Nie ma powodów do hejtu, każdy ma prawo do grania na takich warunkach jakie mu odpowiadają. Niemniej, warto się uczyć angielskiego, bo bez tego języka możliwości w każdej dziedzinie są bardzo ograniczone.
Jak dla mnie najlepsza część serii. Wspaniały klimat i filozoficzne wykłady po każdym zabójstwie. Tego najbardziej brakowało mi w kolejnych częściach - refleksyjności. Każdy zabity cel uświadamiał nas, że nie wszystko jest takie proste jak się wydaje, że każdy medal ma dwie strony. Zarówno Altair jak i sterujący nim gracz zaczynał się zastanawiać nad tym, co jest właściwe, czy zabity przeciwnik faktycznie zasługiwał na śmierć, a może po prostu większe zło zwalczał tym mniejszym?
Wiele osób mówi, że dwójka jest dużo lepsza od jedynki, i na pewno muszę przyznać, że postęp w mechanice, dynamice, zadaniach był spory. Jednak zarówno w drugiej, jak i każdej kolejnej części, brakowało mi sensu i głębi. Myślę, że Ezio jest mocno przeceniany jako postać - sympatyczny gość, który z normalnego człowieka z dnia na dzień staje się bezmyślnym robotem, który zabija każdego, kogo mu karzą usunąć. Żadnej refleksji nad tym, co robi, dlaczego itd. Nie mówiąc już o kolejnych bohaterach z serii.
Altair jest często określany jako mało ciekawy w porównaniu z Ezio. Ja się z tym nie zgadzam. Ezio jest taki fastfoodowy, łatwy w odbiorze. Altair, przez swój mniej krzykliwy charakter jest wg mnie bardziej intrygujący, w czasie gry zmienia się na lepsze (Ezio raczej na gorsze, chociaż pewnie niektórzy się nie zgodzą). Jego rozmowy z ofiarami i z Mistrzem skłaniają gracza do pomyślunku, do refleksji. Altair pasuje tu idealnie - jest zagubiony, nie wie co jest właściwe, zadaje pytania, myśli. Jednak nie uzewnętrznia swoich myśli, pozwala graczowi na szukanie odpowiedzi.
To właśnie jest siła pierwszego Assassin's creeda - gracz nie jest jedynie bezmyślnym golemem biegającym od zadania do zadania. Gracz jest skłaniany do zastanowienia się nad swoimi czynami.
Wiedźmin 3 to gra projektowana pod minimapę i znaczniki na mapie, dlatego nie da się grać bez tych dwóch elementów. Poniekąd rozumiem twoje zirytowanie, bo jeśli twórcy dali możliwość wyłączenia tych rzeczy, to by oznaczało, że możliwe jest granie bez nich, a, z tego co mówisz, tak nie jest.
Świat w trzecim Wieśku jest wielki i zrobiony na realistyczną modłę, a jak wiadomo, prawdziwy świat raczej nie jest łatwy w nawigowaniu po nim bez dobrej znajomości okolicy.
Fakt, twórcy mogli po prostu opisywać w zadaniach, którędy trzeba iść, że trzeba skręcić w lewo przed Wrońcami, potem minąć "krzak co go harcerze sadzali" itp. itd. Problem w tym, że w dzisiejszych czasach gracz oczekuje pewnych ułatwień, a ludzie w CDP prawdopodobnie woleli takie ogólne ułatwienie zaimplementować, niż robić specjalną ścieżkę dla każdego questa (a przecież questów jest tu bardzo dużo i nierzadko zleceniodawcę i cel dzieli bardzo duży dystans).
Granie w Darkest Dungeon z cheatami to już nie jest granie w Darkest Dungeon. Esencją tej gry (jako roguelike'a) jest możliwość porażki i śmierć bohaterów.
Jeśli jednak sprawiało ci przyjemność granie w taki sposób, to spoko, twoja sprawa. Zważ jednak na to, że według wielu osób takie zagranie byłoby nie do pomyślenia przy tego typu produkcji i pewnie mało kto, nawet gdyby stracił najlepszą drużynę, chciałby w taki sposób oszukać grę i samego siebie.
