie , wręcz jest to wskazane. Podsumowując, uniwersum wykreowane przez Martina nie tyle powinno zostać ukazane w postaci dobrej gry RPG, co wręcz się tego domaga.
Aby GRYOnline.pl dołączyło do elitarnej grupy osób wręczających mi prezenty. Póki co grupa liczy jedną osobę: założyciela grupy, czytaj, mnie we własnej osobie.
Dobry materiał Arasz, czekam z niecierpliwością na film z drugiej części KotORa :)
Dobry materiał Jordan, chciałem tylko dodać że rodzaj bohatera który pieczętuję nie jest tak bezsensowny jeśli przeciwnik nie używa Ultimate'a, bo dodatkowo pieczętowane są dwa Kawarmi (podmiany), a jak dobrze wiesz w pojedynkach z innymi to jest najistotniejsze jutsu ze wszystkich.
Tamtego lata przyjmowaliśmy obelgi i błogosławieństwa z tą samą obojętnością. Maszerowaliśmy na północ, a wokół nas kraina obracał się w popiół.
Jedni widzieli w nas wybawicieli, inni kolejny powód bezsensownego zniszczenia jakie nawiedziło ich życie. Nie miało to jednak dla nas najmniejszego znaczenia. Każdy z nas był wycieńczony do granic możliwości ciągłą walką i marszem. Nawet Morrigan która posiadała najtwardszy charakter z nas wszystkich, odczuwała negatywne skutki czającego się zewsząd zagrożenia i zmęczenia. Leliana która jeszcze kilka dni temu starała się podtrzymać morale drużyny swymi pieśniami teraz ledwie była w stanie skupić się na utrzymaniu równego kroku.
A mimo to kroczyliśmy naprzód, wiedząc, mając to głęboko zakorzenione w świadomości, że jesteśmy ostatnią nadzieją, nie tylko dla tej krainy, gdzie większość mieszkańców uważała nas za dodatkowy problem, ale dla całego królestwa. Byliśmy drużyną bohaterów o których nikt nie będzie układał pieśni, nikt nie będzie wspominał w legendach. Jesteśmy tymi którzy robią to co konieczne i to czego nikt inny nie odważyłby się dokonać. I właśnie dlatego naszym kolejny celem była północ.
To stamtąd otrzymaliśmy ostatnią wzmiankę o obecności smoka. Nie potrzebowaliśmy potwierdzenia. Wystarczyło się rozejrzeć i spojrzeć na jeszcze dymiące się chaty czy dogorywające zgliszcza budynków. Było widać jak na dłoni kto dokonał tych zniszczeń. W głowie pojawiało się natarczywe pytanie: dlaczego właśnie północ? Czy był to przypadkowy atak, wynik furii smoka, czy może jest w tym wszystkim ukryty cel? Nie wiem czy Morrigan i Leliana także zastanawiali się nad tą kwestią, ale mi nie dawało to spokoju. Mimo wielkiego zmęczenia ta myśli nie chciała mnie opuścić.
Wyglądało na to że los chce mi pomóc i podać mi na tacy odpowiedź na moje pytanie, ale jak zwykle robił to w swój pokręcony i nie śmieszny, chyba że dla niego, sposób. Na północy, na horyzoncie pojawił się smok, smok którego tropiliśmy, tak wytrwale, przez tyle dni. Byliśmy na tyle blisko by zauważyć że wpatruje swe ślepia w naszą grupę i prawie na pewno nie ma przyjaznych zamiarów. Po mojej lewej stronie Morrigan przybrała formę pająka by odeprzeć atak smoka, natomiast Leliana trzymała strzałę założoną na cięciwę i była gotowa do strzału.
Nie pozostało mi nic innego jak dołączyć do mojej drużyny. Sięgnąłem po miecz zawieszony na moich plecach. Nie wiem co było bardziej przerażające, wygląd smoka, to czego się dowiedzieliśmy, czy cena jaką musieliśmy zapłacić za tę garść informacji.
