Natrafiłem na informację o aktualizacji do SIlenta Hilla F, to zainstalowałem ponownie porzuconą grę w nadziei, że coś poprawili.
Wreszcie naprawili latające, podświetlane menu w grze i oraz walkę na tyle, że było już znośniej.
Patrząc na furrasową rekę Hinako zacisnąłem zęby i dokończyłem grę na jednym posiedzeniu.
Ostatnie etapy gry to radosny przesadyzm w zalewaniu wrogów a ostatni boss wyczerpał trzy bronie, gdyby gra nie podrzuciła mi litościwie 4 broń na podłogę to naprawdę nie byłoby szans na pokonanie bossa - tutaj widać jak bardzo zła jest mechanika psucia się broni - nie wystarcza na pokonanie bossa! A co dopiero mówić o tych poprzednich etapach z tabunem przeciwników - jeśli nie zachomikowałeś na czarną godzinę zestawów do naprawy broni to nie ukończysz gry bo dojdziesz do bossa bez broni.
Historia jest dobra ale to NIE JEST SILENT HILL. To parodia Silenta Hilla Furry.
Gdyby wydano grę pod inną nazwę powiedzmy jak Lisia maska, Za zasłoną mgły czy po prostu pod nazwą wioski Ebisokouga to gra miałaby wyższą ocenę, tak na 3 bo jedynie historia broni się a walka leży i kwiczy. Niestety oszukali fanów przyklejając nazwę Silent Hill - tutaj bezwzględnie nadal jest ZERO. Podtrzymuję ocenę ZERO dla tej gry bo oszukuje fanów prawdziwego Silenta Hilla, jest spartaczona, ma złą mechanikę walki, spartolony system niszczenia broni oraz recykling pomieszczeń i przedmiotów, wrogów oraz dialogi rodem z chata GPT.
Darowałem sobie przechodzenie kolejny raz dla poznania innych zakończeń. Aż takim masochistą nie jestem.
Podczas premiery gry mogłem zbudować miasto tylko do około 150 tys bo potem niemiłosiernie krzaczyła a posiadam naprawdę solidnego kompa co spokojnie rozszarpuje wymagające gry jednym gryzem, porzuciłem grę i po roku załatali na tyle, że mogłem już spokojnie budować ciekawe miasta mające 500-520 tys mieszkańców razem z 9 regionami packami. Pięknie hulało. Już miałem nadzieję, że będzie już tylko coraz lepiej, zlikwidowali najbardziej absurdalne błędy i można było grać spokojnie.
Wczoraj nastąpiła kolejna "aktualizacja" gry i jestem zniesmaczony tym, że twórcy spowodowali spowolnienie gry. Po aktualizacji mogłem komfortowo zbudować miasto tylko do 150 tys i już symulacja zaczęła spowalniać. Masakra. Dorzucili więcej "symulacji" i przez to zabrakło "miejsca" na budynki. To nie jest śmieszne wiedząc, że mam 64 GB RAMU, Kartę graficzną z 6 GB, procesora 4,4 Ghzu i już krzaczy jakbym grał na tablecie.
Na jakim komputerze trzeba grać w Cities Skylines 2? Z pamięcią RAM 96 GB, z kartą graficzną 32 GB, procesorem 6.0 Ghz? Co oznacza, że trzeba by było kupić komp za 10 - 15 tys aby gra w ogóle nie zacinała? Optymalizacja leży i kwiczy.
Gra zatoczyła koło, wróciła do punktu wyjścia, czas rzucić ją na jakiś czas dopóki nie poprawią optymalizacji. Chyba minie kolejny rok jak zoptymalizują na nowo i potem spieprzą kolejną aktualizacją.
Odinstalowałem to coś udające Silent Hill.
Największe grzechy:
- nie straszy
- kwiaty nie straszą, czy tygrysie lilie naprawdę kogoś przestraszyły?
- zbyt czysto, jasno, licha mgła-niewypierdka
- powtarzalne przedmiot, pomieszczenia, tekstury, 24353647 identycznych pralek, koszy i innych przedmiotów, czyste kopiuj wklej
- podświetlane menu lata jak szalone po wszystkich opcjach, trzeba używać strzałek i przytrzymywać aby podświetlona opcja została w konkretnym miejscu, do dzisiaj Konami nie naprawiło patchem tej fuszerki
- fatalne sterowanie, doprowadza do furii
- mechanike pseudosoulslikowa psuje wszystko - dwa razy machniesz to traci siłę i nie można nawet uskoczyć przed ciosem, nie trafia w przeciwników, nie czuć uderzeń, potwór ryknie kilka razy to bohaterka oszaleje, nie wiem jakim cudem takie sterowanie przeszło testy - mam wrażenie, że testerzy używali kodów i powiedzieli, że jest ok
- broń za szybko psuje się, jak ci się zepsuje TO NIE MASZ JAK WALCZYĆ i trzeba cofać zapisy i modlić się aby broń nie rozsypała się przed znalezieniem kolejnej sprawnej, to było tak irytujące jak diabli
- udźwiękowienie nie oddaje realii odległościowych - dyszenie potwora słychać za karkiem a znajduje się jakieś 400 metrów dalej
- nie ma miasta Silent Hill ani nawiązania czegoś do tego miasta
- dialogi są napisane przez chata gpt, co drugie słowo brzmi - PARTNERKO, uszy krwawiły za każdym razem. Rozmowy są okropne, nastolatkowe w stylu fanficka.