Runnersan, nie możesz tak 1-1 tłumaczyć łacińskiego słowa "regina" na polskie "królowa", bo te słowa nie mają tego samego znaczenia. Mówimy tutaj o języku polskim, gdzie "królowa" oznaczała wtedy "żonę króla", tak jak dziś Nowakowa to żona Nowaka. W języku polskim Jadwiga była królem, a nie królową. Łacina nie ma tu nic do rzeczy.
Runnersan, nie możesz tak 1-1 tłumaczyć łacińskiego słowa "regina" na polskie "królowa", bo te słowa nie mają tego samego znaczenia. Mówimy tutaj o języku polskim, gdzie "królowa" oznaczała wtedy "żonę króla", tak jak dziś Nowakowa to żona Nowaka. W języku polskim Jadwiga była królem, a nie królową. Łacina nie ma tu nic do rzeczy.
Ja już grałem i nie jestem zadowolony z dubbingu. Jadwiga mówi bardzo nienaturalnym tempem i w ogóle tekst wypowiedzi jest pokraczny, trochę jakby ktoś tłumaczył teksty z angielskiego na polski translatorem google. Kazimierz Wielki w V części mówił przynajmniej składnie i zgodnie z polską melodią, tutaj - porażka.
Ja byłem zły na Rise of the Argonauts za niektóre rozwiązania w systemie walki. Poza tym, całkiem niezła gra. Pozytywnie zaskoczyła mnie naciskiem na fabułę.
Dobrze mówisz, ja dobrze pamiętam, że Gothic 3 na premierę wzbudzał we wszystkich zachwyt, recenzje były bardzo pozytywne. Nawet pamiętam ten numer CDAction, w którym ocenili tę grę bardzo wysoko. Problemy zaczęły się później, jak już ludzie trochę pograli, bo były problemy z optymalizacją. Ale ogólnie rzecz biorąc, Gothic 3 był naprawdę ogromną i świetną produkcją. Można narzekać na questy w stylu "idź, przynieś, pozamiataj", ale gra wyprzedziła swoje czasy jeśli chodzi o podejście do tematu wolności w prowadzeniu fabuły, a ta jest niesamowita.
Główny wątek tak naprawdę składa się z zaledwie kilku questów, ale droga, jaką pokonamy, aby je wykonać, jest całkowicie dowolna. Jak na początku, w Ardei, dostajemy zadanie odnalezienia Xardasa, to w naszej gestii jest, aby podróżować i szukać wskazówek co do jego położenia. Kolejność odwiedzania miast jest całkowicie dowolna, nie mówiąc o tym, że w ogóle odwiedziny w miastach są opcjonalne. Wiele questów możemy wykonać przypadkowo, po prostu eksplorując piękny świat i potem odebrać nagrodę, kiedy spotkamy zleceniodawcę.
Według mnie Gothic 3 jest jedną z gier, na których powinno się wzorować przy tworzeniu sandboxów, przynajmniej w niektórych kwestiach.
Akurat w Gothicu 3 sporo było takich questów, gdzie dosłownie nie mieliśmy żadnej wskazówki co do tego, gdzie mamy iść. Wynikało to prawdopodobnie z tego, że świat jest ogromny w tej grze i twórcy mogli nie ogarnąć niektórych rzeczy.
IMO to tania sztuczka psychologiczna, która ma zwiększyć satysfakcję z oddawania celnych strzałów.
@Zdzichsiu widzę, że mało wiesz o broni białej. Broń białą konstruuje się w taki sposób, żeby każdy człowiek mógł jej używać. Nie robi się broni ciężkiej, bo jest ona niepraktyczna. Nie ma sensu zabraniać magowi używania miecza czy topora bo "nie ma siły". Wojownik od czarodzieja różni się przede wszystkim tym, że potrafi walczyć przy pomocy broni białej. Samo zabranianie magowi noszenia broni jest bezsensowne, podobnie jak zabranianie mu ćwiczenia szermierki.