Dlaczego notebook MSI GS60 Ghost jest zabójczo dobry? Ponieważ zwodzi nas niepozornym wyglądem, pozwala działać po cichu w nocy, straszy inne notebooki swoją mocą, spędza sen z powiek graczom, jest bezwzględny wobec gier, nie ma litości dla niskich ustawień graficznych, pozwala na straszenie…, granie w ciemnym opustoszałym lesie a ponad to czasami okazuję łaskę śmiałkom którzy postanowią stawić mu czoła.
Ciekawy materiał, możecie spróbować zrobić taką serię gdzie porównujecie sceny w grze z tym co wydarzyło się naprawdę, np. Gambrinus mógłby zacząć od Brothers in Arms...
Valiants Hearts: The Great War. Wybrałem tą pozycję ponieważ jest to gra która oprócz, mam nadzieję, ciekawej rozgrywki i artystycznej grafiki, przedstawi nam historię, nie tyle samej wojny, co ludzi, ludzi którzy musieli dostosować się do faktu iż biorą udział w wojnie a jednocześnie nie zatracili swoich wartości, uczuć, marzeń.
ŹDŹBŁO - źródło dostępu, źródło bezpieczeństwa, łatwość obsługi.
ŹDŹBŁO wysiłku, pełnia bezpieczeństwa.
Dla mnie takimi grami zdecydowanie był KoTOR 1 i Prince of Persia z 2008 roku. Świetny materiał Jordan, dobrze wiedzieć że ktoś stara się dostrzec coś więcej w niektórych grach.
Jaki jest tytuł piosenki która grana jest na końcu materiału, kiedy jest już czarny ekran?
Nie ma co tu dużo mówić, czekamy na The Division, jeśli ta gra nie zmieni podejścia do MMO to już nie wiem która będzie w stanie.
Przyznaję się że w grę jeszcze nie grałem więc nie oceniam jej pod względem jakości. Natomiast jeśli chodzi o jej cenę to wyobraźcie sobie że musielibyście zapłacić dwa razy więcej za takiego Wiedźmina 2 tylko dlatego że twórcy zdecydowali się nadłożyć pracy i stworzyć 2 różne wersje 2 aktu, których przy jednym podejściu nie ma siły zobaczyć. To była ich świadoma decyzja i twórcy ponosząc pewne koszta własne zdecydowali się dostarczyć nam grę w normalnej cenie. Myślę że przy Ground Zeroes było by wręcz wskazane aby cena była o wiele niższa, skoro jest to demonstracja mechaniki w nadchodzącym pełnoprawnym MGS to aż prosi się żeby jak najwięcej osób ją poznało, a tak cena wysoka i zainteresowanie spada, plus nadszarpanie wizerunku. Kacper, co to za utwór na początku i końcu materiału?
A nie jest przypadkiem tak że osoba która już ukończyła wcześniejsze części z góry ma łatwiej, wie czego się spodziewać, jak działa mechanika, coś na zasadzie powrotu do Super Meat Boy (skill zostaje z nami na zawsze). Przydałaby się opinia kogoś dla kogo Dark Souls 2 będzie nowością, ewentualnie dla kogoś kto odbił się od poprzednich części. Proponuję żeby Dell spróbował zagrać...;]
Obudził go kolejny kopniak w brzuch, po bólu pulsującym na całe ciało, Garrett był pewien że nie było to pierwsze kopnięcie. Delikatnie obrócił się w stronę oprawcy. Znał go, był nim Steve.
- O, nasz dyskretny koleżka wreszcie się obudził. – Steve spojrzał na postać stojącą obok niego - Matt, podnieś go.