- największym PRZEGIĘCIEM jest wsadzenie supermocy rodem z Hentajców - Hinako otrzymała wilczą czy pal licho lisią łapę, tu witki mi opadły. Od kiedy bohater w Silent Hill zyskiwał jakieś supernaturalne moce? Czy James Sunderland machał szczypcami od homara? Czy Heather miała nogi kangura? Czy może Henry używał macek ośmiornicy w grze? NIEEEEEEEEEEEE! Naprawdę to obrzydliwie wyglądało jak Hinako dostała łapę i tu cały pseudo niby silentowy klimat definitywnie został zniszczony i poczułem się oszukany, gdyby wydano pod innym tytułem to byłoby ok ale to ma być Silent Hill a takie furrasowe fantazje NIE SĄ DOPUSZCZALNE! dlaczego ani jeden recenzent przed premierą nie zająknął się o tej profanacji serii? Dopiero po premierze youtuberowie pokazali te kwiatki.
- już jestem pewny, to wydawnicwo na 100% chciało podbić sprzedaż swojej gry to zgłosiło się do KONAMI i dla picu dodało sobie nazwę Silent Hill oraz mgłę-niewypierdkę
- zirytownay sterowaniem, beznadziejną walką, zużywaną bronią, furrasowymi klimatami zrezygnowałem z gry. Nie skończyłem. Szkoda życia i czasu na okropne gry. To była moja najgorsza gra w życiu. Odinstalowałem, nie będę poświęcać czasu na to coś i udawać, że dostałem to co producenci obiecali.
- KONAMI oszukało graczy wydając Silent Hill Furry
- zamiast kupować Furrasosilenta zdecydowanie polecam zagrać w remake Silenta Hilla 2 od Blooberów - jest genialny i czekać na część 1 i 3 bo jest w produkcji. Nie kupować żadnych innych Silentów bo Konami po prostu już oszukuje graczy i nie gra fair.
- najpierw chciałem dać litościwie 3 ale przypomniałem sobie to sterowanie, mechanikę, walkę z padem i furrasową rekę, brak klimatu z Silentów, miliony słów partnerko i przede wszystkim fakt, że to jest OSZUSTWO, Konami myśli, ze fanboje łykną wszystko co ma napis Silent Hill - zdecydowanie dałem najniższą ocenę. Komai ma u mnie czerwoną kartkę i na dzień dzisiejszy ufam tylko Blooberom, że to oni uszanują i dobrze zreamsteruja kolejne Silenty.
[link]
Zobaczcie to przed zakupem gry. Zwłaszcza od 19:00 minuty.
Jak to zobaczyłem to wymiękłem.
Hinako z łapą wilka... jeszcze do tego nie doszedłem, jestem dopiero w drugiej świątyni ale ta informacja spowodowała u mnie długi histeryczny śmiech.
Nie musiałem robić brzuszków, mięśnie mam zmaltretowane przez homerycki śmiech.
W którym Silencie Hillu bohater uzyskiwał nadnaturalne moce albo łapę potwora?
Co to za profanacja?
Hinakołak.
HAHAHAHHAHAHAHAHA
Już rozumiem co kryje się pod F...
FURRY!
Silent Hill FURRY!
Dopiero z bólem ukończyłem trzecią godzinę gry... a już mi słabo na myśl, że jeszcze zostało jakieś 10-12 godzin walki ze sterowaniem i słuchania słowa PARTNERKO.
To naprawdę jest tak złe. Jak porównuję do Silenta Hilla 2 Remake, to Silent Hill F jawi się jako pastisz i eksperyment wykonany w czeluściach reaktora w Fukushimie.
Dźwięki w ogóle nie są dostosowane do odległości gdzie stoją potwory! Jak rozwiązywałem zagadkę podczas pierwszej wizyty w świątyni to było słychać dyszenie mopsa za moim karkiem a w rzeczywistości potwór był hen, hen daleko. Mała uwaga - potwór nie ma jak wydobywać głos to skąd dyszenie mopsa? Z drugiej strony układu pokarmowego? Mam nadzieję, że żaden mops nie ucierpiał podczas nagrywania.