Dobrze powiedziane - ograniczenia w stylu "nie możesz się posługiwać bronią, bo masz 20 punktów siły za mało" świadczą głównie o pewnej nieudolności twórców w kreacji świata. Jeśli twórca pozwolił graczowi na zdobycie superoręża przedwcześnie, to jego błąd - nie powinien za niego płacić gracz. Potężna broń powinna być nagrodą dla gracza za włożony czas i trud, a czasem po prostu za spryt - np. za ominięcie strażnika skarbu jakimś ciekawym sposobem.
Jeśli już poprawiasz cudzą wymowę, to przynajmniej poprawiaj na właściwą, bo thief wymawiany jako "fif" jest tak samo błędny jak "tif". Angielskie "th" jest wymawiane inaczej. Nie siej fermentu i dezinformacji, serdelku.
@Ighar, w końcu w Mirror's Edge nic nie stało na przeszkodzie, żeby zabierać wrogom karabiny i strzelać :)
Co do Gylenhaala, jest co najmniej kilka filmów w internecie, w których sam Jake mówi, w jaki sposób wymawia się jego nazwisko (na pewno nie "dżilenhal/dżilenhol"). Co do Madsa Mikkelsena w roli Geralta, to sam Sapkowski stwierdził na którymś konwencie, że jakby już miał wybrać aktora do tej roli, to wybrałby właśnie Mikkelsena. Myślę, że twórca tej postaci wie najlepiej kto by pasował jako odtwórca.
[24]
Podstaw nie zmienią, ale problemy z respawnami czy balans tej bitwy z AT-AT na Hoth mogą spokojnie naprawić.
Nie przesadzacie trochę z tą krytyką? Po to wypuścili betę, żeby wyłapywać problemy z balansem, korygować słabe mechaniki itp.
Sam byłem sceptycznie nastawiony do tej gry, ale po obejrzeniu materiału Arasza nabrałem sporej chęci do gry. Myślę, że jest jeszcze za wcześnie na sądy - trzeba dać produkcji trochę czasu.
W końcu jakaś gra, w której pancerz faktycznie działa jak powinien, miecz nie przecina wszystkiego jak masło, a sama walka faktycznie wygląda tak, jak wyglądała w średniowieczu (oczywiście w pewnym przybliżeniu). Mam nadzieję, że inni twórcy wezmą przykład z tej gry i zastanowią się nad idiotycznymi mechanikami, którymi wciąż nas karmią.
Czy tylko ja mam wrażenie, że ta seria straciła tożsamość już na drugiej części? Teraz jest to tylko sklep z pocztówkami z różnych miejsc świata. Bohaterowie są miałcy - są ciekawi zazwyczaj przez kilka pierwszych misji, a potem zmieniają się w zombie robiące bez większego pomyślunku wszystko, co im się rozkaże. Nie wierzę, żeby w tej części cokolwiek się zmieniło - kolejny raz wszyscy będą mieli wielkie nadzieje na zmiany, nowe mechaniki, lepszą fabułę i nic z tego nie wyjdzie.
Bardzo dobry materiał - Hed trafia w sedno sprawy. Widać od razu, że każda nowa mechanika wprowadzone w tej grze służy jedynie pustoszeniu portfeli nieodpowiedzialnych graczy. Losowość, wydłużone poziomy i system kart perfidnie zwiększa poziom trudności, aby tylko gracz częściej przegrywał i rzucał pieniędzmi. Nigdy nie byłem fanem Angry Birds, ale wcześniej Rovio przynajmniej traktowało ludzi z szacunkiem. Teraz straciłem całe zaufanie do tej firmy i na pewno nie zagram w Angry Birds 2.
Z dotychczasowych materiałów, jakie nam zaprezentowali twórcy, wynika, że pod każdym względem będzie to produkcja lepsza od poprzedniczki i to bez stosowania niepotrzebnych zmian. Jednak najbardziej mnie interesuje to, czy zdecydują się na wprowadzenie kampanii multiplayer, o której marzę już od jakiegoś czasu. Ta gra wiele by zyskała na możliwości budowania i niszczenia imperiów ze znajomymi. Oczywiście liczę też na ulepszenie oblężeń, które w M&B były dosyć odległe od realizmu.