Matt wykonał pośpiesznie polecenie. Garrett mimo całego fizycznego bólu, nie mógł zdzierżyć jednej rzeczy i nie tyle była to sytuacja w jakiej aktualnie się znajdował, ale to że dał się zajść, stracił czujność, nie przewidział prawdziwych zamiarów Maggie. Minie wiele czasu zanim Garrett wybaczy sobie taki błąd. Przynajmniej los dostarczył mu dwie ofiary, by wyładować na nich swój gniew. Gdy Matt podnosił Garretta, ten nie protestował. Czemu nie skorzystać z pomocy - pomyślał Garrett.
- Doigrałeś się śmieciu, najpierw mnie okradasz a potem walisz pałką przez łeb – powiedział podekscytowanym głosem Steve. - Trzymaj go mocno Matt.
Garrett tylko czekał, by wykorzystać furię jaka zebrała się w przeciwniku. W ostatnim momencie uchylił się przed pięścią Steve’a. Matt nie stanowił już problemu, jego bezwładne ciało osunęło się na ziemię. Garrett błyskawicznie dopadł Steve’a i szybkim ruchem przyłożył mu wytrych do gardła.
- Kto mnie tu zostawił? – zapytał ostro. Chciał mieć pewność co do swoich przypuszczeń.
- Maggie, to była Maggie – wydyszał przestraszony strażnik.
- Dziękuję - odpowiedział uprzejmie Garrett i dał upust swojej złości. Powalił Steve’a na ziemię i jednym potężnym ciosem złamał mu nos.
Gdzie mój łuk i pałka, gdzie mój sprzęt - pomyślał Garrett. Nie za długo się nad tym zastanawiał, grupa strażników miejskich kierowała się właśnie w jego stronę.
- Bez ekwipunku równie dobrze mogę się poddać – powiedział sam do siebie.
Strażnicy otoczyli Garretta.
- Piękny mamy dziś dzień – uśmiechnął się zawadiacko do osobnika który dowodził kompanią.
- Skuć go, natychmiast - dowódca wydał rozkaz. – Co z tą dwójką? – zapytał jednego ze swoich podwładnych.
Steve trzymał dłoń na nosie w taki sposób jakby bał się że zaraz odpadnie, natomiast Matt nadal pozostawał nieprzytomny.
- Zabił Verminusa, staraliśmy się go zatrzymać – wydyszał Steve i wypluł trochę krwi która spływała z nosa do jego ust.
- Chcesz powiedzieć że Verimnus nie żyje, a ten o to osobnik za to odpowiada? – zapytał dowódca, wskazując na Garretta.
- Tak, na dodatek okradł mnie i pobił, żądam by go aresztowano – jego głos stał się prawie piskliwy, jak u jakiegoś nieokrzesanego młodzieńca.
Garrett wiedział jakim typem człowieka jest dowódca. Był świadom że żądanie skierowane w jego kierunku nie odniesie skutku a tylko pogorszy sytuację. Garrett nie mógł powstrzymać się od komentarza.
- Ale z ciebie skończony głupiec, Steve – wypowiedział, uśmiechając się pod nosem.
Dowódca nie zwrócił uwagi na złośliwość Garretta.
- Skuć mi też tego tu, wygląda podejrzanie, a tamtego obudzić i przesłuchać – całe zainteresowanie dowódcy znikło w mgnieniu oka, nie zwracał żadnej uwagi na protesty Steve’a.
Gdy strażnik miejski zakładał kajdanki na ręce Garretta, Garrett nie omieszkał ułożyć wygodnie w dłoni, ukrytego w mankiecie wytrychu.
Chętnie zobaczył bym Call of Duty 3, które wyszło tylko na konsole, ale znajdowała się tam polska kampania.