Bohaterowie w ogóle nie patrzą w oczy, rozmawiają bokiem albo tyłem. Hinako to taka azjatycka Meduza, że nikt nie śmie patrzeć jej w oczy?
Nie rozumiem, dlaczego w recenzjach nikt nie wspomina o fatalnym sterowaniu i braku poczucia siły uderzenia? A już nawet nie wspominam o słowie PARTNERKO padającym co około 20 minut. Chwilka, muszę opróżnić uszy z krwi bo znowu mi pękły.
Brakuje ciemności, niepokojących dźwięków, mistycyzmu, alternatywnego świata, samotnego przemierzania przez piekło stworzone w umyśle bohatera, rzadkich spotkań z bohaterami (w SH F - spotkania są co chwilę jak w telenoweli!), tajemniczych śladów w pokojach, zagadkowych symboli, ikonicznego potwora, przed którym czujesz respekt, zagadek, które są ściśle związane z tym co zrobił bohater. zjawisk, których nie można pojąć za pierwszym razem, nie ma otoczenia odzwierciedlającego nastrój bohatera i reagującego na jego poczynania, nie ma żyjącego miasta.
SH F to sterylna makieta kawaiii z powtarzalnymi przedmiotami i pomieszczeniami, nie różnią się od siebie, widzę po raz enty taka samą pralkę czy kosze, taborety. Jedno wielkie lenistwo w projektowaniu miasta i wnętrz, kwiaty nie straszą.
No dobra, wieczorem znowu zasiądę do gry i nie będę pisać dopóki nie skończę tego badziewia. jestem ciekawy co dalej się stanie, tylko trzeba jakoś przetrwać to dziwne sterowanie rodem z lat 90-tych.
Benekchlebek - chodziło o to, że w dialogach co drugie słowo to PARTNERKO. Od samego początku. Dziwię, się, że ŻADEN testujący i recenzet tego nie zauważył. Uszy krwawią jak wodospad Niagara.
Nawet po pokonaniu pierwszego bossa usłyszałem kolejną odmianę tego słowa przed zagadką ze strachami na wróble.
A tak na marginesie - bardzo ironicznie zabrzmiała ta zagadka - znajdź grymas twarzy bo ten strachuś ma drzazgę do wyciągnięcia a tu identyczne azjatyckie oczy. Ja Europejczyk wymiękłem.
Im dłużej gram tym gorzej.
PARTNERKO.
Gra w ogóle nie straszy, tylko irytuje fatalnym sterowaniem, brakuje ciasnych pomieszczeń, częściej jestem na dworze niż w budynkach, jest sterylnie czysto nie licząc czerwonych tygrysich lili co mają straszyć a tylko pachną.
PARTNERKO.
Walka z potworami to walka ze sterowaniem i uczuciem, że nie trafia się w nie. Bohaterka utyka w kątach i fatalne soulslikowe mechanizmy blokują dalszą walkę, stoi jak kołek bo stamina się skończyła, nawet nie odskoczy.
PARTNERKO.
Bohaterka co chwilę spotyka swoich przyjaciół i odbywa rozmowy w stylu - Cześć PARTNERKO, co będziemy robić? Kilka chwil później. Och, nic ci nie jest? Idźmy tam PARTNERKO. Tup tup idziemy i jeb - Zgubiłaś się, PARTNERKO? To jest świątynia naszej koleżanki, której gdzieś wcięło. Biegniemy dalej i oczywiście cutscenka - Och, PARTNERKO + ruszanie oczami w stylu nastolatkowym.
PARTNERKO.
To jest Silent Hill czy jakiś japoński fanfik? Brzmi jakby jakaś nastolatka napisała nastoletnią dramę. Prędzej podejrzewałbym o to chata gpt - PARTNERKO.
PARTNERKO.
Zastanawiam czy nie było tak, ze ta firma zrobiła sobie japoński horrorek i chcąc podbić sprzedaż skontaktowała się z KONAMI? Mamy gierkę, dodamy mgłe i będzie Silentem Hillem, będzie git!
PARTNERKO.
TO NIE JEST SILENT HILLL.
PARTNERKO.
Jak skończę grę to ocenię.
PARTNERKO.
Już nigdy więcej nie kupię nowych Silentów, tylko będę czekać na rimejki od Bloobera bo ta firma naprawdę daje czadu i świetnie zremasterowała SH2.
PARTNERKO.