Z tego co dowiedziałem się na filmoznawstwie, w filmie występuje typ narracji która objawia się jako postać fokalizująca, czyli postać której została oddana cała władza nad przestrzenią filmu, a my odbieramy to co odbiera ta postać. Postać patrząca, zapośrednicza nam patrzenie. Przekładając tą teorię na gry, należałoby wykluczyć widok TPP, ale nie da się tego zrobić jednoznacznie, potwierdza to przykład z Wiedźminem i jego upojeniem alkoholowym. Wygląda na to że gry wideo jako medium, mieszają to co w filmie jest oczywiste. Z jednej strony obserwujemy postać za pleców, czyli już widzimy więcej niż ona, co wyklucza istnienie fokalizacji, a za rogiem w pobliskiej karczmie odczuwamy efekty (przynajmniej wizualne) tego co wypił nasz bohater. Inaczej sprawa wygląda z grami pierwszoosobowymi, im bliżej jest do tej filmowej postaci fokalizującej. Tam widzimy tyle, ile potencjalnie widzi nasz bohater (jeszcze jak zrezygnujemy z całego HUD' a), co wbija się w ramy teorii podanej powyżej. Temat na dłuższą dyskusję, może być poprzez komentarze, jeśli znajdą się chętni, ale przy takiej herbacie to wręcz idealnie by było. (Kraków jest ciekawym miejscem;])
Hed, jeśli podobał Ci się Attack on Titan, to spróbuj tej darmowej gry, http://fenglee.com/game/aog/
Materiał dobry, rozczarowanie tytułem wydaje się słuszne po tym co zobaczyłem. A tak na marginesie to Templariusze nawet w Killzone szerzą swą działalność. ;]
Myślę że ścieżka dźwiękowa z Star Wars: Knights of the Old Republic była by dobrym pomysłem na kolejny odcinek.
Nie wiem czy był to zamierzony cel ale powiem ci Kacper że zaczynasz powoli przypominać Green Arrow z tą brodą i fryzurą. ;]
Widzę że "Zmierzch Bogów" jednak sobie odpuściliście, w sumie nie dziwię się ale mogliście dotrzymać chronologii. Materiał bardzo dobry, czekam na kolejny.
Bardzo dobry materiał. Porównanie Jordana według mnie było trafne. O ile dobrze pamiętam to fabularnie była wyjaśniona głupota orków z poprzednich Gothic'ów. Był to jakiś odrębny klan nie mający dużo wspólnego z orkami znanymi z trzeciej części. Wiem że może być to dla Was spore wyzwanie ale żeby trzymać się chronologii to przyszedł czas na Gothic 3: Zmierzch Bogów, (jestem z Wami duchem).
Dla mnie grą miesiąca jest zdecydowanie Call of Duty: Ghosts. Jednym z powodów jest większe zaangażowanie twórców w opowiedzenie historii, nie oszukujmy się gra nadal będzie atakować nas ze wszystkich stron wybuchami, spadającymi śmigłowcami, itp. ale tym razem liczę na bardziej poważne podejście do perypetii naszych wojaków i głębsze przedstawienie ich postaci. Już samo pojawienie się psa może wskazywać na emocjonalne przywiązanie naszych bohaterów do czworonożnego d[r]uha. Gra ma ukazać nam świat na krawędzi upadku, a ja chętnie się w niego zagłębie jako jeden z duchów.
Według mnie twórcą po prostu zabrakło konsekwencji w obranej drodze jeśli chodzi o tryb dla pojedynczego gracza, powinni pozostać przy spokojniejszej ale bardziej klimatycznej rozgrywce i skupić się na wdrożeniu do tego otwartych lokacji gdzie gracz miałby pole do popisu,a tak zaserwowali nam klona kampanii z CoD'a tylko o wiele słabiej wykonanej.
Jeśli jako osoba która gra głównie na PC miałbym wybierać czy kupić XONE czy też PS4 to lepsze wrażenie nam mnie zrobiła firma Sony, nie grami jakie zaprezentowali ale przede wszystkim podejściem do graczy.
Świetny materiał. Czekam na filmik z Gothica 3. Co do prequelu to można by się wrócić do czasów sprzed wojny z orkami, ale wiszącej na włosku i sprzed założenia koloni i zamknięcia jej w barierze. Można by wtedy wpleść wątki do fabuły takie jak odkrycie właściwości magicznej rudy itp.
Dobry Przegląd Tygodnia i plus dla Marcina za tematycznie związaną z Przeglądem koszulkę. :)
Świetny materiał, bardzo dobrze trafiliście z tematyką, czekam na Noc Kruka i na część trzecią. :)
Bardzo dobry materiał, Gothic to jedna z moich ulubionych gier. Osobiście zaczynałem od drugiej części z Nocą Kruka którą z miłą chęcią zobaczył bym na Tvgry.pl. Również trzecia część zasłużyła sobie na materiał w waszym wykonaniu. Czekam z niecierpliwością. :)
Należy docenić kostiumy,zostały wykonane bardzo dobrze, czuć asasyński klimat.
Bardzo przyjemny materiał, oby więcej takich na tvgry.pl :) ( a propos wypowiedzi Dela to mówił o innych aspektach Titanfall'a niż Kacper więc się nie czepiać ;] )
KONKURS
Moim pomysłem na program jest seria która przybliży widzowi po kolei każdego z redaktorów, ( i nie tylko, miło by było poznać też osoby które zajmują się pisaniem tekstów, czy też innymi sprawami w redakcji, a które zazwyczaj nie pojawiają się przed kamerą), przedstawi jak zaczęła się wasza przygoda z grami, jak trafiliście pod skrzydła GOL’u, w co lubicie pograć w wolnym czasie, jakie gatunki przypadły wam najbardziej do gustu, jak praca związana z grami wpłynęła na wasz odbiór gier, itp. Dzięki temu widzowie będą mogli nieco więcej dowiedzieć się o swoich ulubionych redaktorach lub też tych mniej lubianych, a co za tym idzie, przyjemniej będzie się oglądało materiały wiedzą co nie co o osobie która opowiada o naszej wspólnej pasji.
Mało oryginalny pomysł na tytuł serii: „Asy Redakcji”.
Del: Bane nie jest zbytnio inteligentny.
Bane: I will show you my inteligent, then I will break you and when tvgry.pl is ashes then you have my permission to ...
Ciężko stwierdzić która część była lepsza, ale co by nie mówić obie części dostarczyły osobom które w nie grały wiele momentów których nie zapomną :)
Możliwe że wykażę się teraz ignorancją w temacie ale czy aby Bungie nie dostarczyło nam tego samego gameplaya co na targach E3 tylko z innymi głosami które wg. mnie wypadły gorzej i mniej naturalnie? Dlaczego? Po co?
Dzięki że zrobiliście materiał z tej gry. Dobra robota chłopaki, trzymać tak dalej. :)
świetny flesz extreme, mam nadzieję że zrobicie materiał z Naruto Shippuden: Ultimate Ninja Storm 3.
Co tu dużo mówić, zacytuje tylko dwa fragmenty tzw. game information z oficjalnej strony gry Aliens: Colonial Marines
''You and your friends against the DEADLIEST KILLERS (taa, jasne...) in the galaxy. (...) this first-person shooter is steeped in the eerie, CLAUSTROPHOBIC and TERRIYFING atmosphere that made the Aliens films successful worldwide.''
Ciekawe czy człowiek który to pisał grał w grę...
Mój komputer przechodzi 'cryzys' ponieważ karta grafiki nie obsługuje DX11, więc wybór pada na Aliens: Colonial Marines.
Zgadzam się z opinią Marcina, rozgrywka w tej odsłonie serii jest niesamowicie przyjemna i relaksująca, można się zatopić w ten świat i czerpać z niego przyjemność, nie martwiąc się o życie naszego bohatera, w końcu czuwa nad nami nasz własny anioł stróż, Elika. Dla mnie numer 1 wśród Książąt.
Bardzo dobry odcinek, a i plus dla Marcina że książki z cyklu "pieśń lodu i ognia" czytał.
myślę żę fajnym pomysłem jest nazwa gildi w języku Wookich, ciężko to wymówić w końcu to język Wookich ;]
nazwa gildii: yrGvT