Też byłem w tym miejscu, walczyłem z potworem i sterowaniem co sprawia, że walka jest koszmarna - postać wpada w kolizje z otoczeniem, nie zawsze może odskoczyć, nie można w spokoju rozwiązać zagadki bo potwór ożywa i capie mnie z tyłu! Mnie wkurwiało to, że uzupełnianie zdrowia jest czasami niemożliwe. Chcę uzupełnić zdrowie, używam leku, potwór skacze, odsuwam sie od niego, gra anuluje mi uzdrawianie a potwór radośnie z tego korzysta i bum, ląduję martwy. Po kilku próbach odłozyłem grę na pózniej bo mi podniosła ciśnienie, zwłaszcza jak skompletowałem wszystkie elementy, biegnę zrobić rozwiązanie a potwór zmartwychwstał i bum mnie zabił bo walczyłem ze sterowaniem... ta gra bardziej wkurza niż straszy. W Silencie Hill 2 Remake można było spokojnie rozwiązywać zagadki, jak ubiło sie potwora to był martwy do końca gry a nie ożywał jak w Silencie Hillu F. Ożywianie potworów masakruje radość z gry.
1. Właczam grę na Playstationie 5 i co widzę? Wybór opcji lata wściekle po menu. jak lekko ruszę mini-drążkiem w górę to zamiast wybrać jedna opcję wyżej to lata po wszystkich opcjach. Zamiast mini-drązka do nawigacji po menu musiałem używać strzałek. Mam nadzieję, że naprawią to w patchu bo to wstyd na premierę. Na wszelki wypadek sprawdziłem na innych grach czy mój kontroler dobrze działa, działa dobrze, tylko wariuje w Silencie Hill F. Nawet podłaczyłem wyciągnęty zapasowy nowy kontroler - identyczna sytuacja. Dlaczego firma nie ogarnęła działania pada już na menu głównym? Nie było testerów gier? Taka sytuacja powtórzyła sie także podczas kolejnego uruchomienia następnego dnia.
2. Walka to koszmar. "Klawiszologia" pada to wielkie nieporozumienie. Jestem przyzwyczajony do naciskania przycisku do uderzenia a tu trzeba bumperami. Animacja uderzenia to jakiś scam - nie mam pojęcia czy uderzyłem wroga czy nie. Walka z potworami to walka z padem. Unik to "koszt w grze", jak naciskam jeden unik to czasami gra robi dwa uniki i pasek wytrzymałości wyzerowany... Skręcanie bohaterką to tak jakby kierowało się wózkiem z hipermarketu co ma jedno niesprawne kółko. Najpierw grałem 25 minut, odłozyłem, kolejnego dnia zagrałem kolejne koło 30 min i odłozyłem grę bo sterowanie i walka jest wkurwiająca.
3. Jest zbyt czysto i jasno, kwiaty nie przerażają. Nie ma tego klimatu z poprzednich Silentów Hillów. Oprawa graficzna przywodzi na myśl God of War - Silent Hill bo częściej jestem na dworze, ulicach niż w pomieszczeniach.
4. Interakcja z otoczeniem? Zapomnij. Istnieją pancerne szyby...
5. Bloober zdecydowanie stworzył najlepszego Silenta - Silenta Hilla 2 Remake, oprawa graficzna to miód na oczach, sterowanie intuicyjne, zero błędów, walka miesista, czuć uderzenie we wroga i aż czasami było żal wrogów jak zginali się z bólu i padali oberwani obuchem na podłogę, fantastyczna, ponura historia, HEKTOLITRY klimatu, lokacje pierwsza klasa bo opowiadały historię, rozwinięta historia z szacunkiem do oryginalnej historii, odgłosy i muzyka przeszywająca mózg i powodująca niespokojne sny. Mam wrażenie, że zamiast kupować Silenta Hill F(atalne sterowanie) powinienem był po prostu jeszcze raz zagrać w silenta Hill 2 Remake albo poczekać na to kiedy Bloober zrobi remake Silenta Hilla 1.
6. Jeszcze nie wystawiam oceny. Jak skończę całośc to wtedy ocenię. Może historia okaże się wspaniała i wgniecie mnie w ziemię jak to było z Silentem Hillem 2 remake? Jeśli tak to wybaczę koszmarne sterowanie i brak poczucia czy trafiłem we wroga. Jest cięzko jeśli w grze zamiast móc chłonąć klimat, intuicyjnie walczyć z potworami to walczysz ze sterowaniem i wskazywaniem opcji w menu. W Silencie Hillu 2 Remake to odkładałem pada drzacymi dłoniami z powodu emocji i klimatu, żałowałem, że muszę przerwać bo trzeba iść spać a po Silencie Hillu F(atalne sterowanie) moje dłonie drżą z irytacji i czuję ulgę, że wyłaczyłem grę.